Poniedziałek, 21 października
Urszula, Hilary, Celina, Jakub, Janusz

Moses Aftergut nie żyje - wiadomość dotarła dopiero teraz

03.08.2017 06:54:00 top 0 11260

Jesienią 2016 r. zmarł Moses Aftergut, jedyny ocalały z masakry na Pańskim w Mszanie Dolnej.

Kiedy 15 lipca 2014 roku, po długiej i samotnej modlitwie na miejscu kaźni swoich rodaków, a pośród nich i najbliższych, wolnym krokiem podążał do czekającego niedaleko samochodu, co chwilę przystawał, by jeszcze raz oglądnąć się i popatrzeć na to miejsce, gdzie 19 sierpnia 1942 roku Niemcy w bestialski sposób zamordowali 881 Żydów – dorosłych strzałem w tył głowy, zaś dzieci wrzucali żywe do dołu, na stosy leżących w morzu krwi ciał ich matek i ojców uznając, że nie warto marnować amunicji. Czy Moses Aftergut przeczuwał, że jest na tym miejscu po raz ostatni, że kolejne spotkanie będzie już po „tamtej stronie”, w świecie gdzie nie ma cierpienia i nienawiści?
Odpowiedzi na te pytania nie będzie, podobnie jak kolejnych spotkań z jedynym ocalałym z masakry na Pańskim w Mszanie Dolnej w 1942 roku, Mosesem Aftergutem który zmarł jesienią 2016 roku w swoim domu, w Nowym Jorku i zgodnie ze swoją ostatnią wolą został pochowany w ziemi przodków. Ta smutna wiadomość dotarła do Mszany Dolnej dopiero teraz, a przekazał ją przyjaciel Mosesa Afterguta, p. Piotr Krupiński.
Moses Aftergut urodził się w Przemyślu w roku 1926. Wraz z rodzicami i rodzeństwem przyjechał w sierpniu 1942 roku na wakacje do Dobrej. Kilkanaście dni poźniej stał już w mszańskich olszynach, na dzisiejszym placu targowym, razem z setkami innych Żydów dowiezionych w to miejsce z okolicznych miejscowości. Tamtego dnia, podobnie jak dziś, prażyło słońce, a bezchmurne niebo zdawało się nie wieścić niczego złego. A jednak tamtego sierpniowego dnia wydarzyła się najstraszniejsza tragedia II wojny światowej w Mszanie Dolnej – niemieccy żołdacy z zimną krwią zamordowali 881 ludzi tylko dlatego, że... byli Żydami.
Moses Aftergut miał wtedy zaledwie 15 lat – przez cały dzień, do późnego wieczora, patrzył jak umierali jego rodzice, trójka rodzeństwa, kuzynowstwo z Dobrej, ciocia i wuj oraz rzesza innych, których nie znał z imienia. Ocalał, bo gestapowcy uznali, że może się jeszcze przydać i z innymi młodzieńcami miał zostać skierowany na roboty do Niemiec. Kiedy już zmierzchało, Moses stojący w drugim szeregu, wykorzystał chwilę nieuwagi pijanych żołdaków w mundurach SS, ukrył się w wysokiej trawie, a później turlając się w dół, znalazł schronienie w zaroślach. Pod osłoną nocy dotarł do młyna p. Szynalika na Zarabiu – tam znalazł schronienie i bezpiecznie przeczekał straszne dni.
Choć wiedział, że nie ma już matki i ojca, a młodsze siostry konały w niewyobrażalnych męczarniach, cieszył się, że ma jeszcze brata, który nie pojechał wtedy z nimi na wakacje do Dobrej, ale do Krakowa, do rodziny. Nie wiedział wtedy, że i on został przez Niemców zamordowany. Zatrzymany na jednej z ulic Płaszowa przez patrol, był bez szans – Niemcy kazali młodemu Żydowi wykopać grób, by chwilę po tym dokonać publicznej egzekucji.
Moses Aftergut pozostał na świecie sam. Po wojnie wyjechał do USA i zamieszkał w Nowym Jorku. Kilka lat później poproszono go, by zeznawał na procesie Hamanna – gestapowca z Nowego Sącza dowodzącego masakrą na Pańskim w 1942 roku. Choć ten zaprzeczał, by kiedykolwiek tam był, został rozpoznany przez Mosesa Afterguta po charakterystycznym „seplenieniu”. Po krótkim procesie Hamann został stracony. Moses Aftergut wrócił do Nowego Jorku i przez długie 66 lat mierzył się ze straszliwą przeszłością. Budził się w nocy, słysząc szczęk przeładowywanej broni, a zimny pot oblewał ciało. Wiedział, że musi kiedyś wrócić do Mszany Dolnej, że musi stanąć nad zbiorową mogiłą w której spoczywają najbliźsi, że jest im to winny.
3 września 2008 roku w samo południe, pierwszy raz po 66 latach, stanął na ziemi skrywającej szczątki matki i ojca, sióstr oraz setek niewinnych ofiar ludzkiej nienawiści. Pochylony i cały drżący. Po zoranej zmarszczkami twarzy płynęły łzy. Modlitwa w samotności trwała długo, a potem długo ciągnęła się opowieść jedynego ocalałego świadka tamtej zbrodni. Powracał jeszcze w to miejsce dwa razy – w 2013 i 2014 roku. Mówił wtedy, że tu „ładuje akumulatory” na kolejne lata i nie przestaje dziękować Bogu, że pozwolił mu tu powrócić, że dał odwagę i siły.
15 lipca 2014 roku po skończonej modlitwie nad mogiłą, zatrzymał się nagle przy polu dojrzewającej pszenicy – wziął w dłonie złote kłosy i przytulił do twarzy, a potem z szacunkiem ucałował. Czy wiecie, powiedział, że one rosną na polu przez które moja matka i ojciec, moje siostry i wszyscy pozostali, szli po śmierć?
To było ostatnie spotkanie Mosesa Afterguta z Polską - z Mszaną Dolną, Przemyślem, Płaszowem i Dobrą. Mosesa Afterguta już nie ma, ale pozostaje pamięć o człowieku niezwykłym, o człowieku u którego na twarzy wypisane było niewyobrażalne cierpienie, ale z ust którego nigdy nie usłyszałem słów chęci zemsty, nienawiści czy pogardy. Mówił zawsze, że tylko Bóg sprawiedliwie te straszne zbrodnie oceni.
Za trzy tygodnie kolejna, 75. już rocznica tamtego dnia. Moses Aftergut jest już ze swoimi najbliższymi – mogą się wreszcie sobą nacieszyć i „dokończyć” przerwane wakacje z 1942 roku, a my winniśmy pamięć o tamtej zbrodni i jedynym świadku tego bestialstwa przechowywać i szerzyć i nie zapominać o miejscu spoczynku ofiar tej masakry.
udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in