Gil ze słowiczym głosem

21.01.2010 16:43:54 JOMB 6 6261

Zgarnęła wszystkie nagrody w konkursach powiatowych. Teraz przymierza się do kolejnych rywalizacji.

Jolanta Gil jest uczennicą drugiej klasy IV Liceum Ogólnokształcącego w Limanowej. Uczy się śpiewać od trzech lat, a już a już sięga po najwyższe laury dyskredytując rywali. W tym roku szkolnym zdobyła Grand Prix w XIV Powiatowym Konkursie Kolęd i Pastorałek, nagrodę publiczności w II Powiatowym Konkursie Kolęd Obcojęzycznych i pierwsze miejsce w IX Przeglądzie Powiatowym Poezji i Piosenki Patriotycznej. Najciekawsze jest to, że nie zna nut, nie ma wiedzy muzycznej i śpiewa wyłącznie ze słuchu. Jej przygoda z piosenką zaczęła się całkiem przypadkowo przed trzema laty. Za sprawą mamy zgłosiła się do pani Magdaleny Chmielewskiej, nauczycielki muzyki w Rabce, która chciała utworzyć zespół.- Zespół nie powstał, ale dzięki pani Magdzie uwierzyłam w siebie. To ona pokazała mi, że potrafię i popchnęła w kierunku poezji śpiewanej – wspomina Jola.

Utalentowana wokalistka pochodzi z małej Olszówki w gminie Mszana Dolna. Uczy się w Limanowej, mieszka w internacie i teraz już rzadko spotyka się ze swoją instruktorką. - Od roku ćwiczę właściwie sama, sama też dopieram repertuar – przyznaje. Koleżanki z internatu przyzwyczaiły się do jej prób wokalnych. Bardzo chętnie biorą w nich udział oceniając i komentując.Jola wykorzystuje teraz ferie, by przygotować repertuar na Konkurs Piosenki „Wygraj sukces” i festiwal „Talenty Małopolski”. W tym drugim zdobyła już grand prix przed dwoma laty. W nagrodę zaśpiewała w Piwnicy pod Baranami.- Atmosfera była nieziemska. Piwniczna głębia, ciemność, bliskość i widownia u stóp – wspomina. W Piwnicy wystąpiła ze swoją ulubioną piosenką „Kasztany” Nataszy Zylskiej. Najbardziej cenioną przez nią wokalistką jest Edyta Gepert, ale słucha nie tylko starych polskich piosenek, także jazzu, metalu, dream popu. Osobną pasją jest góralszczyzna. Swego czasu także rysowała, malowała, rzeźbiła i pisała wiersze. Jest nawet laureatką konkursów poetyckich.

Ze sceną jest już obyta, bez przerwy ktoś prosi ją o występ na akademii, wernisażu, jakiejś imprezie, którą trzeba oprawić muzycznie. Chętnie przyjmuje te zaproszenia, bo występy pozwalają jej na oswojenie się z widownią i opanowanie tremy.- Lubię sam moment wyjścia na scenę, gdy gasną światła i jestem sama. Mogę zamknąć oczy, wczuć się w tekst, by móc go jak najlepiej przekazać i zacząć śpiewać. To jest to.

Kocha śpiew, ale przyszłości z muzyką nie wiąże, bo to nie jest dziedzina, która zapewnia stabilizację. Dlatego marzy o studiowaniu medycyny.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in