Środa, 18 września
Irma, Józef, Irena, Stanisław, Stefania

Słodka rekonstrukcja zrzutów nad Słopnicami

13.07.2015 23:10:45 Walt 0 3232

W niedzielę 12 lipca w Słopnicach Górnych miała miejsce rekonstrukcja historyczna w 71 rocznicę zrzutów alianckich dla żołnierzy Armii Krajowej.

W Słopnicach Górnych we wrześniu ubiegłego roku otwrto ścieżkę historyczną 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK im. Kpt. Juliana Krzewickiego. Na blisko 21 kiometrach trasy znajdują się miejsca pamięci, lesniczówki i gajówki, miejsce katastrofy niemieckiego samolotu oraz zrzutowisko alianckie "Sójka 401" położone na polanie wzgórza Dzielec. To własnie w tym miejscu 71 lat temu w nocy z 9 na 10 lipca 1944r. alianci dokonali zrzutu na placówkę zrzutową "Sójka 401" dla żołnierzy Obwodu AK Limanowa oraz Oddziału Partyzanckiego "Wilk".

O co chodzi z tymi zrzutami?

Kiedy w ubiegłym tygodniu coraz więcej osób zadawało pytanie kolegom ze stowarzyszenia rekonstrukcji o co chodzi z tymi zrzuami wyjaśnieliśmy, że jeżeli w niedzielę dopisze pogoda to wszystko się wyjaśni.  W niedzielę wszyscy turyści, kórzy zapoznali się informacją na plakacie lub w sieci zebrali się na parkingu kościoła w Słopnicach Górnych by udać się na zrzutowisko oddalone o około kilometra. Na miejscu rekonstruktorzy, członkowie Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznych 1. PSP AK oraz Stowarzyszenia Miłośnków Historii z Łabowej odtwarzajacy 1 Pułk Strzelców Podhalanskich, przygotowali inscenizację przygotowania zrzutowiska i odbioru zrzutu. Incenizacje poprzedziła minuta ciszy i oddanie hołdu poległym lotnikom oraz żołnierzom Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich walczacych w kraju z niemieckim okupantem. Oprócz rekonstruktorów organizatorami imprezy była Gmina Słopnice, Oddział krakowski Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego Rzeczpospolitej oraz wsparcie z nieba czyli Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 911. Pogoda zapewniła świetne warunki do oglądania przelotu samolotów. W inscenizacji wzięło ponad 200 osób w tym blisko połowa to najmłodsi fani rekonstrukcji i lotnictwa.

Od legendarnej repliki do samolotu własnej konstrukcji.

O godz. 12:30 jeden z partyzantów dał sygnał czapką, że na tle Ostrej i Cichonia pojawił się pierwszy z samolotów. Pierwszą z maszyn był Tulak - pilotowany przez Jerzego Kołodzieja - wiceprezes Stowarzyszenia Lotnictwa Eksperymentalnego, co warto dodać leciał na samolocie własnej konstrukcji. Kolejną maszyną była jedyna w kraju latajaca replika RWD-5R, legendarego polskiego samolotu przedowojennej konstrukcji, którym Stanisław Skarżyński w 1933r. pokonał Atlantyk co do dzisiaj jest rekordem pod względem lotu samolotu o najmniejszej wadze. RWD-5R pilotował kpt. pil. Józef Wójtowicz. Kolejnymi samolotami były: Amerykański Piper Cub pilotowany przez Antoniego Nowaka, samolot którym Amerykanie latali dobrych parę lat temu w ....niemieckiej strefie okupacyjnej, dalej: Tulak - Auster 5 - pilotowany przez por. pil. Leszka Mańskowskiego oraz czeski Zlin 142 - pilotowanym przez Prezesa Areoklubu Podhalańskiego - Andrzeja Saratę oraz  towarzyszącego mjr. Stefana Glądysa.

Słodki zrzut z turbulencjami.

Samoloty dokonały kilka efektownych nalotów na zrzutowisko a kiedy nadleciał Tulak Jerzego Kołodzieja, samolot jakby zawisł na chwilę nad zrzutowiskiem a z kabiny zamiast zrzutowej broni i mundurów posypały się...cukierki, które szybko znalazły zainteresowanie wśród najmłodszych.  Jak opisał lot jeden z pilotów, Leszek Manskowski: "W liczbie pięciu samolotów wykonywaliśmy zrzut, tym razem nie broni i wyposażenia a... cukierków. Zrzut został tatychmiast i skrzetnie podjęty przez dzieciaki. Piękny był to lot nad jeszcze piękniejszym Beskidem Wyspowym ale...rzucało nami w górę w dół, bo turbulencja była jak wszyscy diabli". "

Zasobnik z niespodziankami.

Tuż po odlocie samolotów, rekonstruktorzy przynieśli ukryty zasobnik zrzutówy wraz ze spadochronem prezentując jego zawartość. Najmłodsi mogli zapoznać się replikami mundurów oraz broni pochodzącymi z II wojny światowej. Mogli też dowiedzieć sie na temat ówczesnych wydarzeniach na arenie międzynarodowej oraz losach polskiego państwa podziemnego po zakonczeniu działań wojennych. Warto dodać, że jako widzowie w inscenicji brała udział m.in rodzina ostatniego komendanta Obowodu Armii Krajwoej Limanowa - kpt. Juliana Krzewickiego "Filipa".

Różne oblicza historii.

Pomimo, że lotnicze wsparcie aliantów było niewystarczające w czasie II wojny  światowej, pomimo, że Wielka Brytania i Stany Zjednoczone ostatecznie jeszcze przed zakończeniem działań wojennych na konferencjach w Jałcie i Poczdamie pozostawiły Polaków w strefie wpływód sowieckiej Rosji, to jednak należy pamiętać, że historię II wojny światowej tworzyli żołnierze, którzy często ginęli po za granicami własnego kraju walcząc o niepodległość innego państwa. W tym przypadku na Ziemi Limanowskiej od dwóch lat odbywają się inscanizajce lotnicze z udziałem rekosntruktorów upamiętniające historyczne wydarzenia na Polankach k. Szczawy oraz w Słopnicach na Dzielcu. Powstała ścieżka historyczna opisująca tragiczne losy i wydarzenia z czasu niemieckiej okupacji. Dla najmłodszego pokolenia powoli historia ostatnich obydwu wojen staje sie coraz bardziej obca, dlatego pamięć warto podtrzymywać i promować poprzez różne społeczne inicjatywy a taką były zrzuty na Dzielcu. W wymiarze regionalnym jest to historia do której warto wracać, poprzez prezentacje, spotkania i inscenizacje ponieważ buduje to przede wszystkim tożsamość. Na zrzutowisku na Dzielcu szczególnie licznie dopisali najmłodsi, być może kiedyś przypomną sobie że byli na inscenizacji gdzie zrzucano..cukierki z samolotów. Ale zawsze od czegoś trzeba zacząć, promując Beskid Wyspowy i jego historię. Teraz pozostaje czekać na Polanki Szczawskie.

SRH. 1. psp ak.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in