Wtorek, 23 lipca
Apolinary, Bogna, Brygida, Sława, Sławosz, Żelisław

Zgodnie z tradycją, od rana psocili w centrum miejscowości

22.04.2019 09:59:00 PAN 0 9978

Dobra. Wiekowej tradycji związanej z legendą o jeńcach z tatarskiego najazdu stało się zadość – wczesnym rankiem centrum miejscowości Dobra opanowali śmiguśnioki, turkocąc i psocąc.

Jak co roku, dziady śmiguśne opanowały centrum Dobrej i psociły od samego rana. Młodzi mężczyźni w charakterystycznych strojach zatrzymywali samochody i pokrywali je słomą, polewali też wodą ludzi idących z kościoła. Psocąc, wydają charakterystyczne dźwięki – to pojękiwanie i turkotanie.

W tym roku w Dobrej można było spotkać grupę około 20 śmiguśnioków – większość z nich zgłosiła się do wielkanocnego konkursu, który jest organizowany przez Gminny Ośrodek Kultury w Dobrej.

- Do tegorocznej edycji konkursu zgłosiły się dwie grupy, łącznie jest to 16 osób. Komisja ocenia ich ubiór oraz elementy wyposażenia. Celem naszego konkursu, który towarzyszy wydarzeniu, jest edukowanie i popularyzowanie tej tradycji - powiedziała nam Urszula Palka-Ranosz, dyrektor GOK w Dobrej.


Etnograf Jan Stanisław Bystroń wiąże ze sobą pochodzenie nazwy miejscowości Dobra i tradycję dziadów śmigustnych. Wszystko ma związek z najazdem Tatarów w 1259 roku na klasztor w Szczyrzycu. Miało to mieć miejsce w okresie Wielkanocy. Tatarzy gnali jeńców na południe i gdzieś w okolicach Porąbki dokonali ich selekcji. Tych, którzy nie mogli już iść – powiesili (miejsce to do dziś zwane jest przez miejscowych „Wisielnicami”), a tych którzy byli w lepszym stanie puścili wolno, uprzednio obdzierając z ubrań i obcinając im języki, aby nic nie mogli opowiedzieć o niewoli. Jeńcy przyodziali się w słomę i dotarli do wsi, gdzie dobrzy ludzie udzielili im schronienia. Na pamiątkę tego wydarzenia wieś nazywa się Dobra.

Począwszy od dawnych czasów, w okresie Wielkanocy po wsi chodzą kawalerowie przyodziani w słomiane stroje. Nic nie mówią, a wydają tylko charakterystyczne dla osoby z obciętym językiem dźwięki – pojękiwanie i turkotanie. Zwyczaj na przestrzeni lat nieco się zmienił – dawniej śmuguśnioki chodzili po wsi nocą, hałasując i turkocąc podchodzili pod domostwa, a gospodarze wychodzili do nich dając im jajka, kołacze lub coś do picia. Po całej nocy, dziady śmiguśne znikały nad ranem. Teraz, gdy większość domów jest ogrodzona, śmuguśnioki zbierają się wczesnym rankiem w centrum Dobrej i psocą.

Na przestrzeni lat ubiór Śmiguśnioka wykonywany był tradycyjnie ze słomy. Mężczyźni czasem po prostu okręcali się słomianymi powrósłami, a pod spód zakładali kożuchy kudłami na wierzch lub „kufajkę” albo prawdziwy wełniany sweter oraz cajgowe (drelichowe) portki. Buty zazwyczaj zakryte były słomą, choć czasami nogi powyżej butów owijali powrósłami. Charakterystyczną czapkę wykonywano w kształcie stożka, z trzema lub czterema warkoczami na końcu – były one puszczone luźno z wierzchołka czapki, a jeśli były krótsze - sterczały na boki. Czasem ozdabiano je także różnokolorowymi wstążkami z bibuły. Na twarz Śmiguśnioki zakładali maskę zrobioną najczęściej z baraniej skóry z wyciętymi otworami na oczy i usta, później maski robiono również z tkaniny. W przypadku braku maski smarowano twarz sadzą.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in