Poniedziałek, 16 września
Edyta, Kornel, Korneliusz, Kamila, Cyprian, Jagna

Tatry, Podhale, Gorce, Beskid Wyspowy w jeden dzień

12.07.2015 09:48:13 bunioz 2 4893

Krzyż na Giewoncie i na Miejskiej Górze dzieli odległość 64 km w linii prostej – taka informacja kiedyś rozbudziła moją wyobraźnię. A ile by było km w „linii pieszej„ do przebycia?

Krzyż na Giewoncie i na Miejskiej Górze dzieli odległość 64 km w linii prostej – taka informacja kiedyś rozbudziła moją wyobraźnię. A ile by było km w „linii pieszej„ do przebycia?Postanowiłem to sprawdzić. Czekałem na odpowiednią okazję rok .Wczoraj rozpocząłem swoją wyprawę o trzeciej piętnaście w Kuźnicach dokąd zawiózł mnie mój brat ( za co mu bardzo dziękuję). Powiem tak- nie lubię chodzić w nocy po górach, bo nic nie widać w dodatku tak sobie myślałem kiedy jakiś „misiek„ wyskoczy z zarośli aby skorzystać z moich kanapek, albo w gorszym przypadku ze świeżego mięsa.Na Giewont dotarłem po półtora godzinnym marszu i tam piękna nagroda – przecudowny wschód słońca nad Tatrami. Dalej z powrotem do Kuźnic i marsz przez Podhale, choć piękne to w głównej mierze z powodu małej ilości szlaków asfaltami. Wybrałem wariant przez: Murzasichle, później tzw, „dzidę”do Gliczarowa Górnego, Leśnica, Groń, Ostrowsko, Łopuszna i atak na Turbacz, który zdobyłem ( i to szczyt po 11 godzinach od wyjścia z Kuźnic, pomyślałem jest nieźle). Tam zaopatrzywszy się w wodę i batony ruszyłem w stronę Rzek niebieskim szlakiem. Dalej wszedłem na żółty szlak w kierunku Mogielicy. Niestety słońce mocno tam grzało i woda szybko mi się skończyła, a tam dalej ani sklepów ani domów po drodze, źródełko pod Jasieniem wyschnięte, czułem się jak na pustyni. Mogielicę zdobyłem około dziewiętnastej, niestety mój organizm zaczął się odwadniać i czułem jak opadam z sił, znam parę źródeł na Mogielicy ale miałem do nich daleko . Dalej żółtym szlakiem, potem zwrot w stronę Słopnic i upragniony sklep i to czynny. Niestety już nie potrafiłem odbudować organizmu, bo ta paru godzinna przerwa w piciu zrobiła swoje . Postanowiłem zakończyć moją wyprawę bez wyjścia na Miejską Górę, trochę szkoda, ale i tak na liczniku miałem 101 km i z wyjściem na górę wyszło by pewnie ponad 110 km. Marsz skończyłem o 22:20 czyli po 19 godzinach i pięciu minutach. Suma podejść - 3500m.Ale i tak jestem zadowolony, bo w czasie jednego dnia byłem w Tatrach przeszedłem, Podhale, zdobyłem najwyższe szczyty Gorców i Beskidu Wyspowego. Po prostu wspaniała przygoda z niezapomnianymi widokami .Wyprawa ta miała charakter turystyczny, sportowy i także religijny.Zdaję sobie sprawę,że ze sportowego punktu widzenia to żaden wyczyn, bo w Limanowej jest wielu lepszych ode mnie ultramaratończyków nie mniej dla mnie jest to ważne, bo sprostałem swojemu nowemu wyzwaniu, wygrałem ze swoimi słabościami i na koniec wygrał zdrowy rozsądek.Piszę o tym aby pokazać innym, że każdy może wstać od komputera, telewizora, może zacząć się ruszać i realizować swoje marzenia. Może nie od razu tyle km po górach, nie koniecznie to musi być taka forma ruchu, może to być rower, rolki, spacery czy cokolwiek, ważne by zacząć i mieć jakiś cel.

Ja mam jeszcze parę pomysłów do realizacji między innymi chodzi mi po głowie idea ultra sztafety, no ale o tym może jeszcze kiedyś napiszę.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in