Uciekłam do Kościeliska bez planu. To, co tam znalazłam, zmieniło mój sposób podróżowania
(Artykuł sponsorowany) Do Kościeliska trafiłam bez planu i bez konkretnego powodu. Potrzebowałam wyjechać, ale nie miałam ochoty układać harmonogramu ani sprawdzać, co „trzeba zobaczyć”. Wybrałam miejsce, które kojarzyło się ze spokojem i bliskością gór, licząc na kilka dni ciszy. Już pierwszego wieczoru poczułam wyraźną różnicę w porównaniu z wcześniejszymi wyjazdami w Tatry. Zamiast miejskiego tła była przestrzeń, zamiast bodźców – widok gór i cisza zapadająca wraz z wieczorem. Nawet krótki spacer po okolicy pozwalał szybciej odciąć się od codziennych spraw. Ten brak pośpiechu był odczuwalny od pierwszych godzin pobytu.