Poniedziałek, 03 sierpnia
Lidia, Augustyn, Nikodem, Kamelia

Długa debata i konflikt między byłym a obecnym starostą. W tle geotermia i balneologia

03.07.2020 00:38:00 PAN 12 11244

Błędy przy budowie zakładu przyrodoleczniczego oraz nierealne plany i obietnice bez pokrycia związane z geotermią były tłem sporu między starostą Mieczysławem Urygą a jego poprzednikiem, Janem Puchałą, który wywiązał się w czasie debaty nad raportem o stanie powiatu podczas absolutoryjnej sesji Rady Powiatu Limanowskiego. Do spęcia doszło także między radną Jolantą Grzegorzek a przewodniczącą Ewą Filipiak. Część radnych miała dosyć dyskusji z wzajemnymi oskarżeniami – padały ostrzeżenia zerwania kworum.

Na piątkowej sesji Rady Powiatu Limanowskiego radnym przedstawiono raport o stanie powiatu za 2019 rok. Działalność samorządu referowali dyrektorzy i kierownicy poszczególnych wydziałów starostwa i jednostek organizacyjnych. Kolejno zarządzono dyskusję, która okazała się długa i wielowątkowa. 

Jako pierwszy głos zabrał Bogumił Grzyb, który poruszał kwestię balneologii i zapowiedział, że do końca kadencji będzie dążył do wyjaśnienia, na kim spoczywa odpowiedzialność za nieprawidłowości przy realizowaniu tej inwestycji. 

W dłuższym wystąpieniu radny Stefan Hutek mówił głównie o edukacji. Szeroko omówił sprawę zwolnienia doradcy zawodowego z CKU i ZSTiO sprzed kilku lat. - Na początku tej kadencji słyszeliśmy, że „idzie nowe”. Ale nie dla tej pani. Apeluję o pewne standardy, by naprawić wyrządzoną krzywdę – mówił radny, na co dzień pracujący w ZSTiO. - Nie chcę, by ta dyskusja sprowadzała się do tego, że „ten Hutek, oszołom, znów wyskoczył”. Ostatnio się dowiedziałem się nawet, że jestem „przywódcą opozycji”, choć wcale do tego nie aspiruję – podsumował. 

Kazimierz Jasiński skupił się na inwestycjach drogowych, twierdząc że jest podbudowany realizowanymi przez samorząd przedsięwzięciami. Głos zabierali kolejno Józef Pietrzak, Grzegorz Wójcik, Bolesław Jania oraz Jolanta Grzegorzek, która zapowiedziała, że nie zagłosuje za udzieleniem wotum zaufania i absolutorium dla zarządu. - Jest mi bardzo przykro, że w 2019 roku nie dano mi powodów do zagłosowania za udzieleniem absolutorium - mówiła, wskazując że od czterech lat słyszy o wykonywaniu projektu przebudowy drogi powiatowej w kierunku Ujanowic. - W raporcie nie dopatrzyłam się gminy Laskowa, zobaczyłam jedynie 30 tys. zł na zabytki i 5 tys. zł dla organizacji pożytku publicznego. To trochę mało jak na gminę liczącą 8 tysięcy mieszkańców – oceniła. 

O dobrej współpracy ze starostwem i jego wydziałami mówiła Dorota Stanisławczyk. Także radny Marian Wójtowicz mówił m.in. o pracy wydziałów starostwa, ale odniósł się także do wątku oświaty, dociekał też o budowę chodników przy drogach powiatowych – proponował rozważenie stosowania tzw. poszerzeń jezdni, zdecydowanie tańszych w budowie i łatwiejszych w utrzymaniu od tradycyjnych chodników z kostki brukowej, oddzielonych od jezdni krawężnikiem. 

W trakcie debaty doszło do spięcia doszło między radną Jolantą Grzegorzek i przewodniczącą Ewą Filipiak. - Zabierałam głos raptem dwa razy i dwa razy pani komentowała moje wypowiedzi. To że pani mnie nie lubi, nie oznacza że nie musimy się szanować. Na przyszłość, proszę się powstrzymać, bo to nie jest w porządku – mówiła radna z gminy Laskowa. - Darzę panią dużą sympatią, moje wypowiedzi w pani kierunku nigdy nie są emocjonalne – zapewniła Ewa Filipiak. 

Głos zabierali kolejni radni. Jan Więcek ocenił, że raport odzwierciedla skuteczne działania powiatu w każdej dziedzinie, pozytywnie ocenił także kondycję finansową samorządu, podkreślając dobre wskaźniki nadwyżki operacyjnej i nadwyżki budżetowej. 

Dyskusja była długa i wielowątkowa, w jej trakcie doszło do wyraźniego sporu między obecnymi władzami powiatu, a byłym starostą Janem Puchałą.

Radny Jan Puchała zarzucił, że w tej kadencji zapomina się o kontynuacji władzy oraz sugeruje się, że wszystko co wydarzyło się w poprzedniej kadencji było złe. - Członkowie zarządu mówią „idzie nowe, koniec mrzonek”, ale zapomnieli że przez dwie kadencje byli w tych zarządach. Trzeba mieć pokorę i skromność. To co najbardziej mnie boli, to że nasza grupa Działajmy Wspólnie zagłosowała za wyborem starosty i przez półtora roku głosowaliśmy za propozycjami zarządu. Co się później stało? Od lutowej sesji – atak. Cokolwiek by się nie stało w Porębie, to winny Puchała – mówił były starosta. - Ja nigdy nie mówiłem „ja”, mieliśmy wielkie sukcesy, pozyskiwaliśmy środki, otrzymywaliśmy wyróżnienia, można sprawdzić wszystkie protokoły, zawsze mówiłem „my”. Nie wiem co się stało, że 2020 zaczął się tak pechowo, atakiem na moją osobę i na naszą grupę, przykładem było dzisiejsze traktowanie radnej Jolaty Grzegorzek. Nie podoba mi się jak na poprzednich sesjach Hutek był stawiany do pionu jak uczeń na baczność, nie podoba mi się traktowanie Mariana Wójtowicza. Warto, by się pani przebrała w inny strój i posłuchała co się na mieście mówi – zwrócił się do przewodniczącej Ewy Filipiak. 

Jan Puchała odniósł się także do sprawy ugody sądowej z firmą Rem-Bud I, która ujrzała niedawno światło dzienne, przekunując że „gdyby była szeroka dyskusja, to ugoda byłaby zawarta na lepszych warunkach” oraz że błędem było „pozostawienie decyzji samemu mecenasowi”. - Gdyby pan mecenas wiedział, ile było zasadnych zastrzeżeń, to miałby motywację do dalszej walki. Ugoda pozbawiła nas wyegzekwowanych kar umownych. Wykonawca wręcz drwił sobie z nas. W nagrodę za nieterminowe wykonanie robót naliczył sobie odsetki. Brakło koordynacji. Uważam, że debata powinna się obdyć, powinni przyjść ludzie którzy nadzorowali tę inwestycję i uświadomić mecenasowi, że nie jest tak, jak częściowo blefuje wykonawca – krytykował decyzje obecnego zarządu. 

Na koniec radny stwierdził, iż przez to, że nie udzielono mu kilkukrotnie głosu na sesji, czuje się dyskryminowany, a on i jego koledzy z komitetu Działajmy Wspólnie „są zaszokowani i czują się rozgoryczeni, oszukani i pominięci”. - Kiedyś świetnie powiedziała ta... Teresa z Kalkuty, że jak chcesz człowieku zmienić świat, to zacznij od siebie – podsumował. 

- Pięknie, jestem zachwycony panie radny. Jakby pana kto nie znał, to by pana kupił. No mistrz świata. No ale zawsze tak było – zripostował Mieczysław Uryga. - Zacznijmy od genezy. Kto wymyślił balneologię? Niebiosa, tak jak deszcz przypuszczam. Rok 2014, projekt niekompletny. Co pan zrobił jako szef urzędu żeby doprowadzić ten projekt do użytku? Projekt został wydany z budownictwa wcześniej, niedokończony. Cóż tak się strasznie spieszyło, po co? Kampania, wybory – inwestycja sztandarowa. Któż to głosił? - pytał starosta swojego poprzednika. - Od początku pracowaliśmy na bublu. To było clou sprawy. Dziadostwo krótko mówiąc. Teraz jest pan krasomówcą. Pan słuchał, kogo chciał, tylko nie nas. Teraz zarzuca nam pan niekonsekwencję  – mówił Mieczysław Uryga. - O balneologii mówiono różne kwieciste słowa, przyrównano to do kury znoszącej złote jaja. Bardzo byśmy się cieszyli, tylko że zostaliśmy z pasztetem. Przedstawiał pan mrzonki, zacznę od temperatury przez którą woda się do niczego nie nadaje, mówię też o GWT, gdzi miała być Białka Tatrzańska, choć dobrze pan wie że nigdy to nie było możliwe. I pan mówi, że my atakujemy, ale to pan nas zaatakował, wciągając w to świeżych radnych. Pan myśli, że teraz kupi opinię społeczną. Ale my opieramy się na faktach i dokumentach. 

Do wypowiedzi byłego starosty odniósł się także Wojciech Włodarczyk. - Panie Puchała. No niestety, to pan wywołał wojenkę i musi mieć pan tego świadomość – powiedział Wojciech Włodarczyk, przypominając byłemu staroście że w poprzedniej kadencji zwracano mu uwagę na nieprawidłowości. - Teraz pan zrzuca winę na nas. Próbuje pan pianę bić i mącić, a do meritum pan nie sięga – zarzucił członek zarządu. Wskazał także, że w 2007 roku Rada Powiatu upoważniła jednoosobowo Jana Puchałę do reprezentowania samorządu jako udziałowca w spółce, a pozostali członkowie zarządu nie mieli dostępu do dokumentów GWT. - Nigdy nam nie przedstawiono, budowano nam wyobraźnię. Próbowaliśmy panu zaufać, a zawiedliśmy się - przyznał. Jak powiedział w kwestii balneologii, wydano pozolenie na budowę na podstawie wadliwego projektu. - Teraz docierają do nas informację, że decyzję dyrektor wydawał pod pańską presją. Chcę wyjaśnienia tej sprawy, chętnie pana przeproszę, jeśli okaże się że nie jest pan winien. 

Wojciech Włodarczyk cytował protokół z rozprawy, jaką powiat wytoczuł przeciwko inspektorowi nadzoru. - To pańskie zeznania doprowadziły do oddalenia naszego pozwu. A przecież dziennik budowy został sfałszowany. Cała litania którą dziś pan punktuje, znajduje się w raportach. A ja zacytuję pana zeznanie: „Wyraziłem zdziwienie, po co jest taki zapis w umowie, jeżeli te raporty nic nie wnoszą? Obecnie poleciłem aby usunąć z umowy zapis o raportach, ponieważ nie wnosi nic, jeżeli chodzi o nadzór. Dla mnie jako inwestora źródem wiedzy jest dziennik budowy”. Gdyby nie te raporty, to byśmy nic nie wiedzieli, że dziennik budowy został sfałszowany. Czym dalej idzie pan w tym mąceniu, tym bardziej pan grzęźnie. I jeszcze na koniec zacytuje pan Matkę Teresę z Kalkuty – mówił, dodając że złożył pismo „na najwyższym szczeblu” z poleceniem, by sprawę wyjaśnić. 

Później ponownie głos zabrał Jan Puchała. - Pan nie wie skąd się wzięła balneologia. Ja też nie wiem. Trzeba wrócić do historii. Była dyskusja na zarządzie, gminy nie miały pieniędzy żeby dofinansować i by iść w kierunku rozwoju geotermii i znalezienia inwestora. Wtedy powstał pomysł, a to pan powiedział że ma kuzyna w Gorlicach, gdzie coś podobnego funkcjonuje. Pojechaliście tam z sekretarzem, są na to dowody. Obwiniajmy się tak do wieczora, bo to fajnie wygląda. Jestem zaskoczony (...). Miałem jedną zasadę: nigdy nie wtrącałem się w sprawy dyrektorów, sami podejmowali decyzje, przychodzili tylko wtedy, gdy mieli problem. Nigdy na nikogo nie naciskałem o wydanie decyzji, nie było takiej potrzeby – mówił były starosta, zapominając wspomnieć o pozwoleniu na budowę wydanym za jego kadencji jego przyszłej żonie w zaledwie... jeden dzień. - Wszystkiemu winny Puchała. Puchała wymyślał, Puchała głosował, Puchała decydował. Skoro tak, to za co braliście publiczne pieniądze? Jeżeli nic nie robiliście, to je oddajcie. Ludzie, zastanówcie się co wy robicie! - mówił Jan Puchała, deklarując że nie czuje się winny. 

- Nie masz pan pamięci, nad czym ubolewam. Proszę słuchać, bo pan nie zapamięta. Byliśmy w Ujściu Gorlickim, ale przy wyborze niecki basenowej, już na zaawansowanym etapie inwestycji. Są na to świadkowie, są na to dokumenty – odparł Mieczysław Uryga. 

Ewa Flipiak zwróciła uwagę, że radni stracili meritum sprawy, bo skupili się na zaszłościach i personalnych pretensjach, a nie na raporcie za 2019 rok. 

Głos zabrała następnie wicestarosta Agata Zięba. - W mieszkańcach rozbudzono nadzieję, że to powstanie. W 2019 roku ogłaszaliśmy przetargi, ale nie znalazł się żaden inwestor, nikt nie chce dać nawet złotówki. Balneologia najpierw 39 tys. zł za miesiąc, potem 29 tys. zł, wreszcie 16 tys. zł za miesiąc – dalej nic. A pusta balneologia i tak generuje koszty, choć do końca 2019 roku w tym małym basenie wykąpało się ponad 5 tysięcy dzieci z Domu Wczasów Dziecięcych. To i tak są straty, które musi pokryć powiat – mówiła wicestarosta. Odnosząc się do geotermii, powiedziała: - Te 42 stopnie na wylocie – nikt nie przyjdzie. Zostały tylko nadzieje. Tego się nie da wykonać, może w innej formie. Nie wiem, czy uda się znaleźć inwestora. Może ktoś z radnych ma jakiś pomysł. Ale kto ostudzi emocje w Porębie Wielkiej? Że tej drugiej Białki i stu miejsc pracy nie będzie? 

O zaprzestanie szukania winnych i „podanie rąk” przez Mieczysława Urygę i Jana Puchałę apelował Stanisław Piegza. - Balneologia to niechciane dziecko, to coś co powiatowi nie wyszło. Dziś zastanawiamy się kto zaczął, kto kogo obraził, robiąc taką otoczkę, że nawet jeśli ktoś jeszcze się wahał, to już na pewno nie zainwestuje. W tej dyskusji nie będzie zwycięzcy, będzie tylko przegrany: powiat – powiedział radny. 

Z kolei radny Leszek Pieniążek wnosił o zmianę tematu bądź zakończenie dyskusji, bo – jak powiedział – każdy ma swoje plany, a on po godz. 16:00 wychodzi i wraca do domu (gdy wypowiadał to zdanie, była godzina 15:58)

Pojawiły się jeszcze inne głosy dotyczące balneologii. Kulisy zawierania ugody sądowej przedstawiał radca prawny starostwa, Krzysztof Jędrzejek. Kolejni radni wnosili jednak o zakończenie dyskusji. Wreszcie, około 16:40 przystąpiono do głosowania. Zarządowi Powiatu Limanowskiego ostatecznie udzielono wotum zaufania przy 19 głosach za i 4 przeciwko, natomiast absolutorium z tytułu wykonania budżetu zostało udzielone przy 19 głosach za, 3 przeciwko i 1 wstrzymującym się.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in