Wtorek, 10 grudnia
Julia, Daniela, Bogdan, Bohdan, Judyta, Grzegorz

Jak Limblach zdobył Koronę, 43 punkty Peciaka

17.11.2019 07:50:00 jaca 5 1990

Relacja z ostatniego meczu MKS Limblach Limanowa, w którym pokonał na wyjeździe Koronę Kraków. Przypomnijmy, że dzisiaj o 16 limanowscy koszykarze zagrają z Politechniką Rzeszowską (III liga).

AZS AGH Korona Kraków - MKS Limblach Limanowa 90:98 (27:27,11:21,22:18,30:32)

Peciak 43 (3x3, 12 zb., 3 prz.), Rykała 16 (5 as., 5 zb., 4 prz.), Patryk Kwandrans 12 (8 zb., 2 prz.), W. Hasior 6 (7 zb., 6 prz., 3 bl.), Kindlik 5 (11 as., 5 zb., 3 prz.)– Twaróg 10 (6 zb, 3 bl.), Piotr Kwandrans 6 (2x3, 11 zb), Frączek, Olczyk, Duda, Augustyniak.

Na mecz do Krakowa z drużyną Korony limanowianie jechali ze świadomością, że nie będą grali przeciw zwykłej, III ligowej drużynie. Dzięki umowie szkoleniowej z II ligowym AGH AGH Oknoplast Kraków, Korona może wystawiać do składu zawodników z II ligi. W tym meczu w dwunastce meczowej aż dziesięciu graczy jest na co dzień w składzie II ligowego Oknoplastu. Jest to zapewne rozwiązanie korzystne szkoleniowo dla zespołów II ligowych, jednak niezbyt fair w stosunku do zespołów z mniejszych miast, operujących małymi budżetami i opierających swoją działalność na społecznej pracy zapaleńców i sympatyków, w których grają miejscowi gracze. Jednak czasem życie pisze piękne scenariusze, o czym niżej.

Zaczęło się niezbyt wesoło dla gości. Szybkie osiem punktów zawodników Korony wprowadziło trochę nerwowości w drużynie z Limanowej. Dodatkowo bardzo mocna obrona na całym boisku męczyła gości i zabierała im cenne sekundy w każdej akcji. Jednak już w połowie kwarty doszło do wyrównania i w zasadzie do końca tej części gry trwała walka kosz za kosz, do stanu 27:27. Wyniku pilnował Peciak (14).

W II kwarcie , zaczętej rewelacyjnie trzema skutecznymi akcjami Patryka Kwandransa, gospodarze nieco spuścili z tonu. Na nic się zdawała obrona na całym boisku, którą limanowianie pokonywali 3-4 podaniami i skutecznie kończyli pod koszem. Kindlik z Rykałą biegali jakby byli w wieku gospodarzy, a nie mieli odpowiednio prawie 35 i 43 lata. Limanowscy zawodnicy znakomicie dzielili się piłką, każde podwojenie kończyło się szybkim odegraniem i darmowymi punktami. Dodatkowo wzmocniono obronę, co zakończyło się marnym dorobkiem punktowym krakusów. Wynik 21:11 wskazywał co działo się na boisku z tej kwarcie.

Drugą połowę bardzo dobrze zaczęli gospodarze (5). Potem toczyła się wyrównana walka z lekkim wskazaniem na zawodników Korony, którzy ze stanu 54:62 w ciągu niecałych dwóch minut doszli Limblach na 2 punkty, 60:62. Jednak w końcówce Peciak z Rykałą dorzucili po koszu do stanu 66:60 dla MKSu.

Mała zaliczka przed ostatnią kwartą mobilizowała limanowian. Z takimi przeciwnikami 2-3 minutowy przestój w grze mógł rozstrzygnąć o wyniku meczu. Na początku zapunktował Peciak, a Piotr Kwandrans walnął z 9 metrów swojego „rainbow shot’a” i gospodarze chyba stwierdzili, że nie są w stanie wygrać tego meczu. Puściły im nerwy, przewinie techniczne dostał Maksymilian Jakubek, następnie nerwy puściły trenerowi Tomaszowi Orlickiemu. W końcówce kwarty dacha dorobił się kapitan gospodarzy, Damian Dyrda, za zachowanie zawodników na ławce. Nawiasem mówiąc, sędziowie okazali się i tak łaskawi dla młodych zawodników Korony, którzy za swoje zachowanie na ławce rezerwowych powinni być dyscyplinowani częściej. Do końca kwarty toczyła się piękna walka, a Peciak urządził sobie ostrze strzelanie (19 punktów!)

 Mecz był przepiękną ucztą dla licznie zgromadzonych fanów koszykówki w hali Politechniki Krakowskiej. Szybki, fizyczny, jednak toczony w atmosferze fair play. W drużynie gości wyróżnili się bardzo szybki Jewuła, sprytny Dyrda i niesamowicie atletyczny, 209 centymetrowy Jakubek.

Drużyna MKSu zagrała prawie na 100 %, swoich możliwości. Zdobycz punktowa prawie 41 letniego Peciaka (43 punkty), świadczy sama o sobie, jednak sposób w jaki to robił budziło uznanie nawet wśród kibiców gospodarzy.  Prawie 43 letni Rykała był bardzo trudny do upilnowania ponad dwukrotnie młodszym graczom. Absorbował obronę i błyskawicznie podawał przy podwojeniach.  Czasu spędzonego w Rosie Radom nie zmarnował Patryk Kwandrans, umiejętnie używając głowy i mięśni, dokładnie wtedy, kiedy to było potrzebne. Najwięcej sił w meczu potrzebował Kindlik, którego na całym boisku podczas wyprowadzania piłki krył szybki i agresywny zawodnik gospodarzy. Kiedy ten się zmęczył, wchodził następny, a Kindlik sobie z tego faktu nic nie robił i dostarczał piłkę, tam gdzie dokładnie tego chciał. Będąc pod ciągłą presją rozdał 11 asyst, przechwycił 3 piłki, tracąc przez cały mecz tylko 3. Szansę gry w pierwszej piątce wykorzystał Hasior, stając się koszmarem dla atakujących gospodarzy. Zabierał im piłkę aż 6 razy, sprzedał trzy czapy i świetnie zastawiał kosz zbierając 7 piłek. Od Piotra Kwandransa przeciwnicy się zazwyczaj odbijali i tracili chęć na kolejny kontakt z nim. Rządził na bronionej desce, sprytnie pomagał wyprowadzać piłkę, rozbijając obronę krakusów i otwierając drogę do kosza kolegom z drużyny. Pokazał zawodnikom gospodarzy, że odpuszczanie obrony na nim w odległości ok.9 metrów jest błędem, trafiając 2 z 3 takich rzutów. Stał zazwyczaj tam gdzie powinien stać, co zapewne nie cieszyło przeciwników. Rewelacyjny mecz zagrał też Twaróg, świetnie odnajdujący się pod koszami, skutecznie kończąc akcje i celnie rzucając osobiste. Bardzo dobre decyzje podejmował trener Kwandrans. Mecz wygrał siedmioma graczami, świadomie rezygnując z części rezerwowych, którzy na pewno by wnieśli coś do gry, jednak wybili by z rytmu świetnie radzącą sobie siódemkę.

Wszystkie powyższe czynniki sprawiły, że drużyna z małego miasta, składająca się miejscowych zawodników, z poświęceniem wiążących obowiązki zawodowe i rodzinne z miłością do koszykówki, trenujących dwa razy w tygodniu, grających oczywiście za darmo i dla przyjemności, pokonała w zasadzie zawodową drużynę z wyższej ligi, w której występują aktualni Mistrzowie Polski juniorów, trenujących 7-10 razy w tygodniu pod opieką wysokiej klasy specjalistów od przygotowania motorycznego. Powtórzyła się historia sprzed kilku lat, kiedy umowę szkoleniową z II ligowym AGH Kraków miała Unia Oświęcim. Wtedy także w drużynie z Oświęcimia zagrali w zasadzie drugoligowcy z Krakowa. I także wtedy nie dali rady zmotywowanemu Limblachowi.

Kolejny mecz MKS Limblach Limanowa zagra u siebie,  17 listopada 2019 r. (niedziela), o godz. 16:00. Przeciwnikiem niepokonanych limanowian będzie beniaminek, AZS Politechnika Rzeszowska, ciągle szukający pierwszego zwycięstwa w lidze.

 

m

drużyna

pkt

mecze

zw. - por.

dom

wyjazd

pkt. zd. - pkt. str.

różnica

stosunek

1

Cracovia 1906 Szkoła Gortata

6

3

3 - 0

1 - 0

2 - 0

279 - 157

+122

1.7771

2

MKS Limblach Limanowa

6

3

3 - 0

1 - 0

2 - 0

269 - 198

+71

1.3586

3

KS AGH Korona Kraków

5

3

2 - 1

1 - 1

1 - 0

285 - 256

+29

1.1133

4

UKS Regis Wieliczka

5

3

2 - 1

2 - 0

0 - 1

208 - 189

+19

1.1005

5

MKS Skawa Wadowice

4

3

1 - 2

0 - 1

1 - 1

204 - 216

-12

0.9444

6

STK WIKAR

4

3

1 - 2

0 - 2

1 - 0

193 - 240

-47

0.8042

7

AZS Politechnika Rzeszowska

3

3

0 - 3

0 - 1

0 - 2

199 - 269

-70

0.7398

8

TS Wisła II Kraków

3

3

0 - 3

0 - 2

0 - 1

167 - 279

-112

0.5986

 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in