Piątek, 27 stycznia
Ilona, Przybysław, Aniela, Jerzy, Julian, Przemysław

Mariusz marzy, by znów stanąć na nogi

03.05.2015 07:31:46 top 13 19818

Miesiące spędzone w szpitalach, wysiłek związany z rehabilitacją i wiele wyrzeczeń – dziś, dwa i pół roku po nieszczęśliwym wypadku na budowie, Mariusz Król zamienił łóżko, do którego był przykuty, na wózek inwalidzki. Marzy jednak o tym, by znów stanąć na nogi. Rehabilitacja jednak kosztuje – stąd prośba o wsparcie.

21 listopada 2012 roku – pamiętna data, która diametralnie zmieniła życie młodego mieszkańca Młyńczysk, Mariusza Króla. To wtedy, pracując na budowie w centrum Limanowej, doznał nieszczęśliwego wypadku, który na wiele miesięcy przykuł go do łóżka.
Upadając na ziemię z kilkunastu metrów, uszkodził rdzeń kręgowy, zmiażdżył kilka kręgów i złamał udo. - Wypadek jak wypadek, mówi się że one chodzą po ludziach, nie po ziemi. Drabina, na której stałem, złożyła się. Nie miałem czego się złapać, spadłem z kilkunastu metrów. Sam upadek pamiętam bardzo dobrze, bo nie straciłem przytomności - mówi Mariusz.
Wielokrotnie na łamach portalu opisywaliśmy jego historię. Największe kontrowersję budził fakt, że do 23-latka po upadku nie wezwano karetki. - Kierownik zabronił. Koledzy wyciągnęli mnie z dołu, do którego wpadłem, wsadzili do samochodu i sami zawieźli mnie do szpitala. Czy to mi zaszkodziło? Na pewno nie pomogło, pamiętam że zaraz po upadku jedną nogę jeszcze czułem, później od pasa w dół nie czułem już nic - wspomina.
Jeszcze tego samego dnia został przetransportowany do Szpitala im. Rydygiera w Krakowie. Wieczorem zaczęła się operacja, która trwała 13 godzin. Po udanym zabiegu trafił na trzy tygodnie na OIOM, gdzie leżał pod respiratorem, później trafił na chirurgię urazową, a na rehabilitację odesłano go do Limanowej. W limanowskim szpitalu leżał kolejne trzy tygodnie. Miał problemy m.in. z gorączką i wodą w płucach.
Ani pracodawca, ani kierownik budowy nie zdecydowali się odwiedzić Mariusza w szpitalu, w którym w sumie od czasu wypadku spędził – jak sam mówi – około 80 procent czasu. Sprawa trafiła do prokuratury, a później do sądu, jego jednak bardziej interesowało wstanie z łóżka.
Rehabilitacji poświęcił się bez reszty. Z początku, sparaliżowany od pasa w dół, uczył się utrzymywać równowagę siedząc. Dziś, dzięki ciężkiej pracy, porusza się na wózku inwalidzkim i jak mówi, każdego dnia stara się być bardziej samodzielny. Zapisał się nawet na kurs prawa jazdy, by móc jeździć specjalnie dostosowanym samochodem. Choć to olbrzymi postęp, Mariusz nadal nie daje za wygraną – marzy o tym, by znów stanąć na nogi.
- Nie da się mówić o rokowaniach, ja wolę myśleć że jest jeszcze jakaś iskierka nadziei, że kiedyś znów będę chodził. Na pewno nie zamierzam się poddać - zapewnia. Ćwiczy każdego dnia, bardzo ważna jest jednak dla niego praca pod opieką fachowców.
Sam nie ma żadnego źródła utrzymania, nawet renty. Na NFZ nie może już liczyć. Rehabilitacja kosztuje około 130 zł za dobę, również dom rodzinny Mariusza nie jest odpowiednio dostosowany dla osoby niepełnosprawnej. Póki co finansowo pomagają mu bliscy i przyjaciele. Każdy jednak może go wesprzeć, dokonując wpłat na konto Limanowskiej Akcji Charytatywnej.
Limanowska Akcja Charytatywna, 34-600 Limanowa, ul. Z.Augusta 10
Bank Spółdzielczy w Limanowej 
53 8804 0000 0000 0021 9718 0001 
(z dopiskiem „MARIUSZ”)
KRS 0000212400 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in