Sobota, 08 maja
Liza, Stanisław, Wiktor, Marek, Miron, Kornel

Rodzina, na którą spadło zbyt wiele ciosów

24.12.2009 08:11:48 28 17781

Potomek słynnego rodu szlacheckiego żyje na skraju nędzy. Jest niepełnosprawny i pozbawiony środków do godnego życia. Jego dom, jeden z najwspanialszych dworów w Małopolsce coraz bardziej przypomina ruinę. Wewnątrz zimno i ponuro.

Przetrzymać zimę

Piotr Michałowski z Laskowej ma rodowód szlachecki i słynnych przodków. Tym się jednak nie naje. Ubóstwo coraz częściej zagląda mu w oczy. Nie martwi się jednak o siebie, a o wielki skarb rodzinny... chylący się ku upadkowi dwór. Budynek leży na 48 arowej działce. Nieopodal jeszcze jedna niewielka posesja. Przed II wojną światową Michałowscy byli w posiadaniu 250 hektarów ziemi ornej i około 370 hektarów lasu. Wszystko zabrał reżim komunistyczny. Teraz właściciel dworu z trudem wiąże koniec z końcem. Dokuczliwe zwłaszcza są duże mrozy. Dziedzica nie stać na ogrzewanie. Stara się utrzymać ciepło w jednym pomieszczeniu, paląc w piecu kaflowym. - Oby tylko przetrzymać zimę – mówi Pan Piotr. - W przyszłym roku postaram się inaczej załatwić pewne sprawy. Będę walczył przynajmniej o część ziem, które kiedyś należały do mojej rodziny i zostały nam bezpodstawnie zabrane. Chciałbym odzyskać przynajmniej park i stawy.

Bogata historia familii Michałowskich

Dwór w Laskowej według niektórych źródeł został wzniesiony w połowie XVI wieku przez szlachecki ród Laskowskich. Jego konstrukcję wykonano z modrzewiowych bierwion. Rodzina Michałowskich pojawiła się w Laskowej w 1910 roku. Pochodzili z Dąbia koło Raciechowic, gdzie posiadali rozległe majątki. W rodzinie obecnego właściciela dworu Laskowej pojawiają się bardzo słynni przodkowie. Familia Michałowskich odgrywała ogromną rolę już za czasów pierwszych Piastów. Rodzina zamieszkiwała Górne Michałowo koło dzisiejszej Brodnicy (województwo kujawsko – pomorskie). W Małopolsce osiedlili się dopiero w XVI stuleciu. Odszukując przodków właściciel Dworu w Laskowej wymienia m.in.  Seweryna Michałowskiego, inicjatora rozwoju włókiennictwa na Białostocczyźnie (osiemnasty wiek), słynnego malarza Piotra Michałowskiego (1800 – 1855) i  Kazimierza (1901 – 1981) archeologa i egiptologa. Również z tej gałęzi, wywodzi się marszałek Józef Piłsudski, którego pradziadem po kądzieli był Joachim Michałowski, właściciel Żułowa na Mazowszu. Natomiast Jan Kazimierz Michałowski, miał ogromne zasługi w czasie słynnej bitwy pod Wiedniem z 1683 roku, gdzie Jan III Sobieski rozbił wojska tureckie.

Na wygnaniu w Gdańsku

Dziadkowie Piotra Michałowskiego (obecnego właściciela dworu) spokrewnieni z dziedzicem Laskowej przejęli w spadku jego posiadłości na początku XX wieku. Jego ojciec Antoni, przyszedł na świat w 1924 roku. W czasie II wojny światowej współpracował z Armią Krajową. Od stycznia 1945 roku we dworze zjawił się radziecki marszałek Iwan Koniew. Dwór stał się siedzibą sztabu radzieckiego, rozważającego dalszy atak i głowiącego się nad uratowaniem od zniszczeń Krakowa. Co ciekawe Koniew był pierwszą osobą, która ostrzegła Antoniego Michałowskiego przed zbliżającym się NKWD i powojennymi represjami. Właściciel dóbr w Laskowej (pseudonim „Onufry”) obciążony ziemiańskim rodowodem musiał uciekać i ratować życie. Majątek w Laskowej został skonfiskowany przez komunistyczne państwo. Po krótkiej tułaczce Antoni Michałowski trafił do Gdańska, gdzie zaczął pracować jako kierowca. Woził m.in. gruz po pobliskich Żuławach. Potem był taksówkarzem. W 1954 roku wziął ślub z Eugenią Mańkowską, która pochodziła z Podlasia. W Gdańsku urodziły się ich dzieci Piotr i Elżbieta. Pracowita rodzina szybko się ustatkowała. W czasach komunistycznych we dworze ulokowany był Gminny Ośrodek Kultury, a przez chwilę nawet przedszkole. Wydawało się, że powrót do Laskowej nigdy nie będzie możliwy. Tymczasem upadek komunizmu przyniósł kolejną nadzieję. – Dwór odzyskaliśmy w dość szybki sposób – wspomina Piotr Michałowski. – Pomógł nam Rzecznik Praw Obywatelskich. Postanowiliśmy przenieść się na drugi kraniec Polski.

Upragniony powrót początkiem ubóstwa

Piotr Michałowski z nostalgią prezentuje film nakręcony w 1993 roku, tuż po powrocie do Laskowej. Jest na nim jego ojciec i matka. Obraz przedstawia wstrząsający widok dworu jaki zastali. Powybijane okna, zerwane parkiety, spróchniałe drzwi, dziury w podłogach i przeciekający dach. Do dworskich kominów prze wiele lat wrzucano butelki po wódce.  Wschodnia ściana była całkowicie przegnita na skutek wadliwie przeprowadzonej melioracji. W każdej chwili groziła zawaleniem, tak samo zrujnowane belki zrębu. Nie ma wątpliwości, że ktoś większość szkód zrobił celowo. Dziury w ścianach były wręcz wyrąbane. Zbiornik na wodę w kilku miejscach przewiercony wiertarką. Kable znajdujące się w ścianie co kilkanaście centymetrów poprzecinane.

– Prawdopodobnie w ten sposób chciano nas zniechęcić do powrotu – przyznaje Piotr Michałowski. – Sądzono, że jak zobaczymy wielkie szkody to nie będziemy zainteresowani przejęciem upadającego zabytku. Moi rodzice niesłychanie się uparli i postanowili, że doprowadzą dwór do dawnej świetności. Niestety okazało się, że remont budynku to studnia bez dna. W latach dziewięćdziesiątych uzyskanie dofinansowania było praktycznie niemożliwe. Mieliśmy konflikt z ówczesnymi władzami gminnymi. Dla wielu ludzi byliśmy po prostu niepotrzebnymi przybyszami, którzy pojawili się po wielu latach. Względem naszych posiadłości samorząd miał od dawna inne plany. Z czasem zyskiwaliśmy sympatię mieszkańców. Zrozumieli jaką krzywdę wyrządzono nam w czasach komunistycznych. Starsze pokolenie doskonale pamiętało jak w Laskowej mieszkali Michałowscy. Dla nich nasz powrót miał sentymentalne znaczenie i był dowodem ustrojowych przemian. Trzymali za nas kciuki. Wiele osób bardzo nam wówczas pomogło.

W poszukiwaniu pieniędzy

Powrót do Laskowej był trudną decyzją dla całej rodziny. W Gdańsku sprzedali przecież około 80 metrowe mieszkanie własnościowe w dobrej lokalizacji. Wszystkie pieniądze przeznaczyli na remont dworu. – Tata pod koniec życia żałował decyzji o powrocie – wspomina Piotr Michałowski. – Po tylu latach chciał koniecznie zamieszkać w rodzinnym domu. To była dla niego sprawa honoru i życiowe wyzwanie. Pamiętam jaki był szczęśliwy i podekscytowany, gdy przyjechaliśmy do Laskowej. Nie spodziewał się tak wielkich wydatków i ciągłych problemów z lokalnymi władzami, którym po prostu nasz powrót był nie na rękę. Wyobrażaliśmy sobie, że tak ważny zabytek w suwerennej Polsce będzie ważnym elementem turystycznym regionu. Tak przecież jest w innych rejonach. Niestety spotkał nas spory zawód. Remont wprowadził nas w spore długi.

Piotr Michałowski podejmował różnych zajęć, aby tylko zdobyć stałe utrzymanie. Wreszcie nastąpił przełom. Jak wspomina stało się to m.in. dzięki artykułowi, który ukazał się na łamach Dziennika Polskiego. Opisywał trudną sytuację szlacheckiej familii. Wówczas niespodziewanie pracę zaoferował Urząd Gminy! – Ówczesny wójt Marian Hebda złożył mi ofertę pracy i wydawało się, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku – wspomina Pan Piotr.

Ciosy spadały bardzo szybko

Ostatnie lata przyniosły w życiu dziedzica Michałowskich trudne chwile. W 2004 roku zmarł jego ojciec, Antoni. W 2007 roku Piotr Michałowski w wypadku samochodowym doznał poważnego urazu. Kulejąc nie jest wstanie wykonywać wszystkich dotychczasowych czynności. Jest osobą niepełnosprawną. W grudniu 2008 roku gmina Laskowa nie przedłuża z nim umowy o pracę. Dziedzic nie miał szans na znalezienie nowego zajęcia. Kilka miesięcy później los zgotował mu kolejny cios. We wrześniu zmarła Eugenia Michałowska. – Mama była osobą niesłychanie ambitną – wspomina Pan Piotr. – Za bardzo denerwowała się wszystkimi sprawami i to wykańczało jej zdrowie. Na pogrzebie proboszcz parafii w Laskowej powiedział piękne kazanie. Utkwiły mi szczególnie słowa, że dwory zawsze stawały w obronie Polski. Jestem mu za to niezwykle wdzięczny.

„Będę walczył o swoje”

Wydawałoby się, że piękna historia Michałowskich i wspaniały zabytek będzie wielkim atutem gminy. Piotr Michałowski nie chce rozdrapywać starych ran i wskazywać winnych zaistniałej sytuacji. Jak sam mówi: przyjdzie czas, żeby rozliczyć się z historią i teraźniejszością. Może natomiast liczyć na szerokie grono przyjaciół. - Jestem ogromnie wdzięczny limanowskiemu środowisku kultury. Cały czas mnie wspierają i pomagają. Zwłaszcza Zbigniew Sułkowski i Halina Matras, dyrektorka Miejskiej Biblioteki w Limanowej. Pomogli mi nawet zdobyć rentę inwalidzką. Nie jest to duża suma, bo niewiele ponad 400 zł, ale trudno sobie wyobrazić życie bez tych pieniędzy. Jak straciłem pracę, to trudno było o cokolwiek. Pomagali mi przyjaciele. Organizowali jakieś spotkania w dworku. Jakoś zbierało się grosz do grosza. Nie załamuję się jednak i będę walczył o swoje. Uważam, że moja rodzina została ogromnie skrzywdzona. Najważniejsze, że wszystkie długi zostały już spłacone.

 

Piotr Michałowski za główny cel ciągle stawia sobie odrestaurowanie dworu. Składane wnioski o dofinansowanie są pozytywnie rozpatrywane. Jednak w ciągu roku można złożyć dokumenty na remont tylko jednego konkretnego zadania, a potrzeb jest bardzo dużo. – Dwór przetrwał wojny i komunizm, więc i z tej opresji wyjdzie – mówi z wielką nadzieją Piotr Michałowski. – Moja siostra mieszka w Kanadzie i czasami mnie odwiedza. Życie na obczyźnie nie jest dla niej usłane różami. Nie potrafi pomóc mi finansowo. Jestem w stałym kontakcie z samorządem wojewódzkim.

Dwór w Laskowej należy do czołowych i unikalnych przykładów polskiej drewnianej architektury rezydencjonalnej. Najcenniejszą częścią dworu jest kaplica z polichromowanym religijnymi motywami i sufitem.

Wszyscy zainteresowani wsparciem Piotra Michałowskiego i odbudową dworu szlacheckiego mogą wpłacać pieniądze na konto: 68 8804 0000 0011 0101 1804 0004, z dopiskiem „na ratowanie Dworu”.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in