21°   dziś 19°   jutro
Środa, 03 czerwca Leszek, Tamara, Karol, Klotylda, Anatol

Rocznica tragedii - podczas gaszenia pożaru zginął strażak

Opublikowano  Zaktualizowano 
2 7361

Limanowa-Sowliny. Mijają 47 lat od tragicznego pożaru drewnianego zajazdu w Sowlinach, w którym zginął druh Józef Jajeśnica z OSP Łososina Górna. Mimo upływu blisko pół wieku, strażacy wciąż wspominają poświęcenie swojego kolegi, który oddał życie podczas akcji ratowniczej, osieracając pięcioro dzieci.

Dziś (27 kwietnia) przypada 47. rocznica tragicznych wydarzeń, do których doszło w limanowskich Sowlinach. Podczas gaszenia pożaru popularnego, drewnianego zajazdu zginął 49-letni druh Józef Jajeśnica, członek Ochotniczej Straży Pożarnej w Łososinie Górnej.

Obiekt, otwarty zaledwie trzy lata przed tragedią, cieszył się dużą popularnością wśród turystów. W dniu zdarzenia w budynku przebywała wycieczka górnicza. Gdy wybuchł ogień, budowla błyskawicznie stanęła w płomieniach. Z relacji świadków wynika, że przerażeni ludzie opuszczali obiekt w popłochu, wyskakując przez okna. Skala pożaru była ogromna – łunę ognia odnotowano z odległości kilkunastu kilometrów.

Dowodzący wówczas akcją ppłk Jan Chaiński wskazywał po latach na trudności, z jakimi mierzyli się ratownicy. 

Paliło się jak słoma. Przyjechaliśmy właściwie tylko dogaszać pożar. Akcję zaczęto zbyt późno i nie dało się wiele zrobić. Nasze działania zawężały się do ochrony znajdującej się w odległości 40 metrów stacji benzynowej. Woda z węży i działek nie dolatywała do celu, parowała po drodze – wspominał ppłk Jan Chaiński.

Do śmiertelnego wypadku doszło w momencie zawalenia się konstrukcji komina. Józef Jajeśnica został przygnieciony przez jego koronę. Ówczesny naczelnik OSP w Łososinie Górnej, Ludwik Załubski, krytycznie oceniał organizację działań w tamtym krytycznym momencie. 

Przy akcji był cholerny bałagan. Nie wysłano łącznika z wiadomością, że komin będzie ścinany, nie wycofano ludzi. Józek został przygnieciony koroną komina, wystarczyłby jego krok w bok, żeby uniknąć tragedii. To był dobry, dzielny chłopak – opowiadał Ludwik Załubski.

Józef Jajeśnica osierocił żonę i pięcioro dzieci w wieku od 6 do 19 lat. Choć ówczesne władze Limanowej wnioskowały o pośmiertne odznaczenie go Krzyżem Kawalerskim, prośba została odrzucona przez decydentów okresu PRL. Powodem miał być fakt, że strażak nie należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Pamięć o druhu została należycie uhonorowana dopiero wiele lat później. Pośmiertnie przyznano mu srebrną odznakę „Zasłużony dla ochrony przeciwpożarowej”. Z kolei w 2018 roku, podczas miejskich obchodów Dnia Strażaka, jego wdowa odebrała „Medal za Ofiarność i Odwagę”. Do dziś imię „Józef” nosi jeden z wozów bojowych jednostki OSP w Łososinie Górnej.

Komentarze (2)

mati83
2026-04-27 12:39:18
0 0
To się przepowiednia sprawdziła czterdzieści siedem lat temu chrome-distiller://ac4ffd23-c3d0-46eb-8451-39007045b35f_5d3366ddebfa9d9b45418816c62565e825a31149557b8593af8e29af2207752a/?title=Beskid+Wyspowy&time=449730516&url=https%3A%2F%2Fbeskidwyspowy.prv.pl%2Fwww%2Fcsowlinyzajazd01.html
Odpowiedz
JanekZ4echPancernychipsa
2026-04-27 20:06:21
0 0
Gdy ginie strażak ochotnik - to tak jak by zginęło dwóch. Olbrzymia tragedia. Mam nadzieję, że rodzina otrzymała stosowną pomoc.
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Rocznica tragedii - podczas gaszenia pożaru zginął strażak"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in