'DOBRY CZŁOWIEK' - śp. Marian Hebda z Laskowej (1947-2010)

28.04.2010 16:14:03 Tusik 8 7370

Artykuł napisany przez synową śp. Mariana Hebdy - 'Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi' (Jan Paweł II).

„Dobry człowiek”

 

Pamięci mojego teścia - śp. Marian Hebda (1947-2010)


„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”. (Jan Paweł II)

Tę myśl, naszego wielkiego rodaka, Jana Pawła II, niekwestionowanego autorytetu moralnego dla mnie i wszystkich Polaków, odnoszę do osoby mojego teścia, śp. Mariana Hebdy, byłego wójta Gminy Laskowa (1998-2006), a przede wszystkim – Człowieka, którego uwielbiałam. Tak naprawdę, zrozumiałam to teraz, po Jego śmierci; gdy zabrakło Go wśród nas, zabrakło Jego dobroci i spokoju, pomocy niesionej wszystkim, wielkiego, anielskiego serca. Albowiem był wśród nas jak anioł, Anioł Stróż, i mam nadzieję, że w tej chwili jest między aniołami...

Był uczciwym, dobrym i prawym człowiekiem, z poczuciem humoru i zawsze skłonnym do pomocy. Jestem świadoma jak wiele pomógł mi, mojej rodzinie i ludziom. Cenił sobie przyjaźń z moimi rodzicami i braćmi. Jakże nam wszystkim brakować będzie Jego dobroci, przyjaźni i ciepłego uśmiechu...

Nie spodziewaliśmy się aż tylu ludzi na Jego pogrzebie, tylu przedstawicieli władz, samorządów, szkół, instytucji... albowiem nie był już wójtem od paru lat. Być może nie wszyscy potrafili docenić Go za życia, gdyż jak to ukazała ostatnio nasza narodowa żałoba - człowieka CZĘSTO i NIESTETY, bardziej doceniamy po śmierci.

W minionych 2 tygodniach, gdy przeżywaliśmy żałobę narodową po wielkiej tragedii na ziemi smoleńskiej, zrozumiałam (poprzez przekazy telewizyjne), że prawda o ludziach i ich życiu nie jest do końca znana, a przede wszystkim nie jest do końca obiektywna. Obecnie, po śmierci Pana Prezydenta, jego małżonki i znakomitej delegacji polskiej, składającej się z 94 osób pełniących ważne funkcje w państwie polskim, wojsku i kościele, dowiedziałam się o życiu prywatnym Prezydenta RP, jego żony i pozostałych wielkich ludzi - ofiar katastrofy. Życiorysy zmarłych osób zainteresowały mnie. Stwierdziłam, że bardzo mało wiedziałam m.in. o życiu Prezydenta RP; że był wielkim patriotą, mądrym człowiekiem, oddanym bezgraniczne swojej Ojczyźnie, a Para Prezydencka ciepłymi i sympatycznymi ludźmi, kochającymi dzieci i pomagającymi innym ludziom.

Podjęłam dzisiaj myśl, aby jako synowa śp. Mariana Hebdy, czyli osoba, która przyszła do Laskowej, do Rodziny Hebdów - z innej rodziny, niejako z „zewnątrz”, będę mogła przekazać wszystkim, w miarę obiektywnie, moje refleksje; co czuję w głębi serca, będąc głęboko przekonana, że mam prawo i moralny obowiązek przybliżyć ludziom postać WIELKIEGO i DOBREGO CZŁOWIEKA – śp. Mariana Hebdy.

„Kres jest tak niewidzialny, jak początek. Wszechświat wyłonił się ze Słowa i do Słowa też powraca. (...) Nadzy przychodzimy na świat i nadzy wracamy do ziemi z której zostaliśmy wzięci” (Jan Paweł II)

22 kwietnia 2010 roku (czwartek)

Ten dzień na zawsze pozostanie w mej pamięci. Dzień nagłej i niespodziewanej śmierci mojego teścia Mariana Hebdy. Kilka godzin wcześniej (w środę, wieczorem dn. 21 kwietnia 2010) rozmawiałam z Nim o sprawach domowych. Jak zawsze był uśmiechnięty, opowiadał mi o wnuczkach; Madzi i Justynce (moich córkach), o tym co wydarzyło się w ciągu całego dnia, jakby zdawał mi relację. Było normalnie; atmosfera domowa, serdeczna, nic nie wskazywało, że poczuje się źle. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że były to nasze ostatnie rozmowy, ze mną w Jego życiu, że już więcej nie zobaczymy się tutaj i nie będziemy wspólnie rozmawiać.

Należał do takich ludzi, którzy omijają lekarzy. Nigdy nie skarżył się na złe samopoczucie czy jakieś dolegliwości. Czasami widziałam, że coś go boli, albo że źle się czuję, jednak on zawsze uśmiechał się, nigdy się nie skarżył, chciał ukryć swoje niedomagania, nie dając nam jakiegokolwiek powodu do zmartwienia. W środę wieczorem, tuż przed północą, obudziła mnie i mojego męża Bogdana, teściowa Anna z wielkim, przejmującym krzykiem. Wyrwani ze snu, próbowaliśmy działać. Wezwaliśmy pogotowie, sąsiadów, najbliższą rodzinę i księdza. Pani, która przyjęła zgłoszenie w pogotowiu ratunkowym, oddzwoniła szybko i kazała nam reanimować Tatę. Próbowaliśmy…………. Ksiądz udzielił Sakramentu Namaszczenia Chorych.................. W krótkim czasie przyjechała karetka pogotowia ratunkowego z lekarzem........................... Tata otrzymał fachową, medyczną pomoc w domu i w szpitalu.................. Niestety............ Zmarł w szpitalu, ok. 2 godziny po północy, w czwartek, w dniu 22 kwietnia 2010 roku.

„Dziś człowiek tak często nie wie, co nosi w sobie, w głębi swej duszy, swego serca. Jak często jest niepewny sensu swego życia na tej ziemi. Ogarnia go zwątpienie, które przeradza się w rozpacz” (Jan Paweł II)

Przeżyliśmy wielki szok. Wszyscy! Bogdan (mąż) i jego Mama, ja, członkowie rodziny i sąsiedzi, którzy byli z nami w tej trudnej chwili. Chociaż wiem, że musimy żyć dalej, bez obecności kochanego i kochającego nas Człowieka, którego Pan Bóg powołał do wiecznego życia, nie mogę do końca pogodzić się z taką rzeczywistością...

Przy tej okazji, serdecznie dziękuję Pani dyżurującej w szpitalu w Limanowej, która przyjęła szybko zgłoszenie, a także obsłudze Pogotowia; lekarzowi, pielęgniarzowi, i kierowcy karetki, za szybką reakcję na nasze zgłoszenie i poświęcenie z jakim próbowali bardzo długo ratować mojego teścia, śp. Mariana Hebdę. Widzieliśmy, że robili wszystko, co w ich mocy... jednak, z wolą Bożą, nie da rady wygrać...

Bardzo pomocni okazali się również nasi najbliżsi sąsiedzi i nasza Rodzina, którzy od pierwszych chwil jakże trudnej, tragicznej sytuacji, wspierali nas i pomagali we wszystkich działaniach. Dziękuję także za wszystkie modlitwy w Jego intencji, zarówno za te prywatne, jak i w naszym domu, gdzie przyszło na Różaniec (dzień wcześniej i dwa dni wcześniej) sporo ludzi, tak że nie mogliśmy pomieścić wszystkich w domu. Dziękujemy za zamówione Msze święte i za te wszystkie miłe słowa o śp. Marianie Hebdzie. Obecny nowy ksiądz Proboszcz w naszej parafii w Laskowej powiedział mojej teściowej po pogrzebie, że jeszcze nigdy nie spotkał się, żeby tylu ludzi tak dobrze mówiło o zmarłym.... a było u niego prawie 300 ludzi, żeby zamówić Mszę świętą za mojego teścia!

24 kwietnia 2010 roku (sobota). Dzień pogrzebu.

Rano otworzyłam lodówkę, w której na półce położona była swojska kiełbasa. Pierwsza myśl pobiegła w stronę mojego Teścia, który miał zwyczaj siadać przed telewizorem i oglądając wiadomości, przegryzał kiełbasę z suchym chlebem. Zrozumiałam, że jeszcze wiele przedmiotów i rzeczy będzie mi Go przypominać.

Pogrzeb śp. Mariana Hebdy poprzedziły modlitwy rodziny i sąsiadów przy trumnie zmarłego, w rodzinnym domu w Laskowej. Następnie kondukt z trumną przeszedł do parafialnego kościoła p.w. Najświętszego Imienia Maryi w Laskowej, w którym odprawiona została Msza Święta pogrzebowa za spokój duszy śp. Mariana Hebdy. W pogrzebie uczestniczyła przeogromna rzesza ludzi, której nie pomieścił kościół podczas Mszy Świętej i którą odprawiało siedmiu księży z rodzinnej i z sąsiednich parafii (w pogrzebie uczestniczył m.in. ojciec Redemptorysta, brat śp. księdza Józefa Kiełbasy, poprzedniego proboszcza parafii w Laskowej, który, notabene, był bliskim przyjacielem śp. Mariana Hebdy). Eucharystię uświetniła Parafialna Orkiestra Dęta, byli też strażacy, poczty sztandarowe z różnych szkół z gminy i powiatu, przedstawiciele instytucji państwowych, z różnych partii i parlamentu. Modliła się najbliższa rodzina, sąsiedzi i znajomi, koleżanki i koledzy, z którymi pracował i współpracował, a także władze lokalne i samorządowcy, na czele z Limanowskim Starostą, Burmistrzem Miasta Limanowa i wójtem Gminy Limanowa, Radą Limanowskiego Powiatu, Miasta, Radą Gminy Limanowa i Gminy Laskowa, także wójtowie, dyrektorzy, nauczyciele i uczniowie z innych gmin i miejscowości - wszyscy, którzy znali i szanowali Tatę, mojego teścia. Nie sposób Ich tu wszystkich wymienić... bowiem kondukt pogrzebowy nie miał końca - rozciągał się od cmentarza parafialnego aż do wnętrza kościoła i był jednym z największych pogrzebów w Laskowej.

Bardzo gorąco dziękuję, w imieniu mojej Teściowej Anny i męża Bogdana, wszystkim uczestnikom pogrzebu; za modlitwę i towarzyszenie nam w ostatniej drodze naszego ukochanego Mariana Hebdy na miejsce wiecznego spoczynku, a także za zamówienie ok. 300 Mszy Świętych w intencji spokoju Jego duszy.

Wspomnienie...

„Musicie od siebie wymagać nawet jeśli inni od was nie wymagają” (Jan Paweł II)

Pamiętam moje pierwsze spotkanie - z moim przyszłym teściem i pierwsze wrażenie jakie na mnie wywarł. Pomyślałam wtedy, że jest wspaniałym człowiekiem, i że Pan Bóg pobłogosławił mi, bo spotkałam właśnie takiego człowieka, który wzbudził we mnie zaufanie. Modląc się prosiłam Pana Boga, aby mój przyszły mąż, Bogdan, miał podobne, Jego cechy charakteru.

Nie było rzeczy na której by się nie znał. Pomagał nam przy remontach w domu a właściwie on tym wszystkim kierował. Ostatnio wyremontował nam łazienkę... To ja wymyślałam, co chciałabym zrobić, a On po chwili przybiegał z gotowym, rozrysowanym planem zamierzonych robót z wyliczeniem potrzeb materiałowych i kosztorysem. Zawsze zastanawiałam się: „skąd On to wszystko wie?” - przecież był urzędnikiem, sprawował funkcję wójta w Laskowej przez dwie kadencje, więc powinien znać się na zarządzaniu i przepisach urzędowych... Znał się na wielu dziedzinach. Wykazywał dużą znajomość historii Polski i świata. Często zaskakiwał mnie znajomością geografii i wiedzą matematyczną. Miał ogromną wiedzę z zakresu przepisów finansowych. Wszystkim doradzał, wypełniał sprawozdania finansowe z rocznych przychodów (Pity). Wszelkie, konieczne naprawy domowe i ulepszenia wykonywał fachowo i z wielką dokładnością. Przypominał mi filmowego MacGyvera, który potrafił zrobić coś z niczego. O cokolwiek, go prosiłam, niczego nie odmawiał, wszystko zrobił! Nawet z nawiązką!!!

W relacjach sąsiedzkich był fenomenalny. Wiem o tym. Mówili mi o Nim wszyscy sąsiedzi. Teraz widzę, jak każdy z nich przeżywa rozłąkę z Przyjacielem, wspaniałym sąsiadem. Myślę, że zgadzam się ze słowami najbliższego sąsiada:

"Marian, pewnie nawet nie wiedział, że był tak lubianym i szanowanym człowiekiem...”.


Najbardziej podziwiałam go za cierpliwość, tam, gdzie czasami mi jej brakowało, zwłaszcza przy małych dzieciach. Wiedziałam, że jak pójdę do pracy, a Tata jest w domu, moje dzieci będą miały wszystko, co im potrzebne i nie będą się nudziły. Karmił je, przebierał, czytał bajki, chodził na spacery, bawił się z nimi, poświęcał im czas bez końca. Wszystko to robił w sposób tak cudowny, z pełnym zaangażowaniem i opanowaniem, że niejednokrotnie mogłam brać wzór z Jego postępowania. Uwielbiał swoje wnuczki, rozpieszczał je, często za ostanie pieniądze ulegał ich zachciankom. Jak były małe, nosił je cały czas na rękach. Chociaż niejeden raz złościłam się, że je rozpieszcza, ale taki był Jego przywilej jako Dziadka... Potrafił cały czas opowiadać o dziewczynkach, rozważał każde ich słowo, cieszył się z ich sukcesów. Porażki zamieniał w błahostki, które też trzeba przeżyć. Bardzo je kochał i wierzę, że będzie się nimi opiekował przez całe ich życie. Cieszę się, że obydwie córki mają niebieskie a właściwie błękitne oczy, tak jak ich dziadek Marian. Ich kolor oczu na pewno odziedziczyły po nim.

„Prawdziwie wielki jest ten człowiek , który się chce czegoś nauczyć” (Jan Paweł II)

Dziękuję Panu Bogu, że pozwolił mi poznać Człowieka o tak pięknym charakterze. Za to, że mogłam mieszkać z nim pod jednym dachem, że wiele nauczył mnie, pomógł mi w wielu trudnych sytuacjach. Kochałam Go całym sercem, jak mojego biologicznego Tatę. Był mi bardzo bliski, choć nie zawsze potrafiłam to okazać...

Przepraszam Cię bardzo, Tato, jeżeli kiedykolwiek sprawiłam Ci przykrość lub zasmuciłam - nigdy na to nie zasłużyłeś...

Zasłużyłeś swoim życiem na tak wielki pogrzeb; życiem godnym, życiem w prawdzie, życiem uczynnym, życiem skromnym i pobożnym.


"Anielski Orszak niech Twą duszę przyjmie i uniesie z ziemi ku wyżynom nieba..."



- napisała: synowa Katarzyna



* Ostatnie artykuły o zmarłym śp. Marianie Hebda:
http://www.limanowa.in/dziennikarstwo-obywatelskie,1567.html
http://sadeczanin.info/aktualnosci/3039
http://www.wspomnijbliskich.pl/3911802

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in