11°   dziś 14°   jutro
Piątek, 16 października Gaweł, Florentyna, Ambroży, Jadwiga, Małgorzata

Pod Krakowem wykryto pierwsze w Polsce osobniki inwazyjnego gatunku szerszenia azjatyckiego

Opublikowano  Zaktualizowano 
1 831

Po raz pierwszy w Polsce stwierdzono występowanie azjatyckiego szerszenia żółtonogiego (Vespa velutina). To gatunek inwazyjny, który jest szczególnie niebezpieczny dla pszczół miodnych. W ocenie naukowców zagrożenie dla pszczelarzy jest duże, chociaż na razie znaleziono tylko jedno gniazdo.

Szerszeń żółtonogi (zwany też azjatyckim – chociaż „azjatyckich” gatunków jest więcej) pojawił się w Europie w 2004 r., kiedy po raz pierwszy stwierdzono go we Francji. Przez następne lata rozprzestrzeniał się po kolejnych krajach, m.in. sąsiadujących z Polską, jak Niemcy i Czechy. 

W październiku został zauważony w Polsce – w Wielkiej Wsi pod Krakowem (gdzie jest w pełni rozwinięte gniazdo), a później też w pasiece Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie (tu pojedyncze osobniki, dotąd gniazda nie znaleziono).

Ten inwazyjny gatunek szerszeni jest zagrożeniem głównie dla pszczołowatych, które są ich podstawowym pożywieniem.

Zobacz również:

- Szerszeń żółtonogi jest szczególnie niebezpieczny dla pszczół miodnych, ponieważ potrafi na nie polować tuż przy wlocie do ula, przez co może nawet całkowicie ograniczyć ruch pszczół w pasiecie. W efekcie grozi im śmierć głodowa, ponieważ zbieraczki nie będą wracały do ula, gdzie jest gromadzony pokarm – mówił PAP dr Łukasz Nicewicz z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, który wraz z grupą naukowców i pszczelarzy zaangażował się w tę sprawę.

Jak dodał, na razie są potwierdzone dwa miejsca występowania tego szerszenia, ale eksperci spodziewają się, że jest ich więcej. Badacz zaznaczył, że niepokoi również czas, w którym zaobserwowano dorosłe osobniki. – W tej chwili, czyli jesienią, królowe kopulują i zakopują się w ziemi, czekając tam na wiosnę, kiedy rozpoczną zakładanie swoich własnych gniazd – tłumaczył.

Nicewicz zwrócił też uwagę, że to stanowisko - w Wielkiej Wsi pod Krakowem - jest dosyć zaskakujące, patrząc na dotychczasowe drogi rozprzestrzeniania się tego gatunku. – Wcześniej najbliższe polskiej granicy stanowisko było stwierdzone w Opawie na granicy polsko-czeskiej. Spodziewaliśmy się więc go raczej w woj. śląskim niż małopolskim - mówił.

Aby dowiedzieć się, skąd przywędrowały te owady, naukowcy przeprowadzą badania genetyczne kilkunastu osobników. Możliwości są dwie: albo to nowe stanowisko populacji, np. z Niemiec, Francji czy Słowenii, albo zawleczenie, np. przez transport.

A jak wygląda ten owad? - Szerszeń żółtonogi, jak sama nazwa wskazuje, trzy ostatnie człony nóg ma całe żółte. Korpus, czyli tułów oraz większość odwłoku są czarne. Jedynie końcówka odwłoku ma kolor żółto-pomarańczowy, na odwłoku jest jeden żółto-pomarańczowy pas, a jeden pomarańczowy element jest widoczny na polu pomiędzy oczami na głowie – opowiadał badacz z UŚ. Te osobniki, które zostały złapane do badań, mają długość ok. 2,5 cm.

Z kolei lek. wet. Bartłomiej Molasy, doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, również zaangażowany w tę sprawę, podał, że szerszeń europejski gniazduje zwykle w dziupli, ścianie budynku lub innej osłoniętej przestrzeni, a gniazda mają zwykle 200-400 osobników.

- Z kolei u szerszenia żółtonogiego wiosenne gniazda są niewielkie i często powstają w osłoniętych miejscach, np. pod zadaszeniami lub w zabudowaniach gospodarczych. Ale już duże gniazda wtórne często są w koronach drzew, są kuliste lub gruszkowate, zwykle z niewielkim bocznym wejściem. W dużych koloniach jest ponad 1000 osobników – mówił PAP.

W ocenie naukowców obecnie jedyną możliwą metodą walki z tym szerszeniem jest niszczenie gniazd (można też zastawiać pułapki, ale one są mniej skuteczne). Dlatego też, jak podał Nicewicz, w przyszłym tygodniu na miejsce ma przyjechać brygada z Francji, wyspecjalizowana w likwidacji takich gniazd. A jest to nie lada wyzwanie z uwagi i na wysokość gniazda (szerszenie żółtonogie budują je na dużych wysokościach), i na agresywność tych owadów. 

Jednak trzeba działać zdecydowanie – teraz, jak i wiosną, gdy mogą się pojawiać kolejne nowe gniazda.

- Już teraz widzimy, że w Zachodniej Europie to jest ogromny problem, ponieważ pszczoły miodne nie radzą sobie z inwazją szerszeni azjatyckich – rodziny albo intensywnie słabną, ponieważ tracą dużą liczbę pszczół, albo są uwięzione w gnieździe, ponieważ nie mogą bez obaw wylatywać po pokarm – opowiadał Bartłomiej Molasy.

Dodał, że bardzo ważna jest też edukacja. – Nie chcemy wywoływać paniki wśród ludzi, którzy czując niebezpieczeństwo, mogą zabijać wszystko, co będzie nawet tylko przypominać szerszenie: osy czy trzmiele – mówił.

Molasy zaapelował też, aby zgłaszać występowanie takich osobników i przekazywać informacje np. do Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ). Dodał, że można też robić zdjęcia lub filmy i umieszczać np. w aplikacji iNaturalist, a niedługo powinny pojawić się również aplikacje do monitoringu występowania tego szerszenia.

Historia rozpoznania i stwierdzenia szerszenia żółtonogiego zaczęła się od zdjęcia jednego dorosłego osobnika, które opublikowano w aplikacji iNaturalist, gdzie można dzielić się zdjęciami organizmów – roślin, zwierząt, grzybów itd. 

Niezależnie pszczelarze zamieścili na forach zdjęcia szerszeni grasujących w ich pasiekach. Wtedy tematem zainteresował się pszczelarz Henryk Hudy, który skontaktował się z zaprzyjaźnionymi naukowcami. Kiedy ci potwierdzili, że to faktycznie szerszeń żółtonogi, zaczęli działać, m.in. zgłaszając to do państwowych służb przyrodniczych oraz organizując na miejsce wyprawę rozpoznawczą.

Jak podali dwaj rozmówcy PAP, w sprawę potwierdzenia szerszenia żółtonogiego zaangażowani byli również: dr hab. Paweł Migdał z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Helena Prokova ze Słowacji, dr Joanna Kajzer-Bonk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr Waldemar Żyła z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, dr hab. Wojciech Solarz z Instytutu Ochrony Przyrody PAN oraz pszczelarze Grzegorz Małek z Wielkiej Wsi, Krzysztof Kapica z AGH, Janusz Kołodziejczyk z Białego Kościoła, a także Karel Ostarek i Henryk Hudy. (PAP)

Komentarze (1)

zalwahg
2026-10-16 08:28:40
0 0
U mnie codziennie takie latają odkrycie roku
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Pod Krakowem wykryto pierwsze w Polsce osobniki inwazyjnego gatunku szerszenia azjatyckiego"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in