Andrzej Stasiuk: Ja się czuję dziwnie najczęściej

22.11.2010 22:37:27 2 7547

16 października odwiedził Limanową, po raz kolejny, Andrzej Stasiuk. Skorzystał z zaproszenia Limanowskiego Klubu Literackiego i przyjechał na spotkanie z polsko-szkockim klubem literacko-czytelniczym ZIELONY BALONIK z Edynburga. Odbyło się ono w limanowskiej bibliotece dzięki współpracy LKL-u z ogólnopolskim projektem Dyskusyjnych Klubów Książki i Instytutem Książki w Krakowie.

Poniżej rozmowa z pisarzem. Krótka, rwana i nieco chaotyczna, bo przeprowadzana i w trakcie spotkania, i bezpośrednio po nim – w dość dużym zamieszaniu. Momentami humorystyczna, bo pisarz z Wołowca to naprawdę fajny interlokutor. Niestety, z racji tego że Dziennik pisany później - jego najnowsza książka – miał premierę 20 października, zabrakło konkretnych pytań dotyczących tego tytułu.

 Ale i tak kilka ciekawych wątków udało się (chyba) wyłuskać od pisarza. Pierwsze pytania, zadawane na forum spotkania, dotyczyły książki Fado – ten właśnie tytuł Stasiuka goście z Edynburga znali najlepiej.

Pytał Sławek Łużny z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Limanowej.

 Fado to jest najbardziej osobista pańska książka? Dla mnie to taka podróż, która zatacza krąg. Prowadzi nas pan przez Rumunię, Czarnogórę po Węgry, Słowację, aż po swój dom, rodzinę, dzieciństwo ... W Fado, jak chyba nigdzie indziej, zbliża pan czytelnika do swoich spraw prywatnych, osobistych, czy rodzinnych.

Wie pan, wszystkie książki są osobiste ...

 A dużo tam fikcji?

Hmm, nie wiem. Ja już teraz nie potrafię oddzielić fikcji od tego co było naprawdę. Po to się pisze książki, żeby się fikcja mieszała z życiem. Wtedy jest ciekawiej, wtedy to życie jest dwa razy większe. Ja to lubię bardzo. Naprawdę mi się myli już real z twórczością. Książka ta nie jest tak do końca osobista, ponieważ w części składa się z tekstów pisanych do gazet. Dużo tekstów jest po prostu napisanych dla pieniędzy, żeby „bawić publiczność”. Kilka tekstów dla prasy zagranicznej, trochę prowokacyjnych. Tak że nie jest ona do końca taka osobista jak się może zdawać. Jej część podróżnicza jest oczywiście dosyć osobista. Ale kiedy piszę tam np. tekst o Cyganach Europy to były to swoiste prowokacje, które teraz zamieniają się w prawdę. Bo przecież Cyganów aktualnie usuwa się z Europy. Miała być jakaś tam prowokacja, a tu po czasie zamienia się w realistyczną prawdę, fakt. Napewno w Fado osobiste są te kawałki z podróży: gdzieś albańskich, gdzieś bałkańskich, gdzieś polskich. Tak, one są osobiste.

 A refleksje zawarte w Ciało Ojca, jednym z tekstów Fado, są fikcyjne czy osobiste?

Nie no, są chyba osobiste, ale też na zamówienie były pisane. Wiąże się z tym tekstem dość śmieszna historia. Frankfurter Allgemeine Zeitung, kiedy Papież umierał, chciał zamówić u mnie tekst – przed śmiercią Papieża – żebym napisał coś na okoliczność jego śmierci. Powiedziałem „nie”, bo jednak są pewne granice. I napisałem go, ale po jego śmierci. Była to dosyć głęboka, wydaje mi się, refleksja. Już chyba bym czegoś takiego nie napisał. Myślę, że tekst jest refleksją osobistą, ale i pisaną na fali takiej społecznej emocji, której się nie dało oddzielić. Jest to też opowieść o emocjach tego kraju, bo cały nasz kraj umierał z Papieżem. To była przecież wielka narracja, przedstawienie, spektakl. Jest to więc tekst osobisty, ale i nasycony społeczną emocją. Przez to z pewnej strony nie jest do końca w pełni prywatny i osobisty. Ale jest niezły, uważam (śmiech). Trochę opowiada o duszy tego kraju nadwiślańskiego.

 Wie pan dlaczego pytam? Botrafiłem na dość ciekawą recenzję Fado, gdzie autor – Adam Tyszka z Twórczości – stawia tezę, że Ciało Ojca jest/może być takim pańskim literackim wyznaniem, sprowadzającym się do jednego, prostego, ale i trudnego stwierdzenia: „wierzę”. Uznał to wtedy za niezwykły motyw, będący być może narodzinami nowego Andrzeja Stasiuka. Jak by pan to skomentował? Myli się Tyszka?

Ale wyznanie wiary w co? Czego? Papieża? Przecież to absurd. Jak mówiłem: to raczej zapis emocji po prostu. Raz emocji z lat 70-tych, gdy pierwszy raz przyjechał. I rzeczywiście wtedy ten kraj dzięki niemu na sekundę stał się wolny. Ten tekst przede wszystkim opisuje emocje kraju, to jest nade wszystko narracja o Polsce.

 Dziennik pisany później. Za 4 dni będzie premiera. Można kilka słów na jego temat?

Piszę kilka książek naraz, i teraz akurat ta wychodzi, ale następne są w przygotowaniu. Dziennik pisany później jest chyba takim zamknięciem pewnego etapu w moim i życiu, i pisaniu, i podróżowaniu. Takiego etapu bałkańskiego. Jako ten syn marnotrawny wracam tą książką do Polski.

Całość wywiadu: wybiorcza.com/index.php

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in