Koniec przeszło 30-letniej historii. Romowie "opuścili" Limanową

26.09.2021 17:00:00 PAN 14 17049

Przez 33 lata Romowie z całej Polski oraz ze Słowacji gromadzili się w sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej. Ulice miasta przemierzała pielgrzymka wzorowana na dawnych wędrownych taborach, która co roku, w czasie limanowskiego odpustu, rozpoczynała się przy zabytkowym kościele w Łososinie Górnej. W ubiegłym roku pielgrzymka Romów nie odbyła się z powodu pandemii, a w tym roku... pożegnała się z Limanową, gdyż została przeniesiona do Zabawy pod Tarnowem.

Od przeszło 30 lat w czasie trwania uroczystego odpustu w bazylice Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej do świątyni pielgrzymowali Romowie z Polski i Słowacji. Podczas Mszy świętej wierni z tej wspólnoty przystępowali do sakramentów – odbywały się więc chrzty, śluby, niektórzy przyjmowali sakrament Eucharystii bądź przystępowali do bierzmowania. W tym roku było inaczej. 

Dziś odbyła się 34. Międzynarodowa Pielgrzymka Romów. O godzinie wyruszyła z Wał-Rudy, spod domu bł. Karoliny, by udać się w drogę do Sanktuarium Błogosławionej Karoliny Kózkówny w Zabawie. Po Mszy świętej pod namiotem dla kilkuset osób odbył się koncert romskich zespołów folklorystycznych.

- Pielgrzymka została przeniesiona z Limanowej, by Romowie mogli poznać także inne sanktuaria. Zabawa to ciekawe miejsce, a błogosławiona Karolina jest im szczególnie bliska – mówi ks. Stanisław Opocki, krajowy duszpasterz Romów, a przed laty wikariusz w parafii pw. Wszystkich Świętych w Łososinie Górnej. 

Pierwsza pielgrzymka Romów, organizowana przez ks. Stanisława Opockiego, odbyła się w 1986 roku. Ostatnia miała miejsce w Limanowej w 2019 roku. Na pierwszej limanowskiej pielgrzymce było nieco ponad 100 osób, na kolejnych po kilkaset, a na rekordowej – około 1300 osób. - Liczę, że pielgrzymka będzie się rozwijać. Być może jeszcze kiedyś wróci do Limanowej, może na jakiś jubileusz? - zastanawia się jej inicjator. 

Ksiądz Stanisław Opocki rozpoczął duszpasterską posługę w parafii w Łososinie Górnej w 1983 roku. Został „opiekunem” romskiego osiedla w miejscowości Koszary. - Miałem zapał misyjny, pomyślałem jednak, że zamiast podróżować na przykład do Afryki, mogę zostać misjonarzem tego środowiska. Uświadomiłem sobie, że tymi ludźmi trzeba się zająć. Z początku było to bardzo trudne z powodu utrzymujących się w społeczeństwie stereotypów, które na temat Romów są zawsze negatywne. Postanowiłem to zmienić - opowiadał przed laty w rozmowie z portalem. 

Z Łososiny Górnej został odwołany i przeniesiony w 2011 roku. Nadal jednak pozostał krajowym duszpasterzem Romów. Co zaobserwował przez lata posługi między Romami? Jak podkreśla, dostrzega duże, pozytywne zmiany pomiędzy pierwszymi latami pracy w tym środowisku a chwilą obecną. - Widać duże zmiany cywilizacyjne – mówi bez wahania. - Gdy przyszedłem do nich pierwszy raz, zobaczyłem ogromną biedę i odizolowanie. Żyli w nieludzkich warunkach. Na każdym kroku widać było zacofanie i braki w każdej sferze: pili wodę z potoku, mieszkali w błocie, dzieci nie chodziły do szkoły, w tej społeczności był totalny analfabetyzm. Dziś to niebo a ziemia, ogromny postęp. Przez edukację i duszpasterstwo Romowie są bardziej ucywilizowani. Świetlica w Koszarach też jest dla nich bardzo ważna. Dzieci się kształcą, znają się na komputerach, w szkole nabierają ogłady. Codzienne spotkania z innymi uczniami to dla nich proces integracyjny, choć oczywiście wieloletni – mówi ks. Opocki. 

Ks. Stanisław Opocki na osiedlu romskim w Koszarach, 2009 rok:


Krajowy duszpasterz Romów w czasie rozmów na tle polsko-romskiego konflikt na ul. Fabrycznej w Limanowej, 2010 rok:


Ks. Opocki i Romowie na spotkaniu mieszkańców Koszar, 2011 rok:


Pielgrzymka Romów na ulicach Limanowej, 2017 rok

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in