Mszana Dolna. Burmistrz Mszany Dolnej Tadeusz Filipiak i radna Rady Powiatu Limanowskiego Władysława Jamróz spotkają się w sądzie. Pozew, dotyczący naruszenia dóbr osobistych, do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu wniósł burmistrz. Chodzi o oskarżenia o mobbing, nadużywanie stanowiska i „nieludzkie traktowanie”, które radna publicznie rzuciła burmistrzowi podczas czerwcowej sesji.
Sprawa dotyczy jednej z wypowiedzi radnej, która padła podczas sesji Rady Miasta Mszana Dolna w czerwcu tego roku. Zaczęło się od interpelacji dotyczącej budowy instalacji do produkcji masy bitumicznej przy ul. Orkana. W wystąpieniu, jak można wyczytać w protokole z czerwcowej sesji, padły pod adresem burmistrza oskarżenia – m.in. o mobbing, nadużywanie stanowiska czy „nieludzkie” traktowanie. Jednocześnie radna apelowała o pomoc mieszkańcom.
- W końcu mieszkańcy pana po to wybrali, żeby pan działał na rzecz dobra samej społeczności mszańskiej. Nie po to żeby się pan mścił na mnie, tylko po to żeby dla dobra ludzi było. Niech pan odniesie się do tego nie w sposób taki, żeby dziobać w stosunku do mojej osoby… Pan mobbing stosował na mnie przez wiele lat, co się negatywnie odbiło na moim zdrowiu. Pan nadużywając własnego stanowiska… - tu, zgodnie z protokołem, burmistrz przerwał wypowiedź, pytając radną czy to na pewno jest temat związany z jej interpelacją.
- Ja złożyłam interpelację po to, żeby pan bronił mieszkańców, bo po to pana wybrali. Pamiętam pana expose: kiedy pan pierwszy raz został burmistrzem, jeżeli będę coś źle robił to napomnijcie mnie, napomnijcie mnie. Bo pan wypisywał pisma do pani dyrektor szkoły w jaki sposób ma mnie niszczyć. Tak było? Tak było! - mówiła radna. - Złożyłam interpelację żeby Pan bronił mieszkańców i Pan powinien bronić, a nie mścić się. Niech mi pan podziękuje, że ja nie oddałam sprawy do prokuratury. To był mobbing przez wiele lat i odbił się tragicznie na moim zdrowiu. Miałam ciężką operację przez pana, bo bez przerwy płacz był, bo już napisał… Pan mi odmawiał ludzkich praw. Pan mi odmawiał, że ja nie mogę się ubiegać o sprawiedliwość w sprawie śmierci mojego brata. Co pan robił? Pan nadużywał przez wiele lat swojego stanowiska. Pan nie miał prawa. To było nie ludzkie, że pan niszczył osobę pokrzywdzoną - wyrzucała z siebie Władysława Jamróz.
Ponadto, radna zwracała uwagę na fakt, iż Mszana Dolna z racji swojego turystycznego charakteru nie powinna w swoich granicach dopuszczać uciążliwego przemysłu, tak by miasto mogło być „uzdrowiskową miejscowością”, zlokalizowaną w pobliżu źródeł wód geotermalnych.
- Ja występuję w obronie ludzi, bo ludzie mnie wybrali i ja mam do tego prawo! To jest skandal, żeby pan się tak do mnie zawsze odnosił. Niech pan ma świadomość, że pan zrujnował zdrowie moje i mojej siostry. A ja mam prawo upominać się o to, że mojego brata zamordowali w bestialski sposób i pan nie ma prawa mnie za to gnębić, bo tak pan robił do tej pory - mówiła radna. Po tych słowach, opuściła salę narad.
Na odpowiedź ze strony burmistrza okazji nie było. - Po kilku dniach odsłuchałem jeszcze raz wystąpienie radnej powiatowej i uznałem, że przekroczone zostały granice publicznej dyskusji - mówi Tadeusz Filipiak. Zdecydował się na wysłanie pisma do radnej, w którym domagał się przeprosin na sesji Rady Miasta, ale pozostało ono bez odpowiedzi. Kolejnym krokiem, jak mówi burmistrz, był „list adwokacki”, który również nie poskutkował. - Pozostał zatem krok ostateczny: pozew o ochronę dóbr osobistych przesłany do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu - dodaje burmistrz.
Pozew wpłynął do sądu we wrześniu. Niedługo po tym, jak powiedział nam burmistrz, w Urzędzie Miasta pojawiła się mecenas reprezentująca Władysławę Jamróz, która zaproponowała ugodę i wycofanie pozwu. - Propozycję przyjąłem, zaś jedynym warunkiem spisania stosownej ugody, było z moje strony oczekiwanie, że pani Jamróz w tym samym miejscu i wobec tego samego gremium przeprosi mnie publicznie za niczym nieuzasadnione oskarżenia. Pani mecenas wyjechała z Mszany Dolnej pozostawiając mnie z zapewnieniem, że mój warunek przekaże swojej klientce. Na dzień przed upływem terminu ewentualnego wycofania pozwu z sądu, prawniczka skontaktowała się z moim adwokatem i przekazała, że pozwana Władysława Anna Jamróz godzi się na przeprosiny, ale nie uczyni tego publicznie na sesji. Godzi się jedynie na pisemną formę, która zostanie mi doręczona. Na takie warunki nie przystałem i pozew nie został wycofany - relacjonuje.
W pierwszych dniach listopada Tadeusz Filipiak miał otrzymać korespondencję z Sądu Okręgowego. Wczoraj przez kilka minut rozmawialiśmy z powiatową radną Władysławą Jamróz. Odmówiła udzielenia komentarza na tym etapie sprawy, odsyłając nas do swojego pełnomocnika. Stwierdziła również, że sprawa jest „tajna” i jeśli ją poruszymy, to zostaniemy pociągnięci do odpowiedzialności. Po czasie skontaktowała się z nami pełnomocnik radnej.
- Podjęliśmy próbę ugodową, niestety do niej nie doszło z uwagi na różnicę stron. Obecnie sprawa jest na etapie przedsądowym. Wystosowaliśmy odpowiedź na pozew, przedstawiając swoje stanowisko w sprawie. Uważamy, że wypowiedź która padała podczas sesji Rada Miasta w czerwcu, nie miała charakteru naruszenia dóbr osobistych burmistrza Tadeusza Filipiaka, a także polegała na prawdzie i nastąpiła w reakcji na uprzednie naruszenie dóbr osobistych mojej klientki, a w szczególności prawa do kultu po zmarłej, bliskiej jej osobie - powiedziała nam pełnomocnik Władysławy Jamróz, mecenas Lidia Krajewska. - W odpowiedzi na pozew przedstawiamy dowody na poparcie tego stanowiska, które będą podlegać ocenie przez sąd - dodaje.
To nie koniec tematu. Przed wyborami stała się ona także elementem kampanii wyborczej - podpisanych listów z poparciem dla radnej w sprawie sądowej z burmistrzem. Jedna z osób wydała oświadczenie, iż takiego poparcia nie udzielała. Dlaczego więc pod listem znajduje się jej podpis? Jeszcze nie wiadomo. Dziś będziemy sprawę wyjaśniać.
(Na zdjęciu Mszana Dolna z lotu ptaka/Żródło fot. UM Mszana Dolna)
Zobacz również:
Komentarze (42)
Jak p. Jamróz podchodzi do drugiego człowieka i traktuje niewinnych ludzi widać z jej poezji, fragment wierszyka ze strony morderstwokaplana.com, gdzie jest fragment ocierający się o przekleństwo:
(...)
I ze zdrajcami uderzył
dotkliwie bijąc po głowie
boleśnie bijąc po twarzy
udusił i jeszcze podpalił
Twoja krew na nich
na ich pokolenia
proch z sandałów strzepnąć
z tej przeklętej ziemi
Twa śmierć niewinna
boleść nie nazwana
Wielki Piątek
zamiast Bożego Narodzenia
czytając to zgodnie z gramatyką języka polskiego- to nie jest jej podpis ? jeżeli tak to sprawa jest prosta grafolog 500 zł weryfikacja jednego podpisu i się sprawa wyjaśni …. I co tutaj dalej insynuować.
co się tyczy samej sprawy. Radna być może i ma prawo do 'kultu po zmarłej, bliskiej osobie', ale PRYWATNIE. w momencie kiedy jest w pracy jej prywatne bolączki zostają za progiem instytucji, w której pracuje. pokazywanie dzieciom zdjęć nadpalonych zwłok nie ma nic wspólnego z żałobą, kultem, szacunkiem czy czymkolwiek. to jest zwykłe naruszanie etyki zawodu i narażanie dzieciaków na stres.
Kto Kogo chce zdyskredytować ? , opisywanie tego wszystkiego i ilość informacji może świadczyć iż zrobiła to jedna ze stron, a wnioski jakie są kreowane w treści skłaniają do wysnucia tezy iż Zrobił to Pan Filipiak lub jego stronnicy, dlatego mam wątpliwości co do kreowania tak stanowczych opinii przez redakcję ze wskazywaniem nie mawiny … Jak ktoś trafnie zauważył jeżeli fałszowany był podpis to ok, ale jeżeli nie to jest to niepotwierdzona insynuacja. Jeżeli ktoś fałszował samą treść pisma to tutaj sprawa jest także bardzo prosta bo dodruk na wcześniej drukowanej stronie pozostawia dodatkowy znak po rolkach drukarki i to można zobaczyć pod światło nie trzeba do tego zaawansowanych technik i jeszcze jedno jest daktyloskopia która potwierdzi kto dotykał itd. załączam panu adres http://kryminalistyka.org/, ale nie to jest ważne. Co Pan zrobi Panie Burmistrzu jeżeli okaże się że prawda dotycząca fałszowania podpisu czy pisma, leży po stronie Pani Jamróz czy przeprosi Pan publicznie Panią Jamróz, czy oskarży Pan publicznie innych że to Oni Pana wprowadzili w błąd ? stąpa Pan po kruchym lodzie zwanym pomówienie tyle i aż tyle, a prywatnie się Panu dziwię że przed wyborami daje się Pan wciągać w takie nie do końca rzetelnie wyjaśnione sprawy pozdrawiam Pan wie kto.
W tej Mszanie chyba nie mieli na kogo głosować, że wybrali sobie taką psychopatkę do tej rady. No ale na szczęście za tydzień będzie można to naprawić i mam nadzieję, że tym razem wybiorą lepiej.
PIS wskazuje nam że ta osoba nie nadaje się na Urząd Burmistrza i tym samym mówi NIE dla Pana Filipiaka więc nam nic innego nie pozostaje jak iść za ich przykładem i zdecydować przy urnie wyborczej NIE DLA FILIPIAKA NA URZĄD BURMISTRZA.
KTO JAK KTO ALE ONI SIĘ NIE MYLĄ.
Tak to w życiu bywa ze nic na 100% nie jest pewne czego przykładem jest brak poparcia kandydatury Filipiaka na Burmistrza.
Ciekawe czym się kierowali że takiego poparcia nie udzielili ale skoro tak zrobili to widocznie mieli jakieś konkretne argumenty.
Nic nam więc nie pozostaje jak uwierzyć PIS że Pan Tadeusz Filipiak nie jest odpowiednim kandydatem na URZĄD BURMISTRZA MIASTA MSZANA DOLNA.
Jeśli pretensje Panie Filipiak to nie do internautów tylko do osób które odmówiły poparcia a skoro tak zrobiły to widocznie mają swoje racje.