Środa, 28 października
Szymon, Tadeusz, Serafin, Wioletta

Zostaję wojującą feministką!

27.09.2009 17:59:55 Zoska 13 5769

Czy Pan nie lubi feministek? - spytała rzecznika Monika Olejnik. 'Nie lubię, bo one nie lubią kobiet. Bo nie są nimi kobiety spełnione w normalnych rolach' - stwierdził prof. Kochanowski. 'Czyli uważa pan, że feministki to kobiety, które nie znalazły szczęścia w życiu, bez męża, dzieci, kochanka, sfrustrowane?' - pytała prowadząca program. 'Bardzo często' - odparł rzecznik.

Rzecznik Praw Obywatelskich  Prof. Janusz Kochanowski zawsze podkreśla, jak mocno walczy o prawa kobiet..
W ostanim tygodniu wieczorem gotując obiad „na jutro” w kuchni i przynosząc Mężowi kawę i herbatę i Bóg wie jeden jeszcze co – choć oboje wróciliśmy właśnie z pracy – usłyszałam słowa Pana Profesora w wywiadzie z Moniką Olejnik w programie „Kropka nad I”.
Z jego wypowiedzi w tymże właśnie programie można wysnuć wniosek, że to właśnie feministki są jednym z największych wrógów Rzecznika Praw Obywatelskich i bronionych przez niego kobiet.
Czy Pan nie lubi feministek? - spytała rzecznika Monika Olejnik. "Nie lubię, bo one nie lubią kobiet. Bo nie są nimi kobiety spełnione w normalnych rolach" - stwierdził prof. Kochanowski. "Czyli uważa pan, że feministki to kobiety, które nie znalazły szczęścia w życiu, bez męża, dzieci, kochanka, sfrustrowane?" - pytała prowadząca program. "Bardzo często" - odparł rzecznik.
Mimo pozornej walki o prawda kobiet, stosunek Pana Profesora do tych ostatnich trudno nazwać partnerskim. Profesor w wywiadzie z Dziennikiem ( teraz Dziennik / Gazeta Prawna) powiedział, dla odmiany, że jest wielkim zwolennikiem kobiet, bo, "są miłe, ładne i umilają nam życie".

 

To ja mówię: Jeśli Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada i co gorsza myśli takie rzeczy to ja zostaje wojującą feministką- bo feministką byłam zawsze, ale teraz będę WOJUJĄCĄ !

 

Bo jaka jest rola społeczna kobiety według Pana Rzecznika: wiadomo „Kinder, kuche i kurche” czyli kościół kuchnia i dzieci … a jak tego kobieta nie osiągnie (sic!) w swoim życiu – to oznacza, ze jest feministką i nie lubi wszystkich kobiet, które do tego doszły. Bo jej się życie nie ułożyło …

 

Bo jakie skojarzenia feministek mamy w Polsce: pierwsze skojarzenie "wojująca" feministka, wariatka, dalej: nienawidzi facetów, walczy z mężczyznami, by zająć ich miejsce, według niej "Mężczyzna kobiecie potrzebny jest jak rybie rower":), nie goli nóg i nie maluje się, na pewno jest brzydka i sfrustrowana, bo żaden mężczyzna jej nie chce, stała się lesbijką, w dodatku to jest "babochłopem". Jeszcze coś Wam przychodzi do głowy? Może nasuwa się skojarzenie dotyczące "palenia staników"? Zaktywizował się stereotyp " feministki"? Jak to bywa ze stereotypami, nie do końca są one zgodne z rzeczywistością.

 


Ruch feministyczny to nie jest ruch, który chce odebrać kobietom patelnie i wręczyć wibratory.
Każda osoba, która zauważa rzeczywiste dysproporcje między sytuacją kobiet i mężczyzn, dyskryminację jednej z płci, że przemoc wobec kobiet nie jest tylko pustym hasłem reklam społecznych jest feministką/feministą. Tak, bo facet też to może widzieć i wtedy feministą zostaje.
Osoba, która jest świadoma nierówności płci zwłaszcza w sferze zawodowej, która stara się szerzyć idee partnerstwa względem płci, która propaguje idee równościowe, nie zgadza się na podrzędne traktowanie kobiet może nazywać siebie feministką/feministą. Czasem może to robić nieświadomie, bo naturalnym przecież prawem każdego człowieka jest prawo do sprawiedliwego traktowania, do niedyskryminowania nikogo ze względu na płeć, kolor skóry, wiek, wyznanie. Każdy ma prawo do wolnego wyboru i nikt nie ma prawa nikogo tego prawa pozbawiać. To jest moja definicja, a definicji feminizmu jest tyle, ile jest feministek.

 

Warto zdać sobie sprawę, że nie chodzie też bowiem w feminizmie o oto, aby wynosić na piedestał kobiety i czynić z nich ważniejszą płeć. Przecież wszyscy jesteśmy ludźmi i nie może być podziału na lepszą i gorszą połowę ludzkości.

 

Ktoś może powiedzieć, że przecież sytuacja kobiet w Polsce nie jest zła, a prawda jest taka, że w niektórych kręgach panuje przekonanie, że miejsce kobiety jest w domu, przy garach, że po co te baby pchają się do władzy, do biznesu. Niektórzy chcieliby, aby życie toczyło się zgodnie ze stwierdzeniem, że kobiety i dzieci głosu nie mają. Tak przecież było i jeszcze nie tak dawno temu. To dzięki naszym prababkom, sufrażystkom mamy dziś bierne i czynne prawo wyborcze, możliwość studiowania i pracy, same możemy decydować jak potoczy się nasza przyszłość.

 

Okazuje się jednak, że prawa to jedna rzecz ale zaszczepiane nam tzw, role społeczne to co innego. Nadal dzieci uczą o stereotypowych rolach przypisanych dziewczynkom i chłopcom - Kasia pomaga mamie w kuchni, a Michaś majsterkuje przy samochodzie tudzież pomaga tacie przy komputerze. Współczesne organizacje i stowarzyszenia kobiet domagają się zrównania praw i szans, ale opowiadają się za prawem wyboru, gdyż wiele kobiet nie chce rezygnować z typowych ról społecznych żony i matki. I mają do tego prawo – tylko czy to ich świadomy wybór czy też zaszczepione im role społeczne i nie widzą innych możliwości ?

 


 Jak zostaje się feministką? Zależy od okoliczności. Niektóre kobiety doznały rzeczywiście dyskryminacji, czy to w szkole, czy to w miejscu pracy. Jeszcze inne są wrażliwe na przemoc stosowana wobec kobiet i chcą z tym walczyć.

 

Czy jestem feministką mimo tego, że spełniłam tzw. rolę społeczną według naszego „kochanego” Rzecznika ? Uważam, że jestem. Choć nigdy nie musiałam iść pod prąd, chociaż moi rodzice mnie nie ograniczali i nie mówili, że dziewczynce czegoś nie można. Ale jestem świadoma, tego co mi się należy i co należy się kobietom w moim otoczeniu. I gdyby ktokolwiek próbował odebrać mi te prawa – ostro bym zaprotestowałą. I co gorsza, chce więcej .., a już na pewno dla swoich dzieci – chce otwartości poglądów i świadomego wyboru roli w życiu i tolerancji i partnerstwa …

 


 A Ty, czy znajdziesz coś w swoim życiorysie, coś czego nie pozwolono ci zrobić bo jesteś kobietą, bo dziewczynce pewnych rzeczy nie wypada robić, a chłopcy to mogą?

 

 

 

 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in