Niedziela, 16 czerwca
Alina, Justyn, Justyna, Aneta, Benon

Podrzucili narkotyki, by się zemścić czy "załatwiła" ich policja? Temat w "Sprawie dla reportera"

09.03.2019 06:04:00 PAN 31 31246

Konflikt dawnych współpracowników, mieszkańców Limanowszczyzny; ich domniemane nielegalne interesy z przeszłości oraz kontrowersyjne wyroki: pierwszy, uniewinniający za posiadanie narkotyków oraz drugi, skazujący za ich podrzucenie w akcie zemsty – to jeden z tematów ostatniego wydania telewizyjnego programu Elżbiety Jaworowicz „Sprawa dla reportera”.

- 475 gramów amfetaminy, co specjaliści mi powiedzą że to ogromna ilość; ciemne interesy pod przykrywką handlu używanymi maszynami rolniczymi. Rzekomo to wszystko dzieje się pod parasolem miejscowej policji na południu Polski. Wszystko to zgłosił pan Adam Cabała i jego kolega, notabene – wcześniej wspólnicy wspomnianego handlarza. Pokłócili się o dom, który kupił pan Cabała, a w akcie notarialnym widniała rodzina wspólnika. Cabała doniósł uprzejmie i obywatelsko do policji i do CBŚ, że wspólnik handlował narkotykami i kradzionymi maszynami rolniczymi. Pan Cabała i kolega nie przewidzieli jednak, że kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada. Idą do więzienia, pod zarzutem handlu narkotykami - tak materiał rozpoczynający trzecią część ostatniego wydania programu „Sprawa dla reportera” zapowiadała jego autorka, Elżbieta Jaworowicz.

Sąd uznał, że narkotyki zostały podrzucone

W połowie lutego 2016 roku 50-letni wówczas mieszkaniec gminy Limanowa został w Brzesku zatrzymany przez funkcjonariuszy miejscowej policji. Policjanci znaleźli w samochodzie 50-latka, a później także w jego mieszkaniu, znaczną ilość narkotyków. W sumie było do pół kilograma amfetaminy o czarnorynkowej wartości kilkuset tysięcy złotych.

Sprawa była przedmiotem sporu kompetencyjnego pomiędzy brzeską a limanowską prokuraturą, ostatecznie prokuratura okręgowa zdecydowała powierzyć prowadzenie postępowania pierwszej jednostce. W toku śledztwa mężczyzna został przesłuchany jako świadek, a po wykonaniu czynności z jego udziałem został zwolniony. Ujawniono przy tym, że 50-latek jest skonfliktowany z dwiema osobami zostały przez sąd w Nowym Sączu nieprawomocnie skazanie za oszustwo na szkodę oskarżonego. W nieprawomocnym wyroku mieszkaniec gminy Limanowa został uniewinniony.

Zgłaszający stali się podejrzanymi

Wobec okoliczności, ustalonych w toku pierwszego postępowania, dalej sprawa potoczyła się przeciwko byłym współpracownikom 50-latka.

Wątpliwości śledzczych wzbudziło m.in. to, że dwaj mężczyźni którzy powiadomili policję o narkotykach, wiedzieli precyzyjnie – co do centymetra – gdzie zostały schowane w samochodzie. Bardzo dokładnie wskazali również miejsce ich ukrycia na terenie nieruchomości, należącej do ich byłego współpracownika. - Nie ma możliwości, by osoba postronna, nie mająca naocznej wiedzy gdzie te narkotyki się znajdują, takiego zgłoszenie dokonała - uzasadniał brzeski sąd.

W dodatku ustalono, że połączenia z policją zostały wykonane z numerów, które aktywowano tylko po to, by złożyć zawiadomienie. - Po tych połączeniach na policję te telefony milkną, nie ma kolejnych połączeń, te telefony były wykorzystane tylko w tym konkretnym celu – uznał sędzia.

W listopadzie 2018 roku obaj mężczyźni zostali nieprawomocnie skazani przez Sąd Rejonowy w Brzesku – poza orzeczoną karą pozbawienia wolności, zostali też zobowiązani do wypłacenia odszkodowania pokrzywdzonemu.

Temat w „Sprawie dla reportera”

Adam Cabała, przedstawiając swój problem przed kamerą, stwierdził że wraz ze swoim współpracownikiem przez 20 lat zajmował się handlem maszynami rolniczymi. Jak mówił, w tym czasie wykazywali jedynie 300 – 500 zł dochodu, podczas gdy w tydzień potrafili zarobić od 50 tys. do nawet 100 tys. zł.

- Gdy policja przyjeżdżała, tam nigdy rewizji nie było. Dzwonili, potem przyjeżdżali i mówili: „Józek, bo ktoś doniósł”. No to protokół spisali. Nigdy kontroli nie było. Policjanci stali na kradzionych rzeczach, ale udawali że nie widzą - oskarżał Adam Cabała.

W programie „Sprawa dla reportera” Cabała mówił, że sprawę handlu narkotykami, którym jego zdaniem zajmuje się jego dawny współpracownik, zgłaszał organom ścigania wielokrotnie, ale bez jakiegokolwiek skutku. Doprecyzował, że jego współpracownik sam nie rozprowadzał środków odurzających, a przechowywał u siebie towar innych handlarzy.

Według Adama Cabały, jego wspólnik miał sprzedawać policjantom części np. do ciągników rolniczych po znacznie zaniżonych cenach i w ten sposób „zaskarbiał” sobie przychylność funkcjonariuszy. - Czujemy się załatwieni przez policję, głównym mózgiem jest policja - ocenił Adam Cabała.

W dalszej części programu Adam Cabała był pytany, skąd znał dokładne miejsca ukrycia narkotyków w samochodzie oraz na terenie nieruchomości dawnego współpracownika.

- Precyzyjnie wskazałem sześć punktów, gdzie mogą być narkotyki: pod psimi budami, tam są na pewno do tej pory, w beczkowozach - wyliczał. - Kolegowali się z aptekarzem (już nieżyjącym - przyp. red.). On się mi pożalił, opowiadał że uczył go (dawnego współpracownika Cabały - przyp. red.) jak ważyć, żeby okradać tych, wielkich tych...

Na sam koniec Adam Cabała przywołał rozmowę, jaką miał przeprowadzić w limanowskiej prokuraturze. - Jak zadzwoniłem do pani prokurator z Limanowej, zapytałem czy dobrze się czuje z tym co robią, powiedziała: „Wie pan co, przez pana kilka osób straciło pracę, dziwi się pan?” - podsumował.

Drugi ze skazanych to Piotr Ligas. To on zadzwonił na policję, informując o transporcie narkotyków, ukrytych w samochodzie. W toku postępowania nie przyznał się jednak do tego. - Nie miałem adwokata, bałem się - stwierdził, pytany na antenie o powody swojego zachowania.

Jak wynika z programu, część majątku małżeństwa zajął komornik. - Czytałam ten wyrok i nie mogę uwierzyć, że w Polsce można człowieka prawomocnie skazać za to, że zadzwonił na policję i podał dokładnie, jakim samochodem są przewożone narkotyki - mówiła żona Piotra Ligasa. - Potem ujęto to tak, że tych dwóch panów razem to ukartowało, bo chcieli się zemścić na rodzinie O., że wiedzieli o jakichś schowanych pieniądzach, więc ukradli te pieniądze, za to kupili narkotyki, podłożyli mu je, a potem zadzwonili na policję - mówiła kobieta i przekonywała przy tym, że w toku prowadzonego śledztwa nie znaleziono żadnych śladów biologicznych czy też odcisków palców jej męża.

Dawny współpracownik nie brał udziału w nagraniu telewizyjnego programu, zgodził się jednak na rozmowę telefoniczną. Podczas niej przekonywał, że to zemsta Adama Cabały za wyrok, jaki zapadł przeciwko niemu. Oskarżał go przy tym o wyłudzenie nieruchomości i kradzież znacznej sumy pieniędzy.

- Cabała mi podrzucił do auta, 40 gramów do busa i policja mnie zatrzymała na 24, wtedy w nocy podrzucił mi niecałe pół kilograma na budowę - mówił, a pytany o powody takiego działania, powiedział: - Z zemsty za ten wyrok z 2017 roku, który zapadł w Nowym Sączu, później się odwołał do Krakowa, w Krakowie zapadł wyrok o wyłudzenie pieniędzy.

W programie wypowiadał się Piotr Ikonowicz z Kancelarii Spawiedliwości Społecznej. Nie zaznaczono jednak wprost, że Adam Cabała jest jego współpracownikiem (w swoim domu w Mordarce uruchomił na pierwszy Limanowszczyźnie punkt kancelarii Ikonowicza).

- Adam Cabała wyłudził dom w Mordarce, w którym ma pan biuro - zarzucił, zwracając się do Piotra Ikonowicza. - Do biuro powinno się nazywać biurem „niesprawiedliwości”. Wie pan, z kim się pan zadaje? - pytał.

Ikonowicz próbował natomiast uzyskać odpowiedź na pytanie, jakie są dowody na kradzież pieniędzy oraz dlaczego uczciwy człowiek chowa je w słoiku i zakopuje pod ziemią.

- Teraz mamy do czynienia z zemstą policji i prokuratury, to jest układ zamknięty. Człowiek, który walczy z miejscowym układem, ma pod górkę - mówił Ikonowicz, twierdząc że nie ma żadnych twardych dowodów na winę skazanych Adama Cabały i Piotra Ligasa

Jeden z gości programu, były funkcjonariusz CBŚP, nie zgodził się z takim stanowiskiem, przypominając że dla kogoś, kto podrzuca narkotyki innej osobie, elemenatrną sprawą jest usunięcie jakichkolwiek śladów.

CBŚP odpowiedziało redakcji, że epilogiem sprawy jest wyrok sądu, którego Biuro nie zamierza komentować.

Temat szerzej w „Sprawie dla reportera” Elżbiety Jaworowicz można poznać TUTAJ (od 28 minuty programu). 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in