Poniedziałek, 14 października
Alan, Bernard, Liwia, Damian

'To bezpośrednie zagrożenie dla pacjentów'

22.12.2015 06:39:14 PAN 17 8388

- To bezpośrednie zagrożenie dla pacjentów i samych ratowników. W ten sposób nie należy szukać oszczędności - przekonuje Krzysztof Olejnik, rzecznik sądeckiego pogotowia, komentując plany dyrekcji limanowskiego szpitala, która chce zredukować obsady karetek typu „P” do dwóch ratowników.

- W redukcji ilości członków zespołów ratowniczych nie można dopatrzeć się dążenia do polepszenia jakości usług. Jest to tylko i wyłącznie szukanie oszczędności, aby pozyskane w ten sposób środki finansowe zasiliły inne formy działalności jednostek, które to czynią - tak plany dyrekcji limanowskiego szpitala odnośnie redukcji obsad podstawowych karetek komentuje rzecznik prasowy Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego.

- Trzeba powiedzieć jasno: dwuosobowy zespół w świetle przepisów jest co prawda dopuszczalny, natomiast trzeba zauważyć, że wiąże się to z realnym zagrożeniem dla pacjentów. Redukcja członków zespołu ratowniczego do dwóch osób powoduje w pierwszej kolejności pogorszenie jakości podejmowanych działań. W dwuosobowym zespole jest przede wszystkim mniejsza skuteczność zabiegów medycznych i tym samym wzrost negatywnych skutków dla pacjenta ze zwiększonym ryzykiem zgonu włącznie. Wedle prowadzonych badań w przypadku reanimacji jakość jej prowadzenia w dwuosobowym zespole jest niższa prawie o 60% niż w trzyosobowym. Obniżenie jakości i tym samym skuteczności działań medycznych dotyczy również wielu innych przypadków. Najbardziej negatywny wpływ na życie i zdrowie pacjenta pojawia się w przypadkach kiedy czas odgrywa najważniejszą rolę. Dotyczy to np. zabezpieczenia pacjenta urazowego, gdzie w przypadku obrażeń wielonarządowych liczy się każda minuta. Ponadto, uderza to w samych ratowników, którzy muszą stawać przed poważnymi dylematami - mówi Krzysztof Olejnik.

Jak wytłumaczył nam rzecznik, owe dylematy dotyczą przede wszystkim kwestii przepisów BHP. W sytuacji zagrożenia życia, kiedy każda minuta jest 'na wagę złota', a pacjent którego trzeba przetransportować na noszach do karetki znajduje się na czwartym piętrze i waży na przykład 100 kg, dwóch ratowników staje przed dylematem, czy złamać przepisy określające maksymalne obciążenie na jedną osobę i jednocześnie ryzykować własnym zdrowiem, czy ratować mimo wszystko i samodzielnie przenosić pacjenta, aby nie stracić cennego czasu w oczekiwaniu na kolejny zespół. Jeśli coś pójdzie nie tak, choćby w przypadku, gdy jeden z ratowników upadnie i pacjent odniesie obrażenia, to poza uszczerbkiem na własnym zdrowiu medyk odpowie za spowodowanie szkody pacjentowi poprzez niezachowanie norm.

Kolejna sprawa to bezpieczeństwo ratowników. Zdarza się, że karetką transportowani są pacjenci agresywni lub osoby w psychozie. Nietrudno sobie wyobrazić, że jedna osoba może mieć problem z opanowaniem takiej sytuacji, gdy drugi ratownik w tym czasie prowadzi karetkę.

Argument, że w innych powiatach ratownicy pracują w dwuosobowych zespołach i nie narzekają, Krzysztof Olejnik uznaje za informacje, które nie opierają się na faktach. - Fakty są zupełnie inne. Sygnały o poważnych problemach jakie występują w przypadku funkcjonowania dwuosobowych zespołów ratowniczych są powszechnie znane w środowisku ratowników medycznych. Ratownicy pracujący w takich zespołach zwracają uwagę ,że niestety są wręcz zastraszani, a argumenty jakie przedstawiają nie są brane pod uwagę. Co gorsza w wielu wypadkach decyzje o redukcji członków zespołów dokonywane są bez konsultacji z nimi. Najczęściej pracodawcy ograniczają się do zakupu automatycznych urządzeń do masażu pośredniego klatki piersiowej, przy okazji naciskając na oszczędzanie tych urządzeń. Eksploatacja tego typu urządzeń nie jest tania, a część elementów powinna być stosowana jednorazowo. Ten problem nie dotyczy tylko Limanowej, ale całej Polski i środowisko ratownicze już wielokrotnie zajmowało stanowisko w tej sprawie, a ogólnopolskie organizacje zlecały badania i analizy, z których jasno wynika, że jest to niekorzystne dla pacjenta. Osoby, które głośno podnoszą ten problem są zastraszane, jak również w skrajnych przypadkach są zwalniane z pracy, jak choćby kilka lat temu w Dąbrowie Tarnowskiej. Obserwować można również działania wręcz o charakterze dezinformacyjnym, gdzie w sponsorowanych artykułach zachwala się funkcjonowanie dwuosobowych zespołów i korzyści płynące z tego rozwiązania. A to nie jest zgodne z prawdą - zauważa.

W Sądeckim Pogotowiu Ratunkowym funkcjonują karetki typu „P” z trzyosobową załogą. Przed paroma laty podjęto próbę redukcji, ale merytoryczne argumenty przemówiły za tym, iż zrezygnowano z takich rozwiązań. - Najważniejszym w pracy Pogotowia Ratunkowego jest dbałość o dobro pacjenta i jak najskuteczniejsze prowadzenie działań ratowniczych ,ale również bezpieczeństwo ratowników - mówi rzecznik.

Przypomnijmy, że z prośbą o komentarz zwróciliśmy się do starosty Jana Puchały, bowiem to Starostwa Powiatowego w Limanowej jak i podległęgo powiatowi Szpitala Powiatowego w Limanowej, jeszcze rok temu można było przeczytać informację, że 'nie trudno sobie wyobrazić sytuację w której 2 osoby do udzielania pomocy to za mało. Trzy osobowa obsada karetek daje naszym pacjentom komfort, że udzielona pomoc będzie profesjonalna, szybka i komfortowa”. Na odpowiedź czekamy od przeszło tygodnia – dowiedzieliśmy się, że komentarz starosty poznamy po tym, jak stanowisko w tej sprawie zajmie... dyrektor szpitala Marcin Radzięta. Niestety do teraz władze i dyrekcja milczy.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in