Zapraszamy na transmisje z Mszy świętych
Zapraszamy na transmisje z Mszy świętych z kościołów w naszym regionie (transmisje odbywają się z kościołów z których proboszczowie wyrazili na to zgodę).
Transmisje z Mszy świętych:
Słopnice Dolne:
Stara Wieś:
Łukowica:
Lubomierz:
Słopnice Górne:
Kraków-Płaszów:
Jurków:
Może Cię zaciekawić
Mniej łóżek na pediatrii
19 czerwca odbyło się posiedzenie Rady Społecznej Szpitala Powiatowego w Limanowej im. Miłosierdzia Bożego. Podczas obrad omówiono kwestie zwią...
Czytaj więcejPlotki o likwidacji wydziałów zdementowane
Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Limanowskiego poruszona została kwestia dalszego funkcjonowania zamiejscowych stanowisk urzędowych w Mszanie Do...
Czytaj więcejRywalizowały KGW z gminy: znamy laureatów przeglądu
W niedzielę (12 lipca) przy stadionie LKS Olimpia Pisarzowa odbył się 27. Gminny Przegląd Dorobku Kulturalnego i Kulinarnego Kół Gospodyń Wiejs...
Czytaj więcejCztery szkoły z pracowniami AI dzięki środkom z KPO
Gmina Kamienica podpisała umowę z Ministerstwem Cyfryzacji, w imieniu którego działa Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – Państwowy Instytu...
Czytaj więcejSport
Wychowanek Turbacza z pełnym występem w sparingu Arki Gdynia
Sparing rozegrany w Człuchowie zakończył się porażką pierwszoligowca z Trójmiasta 2:4. Już w pierwszych minutach Olimpia zaskoczyła gdynia...
Czytaj więcejPadel Arena znów nie spała! Nocne Mexicano przyciągnęło zawodników z Krakowa
Nocne turnieje Mexicano na stałe wpisały się już w kalendarz wydarzeń organizowanych przez Padel Arena. Tym razem do Limanowej przyjechało równ...
Czytaj więcejPodstawowy zawodnik nie podjął treningów z Limanovią
Paweł Matras był w ostatnich latach podstawowym zawodnikiem czwartoligowej Limanovii. Do klubu ze stolicy Beskidu Wyspowego przeszedł w wieku ju...
Czytaj więcejLaskovia stawia na grającego trenera
Mikołajczyk ma za sobą bogatą piłkarską karierę. Pierwsze kroki stawiał w Unii Tarnów, a następnie reprezentował barwy takich klubów jak ...
Czytaj więcejPozostałe
Ruszyły zapisy na Pieszą Pielgrzymkę Tarnowską
Do końca lipca w poszczególnych parafiach przyjmowane są zgłoszenia na XLIV Pieszą Pielgrzymkę Tarnowską na Jasną Górę. Wczesna deklaracja u...
Czytaj więcejŚwiecki ekonom kurii - po raz pierwszy w historii. Nowy zastępca był wikariuszem na Limanowszczyźnie
Metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś podjął decyzje personalne, które od przyszłej środy (1 lipca) zmienią sposób zarządzania mająt...
Czytaj więcejW Gorcach pamięć o pobycie Karola Wojtyły wciąż żywa
W niedzielę (14 czerwca) przy starej kaplicy „Na Ogrodach” w Lubomierzu-Rzekach zorganizowano XXI Gorczańskie Spotkanie z Janem Pawłem II. Wyda...
Czytaj więcejNowi wikariusze w diecezji. Gdzie zajdą zmiany?
Biskup tarnowski Andrzej Jeż ogłosił decyzje personalne dotyczące skierowania księży wikariuszy do nowych placówek duszpasterskich. Z...
Czytaj więcej
Komentarze (1)
Taki cytacik
R.Wiśniewski
"[Nie widziałem filmu o Don Stanislao, ale chyba nie musiałem]
Piętnaście lat temu należałem owszem do osób, które może nie płakały, ale czuły smutek po śmierci JP2. Głód dobra, nadziei był silny. I jest. Bardzo potrzebuję nadziei. Jak chyba każdy w tych dzikich czasach. W każdych czasach.
I nie, nie oglądałem dokumentu o kardynale Dziwiszu. Nawet nie wiem czy muszę. Ten człowiek budził we mnie najgorsze skojarzenia od kiedy wypłynął w okolicach śmierci JP2. Pamiętam ten absmak, kiedy gazety publikowały testament papieża, który między innymi życzył sobie zniszczenia pamiątek po sobie a ten szafiarz natychmiast zaczął handelek pozostałościami po Wojtyle.
Już wtedy wydawał mi się kimś paskudnym a jego nominację na arcybiskupa Krakowa kwitowałem puentą znanego kiedyś studenckiego dowcipu, o tym, jak Zajączek opowiedział wilkowi, że pisze magisterkę o wyższości zajęcy nad wilkami, na co wilk chciał zajączka zjeść, ale zanim przystąpił do konsumpcji dostał w dziób od niedźwiedzia, który strząsając z siebie resztki wilczej sierści miał powiedzieć:
- nieważny temat, ważny promotor.
I z Dziwiszem tak samo. Wywiad z Kolendą -Zaleską o pontyfikacie JP2, zadowolny z siebie tłuścioch burczący coś pod nosem, co drugie zdanie wrzucając pełne zadowolenia z siebie -no,no,no
Jakby palcem groził dziennikarce, paluszkiem kiwał, że no,no, no.
Już wtedy, piętnaście lat temu było głośno o skandalach, tak się mówiło "skandale", pedofilskich. Już wtedy na fali lustracyjnego amoku okazało się, że ogólnie donosiciele do UB znajdowali się w każdej grupie społecznej tylko nie wśród księży. O zakonnicach nikt nie mówił,m bo one w ogóle przecież nie są ludźmi, nie ma sensu o nich gadać. Jasne. Armia Czerwona nie gwałci, Kwiatkowski.
W międzyczasie napisałem nawet jeden tekst, który był repostowany, publikowany o JP2. Pełen wiary i nadziei. Naiwnej. Ba, w 2008 roku przystąpiłem do bierzmowania, tego zaległego sprzed lat. Przyjąłem imię Brendana Żeglarza. Brendan był w porzo, żeglował, trochę zmyślał, ale to był twardy facet od realnych rzeczy. Są dowody.
A schemat "skandali" się powtarzał. I tu i tam. Powtarzał się schemat wyparcia i zaprzeczenia. Wziąłem ślub kościelny, potem się rozwiodłem, ponownie się ożeniłem. Czyli stałem się dla kościoła grzesznikiem odsuniętym od wszelkich sakramentów. Bo popełniłem błąd, za który wziąłem odpowiedzialność. I mimo błędu staram się składać, nie tylko sobie - kawałek świata opartego na miłości. A tam schemat się powtarzał i z raz pękniętego szamba - ścieki nie przestawały płynąć. Ale, oczywiście - Armia Czerwona nie gwałci. Ale potem Jankowski, dwa filmy Sekielskich, kolejne skandale.
Dwa lata temu nie wpuściłem księdza po kolędzie. Miał pecha, chciał wbić do nas w dniu pogrzebu Pawła Adamowicza. Coś w ciele powiedziało mi głośno "no, nie". I powiedziałem - nie. Bo słucham swojego ciała. Ono jest bardzo mądre.
Tyle, że to już nie skandale. Tego zrobiło za dużo. Mówił mi kiedyś prawnik, że żeby wykazać przed sądem, że mamy do czynienia ze zorganizowaną przestępczością trzeba wskazać powtarzalny schemat działania. Że to nie był afekt, tylko przemyślana metoda. I te metodę widać. To jest wszystko boleśnie i obleśnie powtarzalne. Mechanizmy uwodzenia dzieci, mechanizmy gwałcenia dzieci, wdrukowywania w nie wstydu, budowanie wspólnej tajemnicy, zmuszania do milczenia, prześladowanie tych, którzy zasadę omerty naruszyli.
Ups, powiedziałem omerty?
Tak, powiedziałem omerty. Zmowy milczenia wobec zbrodni.
W języku ludzi kulturalnych nie ma słów dostatecznie obelżywych, żeby opisać jak podle mnie i miliony innych ludzi oszukaliście koledzy biskupi. I dalej brniecie w kłamstwa bo kasa, urzędy.
Przypominacie mi takiego niemieckiego admirała, Karla Doenitza, który kiedy wiedział już, że wysłanie kolejnej załogi, składającej się z coraz młodszych, gorzej wyszkolonych chłopców (kapitanowie mieli po 22-23 lata, załogi po 18-19) - to wysłanie tych ludzi na śmierć. To była wiosna 1943. Dobre czasy minęły. Przeciwnik miał taką przewagę, że wystrzelenie torpedy oznaczało skreślenie załogi o okrętu ze stanu floty, byli bez szans. I Doenitz o tym wiedział, ale uważał że nie może się przyznać bo to by osłabiło morale. Wysyłał kolejne załogi na rzeź, licząc że w międzyczasie odzyska przewagę poprzez przyjęcie do uzbrojenia jakiejś wunderwaffe. Ale wunderwaffe nie było, a chłopcy ginęli. Nie setkami, ale tysiącami. A on kłamał, grał, stawał dumnie na nabrzeżu na pożegnanie każdego kolejnego okrętu wychodzącego w morze, tak jak starał się to robić w czasach triumfu i nadziei na zwycięstwo, bo morale było ważniejsze od życia jego ludzi.
I wy jesteście jak Karl Doenitz. I wokół was jest wiosna 1943 roku.
Przeciwko wszystkim tłumaczeniom, objaśnieniom przemawia schemat. Schemat czyli powtarzający się wzór zachowań oraz nawyków. A on wskazuje na coś co budzi piętrowe poczucie obrzydzenia. Bo żeby taki schemat się wykształcił i działał musi być ćwiczony. Nawyk musi być ćwiczony latami. Pokoleniami. Te zachowania, automatyzmy, procedury tuszowania, krycia. Czyli pedofilia i jej ukrywanie, zmuszanie do milczenia ofiar - tak należy założyć - to nie jest odkrycie naszych czasów. Odkryciem naszych czasów jest to że b y ł a także wcześniej, a teraz jest ujawniana.
Pedofilia była najprawdopodobniej od dawna w waszych szeregach. Nie wiemy jak długo i jak skutecznie ukrywana.
Nie wierzę, że Irlandia, Chile, Stany, Niemcy to były wypadki przy pracy a Polska jest święta, bo u nas to by było nie do pomyślenia.
U nas to przez weile lat nie do pomyślenia było zadanie panuksiędzu trudnego pytania, na które nie umiałby odpowiedzieć infantylnym bełkotem o pambuku i panajezusie. Odróżnić od Jeszuy z Nazaretu, bowiem wszelkie podobieństwo wydaje się być przypadkowe.
Jeżeli w korporacji pojawia się stały wzór zachowań to on raczej jest powszechny, a nie wyjątkowy. Tak należy przyjąć. Tak podpowiada logika. A widać coraz wyraźniej, że polski kościół nie różni się od innych kościołów, może tylko zblatowaniem z władzą lub aspirującymi do władzy obłąkanymi faszystami, może tylko poziomem hipokryzji i przyzwyczajeniem do powtarzania za panem sekretarzem Dziwiszem - no, no, no, no.
Ale ile razy byście nie powtarzali - no, no, no - wygląda to na wzór, powtarzalny schemat zachowań i działań i tradycję. Wasza nieporadność wygląda jak reakcja na to, że jesteście zdziwieni - tak to wygląda, sory gregory - że przecież zawsze tak robiliśmy i wszystko było cacy. To widać w waszych zdumionych twarzach, starczych twarzach ludzi, którym się świat zawalił i reagują agresją, wyparciem, a przede wszystkim
projekcją własnej plugawości na zewnątrz ,
na innych, na świat, na kobiety, na ludzi nie pasujących wam do ramek, na przykład kochających inaczej niż wam się wydaje słusznym i zbawiennym.
I jeszcze ta hipokryzja.
Ja jak się mijam z prawdą to po prostu kłamię. Ksiądz biskup już nie, on mija się z prawdą, nie mówi całej prawdy, konfabuluje a najlepszym razie nic nie wiedział. No niestety ale łgarstwo i krętactwo jest łgarstwem i krętactwem. Moje, Twoje, ich. Ja się mojego nie wypieram, tam gdzie spierdoliłem to spierdoliłem, proszę o wybaczenie, staram się naprawić i iść dalej. Ale wy dalej kręcicie, nawet ten język. Zgorszenie. Zranienie. Muśnięcie ostrzem. Liźnięcie szpadlem.
Nie. przez was czuję się zwyczajnie oszukany, okłamany i zrobiony w. Wiecie w co.
Nie - "zraniony, zgorszony".
Zranić to mnie mogła żona nieostrożnym słowem.
Zgorszyć to mnie mógł pijany kolega na koncercie muzyki klasycznej.
Wy systemowo nas robiliście w. Nie da się tego inaczej określić a rzeczownika nie piszę bo i tak wszyscy wiedzą o co chodzi.
Plugawe? Owszem, tak plugawe jak potraktowano wiernych i niewiernych. Plugawe ave.
Zatem moi bracia księża, panowie biskupi, jeżeli nie składam aktu apostazji to tylko przez pamięć mojej świętej prababci Sabiny. Tylko Ona was broni, siedzi do dzisiaj na nieistniejącej ławeczce przy poniemieckim zlewie i odmawia swoje zdrowaśki. I - teraz powiedzmy sobie to jasno - tylko Ona mnie powstrzymuje, nie żyjąca od 30 lat święta Sabina z Brzegu, Kołomyi, Łap, Tobolska.
Krzyż, który Sabina przeniosła ze swojego pierwszego domu, przez Sybir wisi nad drzwiami w pokoju synka, naprzeciwko wisi anioł stróż od Babci Moni, św. Barbara od Babci Basi i św. Timofieja-Tymoteusz, imiennik. Ale zdaje się, że oni tam wiszą nie po to żeby wskazywać dziecku łączność z wami, ale jako ochrona przed wami.
Ona niosąc w tobołkach przez całe wygnanie krzyż, który zdjęła ze ściany domu, jak przyszedł enakwudzista i kazał się w godzinę spakować - rzeczywiście mogła nie wiedzieć.
Nawet nie chcę myśleć co by czuła, gdyby się dowiedziała.
Módlcie się do Niej. Na kolanach. Nie macie już innej linii obrony."