14°   dziś 9°   jutro
Niedziela, 25 października Daria, Wilhelmina, Wilhelm, Inga, Bonifacy, Maurycy, Sambor

Hybrydowe działania Rosji wobec NATO (analiza)

Opublikowano  Zaktualizowano 
0 147

Prawdopodobieństwo wybuchu pełnowymiarowej wojny pomiędzy Rosją i krajami NATO jest niewielkie, jednak Moskwa konsekwentnie realizuje operacje hybrydowe wobec państw wspierających Ukrainę. Ich głównym celem jest zastraszenie tych krajów i doprowadzenie do ograniczenia wsparcia dla Kijowa.

Moskwa nie może pozwolić sobie na bezpośrednie atakowanie infrastruktury położonej na terytorium państw Sojuszu Północnoatlantyckiego – oznaczałoby to bowiem duże ryzyko wojny, na którą strona rosyjska nie jest gotowa, także wobec zaangażowania i strat ponoszonych w konflikcie z Ukrainą. Dlatego dąży do wpłynięcia na postawę krajów wspierających Ukrainę innymi środkami: stosując działania sabotażowe (podpalenia, dywersja na kolei, itp.), a także operacje propagandowe i dezinformacyjne, dzięki którym stara się oddziaływać na poglądy opinii publicznej w państwach wspierających Ukrainę.

Głównym narzędziem Rosji jest zastraszanie: stąd działania takie jak naruszanie przestrzeni powietrznej (dotyczy Polski, krajów bałtyckich, a także Rumunii – każde z tych państw aktywnie wspiera Kijów), jak również ataki z wykorzystaniem dronów bezpośrednio przy granicy polsko-ukraińskiej (we wrześniu br. doszło do co najmniej trzech takich przypadków w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin) oraz werbalne groźby agresji zbrojnej, kierowane do poszczególnych krajów (w tym użycia broni jądrowej) przez rosyjskie kanały propagandowe.

„Rosja nie musi dziś planować pełnoskalowej wojny z Polską, żeby osłabiać naszą zdolność wspierania Ukrainy i testować spójność NATO. W rosyjskim obrazie Polska jest przeciwnikiem konsekwentnym, lecz działającym w sieci zależności. Dlatego nacisk może być kierowany nie na zmianę naszej deklarowanej polityki, ale na czas, koszt i spójność jej wykonania” – napisał analityk i ekspert ppłk rez. Maciej Korowaj na swoim profilu w serwisie X.

W tym przypadku chodzi o działania już realizowane, których celem jest nie tylko fizyczne zakłócenie dostaw (co wymagałoby dużych sił i środków w dłuższym okresie), ale także doprowadzenie do sytuacji, gdy ich realizacja będzie utrudniona wobec zmiany nastrojów społecznych. „Twierdzę, że z perspektywy Moskwy można uderzać w ukraińską logistykę tak blisko Polski, aby koszt ochrony własnej przestrzeni i utrzymania dostaw ponosiła też Warszawa. Aby musiała reagować w rytmie narzuconym przez Moskwę” – ocenił Korowaj.

- Teoretycznie, nie można całkowicie wykluczyć działań wojennych, ale Rosjanie woleliby osiągnąć swoje cele bez uciekania się do tego, wykorzystując jedynie propagandę i działalność podprogową. Dowodem na to jest ponad 140 różnych incydentów, do jakich doszło w ciągu ostatniego roku w krajach europejskich – zauważył w rozmowie z PAP Ołeksandr Chara, dyrektor Centrum Strategii Obronnych w Kijowie. W jego ocenie zastraszanie jest i będzie kluczowym elementem działań Rosji wobec krajów wspierających Ukrainę.

Wzmocnieniu rosyjskich działań w sferze informacyjnej służą także oświadczenia władz rosyjskich, w których zwraca się uwagę m.in. na naruszanie praw ludności rosyjskojęzycznej w krajach bałtyckich, np. w Estonii. Choć nie są one bezpośrednią groźbą użycia siły zbrojnej, to właśnie w taki sposób są odczytywane, zwłaszcza w połączeniu z informacjami o ograniczeniu ruchu na terytorium Rosji w pasie przy granicy z Estonią czy pojawiającymi się w sieciach społecznościowych zdjęciami rosyjskich żołnierzy bezpośrednio przy granicy. Podobne działania, choć nie są aktem fizycznej agresji, powodują fale spekulacji i obaw przed ewentualnymi agresywnymi działaniami Moskwy.  

- Dla Rosji ważne jest, aby odciąć Ukrainę od zewnętrznego wsparcia, dowolnym sposobem. Chodzi o uniemożliwienie otrzymania przez Ukrainę różnych typów uzbrojenia, zwłaszcza pocisków manewrujących – wyjaśnił w rozmowie z PAP Ołeksij Jiżak, analityk ukraińskiego Narodowego Instytutu Badań Strategicznych. W jego ocenie Rosja obawia się dostaw tego typu uzbrojenia, które dociera na Ukrainę z Zachodu. Wobec tego, choć nie może pozwolić sobie na podjęcie otwartych działań zbrojnych wobec krajów NATO, dąży – metodami hybrydowymi – do inicjowania kryzysów wewnętrznych w krajach zachodnich, które mogłyby się przełożyć na osłabienie wsparcia dla Kijowa. 

- Dzieje się to poprzez wykorzystanie takich środków jak niepokoje społeczne związane z wysokimi cenami, czy wpływanie na wybory. Chodzi o wzmocnienie wszystkich negatywnych procesów w Europie, aby stała się ona mniej zorganizowaną strukturą niż Rosja – zaznaczył ekspert.

Sytuację dodatkowo komplikuje aktualna sytuacja związana z rosyjskimi atakami na infrastrukturę energetyczną Ukrainy: ich częstotliwość wzrasta, jak zwykle w okresie jesienno-zimowym. Obecnie dodatkowym zagrożeniem są trudniejsze do zestrzelenia drony odrzutowe, a ponadto Ukraina posiada poważnie ograniczone zapasy pocisków przeciwlotniczych, zwłaszcza do systemów Patriot, które jako jedyne są w stanie zwalczać rosyjskie rakiety balistyczne. W tych uwarunkowaniach wsparcie krajów zachodnich – także Polski – pozostaje kluczowym czynnikiem wpływającym na zdolność Ukrainy do kontynuowania walki.

- Wśród możliwych scenariuszy rozwoju wydarzeń można wskazać ten, w którym ukraińskie drony, które spadły na skutek działań rosyjskich jednostek WRE (walki radioelektronicznej – PAP) w Rosji, mogłyby zostać wykorzystane do prowokacji w krajach NATO, aby tworzyć wrażenie, że to Kijów chce wciągnąć je do wojny – przewiduje Chara.

Innym przykładem mogą być działania takie jak rozbicie się 18 października ukraińskiego drona na Litwie. Wcześniej bezzałogowiec naruszył przestrzeń powietrzną Polski – stało się to w trakcie ataku na instalacje naftowe w obwodzie leningradzkim, prawdopodobnie na skutek działania rosyjskich systemów walki radioelektronicznej. Rosyjski aparat propagandowo-dezinformacyjny starał się udowodnić w tym przypadku celowość działań strony ukraińskiej, a nawet świadome zaangażowanie krajów w NATO w operacje przeciwko Rosji.

Istotne znaczenie dla działań, które jest i będzie skłonna podjąć Rosja, ma poziom przygotowania poszczególnych krajów na taką ewentualność. 

- Spośród większych państw europejskich należących do NATO, od 2022 r. jedynie Polska i Niemcy poważnie zwiększyły wydatki na obronę – ocenił Chara. Jak dodał, z punktów widzenia wschodniej flanki Sojuszu problematyczna może być zwłaszcza sytuacja w krajach bałtyckich, które z powodu niewielkiego terytorium nie mają głębi strategicznej. 

- Są tam jednak żołnierze krajów NATO, którzy będą podejmować działania w razie takiej potrzeby. Mam nadzieję, że Putin nie zrobi niczego głupiego, choć istnieje oczywiście pewne ryzyko, że może błędnie ocenić reakcję Zachodu i NATO i zrobić coś, co z naszej perspektywy będzie nieracjonalne – przyznał ukraiński ekspert. (PAP)

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Hybrydowe działania Rosji wobec NATO (analiza)"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in