Poniedziałek, 09 grudnia
Wiesław, Wiesława, Leokadia, Joanna, Natasza, Aneta

„Wycinki z przedwojennej prasy” – cz. LXXXIX

17.11.2019 08:44:00 PAN 2 1850

W tym tygodniu w ramach cyklu, korespondencja czytelnika Gazety Podhalańskiej na temat letniskowego charakteru Kamienicy oraz o zaniedbaniach władz gminy w tym zakresie w artykule z września 1927 roku.

Gazeta Podhalańska, 11 września 1927 r.

KAMIENICA, pow. Limanowa. I nasza miejscowość tego roku była letniskiem dla wielu gości, gdyż przebywało u nas około 100 letników, prawie ze wszystkich stron kraju. Bawiła tu przez miesiąc lipiec wycieczka Semin. Nauczycielskiego żeńsk. z Warszawy w liczbie 40 uczennic, pod przewodnictwem starszych pań nauczycielek. Nadmienić należy, że były to sieroty. Spędzały tu czas pobytu wesoło, uprzyjemniając sobie czas wycieczkami na pobliskie góry jak: Beniowa, Modyń, Gorc - kąpaniem w tutejszej rzece Kamienicy i td. W niedzielę podczas nabożeństwa występy przy śpiewie, na głosy. Okolica tutejsza podobała się im, to też czas leciał im wesoło i przeleciał szybko, bo już z początkiem sierpnia, opuściły naszą wioskę po miesięcznym pobycie gdyż na dłużej brakło pieniędzy – i biedaczki zmuszone były wyjechać.

W stosunku do poprzednich lat, mieliśmy tego roku dość licznych gości, i byłoby ich z pewnością co rok więcej, gdyby się gmina postarała o jakieś ulepszenia we wsi. Bo wieś nasza znajduje się w ślicznem położeniu, w dolinie osłoniętej górami: z zachodu Gorce, z północy Modyń, ze wschodu Beniowa – a odsłonięta na południe do słońca. Stąd powietrze tutaj jest więcej łagodne, umiarkowane nadające się na letnisko. Są tu także trzy źródła wód mineralnych, w przynależnej do parafji w wiosce Szczawie, niestety dostęp do nich wprost fatalny z powodu nadmiernego zaniedbania dróg. Zresztą w całej parafji, a najbardziej w Kamienicy, gościniec aż się prosi o naprawę. Wprawdzie zaczynają tłuc kamienie, ale to wszystko idzie żółwim krokiem i prawdopodobnie na poprawkę – a tu u nas trzeba stałej opieki drogowej, gdyż ustawiczne furmanki z drzewem żydowskiem popsują naprawę przy rozmoknięciu gruntu.

Na wstyd i pośmiewisko stoi w rynku, w gruzach znajdująca się, ze sterczącym w górę jak obelisk kominem dawna żydowska karczma, przezwana przez tutejszych ludzi „Pukańcem” a przez złośliwych „Jerozolimą”. Wskazanem by było, by tutejszy urząd gminny użył wpływu na właścicieli „Pukańca”, by rozebrali walące się mury. Jeśli niema pieniędzy na nową odpowiednią budowlę, niech lepiej będzie plac, a nie zgliszcza i gruzy walące się. „Pukaniec” i tak nie jest żadną narodową pamiątką (chyba po Berkach i po demoralizacji jaka stamtąd szła niegdyś na ludność z parafji), żeby stał jak historyczne zamczysko. Widok zaś tej staroświeckiej rudery i tak nikogo nie zachwyca i nie buduje, przeciwnie wzbudza obrzydzenie i wstręt, zwłaszcza u gości i obcych. Czas by już był ustąpić, tej obrzydliwej ruderze żydowskiej – polskiemu „Domowi Ludowemu”, który jest niezbędnie potrzebny do użytku publicznego w którym mogłyby się odbywać wszelkie zebrania oświatowe, gospodarcze, przedstawienia amatorskie, a także miejsce na pomieszczenie dla towarzystw znajdujących się w parafji, oraz odpowiedniej bibljoteki.

Zdrowej oświaty nam trzeba, a zwłaszcza młodzieży, którą nazywamy przyszłością, niechby nasza młodzież znalazła tutaj oświatę i rozrywkę moralną. Czas już by młodzież tutejsza za przykładem innych miejscowości zorganizowała się silnie w Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej, by zamiast bohaterowania po drogach, weselach z nożami – uczyła się jak zachować się w domu i poza domem, między swoimi a obcymi i wiele pożytecznych rzeczy, jakie daje ta organizacja. Są tu wszelkie dane, by mogło niemal pod każdym względem być lepiej – tylko chcieć silnej woli, trzeźwych myśli i czynów a będzie pewnie lepiej jak dotychczas. Kamienica położona w tak ładnem miejscu, mając wszelkie warunki rozwoju – winna stać o wiele wyżej niż obecnie, a że nie stoi, to wtem własna wina. Niechże więc ojcowie gminy uradzą co i przedsięwezmą by nasza gmina nie pozostała w tyle za innemi. Tylko tych się ceni, tych się widzi i u tych się rado przebywa – którzy stoją wyżej harakterem, duchem i czystym zewnętrznym wyglądem. Serdeczne pozdrowienie dla czytelników „Podhalanki” zasyła.

...mir.

Grafika – TUTAJ

***
Cykl powstaje przy współpracy z panem Januszem Guzikiem, który zajął się opracowaniem materiałów, zaczerpniętych z zasobów Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej, Biblioteki Cyfrowej Uniwersytetu Warszawskiego, Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Narodowej Biblioteki Austrii.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in