Wtorek, 13 kwietnia
Przemysław, Ida, Marcin, Hermenegilda, Artemona, Justyna

Lekarz odsunięty od pracy. Potrzebne wsparcie

24.04.2013 17:01:32 top 35 22957

Nie przesądzając o czyjekolwiek winie, bądź niedopełnieniu obowiązków, dla dobra toczącej się sprawy zdecydowano o odsunięciu od pracy lekarza, który w poniedziałek pełnił dyżur w szpitalu i odesłał 41-letniego mężczyznę do domu, który wczoraj rano zmarł w ośrodku zdrowia. Rodzina zmarłego mężczyzny potrzebuje finansowego wsparcia.

O sprawie 41-letniego mężczyzny, który wczoraj rano zmarł w Ośrodku Zdrowia w Laskowej, a wcześniej dwukrotnie trafił do limanowskiego szpitala, z którego odsyłano go do domu pisaliśmy już w artykułach 'Odsyłany ze szpitala. Zmarł w ośrodku' oraz 'Mocne słowa prokuratora'.

Dziś przedstawiamy stanowisko rodziny, kierownika Ośrodka Zdrowia w Laskowej oraz dyrekcji Szpitala Powiatowego w Limanowej.

- W niedzielę wieczorem, szukając rzeczy w pokoju mąż klęknął, jak wstawał dostał mocnego bólu w klatce piersiowej, ból przeszywał go aż do pleców - mówiła nam wczoraj żona 41-letniego mężczyzny. - Na ból był odporny, więc zaczął chodzić, myślał, że mu przejdzie. Umył się w łazience i zapytał, czy idziemy spać, ale dostał drugi raz takiego ataku, że nie mógł już oddychać. Mówił by zadzwonić po karetkę, dzieci ułożyły go na leżąco. Na miejsce przyjechała karetka, zrobiono EKG, które nic nie wykazało. Karetka zabrała go do szpitala. Zrobiono ponownie EKG, zmierzono ciśnienie, pobrano krew do badań i zlecili prześwietlenie klatki piersiowej. Wszystko wyszło dobrze. Podano mu środek przeciwbólowy ketonal, ból jednak nie ustąpił. Podano kolejny, chyba pyralginę. Ból ustąpił, ale nie do końca (około północy). Lekarz przyszedł i zapytał jak się czuje, mąż odpowiedział, że go boli w klatce piersiowej i plecach, lekarz popatrzył i stwierdził, że kręgi mogą uciskać i powodować ból, albo że go zawiało. O godzinie 3. nad ranem mieli powtórzyć EKG i jak wyjdzie dobrze, to wypiszą go do domu. Tak też się stało i o godzinie 4. pojechałam po niego. Mąż się trochę lepiej poczuł, ale ból nie ustąpił. W szpitalu nie przepisano żadnej recepty. Chociaż był bardzo odporny na ból, to wziął jeszcze jeden ketonal, a przez dzień kolejne 4. W poniedziałek około godziny 14. stracił świadomość w kuchni przy stole. Dzieci wezwały karetkę. Zabrano go do szpitala z podejrzeniem omdlenia - zapaść, zrobiono mu EKG i nic nie stwierdzili. Podano mu magnez i relanium. Cały czas się pocił, tak że nawet plaster od wenflonu nie chciał się przykleić. Koło godziny 20. wypisano go do domu. We wtorek rano wstał i znów zaczęło go boleć. Rano zarejestrowałam go na wizytę w Ośrodku Zdrowia, powiedziano by przyjechać koło 10. Stwierdził, że da rady jechać samochodem i pojechał, ja miałam iść się opiekować swoimi podopiecznymi. W ośrodku zrobili mu badania, w ręce miał EKG z którym szedł do lekarza, wtedy upadł. Reanimowano go godzinę, ale bezskutecznie. Wiem, że jemu już nic nie pomoże, ale następnym pacjentom... - mówiła kobieta płacząc.

W sprawie zabrała dziś głos kierownik Ośrodka Zdrowia w Laskowej Elżbieta Przechrzta-Bednarczyk.

- Wczoraj w godzinach dopołudniowych zgłosił się do nas pacjent, który dwukrotnie wcześniej był pacjentem SOR w Limanowej i został z niego odesłany - Elżbieta Przechrzta-Bednarczyk. - Przyjechał do nas samochodem, w zasadzie bez dolegliwości. Pokazał karty z SOR'u by go skonsultować. Poszedł na badanie EKG i ciśnienie krwi. EKG było wykonane o godzinie 10.19, zapis był prawidłowy. Idąc z wynikiem zasłabł. Akcja reanimacyjna została podjęta natychmiast, w pierwszej minucie był zaintubowany i cały czas reanimowany przeze mnie i nasz personel, ja sama jeździłam kilkanaście lat karetką. Karetki w Limanowej nie było i przyjechała z Muchówki po 20 minutach, to jednak nic nie zmienia. Nie dało się go uratować.

Kierownik nie chciała wypowiadać się, czy według niej mężczyzna powinien zostać hospitalizowany. - Nie chciałabym tego komentować, to sprawa starostwa jako organu założycielskiego i dyrekcji. Prokuratura zabrała materiały. Może się ktoś wypowie.

Zdarzenie komentuje także Szpital Powiatowy w Limanowej, który zadeklarował wszelką możliwą pomoc rodzinie. - Bardzo współczujemy rodzinie z którą łączymy się w żalu – mówi Mariusz Bobula, dyrektor ds. lecznictwa Szpitala Powiatowego w Limanowej. - Przekazaliśmy dziś osobiście wyrazy współczucia rodzinie.

Dyrektor zastrzegł, że może potwierdzić tylko informacje, że pacjent był dwa razy w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i po uzyskaniu pomocy został zwolniony do domu.

- Przeglądnęliśmy dokumentację, wezwaliśmy dziś też lekarza, by złożył wyjaśnienia. Z relacji jego, jak i dokumentacji wynika, że nie było wskazań do hospitalizacji i nie można dopatrzeć się tu nieprawidłowości – mówi dyrektor. Dyrektor ds. lecznictwa dodał, iż lekarz dyżurujący zapewnił, że podobną decyzję o wypisaniu pacjenta do domu podjąłby jeszcze raz.

Dyrektora zapytaliśmy także o zgon na SOR innego pacjenta, który miał miejsce w poniedziałek w czasie gdy 41-latek też tam leżał. Dyrektor wyjaśnia, że w niedzielę na SOR zostało przyjętych przed dwóch lekarzy dyżurnych 80 pacjentów, a w poniedziałek 119. - Przy 119 pacjentach nie jestem wstanie powiedzieć jakie były konkretne przypadki, niewykluczone, że doszło do akcji reanimacyjnych, bo to nie są rzeczy wyjątkowe – mówi. Dyrektor wyjaśnia, że w sytuacjach, gdy lekarz musi się zajmować przypadkami nagłymi i udzielać natychmiastowej pomocy, pozostali pacjenci muszą czekać. - To niestety trwa czasami kilka godzin, pacjenci mogą być wówczas rozdrażnieni i rozgoryczeni, ale priorytety lekarza na SOR są takie, że musi pomóc pacjentom wymagającym natychmiastowej pomocy – kończy Mariusz Bobula.

Przed chwilą (16.50) dyrektor Szpitala Powiatowego w Limanowej poinformował nas, iż nie przesądzając o czyjekolowiek winie, bądź niedopełnieniu obowiązków, dla dobra toczącej się sprawy zdecydowano o odsunięciu lekarza od pracy w Szpitalu Powiatowym w Limanowej.

Jak już informowaliśmy sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Limanowej. Dziś w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie została przeprowadzona sekcja zwłok mężczyzny.

Potrzebna pomoc

Sytuacja w domu jest bardzo trudna. Kobieta mieszka z pięciorgiem dzieci w wieku od 7 do 18 lat oraz mamą zmarłego męża, która jest niewidoma. - Mąż do 2010 roku pracował, rok później otrzymał zasiłek opiekuńczy i dorabiał jak mógł. Ja zarabiam 300-400 zł w GOPS, bo opiekuję się innymi osobami. Wybudowaliśmy dom, nie zdążyliśmy nawet numeru nadać... - mówiła przez łzy kobieta, gdy do domu wrócił 7-letni chłopiec i pierwsze pytanie jakie zadał brzmiało... gdzie jest tata...

W akcję pomocy rodzinie z Laskowej włączyła się Limanowska Akcja Charytatywna. Pomoc materialną, nawet najdrobniejsze kwoty, dla rodziny można kierować na konto LACH'u 53 8804 0000 0000 0021 9718 0001 z dopiskiem 'Rodzina z Laskowej'.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in