Niedziela, 28 listopada
Lesław, Zdzisław, Jakub, Stefan, Grzegorz, Natalia, Roma

"Kryminalna afera" w sprawie uzdatniania wody. "To narażenie mieszkańców na utratę zdrowia"

16.10.2021 08:10:00 PAN 35 7173

Mszana Dolna. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Mszanie Dolnej szeroko dyskutowano nad sprawą domniemanego zasilania wodociągu przy ujęciu progowym „Szklanówka” na górze Lubogoszcz przez pompę umieszczoną w potoku, z pominięciem jakiegokolwiek uzdatniania.

Przewodniczący Janusz Matoga cytował pisma: interpelację radnych, odpowiedź burmistrz Anny Pękały oraz pismo nadesłane tuż przed sesją przez... Józefa Kowalczyka, byłego burmistrza Mszany Dolnej, który zaprzeczył, by za jego kadencji wydano decyzję o mieszaniu wody z potoku z wodą uzdatnioną przed podaniem jej do sieci. Zaprzeczył też innym informacjom podanym przez Tomasza Dula i Annę Pękałę. - Co jest prawdą? - pytał Janusz Matoga.

- Cytowałam dyrektora ZGK w kwestiach dotyczących stacji uzdatniania wody. Co do moich odpowiedzi, tak sprawa została mi przedstawiona, nie zmieniam ani zdania w tej wypowiedzi – oświadczyła burmistrz Anna Pękała.

Głos zabrał także Tomasz Dul, dyrektor ZGK. - W interpelacji, odpowiedzi i piśmie cytowanym przez pana przewodniczącego wymienia się wiele osób, dlatego ja oświadczam, że woda jest zdatna do użytku, mamy aktualne wyniki badań laboratoryjnych, a sanepid nie ma zastrzeżeń. To właściwie tyle, to co napisałem jest prawdą. Pewnie gdyby te pisma analizować punkt po punkcie, to wyłoniłby się jakiś obraz sytuacji, ale nie zamierzam w tym brać udziału - powiedział Tomasz Dul.

Janusz Matoga przytoczył treść oświadczenia opublikowanego na stronie internetowej samorządu, w którym Tomasz Dul oświadczył, iż instalacja pompy w potoku została zakupiona około sześciu lat temu i w ostatnich dwóch latach nie była używana, a stanowi ona „zabezpieczenie na wypadek braku wody na ujęciu progowym co do tej pory nie miało miejsca”.

- Nie będę robił dochodzenia, ale pan tym oświadczeniem potwierdza, że dwa lata temu pompa była używana. Czyli poza filtrami, lampami i całym uzdatnianiem, wprowadza wodę wprost z potoku do sieci - powiedział Janusz Matoga, zwracając się do prezesa ZGK, Tomasza Dula. - Byłem przed sesją na ujęciu. Dla mnie to afera kryminalna, bo to narażenie mieszkańców na utratę zdrowia. To jest ta pompa – mówił przewodniczący Janusz Matoga, prezentując radnym zdjęcia wykonane tego samego dnia. - Proszę sobie wyobrazić, że ta pompa nadal tam jest. Widać rurę, otwarty właz, przez który jest ona wrzucona do zbiornika wody uzdatnionej, która płynie do kranów. Ja sobie wyobrażałem, że państwo to w te pędy zlikwidujecie, a wychodzi na to, że to nadal tam sobie jest. Mam prawo domniemać, że taka instalacja nie jest dla ozdoby, tam doprowadzono prąd, jest szczelna rura, zanurzona pompa w wodzie. Czyli nadal jest prowadzony proceder pompowania wody z bajorka do zbiornika, poza filtrami. Proceder narażania mieszkańców jest kontynuowany. Nie wiem nawet, jak się do tego odnieść. Dlaczego nie ma reakcji – dopytywał Janusz Matoga. - Po tym, jak prawa wyszła w mediach, po tym jak mieszkańcy podejmowali interwencje mając swoje badania wody, potwierdzające obecność bakterii grupy Coli, później pojawiły się badania sanepidu, informujące, że woda jest zdatna, ale słyszałem, że woda przez weekend była bardzo intensywnie chlorowana przed przyjściem sanepidu – mówił.

Przewodniczący wyraził przekonanie, że wewnątrz zbiornika na uzdatnioną wodę po pompowaniu wody bezpośrednio z koryta potoku, znajdują złogi mułu, czyli materiału organicznego, przez który w wodzie mogą się pojawiać bakterie.

Wiceprzewodnicząca Janina Flig podkreślała, że problem jest bardzo poważny, co sama odczuwa mieszkając w rejonie zasilanym przez ten wodociąg.

- Przed badaniem nie dało się kąpać, zapach chloru wody był tak intensywny. Od kilku miesięcy kupujemy wodę do celów spożywczych, dlatego nosimy się z zamiarem wystosowania pisma, w którym poinformujemy, iż nie będziemy płacić za miejską wodę. Bo jakim prawem? - pytała Janina Flig. - Mamy pozakładane różne filtry w domach, ale to nic nie daje. Od wiosny dziwne sytuacje się zdarzają, zgłaszamy to od samego początku, ale nic się nie dzieje. Proszę nie być zdziwionym, gdy mieszkańcy z ulic Leśnej i Matejki przestaną płacić za wodę. Bo teraz dwa razy płacimy za ścieki, raz w opłacie za wodę, drugi raz w opłacie za kanalizację - powiedziała rozgoryczona wiceprzewodnicząca.

Do tematu będziemy powracać.

Obejrzyj dyskusję w tej sprawie podczas ostatniej sesji:



udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in