Wilki pod domami. Badaczka nie zostawia złudzeń: To nie one szukają nas, to my je zapraszamy
Ataki na inwentarz, drapieżniki widywane kilkaset metrów od zabudowań w powiecie limanowskim i lęk mieszkańców – temat wilków w Beskidzie Wyspowym i Gorcach wraca nie ginie. Czy faktycznie mamy do czynienia z „krwiożerczą bestią”, która straciła lęk przed człowiekiem? Prof. Sabina Pierużek-Nowak, wybitna badaczka wilczego behawioru, wprost punktuje nasze błędy. Okazuje się, że za obecność drapieżników pod naszymi oknami często odpowiadamy my sami: nieszczelnymi fermami, porzucaną padliną i brakiem wyobraźni. Sprawdź, co tak naprawdę przyciąga wilki w nasze okolice i dlaczego Twój pies w lesie może stać się ich celem.
PAP: Właśnie wraca pani z lasu. Jak wyglądał dzisiejszy dzień pracy z wilkami?
Sabina Pierużek-Nowak: Tropiliśmy wilczą grupę w Lasach Lublinieckich. To była typowa rodzina – osiem osobników: para rodzicielska, dwoje dorosłego potomstwa oraz cztery podrośnięte szczenięta, które mają teraz około dziewięciu miesięcy. Są już bardzo mobilne i regularnie chodzą z dorosłymi na obchody terytorium. To etap intensywnej nauki – młode poznają topografię okolicy i uczą się, jak unikać niebezpieczeństw, takich jak sąsiedztwo ludzi lub obcych wilków.
PAP: Na czym polegają takie obchody?
Zobacz również:
Kierowca stracił panowanie i doprowadził do wywrócenia Seata
Zmiany personalne księży Archidiecezji Krakowskiej 2026
S.P.-N.: Dorosłe wilki pokazują młodym granice własnego świata i uczą je znakowania terytorium. Wilki komunikują się głównie zapachem – poprzez mocz, odchody i ślady drapania pazurami w podłożu. To jedyny sposób przekazania obcym wilkom informacji: ten teren jest zajęty. Węchowy system ostrzegania pozwala ograniczyć liczbę bezpośrednich konfliktów z sąsiednimi grupami, choć nie eliminuje ich całkowicie.
PAP: Wilki walczą między sobą?
S.P.-N.: Tak, są silnie terytorialne. Bronią przed obcymi wilkami swoich zasobów pokarmowych i miejsc wychowu młodych. Wielkość terytorium zależy głównie od lesistości terenu i zagęszczenia potencjalnych ofiar. W Polsce to zwykle od 250 do ponad 400 kilometrów kwadratowych. Gdy populacja się stabilizuje i brakuje niezasiedlonych obszarów, konflikty narastają, a zapachowe sygnały przestają wystarczać.
PAP: Kto w takich konfliktach ginie najczęściej?
S.P.-N.: Najczęściej dorosłe osobniki, zwłaszcza para rodzicielska. To ona bierze na siebie ciężar obrony terytorium. Badania z Parku Narodowego Yellowstone pokazują, że nawet połowa dorosłych wilków ginie w wyniku konfliktów międzygrupowych. To ogromne zagrożenie dla przetrwania rodziny.
PAP: Co dzieje się wtedy z młodymi?
S.P.-N.: Pozbawione opieki młode opuszczają rodzinne terytorium i podejmują wędrówkę w poszukiwaniu nowego obszaru do życia, a z czasem też partnera. To najniebezpieczniejszy etap ich życia. Trafiają do obcego środowiska, często silnie pofragmentowanego przez ruchliwe drogi i zabudowę. Bardzo duża część młodych wilków ginie pod kołami samochodów. Właściwie codziennie otrzymujemy informacje o martwych wilkach na drogach. Są dni, że o kilku.
PAP: Czy drogi stały się dziś jednym z głównych zagrożeń?
S.P.-N.: Zdecydowanie tak. Dawniej były nimi obce wilki i choroby. Dziś presja infrastrukturalna, rozwój sieci drogowej i nieciągłość korytarzy ekologicznych sprawiają, że śmiertelność związana z działalnością człowieka bywa wyższa niż ta wynikająca z naturalnych procesów.
PAP: Ile wilków żyje obecnie w Polsce?
S.P.-N.: Nie da się policzyć ich w prosty sposób. To zwierzęta skryte, nocne, wychowujące młode w norach ukrytych w leśnych ostępach. Pełna inwentaryzacja wymagałaby długiej, śnieżnej zimy, ogromnych nakładów finansowych, zaangażowania setek ludzi i sprzętu. Dziś kosztowałoby to wiele milionów złotych, na które nie stać budżetu ochrony przyrody. Dlatego lepiej zapytać, czy wilki spełniają swoją funkcję ekologiczną i ile faktycznie jest z nimi problemów.
PAP: Jaką rolę pełnią w ekosystemie?
S.P.-N.: Obniżają liczebność jeleni, saren i dzików, co realnie zmniejsza szkody w lasach i rolnictwie. Odgrywają też istotną rolę w ograniczaniu ASF, ponieważ zjadają chore i padłe dziki, ograniczając krążenie wirusa w środowisku. To tylko niektóre konkretne, mierzalne korzyści.
PAP: A szkody wyrządzane przez wilki hodowcom?
S.P.-N.: W 2023 roku było to około trzech tysięcy zwierząt gospodarskich, w tym około 350 sztuk bydła i 1400 owiec. To odpowiednio 0,08 proc. wszystkich upadków bydła i 2–3 proc. śmiertelności owiec. Śmiertelność cieląt i jagniąt z powodu chorób i złych warunków utrzymania jest wielokrotnie wyższa. Polska ma jeden z najstarszych i najlepiej działających systemów odszkodowań w Europie.
PAP: Mimo to temat wilków wraca w mediach.
S.P.-N.: Jest nośny. Hasło „wilk atakuje” zapewnia klikalność. Rzadko natomiast mówi się o tym, co faktycznie przyciąga wilki w pobliże zabudowań.
PAP: Co jest tym czynnikiem?
S.P.-N.: Jedzenie – przede wszystkim padlina. Nieszczelne fermy drobiu, źle zabezpieczone odpady mięsne, nielegalnie porzucane martwe zwierzęta gospodarskie. To problem ogólnopolski, szczególnie w regionach intensywnej hodowli drobiu. Wilki mają doskonały węch i idą tam, gdzie wyczuwają pokarm. Ich obecność w pobliżu wsi jest często wskaźnikiem zaniedbań w gospodarowaniu niebezpiecznymi odpadami.
PAP: W debacie publicznej mówi się czasem, że wilki przyzwyczajają się do ludzi.
S.P.-N.: W zatłoczonej Europie wszystkie dzikie zwierzęta, żeby przetrwać, muszą do pewnego stopnia tolerować sąsiedztwo ludzi. Dzięki temu korzystają też z zasobów pokarmowych towarzyszących człowiekowi, jak uprawy rolne i sady, ale też niezabezpieczone odpady żywności czy padlina. U wilków, szczególnie młodych, może to prowadzić do uzależnienia pokarmowego, co wiąże się ze zmniejszoną obawą w stosunku do ludzi, postrzeganych jako źródło takiego łatwo dostępnego pokarmu. To nie jest wina zwierzęcia, lecz efekt ludzkich zaniedbań i braku wyobraźni – celowego dokarmiania, pozostawiania padliny, resztek mięsa czy karmy dla zwierząt.
PAP: Czyli wilk nie szuka kontaktu z człowiekiem?
S.P.-N.: Nie. Szuka łatwo dostępnego jedzenia. Gdy źródło takiego pożywienia znika, wilki bardzo szybko wracają do polowań na dzikie ofiary. Dlatego kluczowe jest usuwanie przyczyn, a nie reagowanie wyłącznie na skutki.
PAP: W Polsce wydaje się zgody na odstrzał wilków.
S.P.-N.: W 2024 roku wydano 98 takich zgód, faktycznie odstrzelono około 20 wilków. Najczęściej dotyczy to osobników chorych, np. na świerzb lub czyniących regularne szkody w inwentarzu. Odstrzał z drugiego powodu nie jest gwarantem ustania ataków na długi czas, po kilku miesiącach nowe wilki zasiedlą opustoszałe terytorium i jeśli hodowcy nie wdrożyli skutecznych metod ochrony inwentarza, problem szkód pojawi się ponownie.
PAP: Czy wilki są zagrożeniem dla ludzi?
S.P.-N.: Dziki wilk nie ma powodu ani odwagi, by zaatakować człowieka. Udokumentowane naukowo nieliczne przypadki dotyczyły zwierząt celowo dokarmianych lub wychowanych przez ludzi.
PAP: A psy w lesie?
S.P.-N.: Pies powinien być zawsze prowadzony na smyczy. Dla wilków pies to intruz, obcy wilk w ich rodzinnym terytorium. Luzem puszczony pies ma niewielkie szanse na wyjście bez szwanku ze spotkania z drapieżnikami, szczególnie gdy żeruje na ich zdobyczy lub zbliża się do szczeniąt. Wilki potrafią wytropić psiego intruza po wielu dniach.
PAP: Jak skutecznie chronić zwierzęta gospodarskie?
S.P.-N.: Skuteczne metody to psy stróżujące, fladry i pastuchy elektryczne. Warunkiem jest ich prawidłowe i konsekwentne stosowanie, najlepiej łączyć metody. Ogrodzenia siatkowe nie działają, bo wilki potrafią się pod nimi podkopywać lub po nich wspinać.
PAP: Pani zdaniem wilki są dziś realnym problemem?
S.P.-N.: Są znacznie mniejszym problemem niż chaos przestrzenny, drogi i niewłaściwe gospodarowanie odpadami. To my, ludzie, prowokujemy większość konfliktów.
Mira Suchodolska (PAP)
Może Cię zaciekawić
Rok od tragedii w Starej Wsi. Przebieg zbrodni, kulisy obławy i śledztwo ws. Tadeusza Dudy
Kulisy zbrodni Do tragicznych wydarzeń doszło w piątek 27 czerwca 2025 roku przed południem na terenie przysiółka Zakopane w Starej ...
Czytaj więcejTeatry uliczne z Europy znów wystąpią na rynku. Zaplanowano paradę
Limanowski Dom Kultury we współpracy z Teatrem KTO organizuje w Limanowej wydarzenia artystyczne w ramach 39. edycji międzynarodowego festiwalu tea...
Czytaj więcejLimanowscy policjanci wygrali turniej „Patrol Roku”
W czwartek (25 czerwca) Wydział Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie przeprowadził eliminacje wojewódzkie dla policjantów pełniący...
Czytaj więcejDyrekcja szpitala z Łodzi podpatruje limanowskie rozwiązania
Dwa tygodnie temu w Szpitalu Powiatowym w Limanowej miała miejsce wizyta studyjna przedstawicieli szpitala z województwa łódzkiego. W jej skład w...
Czytaj więcejSport
Metal rezygnuje z rozgrywek. Szansa dla Sokoła Słopnice
Metal Tarnów spadł z IV ligi, jednak nie zamierza przystąpić w kolejnym sezonie do rozgrywek niższej ligi. Słopniczanie jednocześnie zwol...
Czytaj więcejZ Legią Warszawa a obozie przygotowawczym
Dla 20-letniego zawodnika to kolejny ważny etap w jego rozwoju. Pomocnik pochodzący z Tymbarku od dawna znajduje się w kadrze pierwszego zespoł...
Czytaj więcejNiedźwiedź w drodze do okręgówki
W pierwszym spotkaniu rozegranym w Zaskalu gospodarze zwyciężyli 3:2, jednak jednobramkowa strata pozostawia drużynie z Niedźwiedzia realne sza...
Czytaj więcejLadies Mexicano w Padel Arena !!!
Choć na co dzień korty Padel Areny w Limanowej wypełniają zarówno panowie, jak i panie, tym razem należały wyłącznie do kobiet. W klubie o...
Czytaj więcejPozostałe
Deszczowe, ale pełne uśmiechu spotkanie rodzin zastępczych
W sobotę (20 czerwca) w Skansenie na Jędrzejkówce w Laskowej zorganizowano integracyjne spotkanie rodzin zastępczych z terenu powiatu limano...
Czytaj więcejKonkurs rozstrzygnięty - wyróżnienie dla wsi na Limanowszczyźnie
W tegorocznej, jubileuszowej X edycji wojewódzkiego konkursu „Małopolska Wieś 2026” komisja konkursowa przyznała łącznie 28 nagród i wyró...
Czytaj więcejCo i gdzie w ten weekend?
SOBOTA, 27 czerwca 2026 r. Limanowa. Małopolski Dzień Dziecka Lokalizacja: Park Miejski w Limanowej Godzina: od 13:00 W programie: oficjal...
Czytaj więcejAfrykański żar. IMGW wydaje najwyższy stopień ostrzeżenia: temperatura sięgnie 39°C!
Pogodowy armagedon od soboty Zgodnie z najnowszym komunikatem IMGW, wydanym w piątek wczesnym popołudniem, czeka nas uderzenie niespotykanego gorą...
Czytaj więcej- Rok od tragedii w Starej Wsi. Przebieg zbrodni, kulisy obławy i śledztwo ws. Tadeusza Dudy
- Teatry uliczne z Europy znów wystąpią na rynku. Zaplanowano paradę
- Limanowscy policjanci wygrali turniej „Patrol Roku”
- Dyrekcja szpitala z Łodzi podpatruje limanowskie rozwiązania
- Cztery dekady żłobka (ZDJĘCIA)
Komentarze (13)
Jeszcze 50 lat temu pokolenie naszych dziadków wykorzystywało do celów rolniczych prawie wszystkie polany w okolicznych lasach. Polana na Ćwilinie, Mogielicy czy Jasieniu była regularnie wypasana, była też koszona tzw. 'psiora".
Dziś została garstka ludzi którzy mają gospodarstwa. Krowy i owce są coraz rzadszym widokiem, a do celów rolniczych wykorzystuje się tylko łąki "na dole" czyli pod lasem. Ludzie zeszli na dół a drapieżniki idą za nami bo tam gdzie ludzie tam możliwy łatwiejszy łup.
Więc teza, że my tam wchodzimy jest oczywiście błędna.
Rolnicy dbają tak jak zawsze, skoro wilki zaczęły się pojawiać w ostatnich latach to znaczy że coś się zmieniło, jest ich więcej.
Temat dyskusji jest zupełnie inny, nikt wilków się nie boi, to wilki boją się ludzi.
Nie damy sobie tylko wody z mózgu zrobić że to przez człowieka wilki atakują zwierzęta domowe.
Jak tu już ktoś napisał dawniej wyruszano z owcami na wiosnę w góry a wracano na jesień. Człowiek od dziesięcioleci zszedł z gór w doliny.
To nie wilkom zmniejszył się rewir a człowiekowi.
Więcej czytać i się uczyć, może coś do głowy wejdzie.