Zrzutowisko alianckie na Ćwilinie | Limanowa.in - limanowski portal informacyjny
limanowa.in
Niedziela, 20 sierpnia, Bernard, Samuel, Sobiesław, Sabina
Rejestracja »

Rozmaitości

2013-04-03 01:02:33

Zrzutowisko alianckie na Ćwilinie

Zrzutowisko alianckie na Ćwilinie
Mało kto zdaje sobie sprawę, ze oprócz podań i legend ludowych związanych z pochodzeniem nazewnictwa jednego ze szczytów Beskidu Wyspowego – Ćwilina, wiąże się z nim pewna historia z okresu II wojny światowej.

     69 lat temu, w czasie okupacji niemieckiej, na terenie limanowszczyzny, członkowie polskiego podziemnego wojska - Armii Krajowej, oczekiwali na przygotowywany od dawna, odbiór zrzutu broni, wyposażenia jednej z maszyn aliantów zachodnich, przelatujących nad Beskidem Wyspowym.

       Na obszarze Ziemi limanowskiej,  po zreorganizowaniu struktur wojskowych AK,  pod koniec 1943 r. wyznaczono kilka zrzutowisk, czyli ustalonych wcześniej miejsc, w miarę bezpiecznych, o wystarczającym obszarze, gwarantującym odbiór zrzutu. Na zrzutowiska, kierowani byli przez Komendę Obwodu, żołnierze kilku placówek (odpowiednik przedwojennej gminy).  Podzieleni w kilku grupach podejmowali tzw. czuwanie w czasie wyznaczonych terminów, zazwyczaj kilku nocy przeznaczonych na zrzuty. Były to tzw. tercety księżycowe. O rozmiarach odbioru zrzutów świadczą choćby wspomnienia, żołnierzy z tamtego okresu, odkurzone po latach zatarcia i zapomnienia w czasach PRL.

     Aby odebrać zrzut, potrzebna była solidna logistyka. Jak na warunki wiejskie, należało przygotować grupę osób wcześniej przeszkolonych, odpowiedzialnych za sygnalizację świetlną z nadlatującym samolotem. Dalej, potrzebna była grupa kilkudziesięciu chłopa, którzy w bezpośredniej gotowości oczekiwali na odbiór opadających, ciężkich zasobników i paczek z odzieżą i butami(często w czasie zrzutu znosił je wiatr od kilkuset metrów do kilku kilometrów!). W odwodzie, w kilku pierścieniach, w promieniu od 1 do 2 km znajdowały się patrole z bronią, które czuwały nad bezpieczeństwem akcji, aby nikt nie proszony nie dostał się na miejsce zrzutowiska. Ostatnia rzecz, to organizacja transportu. Kilkunastu furmanek do przewozu tego co zostanie zrzucone. Często już wcześniej było przygotowane rozporządzenie, która gdzie i pod czyją „opieką” uda się w razie obławy okupanta. Wbrew pozorom, organizacja każdej akcji „K”*, kosztowała kilka tygodni gorączkowych przygotowań, a wszystko odbywało się w głębokiej konspiracji.

     Pierwszą placówką zrzutową na Ziemi Limanowskiej według danych alianckich miało być, zrzutowisko o kryptonimie „Sokół”:

„Sokół” (9km na wsch. Od Mszany Dolnej)

        Zrzutowisko „Sokół” było umiejscowione, prawdopodobnie na polanie Ćwilina. Wg. danych mogło przyjąć zrzut, maksymalnie z dwóch maszyn, czyli około 24 zasobników i 24 paczek.  Żołnierze placówek AK „Trzos” Tymbark, ”Dwór” Dobra, „Kuźnia” Słopnice oraz oddział partyzancki „Wilk” czuwali na Ćwilinie w dniach: 9-12, 17 marca oraz 4-7 i 12-15 kwietnia 1944 r. Zrzutowisko pełniło rolę zapasową. To znaczy, że za każdym razem samolot lecący z włoskiej bazy w Brindisi, kierował się na placówkę położoną zazwyczaj na obszarze centralnej Polski**, a Ćwilin stanowił jedną z górskich alternatyw, gdyby docelowa placówka nie była w stanie przyjąć zrzutu. Np. ze względu na złe warunki pogodowe bądź zagrożenie. Tak relacjonował przygotowania do zrzutu, ówczesny Komendant Obwodu limanowskiego AK, kpt. Julian Krzewicki:

(…)Następne zrzuty miały się odbywać na szczycie góry Ćwilin nad Dobrą. W Dobrej kwaterowały oddziały niemieckie, stąd trzeba było zachować dużą ostrożność. Cały dzień żołnierze siedzieli w świetlicy w Jurkowie, i dopiero w nocy maszerowali na Ćwilin. Trzykrotnie chodziliśmy na szczyt, bezskutecznie. Raz, tuż przed zrzutem, wystąpiła niezwykle gęsta mgła – tak, że tylko mogliśmy usłyszeć lecący nad nami samolot(…)***.

          Wydawało się, że oczekiwania żołnierzy zostaną nagrodzone a szczęście dopisze.

(…)W nocy z 14/15 kwietnia 1944 r., po północy, nad placówką pojawił się samolot Halifax HR-671 „R”, załadowany 9 zasobnikami i 12 paczkami, pilotowany przez Australijczyka F/S Blattmana. Pierwotnym celem pilota była placówka w rejonie Wiślicy, ale z racji braku sygnału rozpoznawczego, pilot udał się na zapasowe zrzutowisko „Sokół”[Ćwilin- przyp. W]. Tam również nie zauważył sygnałów świetlnych. Do kwietniowego zrzutu nie doszło(…)****.

Dlaczego Ćwilin? Piloci latali z wyłączeniem wszelkich przyrządów nawigacyjnych, które mogły ich narazić na ostrzał artyleryjski wroga lub towarzystwo, niemieckich nocnych myśliwców. Samoloty zazwyczaj pokonując Tatry kierowane były  na Gorce i dalej nad Beskidem Wyspowym w kierunku koryta Wisły. Stąd Ćwilin, „leżał” na trasie przelotu.

Co nie udało w kwietniu, powiodło się w lipcu 1944r. W Słopnicach, na Dzielcu, k. Mogielicy dokonano długo oczekiwanego zrzutu. Jak ktoś z was będzie miał okazję być na polanie Michurowej na Ćwilinie, to przy dobrym widoku niech się rozejrzy w kierunku Gorców. W tamtym kierunku spoglądali oczekujący na zrzut żołnierze.

 

*”K”, skrót, kryptonim akcja „Kosz”, czyli przygotowanie do odbioru zrzutów.

**Pisząc umownie „centralnej Polski”, chodziło oczywiście o ówczesny obszar Generalnego Gubernatorstwa, zarządzanego przez okupacyjne władze niemieckie III Rzeszy.

***J. Krzewicki, W służbie ojczyzny – wspomnienia komendanta.,[w:] Okruchy wspomnień z lat walki i martyrologii AK, Kraków 1997, nr 23, s.35.

**** K. Bieniecki, Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, Kraków 2005, s.139.

Fot. ze zbiorów własnych i J.Krzewickiego. Fot. samolotu Handley Page Halifax ze strony www.flickr.com

 

SRH 1 PSP AK

Komentarze 7
r2r
r2r 2013-04-03 13:50:26
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Mam nadzieję, że takie artykuły będą się pojawiały zdecydowanie częściej.
Czasy niezbyt odległe, jednak całkowicie nie znane dla większości.
plus
0
plus
0
david666
david666 2013-04-03 14:18:27
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Popieram przed mówcę. Oby jak najwięcej takich artykułów.
plus
0
plus
0
west
west 2013-04-03 17:28:05
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Mój wujek często wspominał że w 1944 roku był świadkiem przepakowywania złotych monet z takiego zrzutu.
plus
0
plus
0
hawk
hawk 2013-04-03 18:31:36
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
W Słopnicach musiało się udać.
plus
0
plus
0
Janek64
Janek64 2013-04-03 19:04:24
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
To juz wiem po co wszyscy chodza na Cwilin, jednak nie na czarne jagody he he ;)
plus
0
plus
0
meggi
meggi 2013-04-03 19:52:53
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
no...i taki artykuł to coś wnosi a nie jak pozostałe 'ktoś komuś kury zajumał" ...no litości.
plus
0
plus
0
guss
guss 2013-04-04 23:13:20
Komentarz otrzymał wiele negatywnych ocen i został ukryty. Kliknij jeśli chcesz go zobaczyc.
Więcej, więcej!
plus
0
plus
0
Dodaj komentarz
2017-08-20 dzisiaj
2017-08-19 wczoraj
2017-08-18 przedwczoraj
Intersieć Internet + telewizja
X
Topcezar_ogolne