Środa, 02 grudnia
Balbina, Bibianna, Paulina, Aurelia, Piotr

Polska: kolejna najwyższa liczba zgonów (ponad 300) i zakażeń (ponad 20 000), coraz mniej wolnych respiratorów i łóżek. Białoruś zamyka granice z Polską

29.10.2020 08:03:00 top 0 13577

Stan epidemiczny w Małopolsce, kraju i na świecie, informacje na dzień 29 października 2020 roku. Tekst będzie na bieżąco aktualizowany.

18:34


BIAŁORUŚ
Białoruś zamknęła w czwartek swe granice na wjazd od strony Polski, Litwy, Łotwy i Ukrainy, uzasadniając to sytuacją epidemiczną - poinformował białoruski Państwowy Komitet Graniczny. 

"W związku z powstałą sytuacją epidemiczną w sąsiednich krajach Białoruś czasowo ogranicza wjazd na swoje terytorium przez lądowe przejścia graniczne niektórych kategorii osób fizycznych z Łotwy, Litwy, Polski i Ukrainy" - poinformowało biuro prasowe Komitetu. Podkreślono, że zakaz wjazdu nie dotyczy pracowników misji dyplomatycznych i konsulatów, legitymujących się paszportami dyplomatycznymi i służbowymi. Nie są nim objęci także kierowcy środków transportu wykonujący samochodowe przewozy międzynarodowe, jak również personel pociągów relacji międzynarodowych. Zastrzeżono, że przejście graniczne na lotnisku międzynarodowym w Mińsku działa bez wspomnianych ograniczeń. 

16:19

GIS: trwa epidemia, zwracam się do protestujących o inne metody niż zgromadzenia 

Rozmaite wydarzenia w sferze publicznej nie powinny odwracać naszej uwagi od trwającej epidemii; zwracam się do uczestników protestów o rozważenie innych metod wyrażania swoich poglądów niż zgromadzenia – przekazał w czwartek Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas. 

"Rozmaite wydarzenia w sferze publicznej nie powinny odwracać naszej uwagi od trwającej epidemii. Nie możemy zapominać, że ważą się teraz losy tysięcy ludzi, ich zdrowie i życie. To są nasi rodzice, dziadkowie, ale również osoby młode, obciążone rozmaitymi chorobami" – wskazał w komunikacie GIS. 

"Pamiętajmy, że za każdą statystyką kryją się konkretne osoby. Pamiętajmy, że nikt nie może być pewny przebiegu zakażenia" – zaznaczył. Główny Inspektor Sanitarny alarmuje, że tworzenie zgromadzeń, na których nie jest możliwe zachowanie wymagań sanitarnych może doprowadzić do lawinowego wzrostu zachorowań. "Zwracam się do uczestników protestów o rozważenie innych metod wyrażania swoich poglądów. To, co teraz się dzieje na polskich ulicach to zagrożenie dla zdrowia publicznego, zagrożenia dla zdrowia nas wszystkich" – podkreślił. "Jako lekarz, proszę aby nie lekceważyć nawet drobnych objawów infekcyjnych, stosować autoizolację, a gdy to konieczne, korzystać z pomocy medycznej" – dodał. 

12:05

Rzecznik MZ: w przypadku wzrostów zakażeń na poziomie 2,5 do 3 tys. dziennie - możliwy lockdown 

Jeżeli w najbliższych dniach będziemy obserwowali skalę wzrostów na poziomie 2,5 do 3 tys. zakażeń dziennie, niestety można przewidywać, że w krótkim czasie może dojść do lockdownu - powiedział w czwartek rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. 

Rzecznik MZ w Radiu Plus zapowiedział, że w czwartek należy się spodziewać podobnej liczby zakażeń jak w środę. Pytany, czy w związku ze wzrostem chorych nie zabraknie respiratorów dla pacjentów, odparł, że w gotowości jest dodatkowy sprzęt, który czeka w szpitalu na pacjentów covidowych". "Tu jest dostępnych blisko 1700 respiratorów. Ta baza jest cały czas budowana" - zapewnił.
Zastrzegł jednocześnie, że "ten sprzęt musi ktoś obsługiwać, muszą być służby medyczne". "Naszą troską nie jest sam sprzęt, bo jego na pewno wystarczy, ale personel, który musi być przy tym sprzęcie, musi ten sprzęt obsługiwać. Teraz czynimy starania, by personel był dostępny" - powiedział Andrusiewicz. Dodał, że wprowadzono rozwiązania dotyczące m.in. przesunięcia zespołu pielęgniarskiego z innych oddziałów. Zaznaczył, że "granicą, którą będzie już trudno przesunąć, to 30 tys. osób chorych na covid, znajdujących się w szpitalu".

Pytany, czy resort zdrowia bada wpływ protestów w sprawę aborcji na możliwy wzrost zakażeń, Andrusiewicz przypomniał, że im więcej interakcji społecznych, tym więcej zakażeń. "To jak zachowania międzyludzkie i to jak poszczególne wydarzenia wpłyną na postęp zakażeń, wiadomo jest w granicach 7 do 14 dni. (...) Realnie w przyszłym tygodniu możemy zaobserwować, czy coś w naszym kraju tąpnęło po tych wzmożonych kontaktach międzyludzkich" - powiedział. Pytany o rekomendacje ministra zdrowia w sprawie nowych obostrzeń, zapowiedział, że decyzje te zapadną w czwartek po godzinie 10.30. Przyznał, że jeżeli zostaną odnotowane wzrosty zakażeń, takie jak w ostatnich dwóch dniach, to należy się spodziewać nowych restrykcji. "Trudno powiedzieć, czy to będzie lockdown, bo to będzie zależało od skali wzrostu, który zanotujemy dzisiejszego poranka. Na pewno jeżeli w najbliższych dniach będziemy obserwowali tą skalę wzrostów na poziomie 2,5 do 3 tys. zakażeń, to niestety można przewidywać, że do takiego lockdownu w krótkim a nie długim czasie może dojść" - powiedział Andrusiewicz.



10:33

Mamy 20 156 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia #koronawirus z województw: 
- wielkopolskiego (2633), 
- mazowieckiego (2255), 
- śląskiego (1994), 
- małopolskiego (1927), 
- łódzkiego (1794), 
- lubelskiego (1700), 
- kujawsko-pomorskiego (1403), 
- podkarpackiego (1306), 
- pomorskiego (953), 
- podlaskiego (858), 
- dolnośląskiego (857), 
- świętokrzyskiego (599), 
- zachodniopomorskiego (549), 
- warmińsko-mazurskiego (525), 
- opolskiego (482), 
- lubuskiego (321). 

Z powodu #COVID19 zmarło 46 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 255 osób. Informujemy o usunięciu przez WSSE we Wrocławiu 1 zgonu z dnia 24.10.2020 r. - odejmujmy go ze statystyk. 

Liczba zakażonych koronawirusem: 319 205/5149 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).

10:24

Dzienny raport o koronawirusie:
- 14 631 - zajęte łóżka COVID-19 (22467 dostępne)
- 1 203 - zajęte respiratory (1733 dostępne)
- 489 079 - osoby objęte kwarantanną

10:21

Nie można wykluczyć, że kolejne sektory będą przez jak jakiś czas zamknięte - powiedział w czwartek minister finansów Tadeusz Kościński (na zdjęciu). Dodał, że kluczowe będą w najbliższym czasie wyniki dot. zachorowań. Zapewnił, że w przyszłym roku programy społeczne nie zostaną okrojone. Jak mówił szef resortu finansów w Programie I PR, jeśli będzie społeczna dyscyplina wz. z pandemią, to inne obostrzenia nie będą potrzebne. Zaznaczył, że "nie można jednak wykluczyć, że niektóre, kolejne sektory będą – mam nadzieję, że przez jak najkrótszy czas – też zamknięte”. 

Minister ma nadzieję, że w Polsce uda się uniknąć ogólnokrajowego lockdownu. Jak powiedział Kościński, lokalny lockdown może być w dużych miastach. Podkreślił, że ogólnokrajowy lockdown mógłby przynieść więcej szkód niż korzyści. "To byłby najczarniejszy scenariusz" - przyznał. Dodał, że niektóre kraje w Europie są już na tym etapie, "w tym momencie już niczego nie można wykluczyć". Jak zaznaczył Kościński, sektory gastronomii, rozrywki, targowy, filmowy, a także siłownie, kluby fitness czy sprzedaż detaliczna na targowiskach najbardziej odczują obostrzenia. "Dla tych branż jest przygotowana tarcza branżowa" - przypomniał. Dodał, że skorzysta z niej ok. 170 tys. firm, w tym ok. 370 tys. pracowników; w ramach tych rozwiązań zaproponowano zwolnienie ze składek ZUS czy świadczenie postojowe dla firm, które muszą zatrzymać swoją działalność. "Rozważamy, by do tego pakietu dołączyć także tzw. mikropłatności i wdrożymy też odroczenie płatności składek PIT przez pracodawców na sześć miesięcy - żeby pracodawcy w tych sektorach mieli jak największą płynność" - mówił minister. Pytany, z czego zostanie pokryty deficyt budżetowy, który, w tym roku ma wynieść 109 mld zł, wskazał, że na koniec września mieliśmy na rachunkach finansów publicznych 120 mld zł. "To nie jest tak, że mamy jakiś kłopot z finansami publicznymi. "Chodziło o stworzenie poduszki finansowej - te pieniądze z deficytu będą wykorzystane na ratowanie polskiej gospodarki, ale też w znaczącej części, żeby rozkręcić gospodarkę - np. zostaną przeznaczone na inwestycje publiczne" - zapowiedział szef resortu finansów. Kościński zapewnił, że w przyszłym roku programy społeczne nie zostaną okrojone. Nie przewiduje tez drastycznego wzrostu inflacji. "Do końca tego roku inflacja wyniesie 3,3 proc., a w przyszłym to będzie ok. 1,8 proc." 

08:27

Ponad 25 tys. przypadków nowych zakażeń koronawriusem dziennie spodziewanych jest pod koniec listopada br. Odbywające się protesty mogą podnieść tę liczbę o kilka tysięcy. Na początku nowego roku liczba ta spadnie do ok. 10 tys. na dzień - wynika z szacunków ekspertów z UW. 

Nad prognozami przebiegu epidemii w Polsce pracuje m.in. zespół ekspertów z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW pod kierunkiem dr. Franciszka Rakowskiego z Zespołu Modelu Epidemiologicznego. Z przygotowanego we wtorek modelu wynika, że maksymalna dzienna liczba zakażonych osiągnie 22 listopada ponad 25 tys. przypadków. 

"Jeśli utrzymane zostaną obecnie obowiązujące obostrzenia, liczba ta będzie stopniowo maleć. Na początku przyszłego roku spodziewamy się ok. 10 tys. zachorowań dziennie" - powiedział PAP dr Rakowski. Model przygotowany przez specjalistów z UW nie uwzględnia odbywających się w Polsce w wielu miejscach protestów związanych z ogłoszeniem kilka dni temu wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Według Rakowskiego trudno jest umieścić je w nim ze względu na zbyt małą liczbę danych na ich temat - zmieniającą się liczebność czy mające tam miejsce zachowania. 

W jego ocenie protesty mogą zawyżyć obecną prognozę do ok. 29 tys. przypadków w swoim dziennym maksimum - zależy to zarówno od warunków atmosferycznych, jak i tego, czy gromadzący się będą korzystali z maseczek. "Nie jesteśmy metodologiczne przygotowani, żeby wziąć pod uwagę w naszym modelu tego typu zgromadzenia w sposób odpowiedzialny " - podkreślił. Ekspert zaznaczył, że pytanie o maksymalną liczbę zakażeń nie jest właściwe. "Ta liczba uzależniona jest od decyzji politycznych i działań społecznych, a nie tylko naturalnego rozprzestrzeniania się wirusa. Będzie się kształtować inaczej, gdy zmienią się obostrzenia" - powiedział. Wyjaśnił, że obecna prognoza bazuje na założeniu, że większość osób stosuje się do obowiązujących od poniedziałku obostrzeń. Z prognozy wynika, że transmisja koronawirusa następuje w 67 proc. w gospodarstwach domowych. W szkole jest ona rzędu 8 proc. "Potencjał rozsadniczy szkół jest duży, pomimo stosunkowo małej liczby rzeczywistych zakażeń, które tam mają miejsce" - zaznaczył ekspert. Sprecyzował, że nawet niewielka liczba chorych dzieci jest w stanie zakazić wiele gospodarstw domowych, w których mieszkają ludzie, którzy unikają kontaktu i przestrzegają obostrzeń. Rakowski dodał, że prognoza ICM nie jest niestety idealna. "Nasza zdolność do prognozowania epidemii zależy od dostępności danych i od systemów ich zbierania i integracji. Te niestety nie są doskonałe" - podsumował.

08:09

Sejm uchwalił nowelę tzw. ustawy covidowej ws. dodatków dla służby zdrowia Sejm uchwalił w środę wieczorem nowelizację tzw. ustawy covidowej; w zamyśle PiS ma ona naprawić błąd, który we wtorek popełnił Sejm przyjmując jedną z poprawek Senatu. 

Senat rozszerzył wcześniej krąg beneficjantów specjalnych dodatków covidowych dla pracowników służby zdrowia. Za uchwaleniem ustawy głosowało 231 posłów, przeciw było 212. Trzech posłów wstrzymało się od głosu. W nocy z wtorku na środę Sejm głosował 41 poprawek zgłoszonych przez Senat do nowelizacji niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem covid-19. Posłowie poparli - mimo zgłoszonego na komisji negatywnego stanowiska rządu - propozycję Senatu, zgodnie z którą dodatek w wysokości 100 proc. wynagrodzenia przysługiwać ma wszystkim (a nie tylko tym skierowanym do pracy) pracownikom ochrony zdrowia zaangażowanym w leczenie chorych na covid-19 lub podejrzanych o zakażenia. 

W środę posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt, którego celem jest - jak wskazano w uzasadnieniu - "konwalidacja błędu", który miał miejsce podczas rozpatrywania senackich poprawek. Zanim posłowie rozpoczęli prace nad projektem, na sali obrad doszło do wymiany zdań między szefami klubów: Lewicy i KO oraz prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Krzysztof Gawkowski (Lewica) przypomniał, że celem senackiej poprawki była pomoc pracownikom ochrony zdrowia - lekarzom, pielęgniarkom, wszystkim "bohaterom i bohaterkom, którzy stoją na pierwszej linii frontu walki z covidem”. 

"Dzisiaj, niespełna 12 godzin PiS chce tą ustawą okraść tych wszystkich, których wczoraj nagrodziliśmy za ich ciężką pracę. Ta ustawa, to jest ustawa złodzieja, która po cichu chce odebrać pieniądze ludziom, którzy walczą o nasze zdrowie" - ocenił szef klubu Lewicy. Pytał też "po jakiej stronie" stoją premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski. Zwrócił się też do wicepremiera Kaczyńskiego z pytaniem, czy bezpieczeństwo obywatela nie oznacza też konieczności zapewnienia większych zarobków pracowników służby zdrowia. 

Na wystąpienie Gawkowskiego zareagował prezes PiS.  "Zdegradowaliście ten Sejm w taki sposób, którego nawet za najgorszych czasów tego 30-lecia, kiedy tutaj siedziała inna lewica, ta czysto SLD-owska, nie było, ale to jest tylko kwestia poboczna" - mówił Kaczyński. Zaapelował też do posłów klubu Lewicy, by wrócili do "obyczajów tej lewicy, której już tutaj nie ma". "Bo chociaż były złe, to nieporównanie lepsze niż wasze" - dodał szef PiS. Kaczyński, odnosząc się do poprawki Senatu o dodatkach dla pracowników służby zdrowia ocenił, że sprowadzała się ona do zrównania sytuacji tego, który "przez telefon udziela porad i nawet nie widuje się z chorymi", z sytuacją osoby, która "ryzykuje walcząc z covidem bezpośrednio". "(Oni) mają być potraktowani tak samo? To jest nadużycie moralne" - uznał Kaczyński. Zwrócił też wagę, że przyjęcie poprawki Senatu oznacza wydatek rzędu 40 mld złotych rocznie i prowadzi do zniszczenia NFZ oraz finansów publicznych. "Robicie tak specjalnie po to, żeby zniszczyć polskie państwo" - ocenił prezes PiS. 

Uzasadniając projekt nowelizacji Jacek Żalek (PiS) przekonywał, że jest on "bardzo poważny". "Chcieliśmy docenić pracę tych, którzy ratują życie i zdrowie naszych rodaków, którzy nie mają tyle szczęścia, żeby ocalić swoje zdrowie, a czasami życie przed tą epidemią. Dlatego potrzebujemy docenienia pracy lekarzy i tych wszystkich, którzy na pierwszej linii w służbie zdrowia niosą pomoc naszym rodakom" - zaznaczył. Według Żalka, "kpiną" jest sytuacja, w której Sejm przyznaje dodatek wszystkim, "niezależnie od tego, czy się angażują, tylko dlatego, że są pracownikami służby zdrowia", gdyż "wyklucza to możliwość różnicowania i docenienia pracy tych, którzy naprawdę się poświęcają”. 

"Wstydu nie macie. Nie potraficie przyjąć dobrych rozwiązań i po raz kolejny dzielicie Polaków, tym razem lekarzy" - oświadczył lider PO Borys Budka zwracając się do posłów PiS. Ocenił, że "nie ma żadnej różnicy, czy ktoś pracuje w walce z Covidem w takim, a nie innym szpitalu". "Wiecie, że zbankrutowaliście, że obraz Polski, który zbudowaliście jest fałszywy. Nie macie pieniędzy, kasa jest pusta. Kłamaliście rano, kłamiecie w południe i potraficie kłamać wieczorem" - oświadczył. Zarzucał obozowi rządzącemu, że "po raz kolejny chce okradać Polaków", a tym razem "polskich lekarzy”. 

Poseł Jan Szopiński (Lewica) przekonywał, że pozostawienie uchwalonego we wtorek dodatku dla wszystkich pracowników służby zdrowia jest szansą, że należne pieniądze trafią także do średniego personelu szpitali, w tym pielęgniarek, salowych, czy kucharek. Szopiński pytał też, co się stało, że dopiero co przyjęte rozwiązanie zmieniono oraz dociekał, czy nowelizację na pewno przygotowywały wystarczająco kompetentni członkowie rządu. 

"To, co robicie, jest kpiną" - mówił do posłów PiS lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. "Kpicie z parlamentaryzmu i wczorajszej decyzji Sejmu, również waszej, bo za nim głosowaliście. Ale co najgorsze, że zakpiliście ze współczesnych bohaterów Rzeczypospolitej" - oświadczył. Podkreślił, że pracownikom medycznym walczącym z pandemią "ta premia należy się nie od dziś, nie od wczoraj, tylko od marca 2020 roku, kiedy rozpoczęli walkę na pierwszej linii frontu". "Ale tu nie ma szacunku dla zdrowia i życia, jest utrata kontroli nad państwem. Utraciliśmy kontrolę nad epidemią, utraciliśmy kontrolę nad państwem, ale też utraciliście kontrolę nad większością, bo wczoraj większość przegłosowała poprawkę" - ocenił lider PSL. 

Poseł Artur Dziambor z Konfederacji ironizował, że w uzasadnieniu nowelizacji ustawy wystarczyło napisać trzy zdania. "Wystarczyło napisać: +przepraszamy walnęliśmy się+, szanowni lekarze głosujcie na Konfederację i Korwina-Mikke, oni obniżą wam podatki i będziecie wreszcie więcej zarabiać, bo my wam tego nie załatwimy". Dziambor ocenił, że taki tryb procedowania to "urządzanie szopki z ustawą napisaną w pięć minut". "Przepchniecie to oczywiście, bo macie większość w tej izbie. Ale wiedzcie, że to wygląda obrzydliwie. I dzisiaj, podczas tych protestów na zewnątrz, ja się troszkę boję, że mogą się tam przyłączyć lekarze" - powiedział poseł Konfederacji. 

Po pierwszym czytaniu projektu większość sejmowa zdecydowała o przejściu od razu do drugiego czytania, podczas którego wiceminister sprawiedliwości Michał Woś (PiS) zgłosił kolejny wniosek, by tym razem Sejm od razu głosował nad projektem, bez konieczności zwoływania posiedzenia sejmowej komisji. Wiceprzewodnicząca sejmowej komisji zdrowia Monika Wielichowska (KO) złożyła natomiast kolejny wniosek o odrzucenie projektu. Jan Szopiński zgłosił pięć poprawek do projektu PiS. 

Za uchwaleniem ustawy głosowało 231 posłów, przeciw było 212. Trzech posłów wstrzymało się od głosu. Jeszcze przed finalnym głosowaniem w sprawie projektu sejmowa większość odrzuciła pięć poprawek, które zgłosił klub Lewicy.

08:04

W całej Polsce coraz mniej wolnych respiratorów; pozostała jedna trzecia łóżek covidowych 

We wszystkich województwach w kraju powoli kończą się wolne respiratory; została jedna trzecia wolnych łóżek covidowych - wynika z informacji zebranych przez PAP. Tam, gdzie liczba zajętych łóżek zbliża się do liczby wszystkich dostępnych, wojewodowie deklarują stałe poszerzanie bazy wraz z zapotrzebowaniem.
Z danych opublikowanych w środę przez urzędy wojewódzkie wynika, że liczba wolnych łóżek szpitalnych dla osób chorych na koronawirusa sięga przeważnie jednej trzeciej dostępnych w danym województwie. Najwięcej jest w woj. dolnośląskim - 688, pomorskim - 620 i lubuskim - 558. Najmniej łóżek covidowych jest natomiast w województwie świętokrzyskim - 131 oraz w łódzkim - 279. Biorąc pod uwagę dane podane przez wojewodów najwięcej wolnych respiratorów jest obecnie w województwie łódzkim - 81, na Dolnym Śląsku - 49 oraz w województwie lubelskim - 39. Najtrudniejsza sytuacja pod względem dostępności respiratorów jest w województwie opolskim - 9, podlaskim i pomorskiego - po 10, oraz w mazowieckim i małopolskim - po 12.

W Małopolsce na 2421 łóżek szpitalnych dla pacjentów z koronawirusem zajętych jest 1972. Zajętych jest także 207 respiratorów z 219 – wynika z danych urzędu wojewódzkiego. W poniedziałek rozpoczął funkcjonowanie szpital tymczasowy w kompleksie dawnego Centrum Urazowego Medycyny Ratunkowej i Katastrof Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Przygotowano osiem stanowisk intensywnej terapii oraz 32 łóżka internistyczne z możliwością zapewnienia tlenoterapii. Maksymalnie może tam zostać utworzonych do 200 łóżek, warunkiem jest jednak dostęp do personelu. 

Dyrektorzy szpitali mówią PAP, że mają problemy nie tyle z zapewnieniem łóżek pacjentom, co z kadrą medyczną. Tak jest np. w szpitalu covidowym w Bielsku Podlaskim. "Szpital rozważa złożenie jeszcze w środę do wojewody wniosku o cofnięcie jego decyzji o przekształceniu szpitala w covidowy, bo nie zdoła zapewnić opieki pacjentom" - powiedział PAP wicedyrektor szpitala Patrycja Sarnacka. W szpitalach województwa pomorskiego zajętych jest 585 z 1205 łóżek dla pacjentów chorych na COVID-19. "W użyciu jest także 50 z 60 respiratorów. W środę w regionie potwierdzono 901 nowych przypadków zakażenia Sars-Cov-2" - poinformował w środę wieczorem na swojej stronie internetowej Pomorski Urząd Wojewódzki. Dwa dni wcześniej, czyli w poniedziałek 26 października, liczba hospitalizowanych z powodu COVID-19 w regionie wynosiła 551, a liczba zajętych respiratorów – 33.
08:05


USA
W Stanach Zjednoczonych w ciągu minionej doby stwierdzono 75 468 zakażeń koronawirusem - podał w środę wieczorem czasu lokalnego Uniwersytet Johnsa Hopkinsa w Baltimore. Zmarło 1000 kolejnych osób. W sumie w USA od początku pandemii koronawirusem zakaziło się 8 848 875 osób, a zmarły 227 604 osoby. Chociaż Nowy Jork nie jest już epicentrum pandemii w USA, stan ten jest najbardziej dotknięty pod względem liczby zgonów. Do tej pory zmarło tam 33 435 osób, a w samym mieście Nowy Jork odnotowano 23 980 zgonów. Po Nowym Jorku drugi pod względem liczby przypadków śmiertelnych jest Teksas (18 158), następnie Kalifornia (17 511), Floryda (16 571) i New Jersey (16 324). Pod względem liczby zakażeń listę otwiera Kalifornia (917 577), dalej jest Teksas (911 306), Floryda (790 426), a następnie Nowy Jork (500 677). Instytut IHME z Uniwersytetu w Waszyngtonie przewiduje, że do końca grudnia w USA prawdopodobnie będzie 315 tys. przypadków śmiertelnych.

08:03

NIEMCY
W ciągu ostatniej doby w Niemczech zarejestrowano 16 774 nowe zakażenia koronawirusem - poinformował w czwartek rano berliński Instytut im. Roberta Kocha (RKI). To najwyższy dobowy przyrost infekcji od początku pandemii. Zmarło kolejnych 89 osób. W sumie od początku pandemii w Niemczech potwierdzono 481 013 przypadki koronawirusa. Zmarły w tym kraju 10 272 osoby. W środę kanclerz Angela Merkel ogłosiła wprowadzenie nowych restrykcji, które w mediach nazwane zostały "lockdownem w wersji light". Zgodnie z nowymi ustaleniami w miejscach publicznych będą mogli wspólnie przebywać członkowie tylko dwóch gospodarstw domowych, maksymalnie 10 osób. Teatry, opery, sale koncertowe, kina, parki rozrywki powinny być zamknięte od 2 do co najmniej 30 listopada. Zakazane będą imprezy rozrywkowe i rekreacyjne. W tym samym czasie mają być zamknięte restauracje, bary, kluby, dyskoteki i puby. Stołówki będą nadal otwarte. 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in