Eksmisja przesądzona, czas rozliczyć postawę policji!

27.07.2010 00:27:31 50 15909

Zapadła decyzja o eksmisji rodziny romskiej terroryzującej mieszkańców ul. Fabrycznej w Limanowej. Ich nowym domem będzie kontener mieszkalny. Wszelkie koszty z tym związane pokryte będą z budżetu miasta. Do której części Limanowej trafi konfliktowa rodzina? Teraz mieszkańcy ul. Fabrycznej chcą również rozliczenia fatalnej ich zdaniem postawy limanowskiej policji.

Władze miasta od dawna tłumaczyły, że w Limanowej nie ma lokalu zastępczego i eksmisji nie można przeprowadzić. Burmistrz Marek Czeczótka, Przewodniczący Rady Miasta Ryszard Kulma oraz zastępca burmistrza Rudolf Zaczyński zostali zaproszeni do gabinetu starosty limanowskiego Jana Puchały. Rozmowa odbyła się za drzwiami zamkniętymi. Zaraz po jej zakończeniu rozpoczęło się spotkanie z mieszkańcami. Starosta już w pierwszych słowach zakomunikował, że zapadła decyzja o eksmisji konfliktowej rodziny. Ich nowym domem będzie specjalny kontener mieszkalny umieszczony na zakupionej działce. Na takie przedsięwzięcie zdecydował się miejski samorząd, choć ostateczną decyzję musi podjąć jeszcze Rada Miasta. Pod względem prawnym wszystko jest już załatwione. Jak się dowiedzieliśmy decyzja sądu o eksmisji rodziny romskiej zapadła już w 1997 roku. Oprócz wszczynania ciągłych awantur rodzina ma na swoim koncie wysokie zaległości w opłacaniu czynszu.

Kto zyska nowych sąsiadów wyeksmitowanych z ul. Fabrycznej? Pomysł przesiedlenia rodziny na osiedle romskie w miejscowości Koszary jest nierealny. Nie zgadzają się na to m.in... Romowie. Nie chcą mieć takich sąsiadów. Wcześniej odcięli się od wszystkich negatywnych zachowań konfliktowej rodziny. Na temat przesiedlenia próbowano rozmawiać również z gminą Łącko, na terenie której (w Maszkowicach) również znajduje się duże skupisko mniejszości etnicznej. Jak można się było spodziewać, wspomniany samorząd zdecydowanie odrzucił taką możliwość. Zapadła zatem decyzja o zakupie działki, prawdopodobnie na terenie Limanowej. Pod uwagę branych jest kilka lokalizacji. Nie zdradzono konkretów. Władze samorządowe są jednak zgodne, że musi to być odludzie. Czy zatem rozwiązanie problemu jest bliskie? Formalności zapewne potrwają jakiś czas. Działka ma być oddalona od zabudowań, ale musi mieć zapewniony dojazd, prąd, wodę i odprowadzanie ścieków. Dopiero wówczas zostanie przeprowadzona eksmisja. Wielu powątpiewa czy przesiedlenie odbędzie bez zakłóceń. – Spodziewamy się, że terroryzująca nas rodzina będzie protestować – mówił jeden z mieszkańców. – Nie zdziwię się, gdy w dniu eksmisji zjawi się kilkudziesięciu romskich osiłków, którzy będą ich bronić. Wtedy dopiero będzie zadyma.

Ryszard Kulma zaapelował do mieszkańców o cierpliwość. – Kwestie formalne nie zostaną załatwione w ciągu kilku dni – powiedział. – Będziemy działać tak szybko, jak to tylko możliwe.

Podjęto również decyzję o wzmożeniu patroli policyjnych w rejonie ul. Fabrycznej i ul. Witosa do momentu przeprowadzenia eksmisji. Może to potrwać nawet kilka miesięcy. Z budżetu miasta na zakup działek i postawienie kontenera przeznaczonych będzie przeszło 100 tys. zł. – Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia – powiedział starosta Jan Puchała. – O eksmisji mówiłem już pół roku temu, gdy również doszło do zamieszek z udziałem tej rodziny. Niestety wówczas nikt mnie nie posłuchał. Jeśli w nowym miejscu zamieszkania ta rodzina nadal będzie łamać prawo, to postaram się o przesiedlenie jej poza granice powiatu. Musimy wreszcie ukrócić takie zachowania i poczucie bezkarności. Ale trzeba to zrobić zgodnie z prawem. Dlatego apelują do mieszkańców o zaprzestanie prób dokonania aktów samosądu. Ja odpowiadam za kwestie bezpieczeństwa, a za sprawy związane z nowym lokalem samorząd miejski.

Decyzję władz samorządowych mieszkańcy przyjęli oklaskami. Wkrótce jednak znowu zrobiło się nerwowo.

Drugim punktem spotkania była bowiem sprawa działań policji wobec konfliktu na ul. Fabrycznej i ul. Witosa. Zdaniem mieszkańców stróże prawa zawiedli na całej linii. Dotyczy to nie tylko ostatnich wydarzeń. – Od bardzo dawna policja ignoruje nasze prośby o interwencję – skarżył się jeden z mieszkańców. – Niedawno dzwoniłem na komendę, bo rodzina romska rozpaliła ognisko między blokami, co zresztą robią bardzo często. Nie spotkałem z żadnym zrozumieniem ze strony funkcjonariuszy.

- Często jesteśmy świadkami niesamowitych wydarzeń z udziałem limanowskiej policji – dodał kolejny mieszkaniec. – Widziałem jak funkcjonariusz był wyzywany przez jednego z Romów. Sypał wulgaryzmami ile chciał. Policjant poklepał go tylko po ramieniu i poprosił żeby poszedł do domu. Widziałem jak Ci chuligani spluwali na policjantów. Nie wiem dlaczego funkcjonariusze tak dają się upokarzać. Jeśli takie przewinienie zrobiłby ktoś z nas to natychmiast zostałby aresztowany.

Zebrani mieszkańcy pytali również o kamery zainstalowane na pobliskiej szkole. Według ich rozeznania nie zarejestrowały żadnego obrazu z nocy, w czasie której doszło do starć z rodziną romską. – Nie dziwię się, że nie ma nagrań – powiedział jeden z przybyłych. – Policja spałowała polskich mieszkańców. Rodzina romska strzelała z wiatrówki, rzuciła butelką z zapaloną benzyną, ciągle wykrzykiwali groźby karalne pod naszym adresem. A co robiła wtedy policja? Nic! Żadnej reakcji. Patrzyli tylko jak przywalić któremuś z nas. Zastanawiam się, dlaczego tak postępują. Być może boją się tej rodziny?

Na spotkaniu w starostwie na stawiane zarzuty mieszkańców miała odpowiedzieć policja. Wcześniej starosta zapewniał o ich przybyciu. Komendant Ryszard Kozera i jego zastępca Tadeusz Stachak byli tylko na rozmowach z władzami samorządowymi, które odbyły się za drzwiami zamkniętymi. Wyszli z budynki tuż przed rozpoczęciem spotkania z mieszkańcami. Starosta przekazał, że funkcjonariusze tłumaczyli się brakiem czasu, ze względu na przygotowania do Dnia Policji. Mieszkańcy byli wyraźnie niezadowoleni z braku możliwości rozmowy z funkcjonariuszami. Jeden z przybyłych gości skomentował to krótko: - Stchórzyli, jak zawsze.

Jan Puchała nie komentował zarzutów wobec policji. Powiedział, że sprawę na pewno wyjaśni. – Najpierw wszystkie skargi muszą być złożone do komendy na piśmie – dodał. – To samo dotyczy doniesień o popełnieniu przestępstwa przez tę rodzinę. Wszystko musi przybrać oficjalną formę, dopiero wtedy będę miał większe możliwości działania.

Mieszkańcy podkreślili po raz kolejny, że pozostałe rodziny romskie na ich osiedlu zachowują się bez zastrzeżeń i coraz bardziej integrują się z lokalną społecznością. – To, że rodzina ma romskie pochodzenie jest bez znaczenia w tej konkretnej sprawie – mówili. – Chcemy wyciągnięcia konsekwencji wobec chuligaństwa i awanturnictwa.

Przypomnijmy, że rodzina oskarżana o terroryzowanie całego osiedla nie zgadza się z zarzutami. Uważa, że jest dyskryminowana ze względu na romskie pochodzenie. Jednak z takim tłumaczeniem nie zgadza się nawet Krajowy Duszpasterz Romów ks. Stanisław Opocki i większość Romów z terenu powiatu limanowskiego. – To nie jest kwestia rasizmu i nie można ukrywać się za prawami mniejszości narodowej – przyznał ks. Opocki. – Prawo musi karać awanturnictwo i warcholstwo. Społeczność romska jest oburzona zachowaniem tej rodziny.

Konflikt zaostrzył się w nocy z piątku na sobotę, gdy kilkadziesiąt osób próbowało dokonać samosądu za ciągłe wszczynanie awantur. Linczowi zapobiegła interwencja policji.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in