Żywot człowieka skromnego, ale zasłużonego
Przeciwstawiał się biedzie, działając dla dobra społecznego. Nie poddał się, mimo przeszkód jakie przed nim stawiano. Rocznica 50-lecia jego śmierci wypadła dokładnie tak jak określano jego charakter... cicho i skromnie.
Józef Marek (m.in. twórca profesjonalnego sadownictwa na Limanowszczyźnie i Zakładów Owocarskich w Tymbarku) urodził się 17 marca 1900 roku w Budzowie koło Kalwarii. Po wczesnej śmierci ojca (w wieku 33 lat), wraz z dwojgiem rodzeństwa wychowywała go matka. Dorastał w dużym ubóstwie, rodzina była poważnie zadłużona. W 1916 roku przerwał naukę w gimnazjum i wstąpił do II Brygady Legionów, gdzie służył pod komendą gen. Józefa Hallera. Został internowany i wywieziony na Węgry. Po zakończeniu I wojny światowej, miał również krótki epizod służby w wojsku (w wojnie polsko-bolszewickiej). Maturę zdał dopiero w 1920 roku. Następnie rozpoczął studia na Wydziale Rolnym i Ogrodnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego (tytuł inżyniera uzyskał w 1926 roku).
Tuż po zakończeniu studiów Józef Marek otrzymał propozycję objęcia funkcji instruktora sadownictwa w powiecie limanowskim. Był to wówczas region przeżywający duży kryzys gospodarczy. Wówczas pracownik naukowy krakowskiej uczelni tak scharakteryzował Józefa Marka: „Jest tu taki rzetelny, młody inżynier, który jada, jak ma co jeść, śpi, jak ma czas spać, a zawsze cos robi. Nazywa się Marek. Gdyby chciał iść, mielibyście z niego wielką pociechę. Dużo mógłby zrobić...”.
Zobacz również:
Gdzie nie będzie prądu? Planowane wyłączenia w powiecie limanowskim (LISTA)
Jak wspierać pielęgnację przesuszonej skóry trądzikowej? TOP 5 rozwiązań
Początki pracy na Limanowszczyźnie były bardzo trudne. Rolnicy byli zniechęceni do sadownictwa, bowiem często kupowane przez nich drzewka na jarmarkach nie przyjmowały się, a jak już wyrosły to bardzo skąpo owocowały. Gdy Józef Marek spostrzegł, że biedny powiat nie ma pieniędzy na dofinansowania rozwoju sadownictwa był bliski porzucenia posady instruktora i wyjazdu z Limanowej. Wówczas współpracę nawiązał z nim Jan Drożdż, który kończył budowanie Szkoły Rolniczej w pobliskiej Łososinie Górnej. Wkrótce Józef Marek zaczął pracować tam jako wykładowca. Poznał swoją przyszłą żonę, która miała gospodarstwo w miejscowości Kisielówka. Tam właśnie inż. Marek zorganizował swój wzorcowy sad. Dużą nowością było wyprodukowanie drzewek mrozoodpornych. Wyhodowane gatunki nadające się do sadzenia głównie na terenach podgórskich szybko zyskały uznanie w całym kraju a także sadzone były poza granicami Polski. Józef Marek wprowadził na Limanowszczyźnie tzw. gospodarkę piętrową. Sadził drzewka w rzędach między którymi była duża przestrzeń. Pomiędzy rzędami można było uprawiać jeszcze inne rośliny, bowiem na pochyłościach cień rzucany przez drzewa jest krótki i ruchomy.
Od 1934 roku przystąpił do organizowania i budowy Podhalańskiej Spółdzielni Owocarskiej w Tymbarku, której został prezesem. Ze względu na brak pieniędzy sam pracował fizycznie przy budowie. Na jego apele odpowiedzieli również chłopi, którzy często oddawali własne drzewo, kamienie i cegły. Prace zostały zahamowane przez wybuch II wojny światowej. W czasie konspiracji Józef Marek ściśle współpracował z ruchem oporu. W 1944 roku został aresztowany przez gestapo i dwa tygodnie spędził w więzieniu w Nowym Sączu.
Po wojnie Józef Marek nadal przyczyniał się do rozwoju Spółdzielni w Tymbarku. Był również inicjatorem powstanie Szkoły Rolniczej w tej miejscowości (dzisiaj Zespół Szkół im. Komisji Edukacji Narodowej). Józef Marek znany był ze swojej religijności co nie podobało się partyjnym urzędnikom walczącym z kościołem. Pierwszy cios został wymierzony w Szkołę Rolniczą w Łososinie Górnej. Placówka znana była z wysokiego wychowania patriotycznego, gdzie na pierwszym miejscu stawiano prawdę historyczną. Władze komunistyczne szybko doprowadziły do likwidacji szkoły. W 1949 roku również Spółdzielnia w Tymbarku przestała istnieć. Zakłady upaństwowiono, a Józefa Marka całkowicie wydalono z jego struktur. Zaprzestano akcji szkółkarskiej, likwidując istniejące plantacje.
Zaczął się najtrudniejszy okres w życiu inż. Józefa Marka. Według ustnych przekazów często patrzył w zadumie z oddali na budynki zakładów, których był twórcą. Nie załamał się jednak, z czasem nabrał jeszcze więcej determinacji do działania. Był to okres, w którym udzielał się w wielu dziedzinach. Z jego inicjatywy powstał przystanek kolejowy w miejscowości Piekiełko. Aby zdobyć pieniądze na ten cel przepłukiwał pestki owoców, które wraz z wytłokami państwowe zakłady w Tymbarku wrzucały do rzeki. Następnie sprzedawał je do szkółek ogrodniczych. W Mszanie Dolnej założył gospodarstwo ogrodniczo-szklarskie, a w 1956 roku zainicjował zorganizowanie w Porębie Wielkiej spółdzielni letniskowo – uzdrowiskowej im. Władysława Orkana. Najstarsza córka Józefa Marka, Maria Antos mieszka w Mszanie Dolnej (co ciekawe na ulicy, która nosi imię jej ojca).
W 1955 roku w tygodniku „Świat” ukazał się artykuł zatytułowany „Krzywda inż. Marka”. Po publikacji o sadowniku z Tymbarku mówiło się coraz częściej wśród polityków. Po 1956 roku przyszedł koniec ciężkiego okresu Stalinizmu. Odprężenie polityczne niosły coraz większe zmiany. Propozycję kandydowania na posła PRL otrzymał niespodziewanie inż. Józef Marek. W 1957 roku dostał się do sejmu. Kilka miesięcy później dzięki jego zabiegom doszło do reaktywowania Spółdzielni w Tymbarku. Stery nad pracami w celu uruchomienia placówki objął osobiście inż. Marek. Był wyczerpany ciężką pracą, ale szczęśliwy że wreszcie jego marzenia się spełniły.
Józef Macko, autor biografii inż. Marka pt. „Góry zakwitną sadami” tak opisywał ostatnie chwile życia zasłużonego sadownika dla Limanowszczyzny: „Najbliżsi Markowi pracownicy, świadkowie tego tragicznego zdarzenia, przekonani, że Marek osłabł chwilowo z wyczerpania – jak to już kilkakrotnie zdarzało się poprzednio – przewieźli go do miejscowego małego szpitala. Sądzili, że kiedy odpocznie tu w ciszy, po kilku dniach wróci do pracy. Niestety nazajutrz nad ranem zmarł, gdy usiłował wstać z łóżka. Jak wykazała diagnoza, był to już śmiertelny i prawdopodobnie nie pierwszy zawał serca”.
Wieść o śmierci Józefa Marka (3 czerwca 1958 roku) w ciągu kilku godzin obiegła całą Limanowszyznę. To był wielki szok dla mieszkańców. Wszak miał dopiero 58 lat, wiele pomysłów na przyszłość i zapał do ciężkiej pracy. Pogrzeb Józefa Marka zgromadził w Tymbarku tłumy ludzi. W bardzo upalny dzień otwartą trumnę z ciałem wystawiono w Sali Domu Kultury. W czasie pochówku dźwięk wyjących syren słyszalny był w całej okolicy. Większość przybyłych rolników i sadowników nie kryło wzruszenia żegnając swojego przyjaciela i zarazem nauczyciela. Grób Józefa Marka znajduje się na cmentarzu w Tymbarku.
Do dzisiaj w Limanowej i Mszanie Dolnej istnieją ulice noszące imię Józefa Marka. W 2006 roku przed budynkiem Starostwa Powiatowego w Limanowej odsłonięto obelisk ku jego czci. Pomnik przypomina serce i przekrojone na połowę jabłko. Wydawało się, że jubileusz 50-lecia śmierci wielkiego społecznika będzie na Limanowszczyźnie głośnym wydarzeniem. Inżynier Józef Marek uważany jest przecież za jedną z najbardziej zasłużonych postaci dla całego powiatu. Ubiegły rok przyniósł pod tym względem jednak spory niedsyt... W czerwcu 2008 roku jubileusz przeszedł bez większgo echa. Warto podkreśli, że do tej pory okrągłe rocznice śmierci inż. Józefa Marka były obchodzone przez władze samorządowe ze znacznie większym rozmachem.
Dopiero pod koniec ubiegłego roku w Muzeum Regionalnym Ziemi Limanowskiej zorganizowano wystawę i sesję naukową poświęconą Józefowi Markowi.
Artykuł ukazał się w Dzienniku Polskim w 2008 roku
Na pierwszym zdjęciu: Józef Marek - drugi z prawej (siedząc).
Na drugim zdjęciu: pogrzeb Józefa Marka.
Może Cię zaciekawić
Dworzec powstanie - wbrew decyzji władz miasta. Interwencja posłanki
W sierpniu w Limanowej doszło do rozbiórki budynku stacji kolejowej. Pierwotnie obiekt miał zostać zmodernizowany przez PKP S.A. w ramach pro...
Czytaj więcejW sobotę Dzień Otwarty nowych mieszkań w zielonej części Limanowej - można je zobaczyć bez umawiania
W sobotę, 3 października, w godzinach 11:00–14:00 będzie można zobaczyć na żywo nową, kameralną inwestycję mieszkaniową przy ul. Zadziel...
Czytaj więcej"Sowy" mogą potrzebować wcześniejszej emerytury
Jak przypomnieli naukowcy z Uniwersytetu w Oulu (Finlandia), chronotyp to naturalny dla organizmu rytm snu i czuwania. Na podstawie pory występowania...
Czytaj więcejKwaśnica vs. kapuśniak – odkrywamy różnice, które decydują o niepowtarzalnym smaku
Kapuśniak, czyli solidny, domowy klasyk Zacznijmy od kapuśniaku, który jest stałym bywalcem na stołach w całej Polsce, od morza aż po Tatry. J...
Czytaj więcejSport
Piłkarski weekend: od Klasy B do IV ligi
IV LIGA MAŁOPOLSKA: Bruk-Bet Termalica II Nieciecza - Glinik Gorlice; 3 października; 11:00; Orzeł Ryczów - Beskid Andrychów; 3 październ...
Czytaj więcejJustyna Kowalczyk-Tekieli ma nową pracę. Powrót do aktywnosci medialnej.
Kowalczyk-Tekieli po zakończeniu kariery zawodniczej nadal pozostawała związana ze sportem. Pracowała m.in. w Polskim Związku Biathlonu, wspier...
Czytaj więcejDwie zawodniczki MAM Talent Limanowa powalczą o Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży
Zgrupowanie odbędzie się od 7 do 11 października w Nowinach w województwie świętokrzyskim. W jego trakcie, w dniach 9–11 października, rep...
Czytaj więcejSłopnice: sukcesy zawodników w zawodach XPC. Kaim z rekordem świata.
W zawodach XPC European Championship 2026 rywalizował Michał Kowalczyk. Zajął pierwsze miejsce w kategorii do 100 kg oraz trzecie w klasyfikacj...
Czytaj więcejPozostałe
Odeszli w ostatnich dniach…
26 września 2026 r. śp. Ignacy Marek Szumilas, 61 lat (Limanowa) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w Bazylice Matki Boskiej ...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach…
25 września 2026 r. śp. Maria Lach, 94 lata (Limanowa) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w Bazylice Matki Boskiej Bolesnej w...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach...
20 września 2026 r. śp. Józef Mysza, 82 lata (Jurków) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w kościele parafialnym pw. Matki Bożej...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach…
19 września 2026 r. śp. Witold Jan Wrona, 55 lat (Limanowa) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w Bazylice Matki Boskiej Boles...
Czytaj więcej-
Dworzec powstanie - wbrew decyzji władz miasta. Interwencja posłanki
-
W sobotę Dzień Otwarty nowych mieszkań w zielonej części Limanowej - można je zobaczyć bez umawiania
-
"Sowy" mogą potrzebować wcześniejszej emerytury
- Kwaśnica vs. kapuśniak – odkrywamy różnice, które decydują o niepowtarzalnym smaku
- Październik miesiącem poświęconym modlitwie różańcowej



Komentarze (13)
Limonovion - piszesz tak, jakby uciekły Ci ostatnie wybory samorządowe... dajcie Nowakowi pole do popisu. Dopiero zaczął.
Pozdrawiam studencko z Krakowa ;)