Wtorek, 23 października
Marlena, Seweryn, Teodor, Honorata, Iga, Jan, Edward

Mały daVinci

20.07.2018 21:08:56 Uczestnik 0 745

Czy w Tobie nie drzemie da Vinci?

„Wszędzie jest dobrze, tam, gdzie nas nie ma” – to porzekadło bardzo dobitnie określa ludzką naturę. Lubimy patrzeć w dal, interesujemy się tym, co jest odległe, gdzieś poza naszym zasięgiem być może i pojmowaniem, pozostawiając nasze otoczenie zaniedbanym, bez zainteresowania, chłodnym. Tak jest i niewątpliwie w przypadku obserwacji jednostek. Jednostek wybitnych, geniuszy, dokonujących rzeczy dla nas niemożliwych. Podziwiamy je, łapiemy się za głowę, wpadamy w zachwyty jak to, załóżmy, w USA człowiek potrafił dzięki swoim umiejętnościom od zera stać się bohaterem. „Wielka woda” nie jest przeszkodą w docenianiu skali talentu, poziomu ponadprzeciętnej inteligencji itp. A otoczenie? Lodowacieje, umiera. Pora zdjąć szkła pokazujące, wielki i zarazem odległy świat. Nikt nie powiedział, że obok nie mogą się dziać ekscytujące rzeczy i nie możemy spotkać wybitnych jednostek. Właśnie idąc wbrew temu trendowi „dalekowidztwa”, pragnę skupić się na naszym lokalnym terenie i osobie z nim związanej, która wprawiła mnie w niemałe zdumienie, gdy zapoznałem się z jej krótką, acz barwną historią.

Bohaterem dzisiejszego artykułu jest Józef Mrózek, bez wątpienia człowiek wielu talentów. Przyszedł na świat w roku 1899. Zamieszkiwał miejscowość Kisielówka, położoną na północny zachód od Limanowej. Swoim stosunkowo krótkim życiem pokazał w jak cudowny sposób można wykorzystać swoje zdolności. „Boża iskra”, którą posiadał wprawia mnie w niewypowiedziany zachwyt. Bohater artykułu, posiadający zaledwie wykształcenie podstawowe, dokonywał rzeczy tak zróżnicowanych, realizował się na wielu płaszczyznach działalności, pomagając przy tym lokalnej ludności. W latach międzywojennych i tuż po wojnie, zaprojektował i wykonał wystrój artystyczny kościoła w Kamionnej, łącznie z rzeźbionym ołtarzem głównym oraz amboną. Poza pracą wykonaną w parafii Kamionna Józef Mrózek wielkie zasługi poniósł w wówczas kreującej się parafii Pasierbiec. Od 1944 roku był pierwszym organistą w kaplicy pasierbieckiej oraz zorganizował pierwsze chóry kościelne. W 1950 roku sporządził plan pierwszej plebanii w Pasierbcu oraz pokierował jej budową jako kwalifikowany architekt. Był aktywnym członkiem Komitetu Kaplicy i wykonał dla komitetu specjalną, ozdobną pieczęć wraz z monogramem. Ostatnim faktem koniecznym nadmienienia jest to, iż Józef Mrózek przyczynił się do wykonania organów do kaplicy pasierbieckiej, które następnie zostały przeniesione do kościoła w Łososinie Górnej. Pięknie wspomniał go naoczny świadek jego działalności x prof. Jan Dudziak, w swojej książce pt. „Dzieje sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Pasierbcu”: „Wszystko to zaś robił bezinteresownie, jak zresztą wiele innych prac, które wykonywał ludziom. Żył bardzo ubogo. Bogactwem wszakże jego było serce przepełnione miłością Boga posuniętą niemal do mistycznych przeżyć oraz przedziwną dobrocią dla drugich. Zmarł niestety przedwcześnie, na zapalenie płuc z komplikacjami, mając zaledwie 56 lat, dnia 19 marca 1955r. (w uroczystość swojego patrona)”.

Krótkie życie naszego bohatera acz bogate w niesamowite dokonania. Wielokrotnie zapoznając się z życiorysem „domorosłego artysty” ciężko mi było uwierzyć w to co czytałem bądź czego słuchałem. Jest rzeczą niepojętą jak osoba nie w pełni wykształcona, mieszkająca w małym wiejskim środowisku i pozbawiona, w tamtych czasach, możliwości wszechstronnego rozwoju potrafiła realizować się na tylu polach i to z piorunującym skutkiem. W jednej osobie skupiła się wrażliwość artystyczna, pewna ręka rzeźbiarza, ponadprzeciętna znajomość praw fizyki i mechaniki potrzebnych do konstrukcji organów czy kierowania budową, architektoniczna wizja i zmysł planisty, talent muzyczny oraz zmysł prowadzenia i zarządzenia chórem. Niespotykana inteligencja wraz z wyjątkową zdolnością manualną potrafiła stworzyć wiele dzieł, które z pewnością zachowały się po dziś dzień, co świadczy o profesjonalizmie ich wykonania. Zadania wykonywane przez zespoły osób, „mądrych głów”, zostały wytworzone przez jednego, jedynego człowieka. Jest to dla mnie fakt nie tyle imponujący co wręcz cudowny.

Historie postaci takich jak Józef Mrózek, dają nam ,współczesnym, swojego rodzaju „pstryczka w nos”. Czy my przy dzisiejszych możliwościach i pędzie świata rozwijamy swoje talenty, umiejętności, predyspozycje odpowiednio? Czy my w ogóle dążymy do rozwijania swoich umiejętności? Bohaterowie, tacy jak ww. artysta, powinni być dla nas wzorem, który ukazuje nam, że nie należy bać się wyzwań. Powinniśmy rozeznać swoją drogę, działalność, w której czujemy się najlepiej co spowoduje, że świat wokół nas ale i dla nas samych stanie się dużo lepszy.

20 lipca 2018 r.

Ajax Jan Plentyn

Zapraszam do odwiedzin mojej strony:

https://www.facebook.com/Uczestnik.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in