Wtorek, 18 lutego
Szymon, Konstancja, Maksym, Flawian, Krystian, Sylwan

Pierwszeństwo dla inwestycji z dofinansowaniem. Burzliwa dyskusja o bibliotece i MOK-u

06.12.2019 05:30:00 PAN 25 6887

Mszana Dolna. Dyrektor MOK Piotr Armatys mówił o brutalnej prawdzie, oszukiwaniu rzeczywistości i pracy w budynku, który „nie powinien przejść żadnego przeglądu”; dyrektor miejskiej biblioteki Agnieszka Orzeł przekonywała, że nie dąży do likwidacji MOK i zamierza skupić się na dotychczasowej działalności oraz rozszerzyć ofertę instytucji na osoby niepełnosprawne i seniorów; zaś burmistrz Anna Pękała zapewniała, że jej celem nie jest „skłócenie” obu jednostek i uważa, że obie sporne inwestycje powinny być zrealizowane. Radni podjęli też uchwałę, która określa że pierwszeństwo w realizacji mają mieć te przedsięwzięcia, które otrzymały dofinansowanie i mają określony termin realizacji.

„Brutalna prawda – od 25 lat oszukujemy rzeczywistość...”

Dyskusję na temat inwestycji w miejskie instytucje kultury rozpoczął Piotr Armatys, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Mszanie Dolnej. - Przez ostatnich kilka tygodni pojawiło się dużo emocji wokół budowy Miejskiego Ośrodka Kultury i drugiej instytucji, która powstaje. Chciałem oświadczyć, że nigdy nie byłem przeciwnikiem budowy biblioteki, nigdy personalnie nie miałem żadnych uwag, zresztą nie jest to moje zadanie, ani do budowy biblioteki, ani tym bardziej do pani dyrektor Agnieszki. Zostało mi zarzucone, że nie interesowałem się nigdy Miejskim Ośrodkiem Kultury, padło pytanie „Gdzie pan był przez ostatnie lata?”. Pracując 25 lat w tej instytucji, starałem się z nią utożsamiać i dalej to robię - zapewnił.

Jak mówił dyrektor, pracę w MOK-u rozpoczął w czasach, kiedy obecny sekretarz pan Antoni Róg był burmistrzem. Wtedy też podjęto próby zorganizowania odpowiednich warunków pracy dla ośrodka. Rozmowy o należącej do parafii „Orkanówce” były prowadzone kolejnymi proboszczami, negocjacje trwały także przez dwie kadencje burmistrza Józefa Kowalczyka. Według Piotra Armatysa, najbardziej zaawansowane rozmowy były w czasach, gdy w magistracie urzędował Tadeusz Filipiak. Do porozumienia jednak nie doszło. Również rozmowy w kurii nie przyniosły rezultatów i w konsekwencji negocjacje zostały zerwane. Wtedy pojawiła się koncepcja budowy ośrodka kultury przy ul. Marka. Po tym burmistrzem został ponownie Józef Kowalczyk. Samorząd znów podjął rozmowy z parafią. Z relacji dyrektora MOK wynika, że zmierzały one do podpisania umowy dzierżawy budynku na okres 25 lat, do czego jednak ostatecznie nie doszło. Ówczesne władze miasta podjęły decyzję o budowie nowej siedziby dla MOK-u przy ul. Spadochroniarzy.

– Uczestniczyłem we wszystkich tych rozmowach, więc ciężko zarzucić mi, że nic w tej sprawie nie robiłem. Jak mogłem starać się o środki zewnętrzne, skoro nie mamy budynku? Niestety, przy krótkoterminowych umowach, które zawiera z nami parafia, nie jesteśmy w stanie zainwestować w ten budynek ani grosza, poza bieżącymi remontami – tłumaczył dyrektor ośrodka.

Budynek, obecnie w stanie surowym, który znajduje się na górnej płycie stadionu, ma powierzchnię ponad 2 tys. m kw. Ma się w nim mieścić sala widowiskowo-kinowa na ponad 200 osób, sala multimedialna/wystawowa, sala taneczna/gimnastyczna, sale zajęciowe i zaplecze sportowe dla stadionu lekkoatletycznego i klubu „Turbacz”.

Jak powiedział dyrektor, obecnie złożono dwa wnioski z zamiarem pozyskania dofinansowania, kolejny ma zostać złożony do połowy marca.

- Usiedliśmy z panem sekretarzem nad projektem i tak naprawdę, przy zasobie sprzętowym jaki obecnie posiadamy, myślę że zmieścilibyśmy się w kwocie 4,5 mln zł i moglibyśmy przeprowadzać się już do nowej siedziby – oznajmił dyrektor MOK, zaznaczając wyliczenia opierają się o kosztorysy i mogą się one różnić od wartości przetargowych.

W późniejszej dyskusji Piotr Armatys wskazał: – Od 25 lat oszukujemy rzeczywistość i działamy w tym, czym działamy... Państwo zdajecie sobie sprawę, że ten budynek, w którym działamy, nie powinien przejść żadnego przeglądu. Taka jest brutalna prawda – oznajmił radnym.

„Nie dążę do likwidacji MOK-u”

Następnie głos w dyskusji zabrała Agnieszka Orzeł, dyrektor Biblioteki Miejskiej w Mszanie Dolnej. – Z moich ust nigdy nie padło stwierdzenie, że chcielibyśmy przejąć inicjatywy MOK-u, że chcielibyśmy robić te imprezy, które MOK, a przede wszystkim: nie chciałabym zakończenia zajęć dla 250 dzieci i nie dążę do likwidacji MOK-u – zapewniła na wstępie dyrektor mszańskiej biblioteki. Zapewniła, że od lat przyjaźni się i współpracuje z dyrektorem Piotrem Armatysem. Dała do zrozumienia, że biblioteka chce skupić się na swoich zadaniach, a nie konkurować z drugą instytucją. - Skupimy się na wypożyczaniu książek i innych działaniach które do tej pory robiliśmy, będziemy też chcieli zapewnić miejsce dla osób niepełnosprawnych i polityki senioralnej – powiedziała.

Kolejno przypomniała różne pomysły na funkcjonowanie instytucji kultury w Mszanie Dolnej w kolejnych kadencjach. – Stało się, jak się stało. Jako biblioteka otrzymaliśmy pozwolenie od burmistrza i ówczesnej rady na pozyskanie dofinansowania. Udało się nam otrzymać te fundusze, zostały nam przekazane budynki i staliśmy się ich właścicielami. Nie było łatwo, bo tylko 14 bibliotek otrzymało dofinansowanie. Przypomnę, że my zakwalifikowaliśmy się z odwołania, jeździliśmy do ministerstwa w tej sprawie, przyznano nam 1 mln 952 tys. zł, a nasz wkład własny stanowiły budynki i kwota 134 tys. zł, którą miasto przekazało nam uchwałą – przypomniała dyrektor.

Wskazała, że korzystając z pieniędzy poniesiono już pewne koszty, przez co ewentualny zwrot pieniędzy musiałby nastąpić z doliczeniem kary i odsetek. Obecnie trwa przetarg, w którym złożonych zostało sześć ofert. Ich otwarcie ma nastąpić jutro. Projekt obejmuje 800 m kw. powierzchni, na której mają znaleźć się wypożyczalnie, czytelnie, sale warsztatowe, archiwum i magazyny. Dodatkowo, biblioteka zawarła porozumienie z GDDKiA w kwestii dodatkowego zjazdu z drogi krajowej, co da możliwość wykonania 11 miejsc postojowych za budynkiem.

- Nie wiemy, jaka będzie cena po przetargu, liczymy że zmieścimy się w kosztorysie. Obecnie nie mogę się odnieść do kosztorysu, bo trwa procedura, więc wszystkie dokumenty będę mogła przekazać dopiero po rozstrzygnięciu – wyjaśniała w odpowiedzi na pytania, które padały z sali.

Dyskusja radnych: słuszne obawy o możliwy błąd czy niepoważny apel?

Radny Kamil Korda wskazał na ewentualne błędy w projekcie. Z odpowiedzi burmistrz Anny Pękały wynika, że ma to zostać sprawdzone jeszcze w tym tygodniu przez prawnika.

- Chciałbym zaapelować do radnych: dopóki nie wiemy, czy w tym projekcie są błędy czy nie, żeby się wstrzymać od głosu w sprawie przekazania pieniędzy na inwestycję biblioteki. Może się skończyć na tym, że przekażemy pieniądze i zaczniemy to robić, a budynek nie przejdzie odbioru ze względu na niezgodność z warunkami technicznymi – powiedział Kamil Korda.

Do jego słów odniósł się Bogdan Surówka. - Nie mogę zrozumieć apelu kolegi, żebyśmy wtrzymywali coś, co ma uzasadnienie finansowe i uzasadnienie pod każdym innym względem. Przerabialiśmy to na dziesięciu komisjach na wszystkie strony. Przecież powierzamy tę inwestycję profesjonalnej firmie. To nie jest firma dwuosobowa z majstrem nie wiadomo skąd. W ten sposób podważamy kompetencje inwestora – stwierdził radny.

- Jeżeli chodzi o odbiór, to nie dokonuje go firma, która buduje, tylko inspekcja nadzoru budowlanego – odpowiedział radny Korda.

- Nie mamy jeszcze wykonawcy, przetarg nie został rozstrzygniety. Zdecydowaliście państwo, że biblioteką będzie zajmował się inwestor zastępczy, więc myślę że umowa będzie skonstruowana w ten sposób, aby wszystko było zgodne z prawem – zapewniła dyrektor biblioteki. Mówiła też o badaniu geologicznym i ekspertyzie technicznej. – Nie rozumiem tego pytania, projekt był analizowany przez firmę, która prowadzi postępowanie, nie zgłoszono żadnych uwag – powiedziała.

- Nie mówię, że tam jest błąd, nie jestem specjalistą. Sygnalizuję problem, który został zauważony - tłumaczył radny Korda.

Jego wystąpienie i apel skrytykował Michał Liszka: – Czas na takie uwagi był od pół roku. Zaznaczył pan, że się na tym nie zna, a później apeluje do radnych o wstrzymanie się od decyzji. Mówienie do radnych: nie głosujmy, bo mam obawy, nie poparte niczym, jest niepoważne. Czy weźmie pan odpowiedzialność, jeżeli radni dziś przegłosują pozostawienie środków na MOK? - pytał.

- Zdaję sobie sprawę, tak jak z tego, że jeśli opinia prawna potwierdzi że jest tam błąd, to będziemy musieli pożegnać się z „grubszą kasą” - odpowiedział.

- Pół roku było czasu, pół roku – krzyczał radny Bogdan Surówka.

W dyskusję włączył się sekretarz miasta, Antoni Róg. - Pan radny zobaczył projekt, którego nie było, panie Michale. Opublikowała go pani dyrektor w poniedziałek.

- Dziwię się, że zainteresował się pan teraz, kiedy trwa przetarg, skoro dokumenty przekazałam na ręce pani burmistrz na początku sierpnia – tak na słowa sekretarza zareagowała Agnieszka Orzeł.

- Jeżeli pani do mnie pije, to odpowiem: nie interesuję się pani projektami, jeżeli przekazała pani projekty jakiejś prywatnej osobie, to niech sobie tam leżą, natomiast kiedy projekt został upubliczniony, do publicznego wglądu, pan radny Kamil go oglądał. Wcześniej nie chodził po urzędzie i nie pytał „jaki tu jeszcze projekt ktoś złożył?”. Otóż nie, droga pani. W momencie kiedy projekt stał się publicznie dostępny na stronach internetowych, zostało złożone zapytanie. Nikt nie kwestionuje tego, że jest inwestor zastępczy, który w zadaniu własnym ma dokonać opinii prawnej, to ja tylko podpowiadam, że nie trzeba czekać do piątku, tylko pan inwestor już jutro może odpowiedzieć, czy projekt w wątpliwym zakresie, o czym mówi pan Kamil, spełnia wymagania, czy nie. I nikt tu nikogo nie kwestionuje i nie podważa – zaznaczył.

„Nie jest moim celem, żeby pokłócić dwie instytucje kultury”

Burmistrz Anna Pękała zamierzała zająć głos dopiero pod koniec sesji, w trakcie swojego sprawozdania, jednak została poproszona przez radnych o zajęcie stanowiska w dyskusji.

- Kiedy obejmowałam ten urząd, inwestycja MOK była na etapie budowy stanu surowego zamkniętego, został on oddany w kwestniu tego roku. Inwestycja biblioteki była wyłącznie koncepcją, nie było projektu i kosztorysów, które mogłyby mówić realnie o koszcie inwestycji. W kwestii MOK-u kosztorysy były, ale nie były zaktualizowane – powiedziała burmistrz, potwierdzając że w styczniu odbyło się spotkanie, na którym dyskutowano o możliwości realizacji tych zadań, zaś w ciągu roku podjęto starania o zdobycie środków na oba przedsięwzięcia.

Według Anny Pękały, w sprawie inwestycji biblioteki po kilku spotkaniach w różnych instytucjach finansujących okazało się, że w sprawie biblioteki bez projektu, pozwolenia na budowę i szczegółowego kosztorysu nie było szans pozyskać środków. Z kolei w kwestii MOK-u, w lipcu na zlecenie władz samorządowych, miasto otrzymało zaktualizowany kosztorys, co pozwoliło złożyć wniosek do rezerwy budżetu państwa. Niezależnie, po zdobyciu dokumentacji, miasto złożyło taki wniosek o bibliotekę. W październiku urząd otrzymał informację, że wniosek mógłby zostać przesłany do gabinetu premiera, ale z zastrzeżeniem, że ewentualnie pozyskane środki należy wykorzystać do końca 2019 r. - Było to całkowicie nierealne, w związku z czym uznałam, że na ten moment wstrzymujemy wniosek, ale piśmie do urzędu wojewódzkiego zaznaczyłam, że może on zostać przez nas ponowiony w styczniu 2020 r. - powiedziała Anna Pękała.

Dalej burmistrz mówiła, że wyniknęło nieporozumienie, gdyż dyrektor biblioteki twierdziła, iż ogłoszenie przetargu nie może nastąpić przed pełnym zabezpieczeniem finansowania.

– Ja ani razu nie powiedziałam, że jestem za tą czy za inną inwestycją. Zwracałam jedynie uwagę na pewne fakty – podkreśliła Anna Pękała. Jeśli chodzi o MOK, to wskazała że mieści się on obecnie w dzierżawionym budynku oraz że nowy budynek na stadionie stanowił będzie zaplecze sportowe. Powiedziała również, jeżeli nakłady mogą generować zyski, bo MOK prowadzi również działalność gospodarczą. W kwestii biblioteki, przypomniała że została pozyskana dotacja na konkretny budynek, przez co tych środków nie można przesunąć na żadną inną inwestycję, a zwrócenie tych pieniedzy mogłoby zostać odebrane jako niegospodarność.

– Środki własne umieszczone w paragrafie dotyczącym kultury, to jest kredyt. To nie są pieniądze, które mamy. Niezależnie od tego, na co zostanie przeznaczony, jest to kredyt. Nasz budżet nie jest zadaniowy, umieszcza się tam pewną pulę pieniędzy, a o tym, na co zostaną one przeznaczone, decyduje Rada Miejska. Jeżeli przeznaczymy środki na przebudowę centrum kultury (bibliotekę), będzie to formą dotacji, bo miasto nie jest właścicielem budynku. Jeżeli chodzi o MOK, miasto jest właścicielem zarówno budynku, jak i gruntu – zauważyła.

Zapewniła też, że nigdy nie było jej celem pokłócenie dwóch miejskich instytucji kultury, tylko za tym, żeby panowała między nimi zgoda. - Uważam że oba budynki trzeba skończyć. Jeżeli powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B. A te budynki straszyły od lat 90. Trzeba rozsądnego podejścia do tematu. Jeżeli w tej chwili prace związane z biblioteką są tak zaawansowane, a środki z dotacji MKDiN są już wydatkowane, nagła rezygnacja i obracanie tego wniwecz, byłoby co najmniej nierozsądne. Jeżeli chodzi o MOK, to chciałabym żeby to było kontynuowane, ale obiekt powstał ze środków własnych, więc nie ma żadnego terminu rozliczenia dotacji, nie musimy działać w zfgodzie z terminaarzem. Jeżeli pozyskamy środki poprzez złożone wnioski, to myślę że ukończymy budowę – deklarowała. – Nie wiem czemu, w pierwszym roku kadencji mamy zrobić wszystko... Rozłóżmy siły na zamiary i na cztery następne lata tej kadencji – zaapelowała.

Na koniec życzyła wyłącznie merytorycznych rozmów, nie chciała przy tym odnosić się do tego co „działo się w sferze internetowej”, stwierdzając, „że czasem lepiej spotkać się przy jednym stole”.

Do porządku obrad poniedziałkowej sesji radny Michał Liszka wniósł autorski projekt uchwały w sprawie określenia zadań priorytetowych realizowanych przez miasto Mszana Dolna. W jej zapisach określono tryb wyboru zadań – pierwszeństwo mają mieć te inwestycje, które posiadają dofinansowanie ze środków zewnętrznych oraz mają ściśle określony termin realizacji. W głosowaniu 13 radnych było za, 1 opowiedział się przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in