Niedziela, 08 grudnia
Maria, Światozar, Klemens, Makary, Romaryk, Delfina

Zbiórka dla Justyny na ostatniej prostej! Od celu dzieli mniej niż 10%

15.11.2019 09:56:00 PAN 3 9120

Brakuje już tylko kilkudziesięciu tysięcy złotych do wyznaczonej kwoty, którą od trzech tygodni bliscy próbują zebrać na ratowanie życia Justyny Stochel – leczenie guza mózgu w meksykańskim Monterrey.

Od rozpoczęcia zbiórki za pośrednictwem serwisu SiePomaga 25 października do chwili publikacji tego artykułu, na koncie dedykowanym Justynie Stochel z Limanowej udało się zgromadzić ponad 678 tys. zł z 753 tys. zł potrzebnych na sfinansowanie wyjazdu do Monterrey w Meksyku, gdzie 20-latka może być poddana nieodstępnemu w Europie leczeniu, które daje szanse na pokonanie guza pnia mózgu, który u Justyny zdiagnozowano cztery lata temu.

Część kwoty została zebrana dzięki charytatywnym wydarzeniom, które odbywają się w regionie oraz licytacjom, które prowadzone są w mediach społecznościowych. Każdego dnia różnorodne przedmioty i usługi osiągają zawrotne ceny, znacznie przekraczające ich realną wartość – wszystko po to, by jak najszybciej zebrać pieniądze na leczenie młodej limanowianki.


Historia Justyny:

Wśród znajomych, dziewczyna uchodziła za duszę towarzystwa i wulkan energii. Była bardzo aktywna: uczyła się języka migowego i gry na gitarze, ćwiczyła karate, tańczyła w zespole, grała w siatkówkę. Cztery lata temu w życie nastoletniej wówczas Justyny Stochel z Limanowej brutalnie wdarła się śmiertelna choroba. Któregoś dnia bardzo źle się poczuła, czemu towarzyszyły wymioty i ból głowy. Wynik tomografu pozwolił na postawienie diagnozy. U Justyny wykryto guza pnia mózgu.

Od razu trafiła na salę operacyjną. Guza niestety nie udało się wyciąć w całości i operacja skończyła się niedowładem prawej strony ciała. Potem przeszła ciężkie leczenie: radioterapię i chemioterapię.

Przechorowała całe liceum. Po wyjściu ze szpitala w rok nadrobiła 3 lata, na co nauczyciele patrzyli z podziwem. Leczenie przynosiło rezultaty. Wydawało się, że Justyna pokonała raka, że wygrała walkę o życie. Powoli zaczynała żyć jak zwyczajna nastolatka. Uczyła się do matury, bawiła na studniówce i marzyła o studiach: architektura albo ekonomia na Uniwersytecie Warszawskim.

W lutym tego roku, badania kontrolne wykazały wznowę. Lekarze rozkładają ręce, a stan Justyny pogarsza się z dnia na dzień. Jeszcze w lipcu chodziła, teraz nie porusza się i z trudem mówi. Traci pamięć, kontakt z nią jest coraz bardziej ograniczony. Jest uwięziona we własnym ciele, zależna od innych.

– Chciałam, by życie Justyny było takie jak ona: radosne, wspaniałe… Marzyłam, żeby się uczyła, zwiedzała świat. Nigdy nie myślałam, że miejscem, które pozna najlepiej, będzie oddział onkologii. Córka walczy z guzem pnia mózgu, a ja modlę się, by najgorsze nigdy nie nadeszło – mówi Agata, mama Justyny.

– Budzę się ze strachem, że każdy dzień może być ostatnim. Mam dopiero 20 lat. Powinnam planować życie, a nie myśleć o śmierci. Guz mózgu mnie zabija, ale ja się nie poddam – chcę żyć! - mówi sama 20-latka.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in