Czwartek, 23 stycznia
Ildefons, Rajmund, Jan, Fernandy

Złożyli rezygnację i chcieli zwrotu składek. Spółka zmieniła zasady i potrąciła część środków za koszty działalności

06.12.2019 05:20:00 PAN 15 7225

Sadek. Członkowie spółki wodociągowej złożyli rezygnację, nie mogąc doczekać się zapowiadanej od lat budowy sieci. Jak mówi jedna z osób, byli przekonani, że podmiot zwróci im wpłacone składki, zgodnie ze statutem. Tymczasem z przedstawionych nam dokumentów wynika, że zarząd spółki przez podjęciem uchwał o wygaśnięciu członkostwa doprowadził do zmiany zasad i ze środków tych osób potrącono ok. 1/4 wkładu tytułem poniesionych przez spółkę kosztów.

Spółkę wodociągową Jodłownik – Sadek powołano w 2011 roku. Ci, którzy do niej przystąpili, byli przekonywani że wodociąg zostanie doprowadzony do ich domów w przeciągu około trzech lat. Dziś, po 8 latach, sieci nadal nie zbudowano. Stąd też, kilka osób postanowiło wystąpić ze spółki. – Były wielkie plany i marzenia, ale wszystko legło w gruzach, bo gmina nie wywiązała się ze swoich obietnic. Dlatego postanowiłem wystąpić ze spółki – mówi nam mieszkaniec gminy Jodłownik.

Z dokumentów udostępnionych nam przez jednego z członków spółki wynika, że w 2011 roku określono, że wpisowe wynosi 500 zł i nie podległa zwrotowi. Każdy z członków miał także obowiązek wpłacać składkę członkowską w wysokości 100 zł miesięcznie. W razie wystąpienia ze spółki, środki te (bez odsetek) miały zostać zwrócone. W marcu tego roku kilka osób złożyło wypowiedzenia. Spodziewały się szybkiego wypłacenia wpłaconych składek – kilku tysięcy złotych. Jak mówi jedna z osób, odzewu jednak nie było, pieniędzy – tym bardziej.

Rezygnacją kilku członków zarząd spółki zajął się dopiero po kilku miesiącach. Pod koniec września co prawda stwierdzono wygaśnięcie członkostwa tych osób, ale jednocześnie walne zgromadzenie podjęło uchwałę, która zmieniła zasady zwracania środków finansowych osobom, których członkostwo wygasło. Zaczęła ona obowiązywać tego samego dnia.

Na tej podstawie zarząd mógł wyliczyć koszty działalności spółki, przychody z odsetek bankowych i określić kwotę odliczeń, przypadających na jednego członka. Co więcej, kwota odliczeń nie uwzględniała 500 zł wpisowego. W ten sposób, każdemu z odchodzących członków spółka odliczyła przeszło jedną czwartą faktycznie poniesionego wkładu.

Niestety, z władzami spółki nie udało nam się skontaktować, mimo wielu prób.

Z kolei wójt Paweł Stawarz zapewnił w rozmowie z nami, że działania zarządu prowadzone we wszystkich spółkach na terenie gminy są prowadzone zgodnie z literą prawa i nie może być tam uchybień.

– Spółka w Sadku jest w najlepszym położeniu, bo ma zapewnione źródło zasilania wodociągu, inne spółki z terenu gminy mają jeszcze z tym problem. Byłem obecny na ostatnim zebraniu spółki, moim zdaniem było przyzwoite. Co ważne, rozpoczynamy prace jeszcze tej zimy – powiedział nam Paweł Stawarz.

Pytany o zobowiązanie z 2012 roku w kwestii sfinansowania przez gminę kosztów prac geodezyjnych i projektowych, wójt odpowiada że gmina na rzecz spółki wykona prace, w ramach których proporcje nakładów będą „dziesięciokrotnie przewyższać, to co spółka wydała na dokumentację”. - Jeżeli spółka będzie chciała, by gmina te pieniądze zwróciła w gotówce, to mogę to nastąpić nawet jutro, co zresztą oświadczyłem na zebraniu, ale takiego postulatu ze strony spółki nie było – mówi.

Do tematu będziemy powracać.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in