Rak nie zabił we mnie radości życia i dumy, że jestem kobietą
Mam na imię Ewa. Ponad rok temu zachorowałam na raka. Po wielu cierpieniach żyję i czekam na moje 51 urodziny, choć moje ciało jest okaleczone. Chcę opowiedzieć swoją historię, bo może dzięki temu choć jedna kobieta zbada się i nie będzie musiała przechodzić przez to, co przechodziłam ja...
Zawsze myślałam, że umiem cieszyć się życiem i że znam jego wartość. Pracowałam, byłam żoną, realizowałam swoje pasje. Pamiętałam o tym, że zdrowia trzeba pilnować i z podręcznikową częstotliwością zgłaszałam się na badania. Ale wiosną 2009 roku szef dał mi dodatkowe obowiązki. Miałam przez to tyle pracy, że jakoś zupełnie zapomniałam o wyznaczonym terminie badań piersi. A potem przyszło lato i urlop. To miał być mój zasłużony wypoczynek nad ciepłym morzem.
Pamiętam, że mężczyźni oglądali się za mną, gdy spacerowałam po plaży w stroju kąpielowym. Ba, niektórzy próbowali zapraszać mnie na kawę i dyskoteki! Nie w głowie było mi więc przejmować się jakimś dziwnym zgrubieniem, które wymacałam w lewej piersi biorąc prysznic. Od lat miałam mastopatię i takie niegroźne guzki były w moim przypadku niemal normą.
Dopiero z początkiem jesieni poszłam z tym do lekarza. Bardzo mu się nie podobało to, co pokazała mammografia. Tych dziwnych zgrubień było już kilka i nie wyglądały tak całkiem niewinnie. Chirurg też zrobił nietęgą minę na widok moich wyników. Byłam na to przygotowana. „Jeśli trzeba ciąć, to ja mogę kłaść się na stół nawet tu i teraz” – powiedziałam dziarsko. To było 23 października…
Dostałam znieczulenie miejscowe. Przez cały czas byłam przytomna, ale nie patrzyłam, co robi lekarz. Nie chciałam widzieć tej krwi – wystarczyło, że słyszałam chrzęst wycinanych i wyrywanych guzków, których po rozcięciu piersi okazało się być jeszcze więcej. W końcu skalpel i palce lekarza dotarły do miejsca, w którym znieczulenie nie działało. Tam też trzeba było usunąć guzki…
Pamiętam, że pielęgniarka była blada jak ściana. I że lekarz po zabiegu, cały poplamiony moją krwią, usiadł, jakby był śmiertelnie wykończony. Był cały zlany potem. Sięgnęłam więc do kieszeni i podałam mu chusteczkę. „Niech się pan wytrze, panie doktorze!” – powiedziałam, wychodząc.
Miesiąc czekałam na wyniki badań. Może trochę się niepokoiłam, ale znowu rzuciłam się w wir pracy i jakoś ten czas mijał. Ale w jeden z tych typowych paskudnych jesiennych wieczorów zadzwonił lekarz. „Jest bardzo źle. To rak wielopunktowy” – powiedział.
Dla mnie oznaczało to konieczność operacji i walkę. Ale mój mąż załamał się, gdy tylko usłyszał słowo „rak”. Nie potrafił sobie poradzić z tym strachem i smutkiem. Dopiero gdy wpadł z wizytą nasz sąsiad i zaczął sypać żartami, mąż zrozumiał, że to nie na wylewaniu łez ma polegać teraz jego rola.
Do krakowskiej kliniki trafiłam na tydzień przed Bożym Narodzeniem. Byłam nawet spokojna. Chciałam mieć to już za sobą i wrócić do normalnego życia. Bałam się tylko okropnie, że mimo wszystko potem podadzą mi chemię. Ta myśl była straszna – wyobrażałam sobie, że chodzę łysa i że jestem tak okrutnie wyniszczona.
Zaraz po wybudzeniu, sięgnęłam po książkę. Rany po operacji nie chciałam widzieć, z resztą i tak zasłoniły ją grube opatrunki. Ciągnęło mnie już na zewnątrz, do normalności. Podpadłam nawet oddziałowej, bo szybciutko odkryłam, że mogę palić papierosy na szpitalnym dziedzińcu. Zawijałam więc pod piżamę te wszystkie rurki, które mi poprzypinali i wędrowałam na upragnionego dymka licząc dni pozostałe do wypisania mnie ze szpitala.
Teraz sobie myślę, że byłam okropnie naiwna myśląc, że operacja będzie finałem mojej walki z rakiem. Owszem, nie miałam chemii i to jest cud Boski. Ale amputowano mi nie tylko pierś. W czasie operacji okazało się, że trzeba też wyciąć węzły chłonne, a to wiąże się z wsadzeniem w ich miejsce dwóch plastikowych rurek, które mają odprowadzać na zewnątrz, do specjalnego pojemniczka chłonkę i krew. Przez kilka tygodni, dwa razy dziennie te płyny trzeba jeszcze dodatkowo odciągać, bo nie można dopuścić do ich nagromadzenia się.
W szpitalu pokazali mi i mężowi jak to robić. Wydawało się, że to takie proste. I gdy robiły to pielęgniarki – nawet nie bolało. Koszmar zaczął się w domu. Mąż wielką strzykawą odciągał to, co się nagromadziło w miejscu, w którym dawniej miałam pierś, a ja kuliłam się z bólu. Czasami prawie mdlałam. Wiem, że chciał być delikatny… Ale ten ból był nie do opisania. W życiu nie czułam czegoś podobnego.
Czułam się oszpecona, ale przecież nadal byłam kobietą. Wciąż miałam swoje cele i pasje. Chciałam już wracać do pracy. Planowałam, jak skrócić choć trochę to nieszczęsne L4. Przystopowali mnie lekarze. Jeden z onkologów powiedział mi, że jest ogromne ryzyko przerzutu na narządy rodne. Nie zastanawiałam się długo: „Trzeba wyciąć!” – zdecydowałam, bo wiedziałam, że to może ocalić moje życie. A to jest zbyt piękne, żeby ryzykować.
Ta druga operacja była już jak bułka z masłem. Wycięli mi wszystko, co tylko można było – szyjkę macicy, macicę, jajniki… Poszło gładko, a ja poczułam się bezpieczniej i posłusznie poddałam rehabilitacji. Wiedziałam, że to pomoże mi szybciej wrócić do normalności.
Dziś mam świadomość, że tego mojego cierpienia mogło być mniej. Wystarczyło wtedy, gdy myślałam tylko o pracy i planowałam wakacje, znaleźć chwilę na badania... Ale przecież mimo wszystko żyję, pracuję, tańczę, chodzę na spacery i zwiedzam świat. I jest jeszcze tyle rzeczy, które chciałabym zrobić i tyle radości, które chcę przeżyć – z moim mężem, z przyjaciółmi…
Mam w szafie kilka sukienek, których jeszcze nigdy nie miałam na sobie. Po kolei przerabiam każdą, żebym mogła założyć ją do protezy, którą noszę w miejsce wyciętej piersi. Noszę te sukienki z podniesionym czołem, nie myśląc o bliznach, które skrywają i znowu przyciągam uwagę wszystkich mężczyzn na balach. I zawsze myślę sobie, że życie, choć bywa bardzo trudne, jest przecież takie piękne. I warto o nie dbać.
Fot.: sxc.hu
Może Cię zaciekawić
Policja zatrzymała dwóch mężczyzn w związku ze śmiercią 36-latka
- Policja prowadzi czynności z tymi mężczyznami, wyjaśnia ich poszczególny udział w zdarzeniu. Cały czas trwają intensywne działania, mające...
Czytaj więcejWoda już bezpieczna. Sanepid wydał komunikat po badaniach
Dzisiaj (24 sierpnia) Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Limanowej wydał komunikat w sprawie jakości wody pochodzącej z wodociągu wiejskie...
Czytaj więcejKurs trenera personalnego – dla kogo to będzie dobra ścieżka rozwoju?
Predyspozycje do zawodu – czy kurs trenera personalnego to ścieżka dla Ciebie? Aby odnieść sukces jako trener personalny, potrzebujesz odpowied...
Czytaj więcejUtknęła w płocie. Sarna uwolniona przez strażaków
W niedzielę (23 sierpnia) kilkanaście minut przed godziną 19:00 służby otrzymały zgłoszenie dotyczące zwierzęcia uwięzionego w ogrodzen...
Czytaj więcejSport
Drugi sezon w centralnej lidze rozpoczęty
Początek spotkania nie układał się po myśli gospodarzy. Z każdą kolejną minutą limanowski zespół prezentował się jednak coraz lepiej i ...
Czytaj więcejDwie zawodniczki Limanovii w Wiśle Kraków. Kolejne transfery z Limanowszczyzny
Julia Gołąb pierwsze piłkarskie kroki stawiała w AKS Ujanowice. Następnie przez dwa sezony reprezentowała barwy Limanovii, a teraz przenosi s...
Czytaj więcejTurbacz w formie. Skuteczny Krzysztof Piekarczyk.
W drugiej połowie dwa gole dla gości zdobył Krzysztof Piekarczyk. 31-letni zawodnik w tym sezonie ma już na kocie trzy trafienia. KOLEJ...
Czytaj więcejHarnaś liderem z kompletem punktów. Piłkarski pogrom w Tymbarku.
HARNAŚ TYMBARK – CZARNI CZARNY DUNAJEC 8:0 (3:0) M. Sobczak 2,19, Kuziel 5, Hybel 69,72, J. Urbański 78, M. Kordeczka 84,85. HARNAŚ: ...
Czytaj więcejPozostałe
Czy miedzian jest szkodliwy dla ludzi? To musisz wiedzieć!
Przede wszystkim najważniejsze jest rozróżnienie dwóch sytuacji: prawidłowego stosowania środka zgodnie z jego etykietą oraz narażenia na zbyt...
Czytaj więcejNowy wymiar benefitów: Dlaczego warto inwestować w nowoczesne pakiety medyczne dla MŚP?
Korzyść dla pracownika i pracodawcy Jedną z największych zalet pakietów medycznych jest to, że przynoszą one wymierne zyski obu stronom. Praco...
Czytaj więcejZałożenie firmy jeszcze nigdy nie było tak proste. Wszystko, co musisz wiedzieć na starcie
Jak przebiega rejestracja własnej działalności gospodarczej krok po kroku? Wypełnienie darmowego wniosku CEIDG-1 stanowi podstawowy i najważniej...
Czytaj więcejSposoby oszczędzania na emeryturę
Bezpieczne oszczędzanie na emeryturę. Dlaczego warto zacząć już teraz? Systematyczne gromadzenie kapitału na jesień życia wymaga przede wszys...
Czytaj więcej






Komentarze (3)
Gratuluję pozytywnego nastawienia .Życzę dużo zdrowia , samych życzliwych ludzi i 100 lat. Niech Pani opowiadanie będzie pomocą dla wszystkich kobiet które mają problemy ze zdrowiem, są w 'dołku' i myślą ,że wszystko straciły.Gorąco pozdrawiam :)