Poniedziałek, 18 stycznia
Piotr, Małgorzata, Beatrycze

"Miłość nie zna granic", czyli 5 tys. zł delegacji za spotkanie w Brukseli

21.12.2020 14:20:00 PAN 23 27169

Opozycyjni radni chcieli, by komisja rewizyjna sprawdziła delegacje przewodniczącej Ewy Filipiak oraz skontrolowała działalność Wojciecha Włodarczyka z Zarządu Powiatu. Wnioski nie uzyskały większości głosów. W dyskusji na jaw wyszła sprawa delegacji byłego starosty Jana Puchały, który pobrał ponad 5 tys. zł na podróż do Brukseli w 2012 roku, jego wyjazdów autokarowych na Ukrainę oraz rozliczania kosztów podróży na spotkania w Tauronie w 2017 roku, które według członka zarządu mogły być związane z kontrowersyjną sprawą zasiadania przez Jana Puchałę w radzie nadzorczej jednej ze spółek. - Wyjazd do Brukseli w 2012 roku, spotkanie. Wiem, że miłość nie zna granic, wtedy miał pan dziewczynę tam w Brukseli. No i pan pojechał, 5 tys. zł wydane na spotkanie. Żadnego efektu nie ma – zarzucił byłemu staroście Wojciech Włodarczyk.

Ponad 5 tys. zł za „spotkanie” w Brukseli

W porządku piątkowych obrad Rady Powiatu Limanowskiego znalazły się punkty dotyczące zlecenia komisji rewizyjnej zbadania zasadności odbytych delegacji przewodniczącej Ewy Filipiak i działalności Wojciecha Włodarczyka z Zarządu Powiatu. Wnioskowali o to opozycyjni radni, głównie z komitetu „Działajmy Wspólnie”. - Wnioski potraktowałam jako inicjatywy uchwałodawcze. Nie był to żaden „byt miniony”, nie schowałam tego do szuflady, dziś to procedujemy - zaznaczyła na wstępie Ewa Filipiak. 

Szczególnie kontrowersyjna okazała się dyskusja na projektem dotyczącym zlecenia komisji rewizyjnej kontroli działalności Wojciecha Włodarczyka jako etatowego członka Zarządu Powiatu. 

- Nie chcę, żeby wywiązała się pyskówka, dlatego zamierzam wytłumaczyć nasz wniosek – mówił Jan Puchała, zaznaczając iż zastrzeżenia opozycji budzi łączenie przez Wojciecha Włodarczyka funkcji etatowego członka zarządu oraz szefa struktur NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych. Twierdził, że reprezentując interesy związku, powinien wykorzystywać urlop i oddzielić działalność związkową od obowiązków członka zarządu.

Z kolei radny Stefan Hutek pytał, czy samorząd w dobie kryzysu stać na utrzymanie takiego stanowiska jak etatowy członek zarządu. - Przedmiotem kontroli komisji rewizyjnej powinno być to, w jaki sposób to stanowisko – niezależnie od tego kto je zajmuje - wpływa na powiększenie budżetu powiatu – powiedział. 

Do wystąpień radnych odniósł się sam Wojciech Włodarczyk. - Pan Puchała apeluje, żeby wrócić do normalności. Ale to my ją przywracamy, a to co pan robił, było nienormalnością i zaraz dam tego przykład. Pan radny Żaba mówi o teatrzyku; a kto robi ten teatrzyk? Przecież pan Puchała pisze wam pisma, później pan Żaba je czyta, pan Grzyb je czyta. Macie takiego doświadczonego autora. Panie Wójtowicz, niech pan nie mówi że musimy pana edukować, skoro macie tak wspaniałego lidera, to my nie musimy wam tłumaczyć, że nie macie racji. Wyszło co wyszło, bo tego chcieliście. Macie swój teatrzyk. Widzę że pan Hutek przystąpił do tej totalnej opozycji, cieszę się z tego bo staje się pan czytelny, społeczeństwo przynajmniej widzi. Bzdury pan opowiada, logiki żadnej. W zeszłym roku ani jednego urlopu nie wykorzystałem dla swojej rodziny, wszystkie społecznie – powiedział. - Ale do czego wdepnęliście szanowni państwo: panie Puchała, pan potrzebował sztabu ludzi żeby się podpisali, żeby to głupio nie wyglądało, żeby sprawdzić moje delegacje. Ja tylu ludzi nie potrzebowałem, sam napisałem pismo i dostałem wszystkie delegacje Jana Puchały od 2012 roku. Szukałem w internecie co to za instytucja, przypuszczałem że to przy Parlamencie Europejskim. Wyjazd do Brukseli w 2012 roku, spotkanie. Wiem, że miłość nie zna granic, wtedy miał pan dziewczynę tam w Brukseli. No i pan pojechał, 5 tys. zł wydane na spotkanie. Żadnego efektu nie ma. 

- To śmieszne - przerywał Jan Puchała. 

- To nie jest śmieszne, to 5 tys. zł - odpowiedział Wojciech Włodarczyk. - Są też dwie delegacje na Ukrainę, jechał pan autokarem. Albo delegacje do Tauronu. 2017 rok, pamiętamy aferę. Czy wtedy pan tę radę nadzorczą załatwiał? Chciałbym wiedzieć, pan wytłumaczy co pan załatwiał wtedy w Tauronie dla powiatu - mówił członek Zarządu z PiS. - Był pan jako starosta ponad prawem? Może wy, jako totalna opozycja, chciecie czegoś więcej? Może potrzebujecie komisji śledczej, żeby się wykazać? Może kierowców wezwiemy, niech opowiedzą gdzie jeździli ze starostą Janem Puchałą – podsumował Włodarczyk. 

Na wniosek starosty Mieczysława Urygi przewodnicząca Ewa Filipiak zakończyła dyskusję. - Zamyka się nam usta. Przysługuje mi ad vocem – domagał się były starosta.

Delegacje na terenie powiatu

Wcześniej radni procedowali nad projektem uchwały, który dotyczył delegacji przewodniczącej Ewy Filipiak. Zabierając głos, sarosta Mieczysław Uryga wskazał że przepisy określające zakres pracy komisji rewizyjnej nie zakładają kontrolowania działalności poszczególnych radnych. 

Radny Artur Żaba rozpoczynając dyskusję przypomniał, że zarówno w przepisach ustawy o samorządzie powiatowym, jak i w treści statutu, przewodniczący Rady Powiatu nie ma przypisanych kompetencji do reprezentowania samorządu. - Pani przewodnicząca pobiera co miesiąc najwyższą dietę spośród wszystkich radnych. Nie jest to wynagrodzenie za pracę, ma stanowić ekwiwalent utraconych korzyści, jakich radny nie uzyskuje w związku z wykonywaniem mandatu - powiedział. - Nie będę już mówił o wymiarze moralno-etycznym, albo ktoś ma dekalog, albo nie. Ale dla mnie nie jest normalnym, by radny jechał na uroczystości kościelne i czerpał z tego dodatkowe korzyści finansowe - ocenił. - Zastanówmy się, czy takie praktyki z punktu widzenia dbałości o finanse publiczne są czymś normalnym. 

Kolejno głos w dyskusji zabrał Marian Wójtowicz. - To niezręczne z jednej strony, a z drugiej – składaliśmy ślubowanie, zapewniając że swoje obowiązki będziemy sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie. I trochę nieuczciwe wydaje mi się, że na terenie powiatu w którym jesteśmy radnymi można pobierać delegacje. Mnie się to nie zdarzyło. Mając do dyspozycji samochód służbowy, diety które wszyscy pobieramy, jest to dla mnie coś niewyobrażalnego. Tak pracować nie możemy - mówił radny z Limanowej. - Chodzi o stronę honorową. Nasze głosowanie idzie w tym kierunku, żebyśmy tego nie robili. Nie było wcześniej tego problemu. 

Głos zabierał także Stefan Hutek, który podkreślał że do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Zwrócił uwagę, że duża liczba wyjazdów służbowych Ewy Filipiak przypadała na czas kampanii wyborczej, gdy przewodnicząca ubiegała się o mandat w Sejmie. Następnie do dyskusji włączył się radny Jan Puchała. - Starajmy się zachować twarz, etykę; mieć honor i godność. Nie traktujcie nas jako pieniaczy, osoby które chcą zrobić z igły widły. Chcemy tylko powrotu do normalności, takiej jaka była w poprzednich kadencjach rady - mówił były starosta. 

W temacie wypowiedział się także radny Stanisław Nieczarowski. - Szkoda że dopiero teraz analizujemy tak dogłębnie, a wręcz złośliwie, koszty które ponoszą pracownicy samorządowi. Szkoda, że nie zaczęliśmy tej analizy 20 lat temu. Dziwne, że dopiero po zmianie starosty pewna grupa zaczęła dociekać o koszty, jakie generują istnienie rady. Byłemu staroście i jego spółce przypominam, że nikt nie ośmielił się sprawdzić kosztów, jakie generowała pańska władza, panie były starosto Puchała. Temat jest jednak aktualny - powiedział. 

Ewa Filipiak podkreślała, że do ostatniego momentu nie wiedziała, czy będzie kandydować, dlatego jej letnie wyjazdy na uroczystości na Limanowszczyźnie „trudno wiązać z kampanią wyborczą”. Później mecenas Marta Urbańska wyjaśniła radnym, że wprowadzenie projektów uchwał i ich przeprocedowanie było konieczne, a jednocześnie wskazała, iż merytorycznie są one wadliwe, gdyż komisja rewizyjna nie posiada uprawnień do kontrolowania działalności poszczególnych radnych. - Wprowadzenie tego punktu to teatrzyk socjotechniczny, po to żeby się wybielić. Jeżeli następnym razem sytuacja będzie podobna, nie traćmy czasu – skwitował Artur Żaba, który był jednym z wnioskodawców.

Do tematu będziemy powracać. 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in