Poniedziałek, 23 maja
Emilia, Iwona, Leoncjusz, Michał, Renata

Poślizg nie(kontrolowany): kilka słów o buzodromie… i urzędnikach

05.11.2010 11:27:34 top 162 19165

Felieton 'Poślizg (nie)kontrolowany'. Wczoraj główny wykonawca inwestycji zdemontował ogrodzenie placu przebudowy buzodromu. Mieszkańcom ukazała się inwestycja wykonywana za 1 mln zł, mająca być punktem informacji turystycznej i „rozpoznawalnym znakiem w przestrzeni miejskiej”.

O fakcie demontażu ogrodzenia starosta dowiedział się wczoraj wieczorem przez przypadek. Był nim zdziwiony. Dziś przed godziną 8 rano mieliśmy poznać w tej sprawie stanowisko Powiatu Limanowskiego – inwestora. Zaskoczony postawą wykonawcy starosta zdecydował jednak, że wcześniej dokona inspekcji budowy, na którą wezwał etatowych członków zarządu powiatu, oraz dyrektora wydziału inwestycji. Na miejsce poszliśmy razem z nimi i dowiedzieliśmy się kilku nieznanych dotąd faktów dotyczących przebudowy.

Taras i widoki
Z koncepcji przebudowy buzodromu, która wygrała konkurs wynikało, iż na pierścień buzodromu będzie można wychodzić i oglądać z nowej perspektywy rynek. Tak to odebrali też mieszkańcy. Niestety nic bardziej mylnego, chociaż schody prowadzą w kierunku pierścienia, to kończą się 1,5 metra niżej, a osoba która chce pooglądać panoramę rynku będzie widzieć z góry.... pierścień pokryty (w sposób pozostawiający wiele do życzenia) blachą. Na pytanie, czemu tam nie ma wyjścia, od urzędników usłyszeliśmy, że wymagałoby to przeliczeń, czy konstrukcja buzodromu to wytrzyma i ewentualnych wzmocnień - szkoda, że w tego typu inwestycji na środku rynku nie znalazło się na ten cel trochę grosza. Zapytaliśmy jednak, po co w takim razie schody do nikąd, w odpowiedzi usłyszeliśmy, że to taki „element architektoniczny”.

Taras
Paradoksalnie w trakcie rozmowy okazało się jeszcze, że taras użytkowy buzodormu – tam gdzie są świetliki kopułkowe, też nie będzie dostępny dla każdego… przed nim będzie bramka zamykana na kluczyk. Sposób organizacji wstępu ma być tam dopiero ustalony – mówiono m.in. o otwieraniu go na imprezy. Powód? W innym przypadku ludzie to będą mogli zniszczyć. Po co więc go w ogóle robić? Po co budowano wieżę na Mogielicy, skoro dopiero tam wandale mogą narobić szkód?

Blacha
Na tym samym tarasie połączenie świetlików z podłożem zostało obłożone blachą (inną niż pierścień), którą bez problemu można wgnieść, nawet całkiem przypadkiem. Przykładowo dziecko idąc na schody do nikąd z mamą za rękę, może się obok kopuły nie zmieścić i nogą blachę nadepnąć. Efekt? Wgniecienia. Odpowiedź kierownika budowy: dzieci trzeba wychowywać. Pominę fakt, że wg przestawionej koncepcji świetliki – przeźroczyste, a nie białe, wmontowane miały być bezpośrednio w podłoże.

Bez podziałów
Koncepcja zabudowy pokazywała, że buzodrom po przebudowie będzie „lekki”, m.in. poprzez zastosowanie przeszklenia z „wyeliminowaniem podziałów pionowych i zamocowaniem ich na poziomie rynku”. Niestety nie zrobiono tego, wrzucając w konstrukcję ciężkie metalowe ramy. Odpowiedź urzędników: trzeba pytać projektanta.

Ogrodzenie i okucia
Dlaczego wczoraj zdemontowano ogrodzenie bez wiedzy starostwa? Inspektor nadzoru nie wiedział, kierownik robót stwierdził, że z ich strony inwestycja dobiega końca i oni już sprzątają. W ostateczności ogrodzenie ma tam wrócić.

Zamontowanie okuć pozostawiam bez komentarza, bo sam już nie wiem, kogo cytować. W rozmowie z Panami słyszałem różne opinie, jedni twierdzili, że lepiej tego zrobić nie można było, bo buzodrom to trudna konstrukcja, a inni, że lepiej się szopę robi.

Płyta rynku
Wokół buzodromu wstawiono nowe płyty, sposób ich montażu pozostawia wiele do życzenia, bo przechodząc po nich nie sposób się nie potknąć (niektóre wystają o kilka cm). W dalszej części gdzie był plac budowy wiele płyt zostało złamanych. Na nasze pytanie kto je wymieni kierownik budowy odpowiedział: jak mi pan udowodni, że to my zrobiliśmy w innych częściach rynku też są złamane.

Szkoda
Panie starosto. Szanuję Pana, gdyż zrobił Pan dla tego powiatu w tej kadencji bardzo wiele potrzebnych inwestycji. Pech chciał, że przebudowa buzodromu, która jest jednym z mniejszych zadań, przez lokalizację – centrum Limanowej jest na ustach i w oczach wszystkich. Miała ona do centrum wnieść nowy blask, na chwilę obecną jest niestety kiczem.

Pana pracownicy – wydział inwestycji, tłumaczą, że trzeba pytać projektantów o to, dlaczego efekt, który wszyscy widzimy jest zdecydowanie inny od tego, który prezentowano w koncepcji. Szczerze? Tak mnie jak i pewnie większość mieszkańców Limanowej to nie obchodzi. Dlaczego? To Powiat jest inwestorem, to powiat wydaje 1 mln zł publicznych pieniędzy na tę inwestycję i to Powiat za nią odpowiada. To Pana urzędnicy – wydział inwestycj i zatrudniony inspektor nadzoru powinni tak prowadzić tę inwestycję i tak jej pilnować, aby nie wychodziły tego typu buble, i to ponad miesiąc od planowanego zakończenia budowy.

Jeśli teraz będzie się chciało zwalić winę na projektantów, czy też na ustawę o zamówieniach publicznych, zgodnie,z którą wygrywa najtańszy wykonawca będzie to nie na miejscu. Mogą mnie Panowie posądzić o pieniactwo, ale dziś Panowie szliście na i wracaliście z tej inwestycji do starostwa na nogach. Czy któryś z Panów zapytał zwykłego przechodnia o to, co myśli o tym buzodromie? Ja rozmawiałem z wieloma mieszkańcami Limanowej, wczoraj i dziś, niestety nie spotkałem się z pochlebną opinią na ten temat. Pozwole sobie zacytować tylko tę najbardziej pozytywną „no cóż, po raz kolejny do buzodromu będziemy musieli się przyzwyczaić.” Pozostaje jednak pytanie czy w XXI wieku, w Polsce, w mieście powiatowym Limanowej musimy przypominać sobie słowa „Miało być pięknie. Wyszło jak zwykle?”

Tak naprawdę szkoda mi tylko jednego, że to Pan za to wszystko musi się teraz tłumaczyć i to Pana będą kojarzyć z  buzodromem już chyba zawsze. Natomiast nie te osoby, które za nadzór nad inwestycją wzięły pieniądze, a teraz potrafią tylko wzruszać ramionami i odsyłać do projektantów.

Kuba Toporkiewicz

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in