6°   dziś 6°   jutro
Środa, 04 listopada Karol, Olgierd, Emeryk, Albertyna

Ekspert z UŁ: Wynik wyborów w USA pokazuje nie tyle siłę Demokratów, ile słabość Republikanów

Opublikowano  Zaktualizowano 
0 60

Wynik wyborów połówkowych w USA pokazuje nie tyle siłę Demokratów, ile raczej słabość Republikanów. To było głosowanie przeciwko polityce obecnej administracji prezydenta Donalda Trumpa, a szczególnie przeciwko Donaldowi Trumpowi — ocenił w rozmowie z PAP dr Jakub Stępień z Uniwersytetu Łódzkiego.

Według niepełnych jeszcze wyników, we wtorkowych połówkowych wyborach do Kongresu Partia Republikańska poniosła porażkę, tracąc na rzecz Partii Demokratycznej większość w obu izbach. Demokraci przejęli co najmniej sześć senackich mandatów należących dotąd do Republikanów, zapewniając sobie większość w Senacie i wygrali nawet w takim bastionie republikańskim jak Teksas. 

- Szczerze mówiąc, jestem zaskoczony wynikiem wyborów w USA. Nie spodziewałem się takiego rozstrzygnięcia, bo o ile w przypadku Izby Reprezentantów przejęcie władzy przez Demokratów było nie tyle nieuniknione, jednak spodziewane, o tyle uważałem, że w wyborach do Senatu nie można dzielić skóry na niedźwiedziu - powiedział PAP dr Jakub Stępień, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji UŁ, związany z funkcjonującym a ramach wydziału Center for Anglo-American Legal Tradition.

Okazało się jednak  - dodał - że „demokratyczna niebieska fala jest dosyć mocna - pytanie tylko, czy ten wynik wyborów to jest rzeczywiście siła Demokratów, czy raczej słabość Republikanów”.

- Wydaje mi się, że to było głosowanie przeciwko polityce obecnej administracji Donalda Trumpa, szczególnie przeciwko Donaldowi Trumpowi — powiedział dr Stępień. Dodał, że na wynik wyborów mogła pośrednio wpłynąć maniera Donalda Trumpa, żeby wszystkie najważniejsze sukcesy przypisywać sobie i prezentować się jako „właściwie król Ameryki”.

- Wynik wyborów można postrzegać jako głos sprzeciwu z bazy republikańskiej — z tej najbardziej amerykańskiej Ameryki, jak sama lubi o sobie mówić, a Teksas jest jej symbolem. W popkulturze przyjął się obraz Teksasu jako konserwatywnego republikańskiego stanu i tam głos na umiarkowanego demokratę, ale jednak demokratę, jest wymownym symbolem tego, jaki sprzeciw okazują wyborcy w kontekście szczególnie polityki krajowej, niemniej bezpośrednio powiązanej z polityką międzynarodową — powiedział ekspert.

Według niego ceny paliw w tych stanach, gdzie dominuje przemysł agrarny i praca związana z wykorzystywaniem dużej ilości paliw, wpływają na kondycję przedsiębiorstw, a to nie podoba się wyborcom.

- Wygląda na to, że narracja, iż drogie paliwa to wina Ukrainy, a wzrost cen powodują ataki ukraińskie na rosyjskie rafinerie, nie chwyciła. Jednak decydująca jest chyba jednak kwestia wojny w Iranie i osłabienia przepływu przez Cieśninę Ormuz. Więc teraz spodziewajmy się tego, oczekujmy na to, kogo Donald Trump tak naprawdę obwini za tę porażkę, za którą wszyscy dookoła obwiniają, samego Donalda Trumpa. Nie może przyjąć do wiadomości, że to on sam jest odpowiedzialny za porażkę Republikanów — powiedział Stępień.

Pytany, co wyniki wyborów będą oznaczać dla administracji Trumpa i dla Ameryki dr Stępień powiedział, że prezydent posiada w Stanach Zjednoczonych szereg kompetencji, które przy układzie parlamentarnym, jaki będzie po tych wyborach w obu izbach Kongresu, mogą doprowadzić do pewnego rodzaju sparaliżowania funkcjonowania polityki.

- Z jednej strony to kwestia budżetu, dlatego że Senat, komisje senackie i Izba Reprezentantów będą starać się blokować pomysły Trumpa, łącznie z finansowaniem różnych inicjatyw prezydenckich. Z drugiej strony prezydent może wetować różne pomysły Demokratów, a Donald Trump z pewnością będzie z tego korzystał. Będzie mu trudniej, bo np. kwestia nominacji urzędników będzie musiała przejść przez komisje, a jeżeli w Senacie będzie stabilna większość, może być z tym problem. Niemniej kierunki polityki zagranicznej nadal będzie wyznaczać administracja prezydenta z prezydentem włącznie — powiedział Stępień.

Zwrócił uwagę, że wynik wyborów dający przewagę Demokratom może natomiast mieć konsekwencje w polityce wewnętrznej, związane zwłaszcza z samą administracją Trumpa.

- Możliwe jest nawoływanie do rozliczenia urzędników prezydenckiej administracji i jego samego. Już się pojawia hasło pociągnięcia do odpowiedzialności czy rozliczeń tych członków administracji, czy też senatorów i członków Izby Reprezentantów, którzy wspierali politykę Trumpa przez te ostatnie dwa lata, w szczególności, jeśli chodzi o te kwestie finansowe. Pojawiały się zarzuty o korupcję, o sterowanie giełdą, sterowanie rynkami, o zwiększenie wpływów finansowych i politycznych nawet rodziny prezydenta. Nie wiem, czy to się skończy kolejną próbą impeachmentu, ale nie wydaje mi się, że rozliczenia zawsze są tematem pociągającym, zwłaszcza jeśli nie są dowożone obietnice ekonomiczne, czy społeczne — powiedział dr Stępień.

Dodał, że czeka nas ciekawy czas w kontekście polityki USA.

- Z perspektywy ostatnich wydarzeń wydaje mi się, że kwestia trójstronnego szczytu pomiędzy prezydentami Rosji, Chin i Stanów Zjednoczonych chyba się oddala. Donald Trump będzie na tyle osłabiony, że ciężko będzie przedstawić mu potencjalnym uczestnikom tego szczytu konkretną propozycję, którą będzie władny dostarczyć i zrealizować, a pojawiają się informacje, że Chiny nie są specjalnie zainteresowane tym szczytem — powiedział ekspert.

Na pytanie, czy wybory w USA mogą wpłynąć na stosunki polsko-amerykańskie powiedział, że paradoksalnie Polska jest w takiej sytuacji, w której mamy stosunkowo dobre rozstawienie pionków na planszy, jeśli chodzi o możliwość relacji ze Stanami Zjednoczonymi. 

- Mamy prezydenta, który jest przyjacielem prezydenta USA, jak sam Donald Trump określa Karola Nawrockiego. Z kolei obóz rządzący obecnie i większość parlamentarna raczej mają konotacje demokratyczne, więc dojrzała polityka zagraniczna może działać tutaj dwutorowo. Przez pewien czas, szczególnie w końcówce drugiej kadencji Andrzeja Dudy to działało — powiedział.

Zaznaczył, że prezydent Duda negocjował z Donaldem Trumpem i to ten sprawił, że większość republikańska odblokowała możliwość finansowania Ukrainy.

- Istotne jest, żeby politycy nie dali się rozgrywać polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych, a nasi politycy niestety mają tendencję do opowiadania się po konkretnej stronie sporu politycznego. Uważam, że powinniśmy iść w stronę negocjowania ze Stanami Zjednoczonymi. Nie chodzi o to, żeby teraz odtrąbić czyjeś zwycięstwo albo wrzucać kąśliwe tweety. Powinniśmy pracować z każdym możliwym środowiskiem politycznym w USA — powiedział Stępień.

Przypomniał, że pewne priorytety polityki amerykańskiej są stałe i one nadal będą realizowane niezależnie od wyniku kolejnych wyborów, a takim priorytetem jest kwestia Bliskiego Wschodu, chociaż teraz ważna może być także sprawa stosunków między USA i Europą.

- Jeden z senatorów demokratycznych mówił już, że wielkim zadaniem nowego Kongresu będzie próba walki o zyskanie zaufania europejskich partnerów i wydaje mi się, że Polska znowu jest w o tyle dobrej sytuacji, jesteśmy nadal najbardziej proamerykańskim narodem w Europie, a patrząc z perspektywy tych słów amerykańskiego senatora, żeby odzyskać zaufanie europejskich partnerów najlepiej zacząć od tych najbardziej proamerykańskich — powiedział ekspert z UŁ.

Dodał, że Polska jest w dosyć dobrej sytuacji na płaszczyźnie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, ale zaznaczył, że trudno prognozować rozwój sytuacji, biorąc pod uwagę obecne wydarzenia w kraju.

- To ma również określony kontekst dla decyzji Stanów Zjednoczonych. Nie wiem, czy na tyle ważny, żeby wpływać na ostateczną decyzję Trumpa, na przykład co do otwarcia stałej bazy, niemniej istotne jest, żeby nie robić gwałtownych ruchów, tylko uprawiać na tyle mądrą politykę i pamiętać, że interesy na arenie międzynarodowej, czy strategia długofalowa obejmuje również uwzględnienie procesów demokratycznych i zmianę władzy w tym zakresie — powiedział ekspert.

Dodał, że polscy politycy muszą pamiętać, że naszym partnerem są Stany Zjednoczone, a nie Demokraci, czy Republikanie, w zależności czy mówimy o rządzie, czy o prezydencie.

- Wyniki wyborów połówkowych w USA sprawią, że w polityce międzynarodowej na pewno nie będzie spokojniej, ale z pewnością nie będziemy się nudzić, bo Donald Trump pozostanie Donaldem Trumpem — powiedział Stępień.

W odbywających się z USA wyborach połówkowych do Kongresu Demokraci przejęli co najmniej sześć senackich mandatów należących dotąd przez Republikanów, zapewniając sobie większość w Senacie — wynika z prognoz opartych na niepełnych wynikach. Demokraci przejmą też kontrolę nad Izbą Reprezentantów.

Kandydaci Demokratów wygrali w Karolinie Północnej i Maine oraz uznawanych dotąd za bastiony Republikanów Teksasie, Kansas, Ohio, Karolinie Południowej i Iowa. Partia ma zapewnione już 53 mandaty w 100-miejscowej izbie, lecz prawdopodobnie powiększy swoją przewagę. (PAP)

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Ekspert z UŁ: Wynik wyborów w USA pokazuje nie tyle siłę Demokratów, ile słabość Republikanów"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in