Niedziela, 24 marca
Marek, Gabriel, Gabriela, Katarzyna, Seweryn

Niesamowite spotkanie weterana z Limanowszczyzny po 10 latach od dramatycznych wydarzeń

16.03.2019 06:05:00 PAN 32 9797

Mieszkający na Limanowszczyźnie kpr. Marcin Kulas, weteran wojny w Afganistanie, bohater jednego z odcinków serialu „Weterani. Wyrwani śmierci”, po 10 latach od postrzelenia przez Talibów spotkał się z amerykańskim żołnierzem, który udzielił mu pomocy i wyniósł z pola walki.

We wrześniu 2009 roku w Afganistanie, w prowincji Ghazni, ośmioosobowy polski patrol którym dowodził kpr. Marcin Kulas – dziś mieszkaniec powiatu limanowskiego, został wezwany do wsparcia amerykańskich żołnierzy ostrzeliwanych przez Talibów.

Podczas przeszukiwania wioski afgańscy, polscy i amerykańscy żołnierze wpadli w zasadzkę. W całym zdarzeniu śmierć poniósł jeden polski żołnierz, a czterech zostało rannych. Kpr. Kulas został postrzelony. - Zobaczyłem tylko błysk i poczułem ukłucie. Później poczułem ciepło na klatce piersiowej z krwi, która wypływała - wspominał dramatyczne wydarzenia w jednym z odcinków serialu „Weterani. Wyrwani śmierci” mieszkający na Limanowszczyźnie żołnierz.

Po udzieleniu mu pierwszej pomocy, z pola walki wyniósł go sierż. Corey Speck, zabezpieczający tyły. Ranny Marcin Kulas było operowany w szpitalu w bazie w Ghazni, następnie w amerykańskiej bazie Ramstein w Niemczech.

Historię tych wydarzeń można poznać w odcinku programu „Weterani. Wyrwani śmierci”

W poniedziałek, po 10 latach od tych dramatycznych wydarzeń, weterani spotkali się po raz pierwszy. Nastąpiło to w Domu Armii w Pradze, w przeddzień oficjalnego spotkania prezydentów krajów Grupy Wyszehradzkiej, ministrów obrony oraz przedstawicieli NATO.

- Narodziłem się wówczas na nowo. Teraz spełniły się moje marzenia. Trwało to 10 lat. Teraz mam brata w Stanach. To wszystko odżyło - opowiadał wzruszony Marcin Kulas.

- Gdy zaczynał się 9 września 2009 roku, nie znałem żadnego z polskich żołnierzy. Gdy ten dzień się kończył, staliśmy się kolegami na śmierć i życie. W Afganistanie nie przeżyłbym bez kolegów. Żołnierze z mojej jednostki współpracowali ze sobą bardzo blisko. Byliśmy w wielu bardzo skomplikowanych sytuacjach i chyba nie wróciłbym cały i zdrowy do domu, gdyby nie ich wsparcie i przyjaźń - stwierdził amerykański sierżant, cytowany przez serwis TVP Info.

Materiał TVP Info można obejrzeć tutaj.


udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in