Starosta tłumaczy się z obecności na moście

23.03.2017 01:15:02 PAN 20 9099

Starosta Jan Puchała tłumaczył, skąd wziął się na moście – odpowiadał na pytania jednego z radnych w związku z kontrowersyjnym spotkaniem z wojewodą, samorządowcami i mieszkańcami sprzed paru tygodni, na które nie wiedzieć czemu nie zaproszono najbardziej zainteresowanych – włodarzy miasta i gminy.

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Limanowskiego starosta Jan Puchała odpowiadając na pytanie Mariana Wójtowicza tłumaczył się z obecności podczas spotkania w wojewodą Józefem Pilchem na mości w ciągu ul. Michała Dutka w Limanowej.
Miało ono miejsce parę tygodni temu. Zakończyło się deklaracjami odnośnie finansowania oraz terminu realizacji odbudowy ważnej dla mieszkańców przeprawy przez Łososinę. Kontrowersje wzbudził natomiast brak zaproszenia do rozmów przedstawicieli samorządów miasta i gminy Limanowa. Nie zapomniano natomiast o włodarzach powiatu i na moście zjawili się starosta Jan Puchała, przewodniczący rady Tomasz Krupiński oraz Wojciech Włodarczyk z zarządu powiatu.
- Asystent wojewody zadzwonił do mnie telefonicznie - stwierdził starosta, dodając iż powiedziano mu że może zaprosić innych przedstawicieli powiatu.
Jan Puchała odpierając wątpliwości zaznaczył, że jego obecność na moście nie była przypadkowa, bo jako starosta jest jak najbardziej kompetentny w tej sprawie – wydaje bowiem pozwolenia na budowę i pozwolenia wodno-prawne.
- To chyba nie przypadek, że starosta został zaproszony, skoro wydaje najważniejsze decyzje. Od szybkości i sprawności wydania tych decyzji też zależy czy ten most zostanie wykonany. Znów nikt z dziennikarzy nie pofatygował się zadać staroście pytania, po co był na moście. Stąd jest tyle niedomówień - mówił Jan Puchała. - Nie czuję się winny, że niepotrzebnie byłem na moście. Winny się tłumaczy, więc ja się nie tłumaczę. Nie muszę stać na rynku i krzyczeć, że jestem niewinny - powiedziałł starosta.
Sprawa spotkania nabrała sporego rozgłosu z powodu gorącej atmosfery na moście i wielu gorzkich słów, jakie padły podczas rozmów. Józef Pilch goszcząc w Limanowej wyraźnie zasygnalizował burmistrzowi miasta Władysławowi Biedzie, że ma mu za złe iż ten o tak pilnym problemie nie informował go wcześniej, bo sytuację być może udałoby się rozwiązać. Pilch przekonywał, że o problemie dowiedział się na tydzień przed spotkaniem, z medialnych doniesień. - Szkoda, że o tak palącym problemie w tym regionie nie informował mnie wcześniej burmistrz Limanowej, do którego w głównej mierze należy przebudowa i remont tego obiektu - twierdził wojewoda.
Wywołało to spore zdziwienie u lokalnych samorządowców. Przewodnicząca małopolskiego sejmiku Urszula Nowogórska, burmistrz Władysław Bieda oraz wójt gminy Limanowa Władysław Pazdan zgodnie przekonywali, że wojewoda wiedział o problemie już w marcu ubiegłego roku, bo wtedy wspomniana trójka samorządowców spotkała się z Józefem Pilchem by rozmawiać właśnie na temat uszkodzonego mostu, a burmistrz przekazał mu pismo w tej sprawie. Zaprzeczył rzecznik prasowy wojewody. - Pan wojewoda odbył takie spotkanie, ale dotyczyło ono tylko i wyłącznie kwestii związanych z mniejszością romską, a nie mostu. Wojewoda nie otrzymał też wtedy żadnego dokumentu - mówił nam Krzysztof Marcinkiewicz.
Udało nam się jednak dotrzeć do dokumentów – zarówno pisma burmistrza Limanowej Władysława Biedy, jak i... odpowiedzi wojewody.
udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in