Niedziela, 11 kwietnia
Filip, Leon, Jaromir, Stanisław, Izolda

Z listów do redakcji: 'chęć godnego życia...'

02.08.2010 09:59:38 top 26 23185

Publikujemy list w sprawie zdarzeń na ulicy Fabrycznej, który wpłynął do naszej redakcji. Jego autor - mieszkaniec osiedla prosił o zachowanie anonimowości.

"Jestem osobą, która zamieszkuje osiedle w którym mieszka ta konfliktowa rodzina. Nie używam słowa romska, ponieważ dla mnie jak i dla reszty mieszkańców całego osiedla ja i bloku, w którym mieszkają nie ma zupełnego znaczenia czy oni są Romami czy Polakami. Romami w 100% i tak ich nazwać nie można, ponieważ ich matka była Polką, a oni również mają polskie kobiety i mężczyzn, z którymi maja dzieci! W świetle ostatnich wydarzeń, po których to wychodzimy na „rasistowskie świnie” moja cierpliwość nie wytrzymała i chcę choćby cząstce naszego społeczeństwa, do której ten list dotrze wyjawić prawdę życia tutaj od kilkunastu lat, od kiedy przyznano lokal tejże rodzinie w bloku na Fabrycznej 1. Media skutecznie zniekształcają prawdę pokazując nas przez pryzmat nienawiści, chamstwa i obłudy. Zamiast nam pomóc to wszystko obracają przeciwko nam. Dlatego chcę to sprostować choćby limanowskiej społeczności.

Od kiedy pamiętam rodzina ta zachowywała się amoralnie to znaczy: wszczynali awantury miedzy sobą w mieszkaniu, okradali osoby pod wpływem alkoholu wychodzące z pobliskiego baru "Lubiana" (wiadomo, że osobę nietrzeźwą łatwiej okraść i nic nie pamięta), z byle błahego powodu od choćby zwrócenia uwagi „nie śmieć” sypał się w stronę zwracającego uwagę stos przekleństw i gróźb z ust kilku letniego chłopca .W między czasie wraz z upływem lat to ktoś z nich chwilę siedział w więzieniu, to w poprawczaku, a jak przyjechała po niego policja to funkcjonariusze wchodzili do klatki, a poszukiwany uciekał przez balkon. Okradziono kilka okolicznych sklepów, złomowano nielegalnie auta obok bloku. I już wtedy pamiętam jak wraz z rodziną i sąsiadami zastanawialiśmy się „a co będzie jak oni dorosną?”. I dorośli, jest coraz gorzej wraz z nadejściem ciepłych dni zaczyna się od 3 lat to samo: głośna muzyka nie ważne, o jakiej porze dnia i nocy słychać zamiast telewizora, czy radia dochodzące z samochodu zaparkowanego przed blokiem „hity Disco Polo”. W tym roku ktoś już nie wytrzymał i przez okno kulturalnie zwrócił uwagę usłyszał: „ja cię h**** zabiję” . Potem smród opalanych kabli za blokiem, agresywny, szczekający 24 h na dobę pies na balkonie. Wszechobecny bałagan przed blokiem, demoralizacja dzieci bawiących się na podwórku. Dwa lata temu było mi dane patrzeć jak najstarszy syn bije i kopie swoją „dziewczynę”, jeśli to związkiem można nazwać. Rok temu jak się okazuje ta sama dziewczyna pukała do drzwi kilku z mieszkań w bloku prosząc o pomoc, bo twierdziła, że chcą ją zabić. Nikt jej nie wpuścił. Ze strachu (noc spędziła na strychu) i dobrze, bo na następny dzień całowała się na ławce ze swoim oprawcą. Również w zeszłym roku miała miejsce bójka, którą stoczyli między sobą. Dwóch najstarszych synów zamieszkujących nielegalnie wówczas mieszkanie na Witosa natarło z pałami i czym mieli pod ręką na ojca! Widok był okrutny i to w biały dzień. Na miejscu była wtedy policja. I co? Ucichło tak jak wszystko. O tym już się po prostu nie mówi. Pytam dlaczego?

Do tego dochodzi sprawa prowadzenia bez prawa jazdy i rozbicia zaparkowanego przed blokiem samochodu przez kierującego nietrzeźwego ojca, który uderzył w blok, i gdyby ktoś wtedy wychodził z klatki obok, to śmierć na miejscu (dodam, że policja zatrzymała za ten incydent kogoś innego, młodszego, bo ojciec się nie przyznał, a nikt nie zapytał mieszkańców o zadanie czy widzieli). Raz podobno przeszedł dzielnicowy, żeby nie było, że nic się nie robi.. Potem ucichło, aż do teraz, kiedy po incydencie ubiegłego z piątku po prostu „cudem” się świadkowie znaleźli, którzy to widzieli. Piszę cudem, bo ci świadkowie cały czas byli w domu i się nie wypierali, że nie widzieli, a to chyba policja ma szukać świadków, a nie świadkowie policji…

Wchodząc już na temat stróżów prawa to ich działanie wygląda tak: owszem na zgłoszenie podjadą, ale zawsze w pierw jadą za „naszymi”, a dopiero potem podjeżdżają do państwa D. Czasem nawet z auta nie wysiądą, a czasem mówili do ojca tej rodziny zdrobniale po imieniu „Mieciu uspokój się”, po czym odjechali. Jak dobrze pamiętam w zeszłym roku córka pana D. (obecnie siedzi między innymi za grabieże domów po osuwisku w Kłodnym) splunęła w twarz młodej policjantce i wyzwała ją od k….. I co? Nic jej nie zrobiono! Jak mi wiadomo w piątek któryś policjant powiedział do osoby z tłumu: „twoja matka to k….”. Na prośbę podania nazwiska lub numer identyfikacyjnego nic się nie odezwał. Jak tak można? Zamiast zażegnywać konflikt, to go pogłębiał.

Pan D. twierdzi, że dzieci nie mają warunków do nauki. Tak tylko, że te dzieci jak nadchodzi wrzesień to elegancko z nowymi pleckami i książkami do szkoły może przez miesiąc tylko chodzą, żeby dostać dotację. A potem to już od rana do wieczora, czy zimno, czy ciepło to w samych podkoszulkach z smarkami do brody biegają po podwórku. Jak widać w telewizji jak Krystian trzyma te biedne dzieci to mi ich naprawdę żal, bo one nie są niczemu winne. Ale niech nie mówi, że się o nie tak troszczą, bo one cały czas na samopas po podwórku chodzą nieubrane ciepło! Jakoś nie udało mi się zauważyć, żeby ktoś się tym z odpowiednich instytucji interesował.

Dosłownie kilka tygodni temu oddano pismo do starostwa, w którym to wszystko było dokładnie opisane. Nawet pies, który szczeka bez końca na balkonie, a który to był przyczyną sporu z piątku na sobotę.

Dużo by pisać i opowiadać (kryminał by z tego dobry wyszedł) ogólnie sytuacja jednak jest taka, że gdy tamtędy przechodzę i popatrzę na ten balkon, to mi po prostu niedobrze. Ludzie ciężko pracują, bo chcą coś w życiu mieć, a oni bezkarnie za moje i wasze pieniądze się „łajdaczą”, piją i się z nas śmieją w twarz!!! Moim największym marzeniem jest wyprowadzić się z tego osiedla. I już nawet telewizji nie oglądam, bo mnie skręca z nerwów jak na tą sensacje patrzę –a sensacji by nie było gdyby ktoś już dawno zareagował.

Wracając do zdarzeń z soboty to bardzo chcę podziękować wszystkim mieszkańcom ul. Witosa , którzy tak licznie wyszli przed blok. Dzięki Wam nareszcie coś się zaczęło w tej sprawie robić. Zobaczymy z jakim skutkiem, bo marnie to widzę, gdyż pan Mieczysław używając przekleństw powiedział, że „kontener to sobie mogą wsadzić”. Zadziwia mnie też fakt, że żaden Rom im nie przyjechał na pomoc w piątek, pomimo, że znani są ze zjednoczenia. Z tego co słyszę i obserwuję to nawet najbliższa rodzina nie utrzymuje z nimi kontaktu. Więc coś z nimi musi być nie tak skoro im rodzina nie pomaga!

Chcę jeszcze przeprosić uczciwych Romów, którzy w jakiś sposób ucierpieli w tej sprawie i którzy są ujednolicani z tą patologią, gdyż wiem, że są wśród was uczciwi ludzie, którzy godnie pracują i wychowują dzieci. Na osiedlu żyjemy z nimi w bardzo dobrych stosunkach. Jeszcze raz powtarzam to nie jest konflikt rasowy, to jest chęć godnego życia i mieszkania wielu starszych i schorowanych ludzi (bo jest to większość w tym bloku i na osiedlu ) przy ul. Fabrycznej i Witosa. Na tę okoliczność proszę osoby mogące ten problem rozwiązać, aby to zrobili, bo chcemy wreszcie usiąść na osiedlowej ławce bez strachu i lęku i nie martwić się co będzie jutro!!!"

Zdesperowany mieszkaniec osiedla

 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in