Wilki pod domami. Badaczka nie zostawia złudzeń: To nie one szukają nas, to my je zapraszamy
Ataki na inwentarz, drapieżniki widywane kilkaset metrów od zabudowań w powiecie limanowskim i lęk mieszkańców – temat wilków w Beskidzie Wyspowym i Gorcach wraca nie ginie. Czy faktycznie mamy do czynienia z „krwiożerczą bestią”, która straciła lęk przed człowiekiem? Prof. Sabina Pierużek-Nowak, wybitna badaczka wilczego behawioru, wprost punktuje nasze błędy. Okazuje się, że za obecność drapieżników pod naszymi oknami często odpowiadamy my sami: nieszczelnymi fermami, porzucaną padliną i brakiem wyobraźni. Sprawdź, co tak naprawdę przyciąga wilki w nasze okolice i dlaczego Twój pies w lesie może stać się ich celem.
PAP: Właśnie wraca pani z lasu. Jak wyglądał dzisiejszy dzień pracy z wilkami?
Sabina Pierużek-Nowak: Tropiliśmy wilczą grupę w Lasach Lublinieckich. To była typowa rodzina – osiem osobników: para rodzicielska, dwoje dorosłego potomstwa oraz cztery podrośnięte szczenięta, które mają teraz około dziewięciu miesięcy. Są już bardzo mobilne i regularnie chodzą z dorosłymi na obchody terytorium. To etap intensywnej nauki – młode poznają topografię okolicy i uczą się, jak unikać niebezpieczeństw, takich jak sąsiedztwo ludzi lub obcych wilków.
PAP: Na czym polegają takie obchody?
Zobacz również:
77,4 proc. badanych za ograniczeniem zarobków lekarzy
Skażenie wody w wodociągu. Sanepid wydał decyzję
S.P.-N.: Dorosłe wilki pokazują młodym granice własnego świata i uczą je znakowania terytorium. Wilki komunikują się głównie zapachem – poprzez mocz, odchody i ślady drapania pazurami w podłożu. To jedyny sposób przekazania obcym wilkom informacji: ten teren jest zajęty. Węchowy system ostrzegania pozwala ograniczyć liczbę bezpośrednich konfliktów z sąsiednimi grupami, choć nie eliminuje ich całkowicie.
PAP: Wilki walczą między sobą?
S.P.-N.: Tak, są silnie terytorialne. Bronią przed obcymi wilkami swoich zasobów pokarmowych i miejsc wychowu młodych. Wielkość terytorium zależy głównie od lesistości terenu i zagęszczenia potencjalnych ofiar. W Polsce to zwykle od 250 do ponad 400 kilometrów kwadratowych. Gdy populacja się stabilizuje i brakuje niezasiedlonych obszarów, konflikty narastają, a zapachowe sygnały przestają wystarczać.
PAP: Kto w takich konfliktach ginie najczęściej?
S.P.-N.: Najczęściej dorosłe osobniki, zwłaszcza para rodzicielska. To ona bierze na siebie ciężar obrony terytorium. Badania z Parku Narodowego Yellowstone pokazują, że nawet połowa dorosłych wilków ginie w wyniku konfliktów międzygrupowych. To ogromne zagrożenie dla przetrwania rodziny.
PAP: Co dzieje się wtedy z młodymi?
S.P.-N.: Pozbawione opieki młode opuszczają rodzinne terytorium i podejmują wędrówkę w poszukiwaniu nowego obszaru do życia, a z czasem też partnera. To najniebezpieczniejszy etap ich życia. Trafiają do obcego środowiska, często silnie pofragmentowanego przez ruchliwe drogi i zabudowę. Bardzo duża część młodych wilków ginie pod kołami samochodów. Właściwie codziennie otrzymujemy informacje o martwych wilkach na drogach. Są dni, że o kilku.
PAP: Czy drogi stały się dziś jednym z głównych zagrożeń?
S.P.-N.: Zdecydowanie tak. Dawniej były nimi obce wilki i choroby. Dziś presja infrastrukturalna, rozwój sieci drogowej i nieciągłość korytarzy ekologicznych sprawiają, że śmiertelność związana z działalnością człowieka bywa wyższa niż ta wynikająca z naturalnych procesów.
PAP: Ile wilków żyje obecnie w Polsce?
S.P.-N.: Nie da się policzyć ich w prosty sposób. To zwierzęta skryte, nocne, wychowujące młode w norach ukrytych w leśnych ostępach. Pełna inwentaryzacja wymagałaby długiej, śnieżnej zimy, ogromnych nakładów finansowych, zaangażowania setek ludzi i sprzętu. Dziś kosztowałoby to wiele milionów złotych, na które nie stać budżetu ochrony przyrody. Dlatego lepiej zapytać, czy wilki spełniają swoją funkcję ekologiczną i ile faktycznie jest z nimi problemów.
PAP: Jaką rolę pełnią w ekosystemie?
S.P.-N.: Obniżają liczebność jeleni, saren i dzików, co realnie zmniejsza szkody w lasach i rolnictwie. Odgrywają też istotną rolę w ograniczaniu ASF, ponieważ zjadają chore i padłe dziki, ograniczając krążenie wirusa w środowisku. To tylko niektóre konkretne, mierzalne korzyści.
PAP: A szkody wyrządzane przez wilki hodowcom?
S.P.-N.: W 2023 roku było to około trzech tysięcy zwierząt gospodarskich, w tym około 350 sztuk bydła i 1400 owiec. To odpowiednio 0,08 proc. wszystkich upadków bydła i 2–3 proc. śmiertelności owiec. Śmiertelność cieląt i jagniąt z powodu chorób i złych warunków utrzymania jest wielokrotnie wyższa. Polska ma jeden z najstarszych i najlepiej działających systemów odszkodowań w Europie.
PAP: Mimo to temat wilków wraca w mediach.
S.P.-N.: Jest nośny. Hasło „wilk atakuje” zapewnia klikalność. Rzadko natomiast mówi się o tym, co faktycznie przyciąga wilki w pobliże zabudowań.
PAP: Co jest tym czynnikiem?
S.P.-N.: Jedzenie – przede wszystkim padlina. Nieszczelne fermy drobiu, źle zabezpieczone odpady mięsne, nielegalnie porzucane martwe zwierzęta gospodarskie. To problem ogólnopolski, szczególnie w regionach intensywnej hodowli drobiu. Wilki mają doskonały węch i idą tam, gdzie wyczuwają pokarm. Ich obecność w pobliżu wsi jest często wskaźnikiem zaniedbań w gospodarowaniu niebezpiecznymi odpadami.
PAP: W debacie publicznej mówi się czasem, że wilki przyzwyczajają się do ludzi.
S.P.-N.: W zatłoczonej Europie wszystkie dzikie zwierzęta, żeby przetrwać, muszą do pewnego stopnia tolerować sąsiedztwo ludzi. Dzięki temu korzystają też z zasobów pokarmowych towarzyszących człowiekowi, jak uprawy rolne i sady, ale też niezabezpieczone odpady żywności czy padlina. U wilków, szczególnie młodych, może to prowadzić do uzależnienia pokarmowego, co wiąże się ze zmniejszoną obawą w stosunku do ludzi, postrzeganych jako źródło takiego łatwo dostępnego pokarmu. To nie jest wina zwierzęcia, lecz efekt ludzkich zaniedbań i braku wyobraźni – celowego dokarmiania, pozostawiania padliny, resztek mięsa czy karmy dla zwierząt.
PAP: Czyli wilk nie szuka kontaktu z człowiekiem?
S.P.-N.: Nie. Szuka łatwo dostępnego jedzenia. Gdy źródło takiego pożywienia znika, wilki bardzo szybko wracają do polowań na dzikie ofiary. Dlatego kluczowe jest usuwanie przyczyn, a nie reagowanie wyłącznie na skutki.
PAP: W Polsce wydaje się zgody na odstrzał wilków.
S.P.-N.: W 2024 roku wydano 98 takich zgód, faktycznie odstrzelono około 20 wilków. Najczęściej dotyczy to osobników chorych, np. na świerzb lub czyniących regularne szkody w inwentarzu. Odstrzał z drugiego powodu nie jest gwarantem ustania ataków na długi czas, po kilku miesiącach nowe wilki zasiedlą opustoszałe terytorium i jeśli hodowcy nie wdrożyli skutecznych metod ochrony inwentarza, problem szkód pojawi się ponownie.
PAP: Czy wilki są zagrożeniem dla ludzi?
S.P.-N.: Dziki wilk nie ma powodu ani odwagi, by zaatakować człowieka. Udokumentowane naukowo nieliczne przypadki dotyczyły zwierząt celowo dokarmianych lub wychowanych przez ludzi.
PAP: A psy w lesie?
S.P.-N.: Pies powinien być zawsze prowadzony na smyczy. Dla wilków pies to intruz, obcy wilk w ich rodzinnym terytorium. Luzem puszczony pies ma niewielkie szanse na wyjście bez szwanku ze spotkania z drapieżnikami, szczególnie gdy żeruje na ich zdobyczy lub zbliża się do szczeniąt. Wilki potrafią wytropić psiego intruza po wielu dniach.
PAP: Jak skutecznie chronić zwierzęta gospodarskie?
S.P.-N.: Skuteczne metody to psy stróżujące, fladry i pastuchy elektryczne. Warunkiem jest ich prawidłowe i konsekwentne stosowanie, najlepiej łączyć metody. Ogrodzenia siatkowe nie działają, bo wilki potrafią się pod nimi podkopywać lub po nich wspinać.
PAP: Pani zdaniem wilki są dziś realnym problemem?
S.P.-N.: Są znacznie mniejszym problemem niż chaos przestrzenny, drogi i niewłaściwe gospodarowanie odpadami. To my, ludzie, prowokujemy większość konfliktów.
Mira Suchodolska (PAP)
Może Cię zaciekawić
Wykolejenie pociągu; część wagonów wpadła do Popradu
Do wykolejenia sześciu pustych wagonów pociągu towarowego, który jechał między Muszyną a Kędzierzynem-Koźlem, doszło o godz. 15.35 na odcink...
Czytaj więcejOd czego zależą ceny mieszkań i jak ocenić, czy oferta jest atrakcyjna?
Co wpływa na ceny mieszkań na rynku nieruchomości? Wartość nieruchomości zależy głównie od relacji między podażą a popytem. Narodowy Bank...
Czytaj więcejMiał 1,5 promila. 17-latek bez prawa jazdy sprawcą zderzenia
Do zdarzenia drogowego doszło w czwartek (16 lipca) po godzinie 22:00 w Jurkowie. Na miejsce interweniowali funkcjonariusze Komisariatu Policji ...
Czytaj więcejKierująca po alkoholu straciła prawo jazdy
W Młyńczyskach na terenie gminy Łukowica policjanci Wydziału Ruchu Drogowego zatrzymali do kontroli drogowej 44-letnią kierującą samochode...
Czytaj więcejSport
Wychowanek wraca Harnasia Tymbark
19-letni środkowy pomocnik (rocznik 2007) ponownie założy koszulkę Harnasia, wzmacniając rywalizację w drugiej linii. To powrót zawodnika, k...
Czytaj więcejCzas na Puchar Polski. Nowy sponsor tytularny uatrakcyjni rozgrywki
Rozgrywki Pucharu Polski na szczeblu Limanowskiego Podokręgu Piłki Nożnej w sezonie 2026/2027 zyskały sponsora tytularnego. Od obecnej edycji b...
Czytaj więcejNowe wyzwanie przed byłym trenerem Limanovii
Szkoleniowiec pracę z rezerwami „Pasów” rozpoczął 1 lipca. Oprócz prowadzenia zespołu występującego na poziomie seniorskim będzie r...
Czytaj więcejW hołdzie legendzie lokalnej piłki. I Memoriał im. Mariana Tajdusia już we wrześniu. Ciekawy program.
Organizatorzy chcą w ten sposób oddać hołd człowiekowi, który przez dziesięciolecia kształtował kolejne pokolenia piłkarzy oraz pozostawi...
Czytaj więcejPozostałe
Słyszysz ten sygnał? Nie panikuj. Nadchodzi „ALARM-2026” – zawyją syreny
Kiedy i czego się spodziewać? Syreny mogą odzywać się wielokrotnie w ciągu dnia. Ćwiczenia zaplanowano w szerokim przedziale czasowym, aby spr...
Czytaj więcejNadchodzą burze a później ochłodzenie [PROGNOZA POGODY]
Weekend: Burze, ulewy i lokalny grad Piątek (17 lipca) to ostatni dzień spokojnego, letniego ciepła (do 28°C). Już w nocy z piątku na sobotę...
Czytaj więcejGorący piątek i burzowa noc. IMGW wydaje dwa ostrzeżenia dla powiatu limanowskiego
Najpierw spiekota: Temperatura przekroczy 30 stopni Pierwszy alert dotyczy upałów i zacznie obowiązywać już dziś, w piątek 17 lipca, w go...
Czytaj więcejChiński kolos w podróży przez miasto (ZDJĘCIA)
W nocy ze środy na czwartek zrealizowano transport elementów głowicy TBM Jadwiga. Trasa wiodła z miejsca załadunku w Mordarce (w rejonie zachodni...
Czytaj więcej- Wykolejenie pociągu; część wagonów wpadła do Popradu
- Od czego zależą ceny mieszkań i jak ocenić, czy oferta jest atrakcyjna?
- Miał 1,5 promila. 17-latek bez prawa jazdy sprawcą zderzenia
- Kierująca po alkoholu straciła prawo jazdy
- Słyszysz ten sygnał? Nie panikuj. Nadchodzi „ALARM-2026” – zawyją syreny
Komentarze (13)
Jeszcze 50 lat temu pokolenie naszych dziadków wykorzystywało do celów rolniczych prawie wszystkie polany w okolicznych lasach. Polana na Ćwilinie, Mogielicy czy Jasieniu była regularnie wypasana, była też koszona tzw. 'psiora".
Dziś została garstka ludzi którzy mają gospodarstwa. Krowy i owce są coraz rzadszym widokiem, a do celów rolniczych wykorzystuje się tylko łąki "na dole" czyli pod lasem. Ludzie zeszli na dół a drapieżniki idą za nami bo tam gdzie ludzie tam możliwy łatwiejszy łup.
Więc teza, że my tam wchodzimy jest oczywiście błędna.
Rolnicy dbają tak jak zawsze, skoro wilki zaczęły się pojawiać w ostatnich latach to znaczy że coś się zmieniło, jest ich więcej.
Temat dyskusji jest zupełnie inny, nikt wilków się nie boi, to wilki boją się ludzi.
Nie damy sobie tylko wody z mózgu zrobić że to przez człowieka wilki atakują zwierzęta domowe.
Jak tu już ktoś napisał dawniej wyruszano z owcami na wiosnę w góry a wracano na jesień. Człowiek od dziesięcioleci zszedł z gór w doliny.
To nie wilkom zmniejszył się rewir a człowiekowi.
Więcej czytać i się uczyć, może coś do głowy wejdzie.