Wtorek, 07 lipca
Benedykt, Cyryl, Metody, Estera, Kira, Rudolf

10 lat temu osuwisko zniszczyło część wsi

02.06.2020 14:42:00 PAN 0 49143

Kłodne. Dokładnie 10 lat temu uaktywniło się osuwisko, które zniszczyło część miejscowości Kłodne w gminie Limanowa. To wydarzenie zmieniło diametralnie życie mieszkańców wsi.

W nocy z 1 na 2 czerwca 2010 roku na 44 hektarach ziemi, w Kłodnem powstało ogromne osuwisko. W trakcie akcji ewakuowano 434 osób, 78 z nich straciło dach nad głową. Zniszczonych zostało 17 budynków mieszkalnych.

Mieszkańcy domów położonych w górnej części osuwiska zauważyli wieczorem pierwszego czerwca, że pomimo intensywnie padającego deszczu z lasu nie płynęły strumienie wody, które zawsze powstają przy tego typu opadach. Wtedy już prawdopodobnie nad lasem doszło do tąpnięcia i woda podmyła ziemię na głębokości około 30 metrów.

- Obudziłem się około godziny 1:00, może 2:00 i usłyszałem pękające ściany - mówił nam wówczas jeden z wielu poszkodowanych w Kłodnem. - Ubraliśmy się w co było pod ręką i chcieliśmy wyjść. Niestety, nie daliśmy rady przez drzwi, bo były już zablokowane. Otworzyłem okno i wtedy poczułem ulatniający się gaz. Wyskoczyliśmy przez okno. Około godziny 7:00 dom mój runął. Nie zostało mi nic. 

Strażacy z PSP i OSP od razu po otrzymaniu informacji przystąpili do ewakuacji. W części domów została naruszona konstrukcja i strażacy musieli wyważać drzwi. Ludzie wychodzili z domów, zostawiając w nich wszystko, niektóre dzieci nie zdążyły nawet ubrać butów. Mieszkańcy domów, które jeszcze stały, ewakuowali dobytek: telewizory, meble, dokumenty.

Jak wygląda życie mieszkańców wsi 10 lat po tym wydarzeniu? Sołtys Kłodnego przyznaje, że zmieniło diametralnie lokalną społeczność. 

- Dziś osuwisko jest zarośnięte, więc jak ktoś nie wie, gdzie się znajdowało, nie jest w stanie nic zauważyć. Mieszkańcy wrócili do normalności. Niektórzy z tych, którzy stracili dach nad głową z powodu osuwiska, wyprowadzili się z Kłodnego, innym odbudowano domu na terenie wsi. Ale całe zdarzenie doprowadziło także do podziałów społecznych. W moim przypadku nic się nie wydarzyło, ale pamiętam że na samym początku, zaraz po uruchomieniu osuwiska, patrzyłem z okna w północnym kierunku na charakterystyczny dom. Gdy spoglądałem kolejny raz widziałem dach, później komin, a później nic już nie widziałem – wspomina Władysław Lachor, sołtys Kłodnego. - Pamiętam też wzorowe, profesjonalne działania służb, zwłaszcza straży pożarnej. Ówczesne władze gminy, jak i poprzedni sołtys, stanęli na wysokości zadania, a pomoc państwa była odpowiednia – podkreśla. 


Osuwisko w Kłodnem przez kilka lat było badane przez zespół studentów i profesorów geologii. Teren nadal jest pod okiem specjalistów - bada się poziom wód podziemnych i ewentualne ruchy gruntu, monitorowany jest także poziom opadów. 

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in