Środa, 28 października
Szymon, Tadeusz, Serafin, Wioletta

Balans w życiu

16.12.2009 21:11:07 Zoska 2 2952

Czy ja mogę być egoistką, która wyłącza telefon na cały dzień ? To jest jak dzień świra. Tylko ja i moja komórka.

Jestem chora.

Nic to nowego bo teraz tłum ludzi odezwie się i ja i ja ... wszyscy kichają i są zagrypieni - alba są, albo właśnie byli albo zaraz będą. Bo jak się w domu nie siedzi to łatwo coś złapać.

Siedzę w domu i zastanawiam się nad balansem w życiu. Komórka służbowa podskakuje radośnie co pięć minut. Wyciszona, na wibracje - wiem, ze dzwoni. Czuję ją intuicyjnie.

Na chwileczkę ... a ta chwileczka nie pozwala mi chorować. Każdy kto wyślę do mnie maila dostanie wołami napisaną informację, że nie to że nie ma mnie w biurze, nie że jestem nieobecna,
ze jestem na zwolnieniu lekarskim. Czarno - na białym. Zmieniłam tą informacje dzisiaj - bo że nie ma mnie w biurze to było dla innych za mało.
Następny stopień wiadomości - nie ma mnie w biurze, umieram, mam gorączkę i ledwo widzę na oczy - jeśli masz w sobie odrobinę współczucia nie pisz do mnie żadnego, cholernego nic nie wartego maila, nie dzwoń an nie wysyłaj smsików na chwilę. Prosze, błagam. Bądź cżłowiekiem.

Telefon komórkowy. Współczesna smycz. Kiedyś pracodawcy zostawał tylko telefon domowy - a teraz ma specjalną linię bezpośrednią. I nie ma znaczenia czy jesteś na urlopie czy też leżysz
w szpitalu - zawsze można się do Ciebie dodzwonić. A jak wyłączysz - to Cię znajdą na telefon komórkowy prywatny lub na ten domowy. Finalnie.
Biorąc telefon komórkowy - podpisujesz cyrograf, zaprzedajesz duszę. Już nigdy nie będziesz wolny.

I tak sobie choruję. Z wyrzutami sumienia, że nie ma mnie w robocie - a tam świat się wali. Firma plajtuje - wszystkie moje projekty został ukradzione.
A co gorsza - robota stoi. Po ostatnich redukcjach nie ma mnie kto zastąpić.

Ale o czym to ja chciałam. O balansie w życiu. O balansie między robotą a życiem prywatnym. A moim zdrowiem, moim ja.
O mnie chodzi. Czy ja mogę być egoistką, która wyłącza telefon na cały dzień ? To jest jak dzień świra. Tylko ja i moja komórka.
I tak sobie leżę, że swoim telefonem komórkowym, gotuje z nim i sprzątam i nasłuchuję i zagladam. Bo może nie odbieram, ale przecież jak dzwonił ktoś wazny? A jak moja szefowa, a jak mój szef?
o Boże.
A jak jakaś afera ?
Dzwoni szef. Flukam. I chrząkam i bardzo przez nos mówię. Ja wiem, ze jestem chora ale czy oni to wiedzą ?
O Boże, nie wytrzymam tego tygodnia. Kiedy będzie ten cholerny poniedziałek ?
Wezmę sobie działkę roboty. I osiągnę spokój, nirvanę.
Nie, nie jestem pracoholiczką. Idealnie osiągam balans w życiu. Nie jestem.
Mój znajomy na przykład - ten w niedzielę był na ostrym dyżurze PIERWSZY RAZ W ŻYCIU - bo oskrzela, ostre zapalenie PO DWUKROTNIE NIEWYLECZONEJ GRYPIE W CIAGU MIESIACA. Ale już w poniedziałek w robocie. Tutaj w górach pracoholizm to duma rodziny, a nie choroba.

Mnie zajmie trochę czasu zanim do tego dojdę. (mam nadzieję)

 

 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in