Czwartek, 30 czerwca
Emilia, Lucyna, Rajmund, Arnold

Hity i mity 2011

31.12.2011 08:06:59 11 10343

Majstersztyk roku, cytat roku, zupa roku… - przygotowaliśmy dla Was podsumowanie największych hitów i mitów roku 2011 w regionie.


Majstersztyk roku

Niestety będzie o polityce. Niestety, bo wszyscy jesteśmy nią zmęczeni i przynajmniej w święta chcielibyśmy nie politykować. Ale nie da się! To była prawdziwa sensacja. Sensacja, bo kto z 68 808 wyborców w naszym okręgu oddając 9 października głos na Arkadiusza Mularczyka, Edwarda Siarkę i Andrzeja Romanka myślał, że oddaje głos na PiS, ten się mylił. Oddał głos na Solidarną Polskę, która zdobyła rewelacyjny wynik, choć w dniu wyborów nikt o niej jeszcze nie słyszał. I to był właśnie prawdziwy majstersztyk polityczny!

Cytat roku


Bezapelacyjnie były wójt Tymbarku Stanisław Pachowicz, który dowodząc podczas procesu, iż w przeszłości nie współpracował z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa zwrócił się do Wysokiego Sądu słowami: „Takiego wała! Nie przyznam się!” No i nie przyznał się do kłamstwa w oświadczeniu lustracyjnym. Za to dziś przechodzi do historii, jako ten, który wie jak z sądami rozmawiać, żeby trafić na czołówki wszystkich gazet. Gratulujemy pijarowskiej pracy nad wizerunkiem!

Gaduła roku

Były poseł PSL Bronisław Dutka, który w zakończonej w październiku kadencji przegadał przez telefon 85 tys. zł, bijąc rekord polskiego parlamentaryzmu. Zmartwienia nie było, bo kosmiczny rachunek posła Dutki pokryliśmy solidarnie wszyscy, zrzucając ciężko zarobione złotówki do państwowej kasy. Elektorat uznał jednak, że nie warto w przyszłości ryzykować i nie wybrał ponownie Bronisława Dutki do Sejmu. Słusznie, bo dosyć mamy płacenia własnych rachunków, więc po co nam jeszcze poselskie faktury za telefon? Za karę Dutka, jak na ludowca przystało, został zesłany do pracy na roli. Konkretnie nową rolą byłego posła jest rola dyrektora Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Karniowicach. Dyrektor to dopiero potrzebuje sobie podzwonić!

Sława roku


Pani sprzątaczka z II LO w Nowym Sączu, która zdobyła światowy rozgłos, kiedy przecierała szmatą okno stojąc nad przepaścią. Kto wie, może nawet myła to okno płynem do szyb marki „Bronisław Dutka”, bowiem przed wyborami pojawiła się na rynku krótka, ekskluzywna linia czyścidła, co zbiegło się w czasie z premierą wody toaletowej „David Beckham”. Balans pani sprzątaczki na parapecie uchwycił jakiś domorosły paparazzi, a jej wysokościowy aerobik mógł się skończyć tragicznie. Nie dla niej jednak, ale dla dyrektora Tadeusza Orlicza, który zobaczył dramatyczne zdjęcie w internecie na dwa dni przed odejściem na emeryturę po 40 latach pracy i już łapał się za serce. Na szczęście w szpitalu znalazł się tylko towarzysko odwiedzając swojego kolegę Stanisława Pasonia.

Fotoreporter roku

40-lecie pracy obchodził też red. Stanisław Śmierciak, który w swojej niełatwej reporterskiej robocie tysiąc razy częściej niż pani sprzątaczka ryzykował życie, ale nikt mu przy tym nie zrobił zdjęcia. Redaktor Staszek zrobił już za to zdjęcia wszystkim na Sądecczyźnie. Żeby mieć absolutną pewność, że nikogo nie przeoczył, Śmierciak robi teraz zdjęcia nawet dzieciom przychodzącym na świat i drukuje w swojej gazecie. Dzięki temu równie bogatej bazy danych jak Staszek nie ma nawet FBI i Interpol. Brakuje jeszcze tylko odcisków palców.

Zupa roku

A wracając jeszcze do pani sprzątaczki na parapecie. Przed wielu laty Polacy dorabiali się fortun sprzątając mieszkania i biura w Chicago, czasami myjąc okna sto razy wyżej niż to w II LO. Teraz oprócz wielkich pieniędzy dzięki sprzątaniu można zyskać jeszcze większą sławę. Dla przykładu Magda Gessler, słynna właścicielka warszawskich restauracji, w Nowym Sączu mogła liczyć na dużo gorszą fuchę. W jednej z pizzerii ograniczyła się do gotowania zupy, pomalowania ścian i umycia podłogi. To wystarczyło, żeby program telewizyjny, w którym główne role grały chochla i miotła, chciały obejrzeć setki tysięcy ludzi. Widocznie nie mieli akurat nic lepszego do roboty.

Mecz roku


Bezapelacyjnie pucharowy pojedynek Limanovia – Wisła Kraków. Przyjazd mistrza Polski do Limanowej wywołał takie zainteresowanie i poruszenie, że kibice zasiedli nawet na balkonach, drzewach i pobliskich wzgórzach. Na szczęście na boisku wygrała Wisła. Jakby tego zwycięstwa było mało, to całkiem niedawno PZPN przyznał Wiśle jeszcze wygraną walkowerem, bowiem w Limanovii grał nieuprawniony zawodnik. Aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby na boisku wygrała Limanovia, a później walkower przyznano Wiśle! Teraz to nieważne już. I tak telewidzowie nie zapamiętają żadnego z goli, jakie padły w Limanowej, ale zapamiętają małoletniego kibica dłubiącego w nosie i zjadającego urobek na oczach kamery. Chłopczyk pobił rekordy wyświetleń na YouTobie, a Towarzystwo Przyjaciół Dzieci komentowało, że na innych stadionach najmłodsi jedzą raczej chipsy, choć te może są mniej zdrowe.

Błąd roku

Chodzi nam o błąd ortograficzny, bo życiowych błędów popełniamy codziennie mnóstwo, więc trudno byłoby wybrać ten najlepszy. Ortograficzny błąd roku popełniła zaś redakcja „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” puszczając w tytule słowo „homonto” właśnie tak pisane. Każde dziecko zaś wie, że chomąto pisze się akurat jak w tym zdaniu. No właśnie, tylko kto jeszcze wie, co to jest takiego chomąto? Najmłodszym wyjaśniamy, że to taka uprząż (tylko co to jest uprząż?), którą zakłada się koniowi, by mógł ciągnąć wóz (tylko co to jest wóz?). Zapewniamy jednak, że nie zrobiliśmy tego błędu z nieuctwa. Na swoje usprawiedliwienie mamy tylko to, że Adam Mickiewicz też nie wiedziałby jak się pisze „hakerzy” albo „gigabajty”.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in