Piątek, 16 kwietnia
Cecylian, Bernadeta, Julia, Ksenia, Erwin, Biruta

Mistrzowie kierownicy w spódnicy kontra Rambo na drodze.

11.08.2009 10:38:53 5 3533

Siedząc wczoraj w biurze i przeglądając wyłącznie oczywiście i jedynie korespondencję służbową otrzymałam kolejny filmik z cyklu „głupia baba za kierownicą' ...

Mistrzowie kierownicy w spódnica kontra Rambo na drodze.

Siedząc wczoraj w biurze i przeglądając wyłącznie oczywiście i jedynie korespondencję służbową otrzymałam kolejny filmik z cyklu „głupia baba za kierownicą”, na którym przedstawicielka mojej płci wyjechała ze stacji benzynowej z pistoletem do tankowania tkwiącym w baku i z kawałkiem węża do owego pistoleta. Standard. Jak na takie filmiki oczywiście. Uśmiałam się bardzo, bo to śmieszne było, ale potem się zbuntowałam. Zbuntowałam się przeciwko panującemu powszechnie w naszym kraju przekonaniu, że kobiety nie radzą sobie za kierownicą. Wszystkim Panom, którzy hołdują stereotypowi „baby za kierownica” stanowczo mówię NIE!

Tak tak. W mojej karierze kierowcy zdarzyło mi się jechać jakiś czas po prąd, bo nie zauważyłam znaku, co prawda mijałam kierowców, którzy pukali się w czoło, ale właśnie byłam zajęta rozmową z moją przyjaciółką, którą rzucił kolejny facet i takie szczegóły jak znaki drogowe i jakieś znaki wokół głowy od innych ludzi trochę mało mnie obchodziły.
Innym razem wjechałam do rowu, ponieważ utknęłam na trochę w lusterku patrząc się na to, co wredna kosmetyczka zrobiła z moim brwiami. W zeszłym tygodniu podnosząc tusz do rzęs z podłogi rozjechałam prawie kota, a chcąc go ominąć zarysowałam pięknie bok auta. Tak, tak to wszystko prawda i nie wstydzę się tego.

O ile mogę śmiać się sama z siebie, to wszechobecne komentarze mężów, narzeczonych i kolegów na temat jazdy kobiet działają na mnie jak płachta na byka. Ostatnio przy opowieści na temat jednej ze stłuczek usłyszałam: „jak tylko zobaczyłem to auto w rowie od razu wiedziałem, ze to jakaś baba jechała”. No no! Kolego! Kilka minut wcześniej uciekałam przed twoją sportową bryką na drugi pas, gdy nie używając kierunkowskazów wyjechałeś mi z podporządkowanej jak Król i Niepodzielny Władca Drogi. No bo wiadomo, kierunkowskazy do zbędny szczegół w aucie faceta, chyba, ze są też na lusterkach bocznych -  noooo to wtedy wiadomo. Fajnie się świecą i są włączane. Ale tylko raz! Raz – i to koniecznie wtedy jak cię taki krażownik szos wyprzedza z prędkości 150 km/h na zabudowanym. Dwa razy kierunkowskaz to eeeeeeeeeeee to niemodne, to się stylu nie ma. Nie nie. Ale wracają do tematu. Nie omieszkałam koledze przypomnieć, że gdyby nie mój refleks to na jego zadzie odcisnęłyby się numery z mojej rejestracji i każdy, ale to każdy policjant przyznałby, że wina była jego.  Zupełnie niepotrzebnie dodałam, że zad jego samochodu jest bardzo duży i czy wielkością auta rekompensuje sobie inne braki, ale to akurat nieszczególnie go rozśmieszyło, choć zgromadzona publiczność była zachwycona naszą wymianą zdań.

Mogę się zgodzić i sama to wiem, że wiele kobiet popełnia błędy za kierownicą, ale są to pomyłki po prostu denerwujące i czasem śmieszne. A błędy mężczyzn, wynikające z ich pewności siebie i przekonania o własnych nieograniczonych możliwościach prędkościowo-rotacyjnych są w skutkach niestety tragiczne. Owszem mają lepsze rozpoznanie przestrzeni, dzięki temu szybciej wyprzedzają i lepiej parkują, zwłaszcza kopertę tyłem. Może lepiej rozpoznają znaki drogowe, ale tylko może, i na pewno byliby fantastycznymi kierowcami gdyby nie ich zbyt rozwinięte ego i przekonanie o wyższości wrodzonej nad innymi użytkownikami drogi.
Bo jeśli wy widząc samochód w rowie stwierdzacie: „baba”, to ja zawsze widząc cwaniaczka, który wyprzedza na podwójnej ciągłej, pod górkę, bez kierunku i na trzeciego mówię: „Facet. Durny, zadufany w sobie facet, który myśli, że wszystko mu wolno i nie bierze odpowiedzialności nie tylko za siebie i swoich pasażerów, ale i za innych użytkowników tej drogi. Facet, który zagraża mojemu życiu i zdrowiu, bo mam pecha i jadę właśnie z naprzeciwka i tylko sekundy sprawiają, że zdążył i minął mnie „na grubość lakieru”. Więc jeśli działam takim facetom na nerwy, bo za wolno ruszam na zielonym świetle, to nic mnie to nie obchodzi. Bo ja ich tylko irytuję, a oni mi po prostu zagrażają.

Mam dystans do siebie i swoich umiejętności. Mistrzem rajdowym kierownicy nie jestem i do takiego tytułu nie pretenduję. Śmiejcie się chłopaki z ”kobiet za kółkiem”. Zgrzytajcie zębami, wciskajcie klakson do oporu, wymyślajcie kolejne określenia na kobiety za kierownicą i pukajcie się w czoło mijając nas na drogach. Żartujcie z nas, a my pośmiejemy się z Wami, bo mamy do siebie dystans. I tego dystansu do własnych umiejętności uczcie się od nas, żebyście nie musieli później płakać nad „mistrzem kierownicy w spodniach”, których ogromna ilość codziennie zostaje na drzewach, testuje swoją wytrzymałość w zderzeniach czołowych i dachuje na polskich drogach. To właśnie WY. MY w tym czasie spokojnie, powoli, statecznie i z gracją parkujemy nasze autka w poprzek drogi wyjazdowej z supermarketu.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in