Czwartek, 12 grudnia
Dagmara, Aleksander, Adelaida, Joanna, Ada

Żądają jawności LACH'u. Sprawa w prokuraturze

15.07.2014 07:20:28 top 56 14466

Limanowa. Koncert „Limanowscy Artyści Dzieciom”, który odbył się w lutym z okazji 10-lecia Limanowskiej Akcji Charytatywnej, nie miał, jak się okazuje, wymiaru charytatywnego, a występujący na scenie artyści otrzymali honoraria ze sprzedaży biletów.

Nie wiadomo, jaka dokładnie była to kwota. Wiadomo natomiast, że publiczność była przekonana, iż kupując bilet, wspiera potrzebujących podopiecznych stowarzyszenia. Wątpliwości pojawiają się również przy innych aspektach działalności LACH - grupa rodziców żąda jawności w prowadzeniu finansów. Sprawa trafiła do prokuratury.

W lutym w Limanowskim Domu Kultury odbył się koncert „Limanowscy Artyści Dzieciom”, który miał być formą uświetnienia jubileuszu 10-lecia Limanowskiej Akcji Charytatywnej.

Na scenie przy pełnej sali widowiskowej LDK wystąpili wtedy wywodzący się z okolicy artyści - Mateusz Gurgul wraz ze swoim zespołem Gurgul Band, wokalistka Marta Florek, trębacz Przemek Sokół oraz kwartet smyczkowy Fusion Strings.

Choć wydarzenie w mniemaniu publiczności miało wymiar charytatywny, to w rzeczywistości nigdy takie nie było. Koncert który był autorskim programem artystów, miał charakter komercyjny i osoby występujące na scenie otrzymały wynagrodzenie zgodnie z podpisanymi wcześniej umowami.

Zdaniem prezes Limanowskiej Akcji Charytatywnej, koncert był reklamą dla stowarzyszenia i formą podziękowania wszystkim tym, którzy przez ostatnie dziesięć lat wspomagali działalność LACH. - Omawiając szczegóły koncertu, jak i w późniejszych wypowiedziach, nigdy nie wyraziłam się, że jest to koncert charytatywny - twierdzi Teresa Zabramny.

Koordynatorem projektu i autorem większości kompozycji był Mateusz Gurgul. W zapowiedziach wydarzenia, publikowanych na łamach portalu, mówił: - Kiedy otrzymałem propozycję przygotowania koncertu, szybko dotarło do mnie, że skoro adresatami wydarzenia są Limanowianie, a celem pomoc podopiecznym Limanowskiej Akcji Charytatywnej, to trzeba skorzystać z „kapitału artystycznego” jakim dysponuje miasto. Stąd tytuł koncertu Limanowscy artyści dzieciom. Tego dnia na scenie można było zobaczyć również Martę Florek, która przed koncertem zachęcała: - Nie bójmy się otworzyć serc by pomóc innym. Tak wiele dobrego możemy zrobić dla tych dzieci. Razem.

Jak powiedziała nam Teresa Zabramny, Limanowska Akcja Charytatywna nie musiała finansować tego wydarzenia – koszt zbilansował się z wpływami uzyskanymi z biletów. Limanowska Akcja Charytatywna nie musiała również płacić za wynajem sali widowiskowej LDK, a koszt nagłośnienia i obsługi zamknął się w granicach kilkuset złotych. Podopieczni zyskali o tyle, że obok tortu na 10-lecie znajdowała się puszka, do której można było składać datki. Jak jednak mówią rodzice, zebrane w ten sposób pieniądze jak dotąd nie zostały rozliczone. Zadaniem prezes LACH, dzięki koncertowi zwiększyła się także liczba wpływów na rzecz stowarzyszenia.

Mateusz Gurgul, z którym udało nam się w tej sprawie porozmawiać, odmówił udzielenia jakichkolwiek informacji na temat finansów, odsyłając nas z pytaniami do zarządu stowarzyszenia. Nie zechciał odpowiedzieć na pytanie, czy za występ otrzymał wynagrodzenie.

Choć nie znamy dokładnej kwoty honorariów. Wiadomo jedynie, że w sali widowiskowej mogło zgromadzić się około 350 osób, bilet kosztował 40 zł, a tzw. dostawki – 30 zł.

Nie są to jedyne wątpliwości związane z działalnością Limanowskiej Akcji Charytatywnej. Jak udało się nam nieoficjalnie ustalić, wczoraj do Prokuratury Rejonowej w Limanowej wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Część rodziców podopiecznych LACH ma podejrzenia między innymi co do sposobu obracania finansami. Jak nas poinformowali, według ich wiedzy koszty związane z obsługą zarządu stowarzyszenia to prawie 30 tys. złotych rocznie.

- Informujemy, iż zaistniał konflikt pomiędzy Zarządem Stowarzyszenia, a jego członkami, który nie powstał z naszej przyczyny. Kilkoro rodziców napisało prośbę o szczegółowe zestawienia z operacji finansowych dotyczących ich dzieci, celem dotarcia do darczyńców i możliwości skierowania do nich podziękowań za wsparcie, jakie kierują do naszych chorych i niepełnosprawnych dzieci - piszą w wiadomości do redakcji.

Jak tłumaczą, wiedza o ilości środków wpłaconych przez darczyńców dla danego dziecka może ułatwić im rozplanowanie funduszy na leczenie i rehabilitację oraz podejmowanie organizowania kiermaszów czy kwest, gdyby pieniędzy brakowało.

- Próbowaliśmy omówić podczas spotkania członków stowarzyszenia kwestię założenia subkonta dla każdego dziecka, aby każdy rodzic mógł obserwować wszystkie operacje w sposób jasny i przejrzysty - dodają.

Po zadaniu wielu pytań na piśmie, skierowanym do Zarządu Stowarzyszenia, oraz po około trzech tygodniach bezskutecznego oczekiwania na odpowiedź, matki chorych i niepełnosprawnych dzieci zwróciły się z prośbą o pomoc do Starostwa Powiatowego w Limanowej. W umówionym terminie starosta Jan Puchała nie znalazł jednak czasu, by się z nimi spotkać. Po rozmowie z wicestarostą Franciszkiem Dziedziną oraz radcą prawnym urzędu ustalono, że Starostwo podejmie się zorganizowania mediacji dla obydwu stron. Spotkanie mediacyjne wyznaczono na godz. 9:30 w środę, 2 lipca.

- Pani prezes miała zostać zaproszona na spotkanie poprzez sekretariat starosty. Jednak na następny dzień otrzymałyśmy informację od sekretarki pana starosty, iż pani prezes nie odbiera telefonu. Stwierdziliśmy, że bez niej takie spotkanie nie ma sensu, dlatego z różnych telefonów próbowaliśmy się do niej dodzwonić, niestety bezskutecznie - relacjonują. - Następnego dnia rano zadzwoniłyśmy do sekretariatu z prośbą, by spotkania z panem starostą nie odwoływać, ponieważ chciałybyśmy przedstawić mu nasze stanowisko. Po pewnym czasie sekretarka oddzwoniła i poinformowała nas, że spotkanie nie może się odbyć, bo pan starosta ma już zaplanowane inne spotkania.

Matki dzieci, z uwagi na utrudnioną komunikację z zarządem LACH, postanowiły przedstawić Janowi Puchale kilka pytań, dotyczących funkcjonowania stowarzyszenia. - Przed godz. 10:00, kierując się w stronę sekretariatu, zobaczyłyśmy jak pan starosta wychodzi z panią prezes i panią skarbnik stowarzyszenia - mówią kobiety. - Zapytałyśmy pana starosty, czy znajdzie dla nas czas, powiedział jednak, że czasu w tym momencie nie ma. Zamienił z nami kilka słów w sekretariacie, proponując złożenie pisma na dziennik podawczy.

Starosta miał także powiedzieć, iż zleci przeprowadzenie kontroli działalności LACH. - Mamy nadzieję, że pan starosta słowa dotrzyma i taką kontrolę przeprowadzi. Mamy też nadzieję, że ktoś wysłucha nas, matek niepełnosprawnych i chorych dzieci, a nie tylko racji władz stowarzyszenia - dodają.

Kobiety twierdzą, że są bezsilne, gdyż poza codziennymi trudnościami związanymi z wychowywaniem ich cierpiących dzieci, przyszło im również zmagać się z problemami stowarzyszenia.

- Na koniec chyba pozostaje nam przeprosić władze stowarzyszenia oraz pana starostę za to, iż urodziły nam się chore dzieci. Czujemy się w obecnej sytuacji jak wykluczone społecznie. Jednakże naszą rolą jako matek, jest bronienie ich godności, bo one niestety są bezbronne - mówią.

Do tematu będziemy powracać.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in