Czwartek, 27 lutego
Gabriel, Anastazja, Julian, Liwia, Leonard

POLACCHI

02.11.2009 11:56:46 Tusik 1 2850

Okres Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny skłaniają do zadumy... w zeszłym tygodniu byłem z naszym chórem Canticum Iubilaeum na tygodniowym tournee po Italii - zwiedziliśmy m.in. Loreto i Monte Cassino.

Mocno przeżyłem ten pobyt tam, na tym skrawku polskiej, zroszonej polską krwią, ziemi... i gdy wyjeżdżaliśmy spod Monte Cassino - napisałem w autobusie coś takiego - poniżej...

 

"POLACCHI" (wł. "Polacy")

Szturm na morzu – na lądzie?
Tak, to morze wylanych łez
tęsknoty za Ojczyzną.

Na polskich mogiłach
potoki łez wezbrały
i zmieszały się
z niewinną bohaterską krwią.

Łzy tęsknoty
za ukochaną Ojczyzną,
dzięki nim
ten skrawek obcej ziemi,
nasączonej najszlachetniejszą
cnotą – której dzielnie przewodziła
Miłość, stał się polski....

Z miłości do Ojczyzny
podarowali Jej w darze
ich największy skarb,
jaki mogli oddać...
swoje życie.

Potoki łez wezbrały
i zmieszały się
z niewinnie przelaną
krwią wolności,
jak woda, która „usprawiedliwia dusze”
i krew, która jest „życiem dusz”
– to one wypłynęły
z wnętrzności Miłosierdzia Chrystusowego,
przebitego włócznią na krzyżu,
za nasze grzechy,
i za wolność ukochanej Polski.

Łzy popłynęły
z siłą górskiego potoku,
w miejscach z polskimi insygniami
i po świecie, gdzie żyli
i walczyli Polacy:
„za wolność waszą i naszą”,
łzy Rodaków, tęskniących za Ojczyzną,
poprowadziły ich do heroicznych bojów.

Nie potrafię opanować łez
na polskich grobach na obczyźnie;
odwiedzam Loreto, następnie Monte Cassino...
i gdy ściemnia się, zostaję sam
przy grobie generała Andersa,
wokół jego wiernych żołnierzy.

Jeszcze nigdy tak długo,
tak głośno i rzewnie
nie płakałem – za wyjątkiem jednego razu,
gdy za granicą tęskniłem za Ojczyzną
– poznałem wtedy smak tęsknoty...
to gorsze niż umieranie w cielesnym cierpieniu.

Chryste, Patronie tęskniących za Ojczyzną,
pociesz tych, którzy płaczą na obcej ziemi,
albowiem płaczą za tym, co swojskie.
"Prega per noi!" – „módl się za nami!”.


* wiersz napisany dla Ukochanej Ojczyzny - we Włoszech, dn. 29.10.2009 r. Odczytany na głos przez mnie, o północy, z dnia 1 na 2 listopada br. - w intencji zmarłych na obczyźnie, przy zapalonym zniczu, przy Krzyżu Papieskim na najwyższym szczycie Beskidu Waspowego - Mogielicy (1171 m. npm). Miało to miejsce w obecności limanowskich biegaczy: Jarku, Darku i Asi, z którymi wybrałem się zeszłej nocy na szczyt tej pięknej góry.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in