Wtorek, 07 lutego
Ryszard, Teodor, Romuald, Roman, Wilhelmina

Ostatnie pożegnanie Wiktorii… i dokonało się...

30.01.2015 07:48:58 top 1 23268

Na prośbę Anny Biedroń mamy Wiktorii, dziewczynki, która w spoczęła na limanowskim cmentarzu publikujemy ostatnie pożegnanie i podziękowania, odczytane na uroczystości pogrzebowej przez przyjaciela rodziny.

- Ze czcią pochylamy dziś głowy na limanowskim cmentarzu nad ciałem i grobem Wiktorii Biedroń, by pożegnać ją w jej ostatniej drodze. W imieniu całej rodziny, pragnę z tego miejsca podziękować wam - tak tu licznie przybyłym i towarzyszącym w jej ostatniej drodze… Matki dzieci od zawsze są tym ogniwem łańcucha, który trzyma ten świat razem, a matczyne serce to głębia, na której dnie znajduje się przebaczenie. Dlatego, jeżeli Państwo pozwolą, to powiem na koniec kilka słów podziękowań od Mamy – Wiktorii, pani Anny Biedroń - mówił przyjaciel rodziny, który następnie odczytał tekst podziękowania:

...I dokonało się...

Kiedy w polskich kościołach trwała modlitwa Anioł Pański, moje dziecko przekraczało granice tego świata. Była godzina 12:00 z minutami, 26-tego stycznia...

...I dokonało się...

Respirator pracował, a parametry życiowe spadały do zera...

...I dokonało się...

Wiktoria nas opuściła. Jest już wolna i szczęśliwa.

Dziś, pragnę podziękować wszystkim, którzy wspomagali moją córkę w jej długoletniej walce z chorobą.

W szczególności, dziękuję lekarzom i pielęgniarkom, oraz pozostałemu personelowi medycznemu Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie - Prokocimiu, a także w Limanowej.

Dziękuję naszym sąsiadom, koleżankom z pracy, oraz Rodzinie, zarówno mojej jak i męża.

Dziękuję wszystkim nauczycielom i pedagogom, oraz Limanowskiej Akcji Charytatywnej.

Dziękuję moim starszym córkom, za to że pomimo trudności jakich doświadczyły, wyrosły na mądre i odpowiedzialne dziewczyny. Jestem z Was dumna.

Dziękuję za pomoc wszystkim dorosłym Przyjaciołom Wiktorii.

Dziękuję również tym małym, szpitalnym Przyjaciołom, równie bezbronnym wobec chorób. A zwłaszcza tym, którym, podobnie jak mojej córce, los odebrał szanse już na starcie.

Wszystkim zgromadzonym dzisiaj w limanowskiej Bazylice, również z serca dziękuję, za to, że zechcieliście towarzyszyć Jej w tej ostatniej ziemskiej drodze. Dziękuję za wszystkie modlitwy i zamówione Msze święte.

Dziękuję Rodzicom chorych dzieci za wzajemne wspieranie w chwilach trudnych i kryzysowych. Jesteście wielcy i pamiętajcie, że każdy dzień z chorym dzieckiem jest wspaniałym prezentem. Wystarczy tylko otworzyć drzwi, odnaleźć drogę i pójść pewnie w kierunku nieznanym, nieoczekiwanym. Następnie zacisnąć węzeł wyrzeczeń, po to, aby zrozumieć, że każdy dzień z Waszym dzieckiem jest pięknym prezentem i niezasłużonym darem. Pamiętajcie, że choćby wszystko poszło nie tak, na przekór, na złość, pod prąd, a może i przeciwko Wam, choćby to był dzień najbardziej niechciany... To wszystko nic. Bo każdy dzień zwykły, niezwykłym jest... darem.

Bóg zapłać.

Mama Wiktorii



- - -

Wiktoria Biedroń - 1999-2015
„Wiki” przyzwyczaiła nas wszystkich, że ma bardzo dużą wolę życia… wiele razy wychodziła obroną reką z krytycznych dla niej sytuacji chorobowych.

Przez 15 lat - to była dla niej jedna wielka walka o życie. Chorowała od urodzenia, a lekarze przez długi czas nei byli nawet w stanie postawić trafnej diagnozy. Wreszcie okazało się, że cierpi na zespół DiGeorge’a - uwarunkowaną genetycznie chorobę, będącą zespołem wad wrodzonych z jednoczesnym pierwotnym niedoborem odporności.

Lekarze mówili, że dzieci z takim współistnieniem chorób żyją najwyżej 5-6 lat. Wiktoria była tu ewenementem na skalę światową. Wielcy profesorzy zdawali się na intuicję, dla nich było to cały czas coś nowego.

Szpital - drugi dom. Nie buntowała się i cierpliwie poddawała wszystkim zabiegom. Rozumiała swoją trudną sytuację. W każdej chwili istniało zagrożenie infekcją. Często przebywała kilka miesięcy w roku w szpitalu.

We wczesnym dzieciństwie przeszła trzy operacje serca, w 2013 roku poddawana była m.in. zabiegom ratującym życie typu „plazmafereza”, przeszła udany przeszczep szpiku kostnego.

Ostatnie dni jej życia to ogromne cierpienie, które musiała znieść… „podniosła rękawicę” rzuconą przez chorobę. Zmarła w Anioł Pański, w dniu 26 stycznia 2015 roku.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in