22°   dziś 19°   jutro
Sobota, 22 sierpnia Maria, Cezary, Tymoteusz, Zygfryd

Pożegnano kpt. Józefa Kowalczyka

Opublikowano 
0 249

Wczoraj w Orawce odbyły się uroczystości pogrzebowe kpt. Józefa Kowalczyka, pochodzącego z Lubomierza weterana walk o Monte Cassino. W 1943 roku wstąpił do 12. Pułku Ułanów Podolskich i przeszedł z jednostką cały szlak bojowy przez Półwysep Apeniński. W ostatnich latach życia, mimo wielu przeciwności, wrócił do Polski po ponad 50 latach spędzonych w Australii.

W kościele pw. św. Jana Chrzciciela w Orawce (pow. nowotarski) odbyły się wczoraj (21 sierpnia) uroczystości pogrzebowe kpt. Józefa Kowalczyka - pochodzącego z Limanowszczyzny weterana walk o Monte Cassino.

Józef Kowalczyk urodził się w 1924 roku w Lubomierzu koło Limanowej. Pod koniec 1939 roku lub na początku 1940 roku, wraz z młodszym bratem, przedostał się przez Węgry i Turcję na Bliski Wschód. Następnie trafił do Palestyny, gdzie w 1943 roku wstąpił do 12. Pułku Ułanów Podolskich, wchodzącego w skład 2. Korpusu Polskiego dowodzonego przez gen. Władysława Andersa. 19 października 1943 roku został przydzielony do 3. szwadronu 12. Pułku Ułanów Podolskich. Wraz z jednostką przeszedł cały szlak bojowy przez Półwysep Apeniński. W maju 1944 roku walczył w bitwie o Monte Cassino. Pułk, w którym służył, jako pierwszy zawiesił proporzec na ruinach klasztoru na Monte Cassino. Za udział w walkach otrzymał Krzyż Walecznych, Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino oraz Gwiazdę Italii. W 2014 roku został odznaczony Medalem „Pro Patria”.

Po zakończeniu wojny do 1946 roku przebywał we Włoszech. Następnie mieszkał w Wielkiej Brytanii, gdzie pozostał do 1965 roku. W 1947 roku wstąpił do Polskiego Korpusu Rozmieszczenia i Przysposobienia w stopniu strzelca. W 1965 roku wyemigrował do Australii, gdzie pracował m.in. w fabryce samochodów.

Zobacz również:

W 2015 roku w Sydney Józef Kowalczyk doznał poważnego wypadku. Odniósł liczne urazy, w tym złamanie biodra, a jego rehabilitacja trwała rok. Przed wypadkiem prowadził samodzielne życie w wynajmowanym domu. Po opuszczeniu szpitala zamieszkał w domu opieki, gdzie utracił możliwość zarządzania własnymi finansami i swobodnego podróżowania. W tym czasie jego największym marzeniem stał się powrót do Polski.

W marcu 2017 roku na łamach Limanowa.in opisaliśmy jego historię. Redakcja kierowała również pisma do różnych instytucji, od ministerstw po organizacje kombatanckie, próbując zwrócić uwagę na sytuację weterana. Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło wówczas, że stan zdrowia i zaawansowany wiek Józefa Kowalczyka wykluczają jego podróż do Polski. Ostatecznie w lipcu 2018 roku weteran przybył do kraju. Na lotnisku Kraków-Balice został powitany przez osoby zaangażowane w organizację jego powrotu. Mieliśmy okazję być świadkami tego wydarzenia. 

W organizację powrotu zaangażowali się Mateusz Otrębiak, Polak mieszkający w Australii, oraz jego australijska przyjaciółka Melanie Payne. Po powrocie Józef Kowalczyk zamieszkał w domu rodzinnym Mateusza Otrębiaka na terenie powiatu nowotarskiego.

Początkowo jego powrót spotkał się z zainteresowaniem przedstawicieli najwyższych władz, w tym ministrów i prezydenta RP. Później pojawiły się problemy związane z australijską emeryturą. Centrelink, australijska agencja odpowiedzialna za świadczenia socjalne, nie zaakceptowała dostarczonego „zaświadczenia o życiu” i anulowała świadczenie. Oszczędności Józefa Kowalczyka zostały wyczerpane. Rodzina Otrębiaków dowiedziała się o anulowaniu emerytury dopiero w czerwcu 2023 roku. Po sześciu miesiącach starań świadczenie zostało przywrócone.

Józef Kowalczyk był samotny i nigdy nie założył rodziny. Przez lata nie wiedział, co stało się z jego młodszym bratem, z którym przedostał się do Armii Andersa. Z jego wspomnień wynikało, że brat był m.in. lotnikiem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, jednak później ślad po nim zaginął. Nie wiedział także, gdzie spoczywają jego rodzice. Po powrocie do Polski odwiedził kościół w Lubomierzu, gdzie został ochrzczony w 1924 roku.

Mimo zaawansowanego wieku długo pozostawał w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Nie uważał się za bohatera. Na takie określenie miał odpowiedzieć:

Nie jestem bohaterem, bo bohaterowie leżą na cmentarzu. Ja po prostu wypełniłem swój obowiązek.

W czwartek (20 sierpnia) minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o pośmiertnym awansowaniu ppor. Józefa Kowalczyka do stopnia kapitana Wojska Polskiego. Kpt. Józef Kowalczyk należał do ostatniego pokolenia żołnierzy 2. Korpusu Polskiego, którzy walczyli o niepodległość Polski poza jej granicami.


Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Pożegnano kpt. Józefa Kowalczyka"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in