Felieton: Urna wyborcza - dosłownie
Słownik Języka Polskiego definiuje wybory jako „akcję mającą na celu powołanie odpowiednich kandydatów do określonych funkcji przez głosowanie”. Jednak w sprawie tych konkretnych wyborów można postawić pytanie: czy z doświadczenia i obserwacji postaw władzy ma się jakiś wybór?
Tekst można by było tu skończyć. Nie mam wyboru, bo wcześniej trzeba zmienić skorumpowany i do korzeni zepsuty system oparty jeszcze o komunizm. Tak trzeba zrobić, zanim będzie się mówić o jakimkolwiek wyborze. Co do ludzi, którzy kandydują, muszą zdać sobie sprawę, że nie będą pierwszymi, których ten zdeformowany mechanizm wciągnie w swoje patologiczne tryby. Tak było i tak będzie, że pajęczyna układów omota każdego bez wyjątku.
Przyszli kandydaci i ci, co zostaną wybrani, muszą mieć świadomość, że w zamian za małe doraźne zyski, załatwione sprawy, będą podnosili ręce, tak jak to miało miejsce w poprzednich kadencjach, będą to robić, bo zdadzą sobie sprawę, że sami nic nie ugrają. Będą to robić, bo nie spotka ich za to żadna konsekwencja. W opozycji do systemu też nic nie zyskają. Po pierwszym buncie głosem rozsądku będą musieli przylgnąć do jednej z frakcji, za którą będzie stał konkretny kapitał, konkretni ciągle ci sami ludzie. Tak było i tak będzie. Taka jest pajęczyna układów, budowana od kilkudziesięciu lat.
Co do różnorodności wyboru? Zastanawiające jest, że wielu z kandydatów wychodzi z założenia, że wystarczy zrobić plakat, dać swoje zdjęcie, napisać jakieś hasło i to załatwi sprawę, że się jest tak wyjątkowym, że wszyscy przecież to zauważą i oddadzą głos. Tak, bez wątpienia każdy z kandydatów jest na swój sposób wyjątkowy, ale tu trzeba zmienić perspektywę patrzenia. Zadać pytanie, co kandydatko lub kandydacie zrobiłaś/zrobiłeś, zanim postanowiłaś/postanowiłeś wydrukować plakat? Czy wcześniej społeczność Cię poznała? Czy coś dla tej społeczności zrobiłaś lub zrobiłeś? Czy jedyną motywacją jest to, że trudno Ci odnaleźć się w wolnym rynku i dobrym rozwiązaniem jest pobieranie diet radnego? Czy to tylko taka motywacja?
Zobacz również:
Komitet Polityczny PiS ma zatwierdzić wykluczenie z partii ponad 30 parlamentarzystów
58 tys. zł brutto ma wynieść maksymalne wynagrodzenie medyków za etat
Niestety system PRL, który miał przejść w system demokratyczny, który dziś prawie bez zmian funkcjonuje, w pierwszej kolejności oparł się o osoby, które były w miarę rozpoznawalne, a z reguły byli to starzy towarzysze partyjni, ale Ci jako zdyskredytowani byli wypierani przez nieobciążonych tym balastem nauczycieli. Dlatego w niektórych przypadkach władzę demokratyczną sprawują ciągle ci nauczyciele, którzy kiedyś nas uczyli. Czy czymś się wyróżnili, poza faktem bycia nauczycielem? Nauczeni doświadczeniem możemy nabrać przekonania, że dla wielu z byłych włodarzy mogło chodzić o diety i przetargi, które wygrywali ci, co mieli wygrać. Na tym właśnie polegała zasada budowania tego systemu, który jest uwłaszczeniem nomenklatury. Dziś już nie do rozplątania pajęczyna układów i wpływów. Ludzie partii nie mogąc być przy władzy, przeszli w kapitał i drenowali budżet samorządów przez stare partyjne i towarzyskie układy. To już jest w drugim pokoleniu. Takie były założenia systemowe i wg rozporządzeń wszystko jest zgodnie z prawem. System prawny wręcz był tak konstruowany. Tu realną władzę ciągle sprawują urzędnicy uzbrojeni w ustawy i kapitał, który zbudowany jest na styku tej samorządowej władzy i lokalnego biznesu. Zasada w ciągu kolejnych wyborów jest ta sama. Kto ma kapitał ten wygrywa wybory, bo ludzi jakoś trzeba zbałamucić. Tak było i tak będzie, dopóki ustawa o przetargach nie będzie zreformowana. Będzie to tak funkcjonować zawsze, dopóki niektórzy przedsiębiorcy w majestacie prawa, nadal będą pisać przetargi, które później wygrywają, a władza w majestacie prawa udaje, że ten wybór ma cokolwiek wspólnego z wolnym rynkiem i jest wybieraniem najlepszej oferty. Samorządowcy bez przerwy mówią o uczciwych przetargach, a te są jak jednorożec, ciągle wspominany, ale nikt jeszcze go nie widział. Żadna partia też nie chce tego zmienić, bo straciłaby karty przetargowe dla swoich „członków”.
Dlatego tu nie chodzi o kandydatów, którzy się prężą na bilbordach, tu chodzi o patologiczny system, który ostatecznie każdy wybór sprowadza do tego samego, czyli wydawania podatków w sposób nierzetelny, przepłacania za inwestycje, które nikomu nie służą, a realizowane są tylko po to, aby „nasi” mogli drenować budżet, czyli kieszenie podatników. Wiemy o tym, ale do tego przywykliśmy i ciągle myślimy, że jakiś wybór to zmieni, a ostatecznie nie zmienia. Tego nauczyły nas poprzednie lata.
Dlatego tu nie chodzi o zniechęcenie, wręcz przeciwnie, ale o realne postrzeganie rzeczywistości demokratycznej tej małej wspólnoty. Małej ojczyzny. Ciągle pozostaje nadzieja, że to wspólne podwórko nie będzie pijacką, postkomunistyczną meliną, opartą o wulgarne i bezwzględne zasady...
I jeszcze jedna prośba do tych, których znam i wiem, kim są, nie podrzucajcie mi swoich folderów wyborczych do domu, bo ktoś niestety je czyta i to jeszcze bardziej pogłębia przekonanie, że nie ma tu żadnego wyboru....
Tymi słowami zakończyłem tekst, jednak postanowiłem, że nie będę dawał go do publikacji. Nie miałem już na to chęci ani siły. Zmiana decyzji nastąpiła w wyniku dwóch wydarzeń, które miały miejsce w uroczystość św. Józefa. Pierwszy to pewien telefon, o którym wkrótce się dowiemy, a drugi to gość, który ośmielił się zapukać do moich drzwi, które otworzyła żona. Nie wiedziałem o tym, bo akurat rozmawiałem z kolegą na temat dr Wandy Półtawskiej i jej Drogi Krzyżowej, którą właśnie opracowuje. Tym gościem była Pani Jolanta Juszkiewicz, która w drzwiach przeprowadziła rozmowę z moją żoną. Zapytałem żonę, dlaczego nie zaprosiła jej na górę do nas, tylko rozmawiała w drzwiach... Jak się dowiedziałem Pani Juszkiewicz, przyniosła ulotki i chciała poprosić, abyśmy oddali na Nią głos. Nie wkłada ulotek do skrzynki, a puka do drzwi. Ośmieliła się tu przyjść. Do człowieka, do wyborcy. Musiało ją to sporo kosztować, bo kontaktu ze mną raczej należy się wypierać. Miała odwagę i dlatego ma mój głos, ale pod jednym warunkiem, że ochroni pamięć mordowanych, katowanych i zapomnianych osób, które tak jak ja ciągle leżą przegrane w tym „wspólnym domu”.
Czy zgadzasz się z autorem felietonu?
Może Cię zaciekawić
PKP chwali się postępami na stacji (WIDEO)
Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. udostępniła w mediach społecznościowych materiał wideo przedstawiający obecny stan infrastruktury kolej...
Czytaj więcejGroził matce śmiercią: 47-latek trafił do aresztu
W ubiegłą sobotę (25 lipca) gorliccy policjanci interweniowali po zgłoszeniu dotyczącym 47-letniego mieszkańca gminy Gorlice. Mężczyzna, mimo ...
Czytaj więcejUciekał przed policją na crossie - miał 2 promile i zakaz
We wtorek (28 lipca) około godziny 21:00 w Chabówce funkcjonariusze patrolujący drogę wojewódzką nr 958 zauważyli motocykl crossowy bez ta...
Czytaj więcejOgłoszenie o zbyciu nieruchomości Meblomet
Nieruchomość jest zabudowana: - Budynkiem biurowym, rok budowy 1977. Budynek murowany z cegły, piętrowy, podpiwniczony, stropy żelbetowe, częś...
Czytaj więcejSport
Zmiany w regulaminie rozgrywek piłkarskich
Najważniejsze zmiany w rozgrywkach seniorskich Nowe terminy okien transferowych Od tego sezonu kluby IV ligi i niższych klas będą mogły reje...
Czytaj więcejLimanovia zaprasza najmłodszych. Ruszył nabór.
Zajęcia prowadzone są w formie dostosowanej do wieku dzieci. Najważniejsze są ruch, dobra zabawa oraz stopniowe rozwijanie podstawowych umieję...
Czytaj więcejKolejny wychowanek wraca do Harnasia. Jan Urbański dołącza do starszych braci
Będzie zatem występował w jednej drużynie razem ze swoimi dwoma starszymi braćmi. Jak żartobliwie podkreślono w klubowym komunikacie, do rod...
Czytaj więcejLimanovia kompletuje skład, wkrótce następne transfery
Definitywnie zawodnikiem Limanovii został Patryk Mrózek. Obrońca, który wcześniej występował w Limanowej na zasadzie wypożyczenia z Sandec...
Czytaj więcejPozostałe
Teoria spiskowa
Erik Von Däniken – szwajcarski kelner, barman, hotelarz, skazany za defraudację w swojej książce „Rydwany bogów” bronił teorii, że takie ...
Czytaj więcejLudzie i/albo ludziska
Lata takie, że człowiek zaczyna odwiedzać kolegów w szpitalu. Niby ciągle jesteśmy młodzi, oglądamy się za dziewczynami, umawiamy się na piw...
Czytaj więcejWszystko musi się zmienić, że zostało tak, jak jest
Na przełomie XX i XXI wieku Rosją rządził coraz słabszy Borys Jelcyn. Lata picia, choroby i wiek sprawiły, że zniedołężniał i zaczął przy...
Czytaj więcejTwoja droga jest lepsza niż moja
Przy okazji czerwcowej sesji Rady naszego miasta dowiedzieliśmy się, że remonty i przebudowy dróg są ważne, ale niektóre są ważniejsze. Całk...
Czytaj więcej
Komentarze (0)