Niedziela, 29 marca
Wiktoryn, Wiktoryna, Helmut, Eustachy, Zenon

Według władz powiatu, spółka nie jest gotowa na sprzedaż udziałów. "Dość mitów; dość pomysłów, które nie są i nie były realne"

22.02.2020 00:30:00 PAN 30 5960

Do burzliwej dyskusji, pełnej wzajemnych oskarżeń między zarządem a byłym starostą, doszło podczas wczorajszej sesji Rady Powiatu Limanowskiego. Osią sporu okazała się balneologia i geotermia w Porębie Wielkiej. Jan Puchała dawał zarządowi wskazówki, co należy zrobić, by inwestorzy złożyli oferty. Z kolei starosta Mieczysław Uryga i wicestarosta Agata Zięba punktowali błędy i zaniedbania z poprzednich kadencji. - Dość mitów, nie wiadomo jakich pomysłów, które nie są i nie były realne. I nie życzę sobie, by mnie pouczać – mówił Uryga do Puchały. Ten odpowiadał: - To ja was wskazałem, a teraz traktuje się mnie jako wroga. Robicie mi krzywdę, ja nigdy was nie zaatakowałem – twierdził.

Byłego starostę „do tablicy” wywołał radny Stanisław Nieczarowski, mówiący z ironią, iż jest przekonany że Jan Puchała jest w stanie wskazać błędy, z powodu których balneologia w Porębie Wielkiej nadal nie została uruchomiona.

- W momencie projektowania i budowy zakładu balneologii były wszystkie stosowne uzgodnienia z instytucjami, na podstawie których wydano pozwolenie na budowę. Co się stało, że Dorzecze Górnej Raby przez rok czasu nie chciało przyjąć solanki w formie ścieków? Dla mnie to niezrozumiałe – mówił Jan Puchała. - To, że teraz nikt nie zgłosił się o udziały, wynika z dwóch powodów.

Jak wskazywał, grunty Skarbu Państwa w formie darowizny przekazał spółce Jerzy Miller z PO, podczas gdy obecnie wojewodą jest Piotr Ćwik z PiS, więc zdaniem Jana Puchały inwestor znajdzie się wtedy, gdy obecny wojewoda przedstawi, co jego zdaniem będzie spełnieniem celu publicznego w terminie, który upływa w przyszłym roku – jest to warunek, by działki nie zostały odebrane. Drugi powód przedstawiany przez Puchałę to sprawa koncesji – również ograniczonej czasowo. Ta została przyznana przez Marka Sowę z PO, a teraz marszałkiem jest Witold Kozłowski z PiS.

- Starosta powinien teraz wystąpić o jasne stanowisko obecnego wojewody, musi też podjąć działania, żeby koncesja była przedłużona, tak by inwestor miał pewność. Jeżeli powiat spełni te zadania, proszę mi wierzyć, że inwestor się znajdzie – zapewniał Jan Puchała.

Jego wypowiedź została skomentowana przez Stanisława Nieczarowskiego w podobnym tonie, w którym zadał wcześniej pytania. - Błędem było pozbawienie tego człowieka funkcji starosty, z jego wypowiedzi wynika, że on już by to skończył - powiedział radny.

Ewa Filipiak przypomniała, że między wymienionymi urzędnikami byli też inni na tych stanowiskach. - Pani przewodnicząca, nie słuchała mnie pani z uwagą. Obecny wojewoda powinien zagwarantować, że darowizna nie będzie cofnięta. Każdy ma prawo różnie interpretować, inwestor chce wiedzieć, jakie jest zdanie obecnego wojewody. To samo tyczy się marszałka i koncesji – precyzował Puchała.

W ostrym tonie do wypowiedzi swojego poprzednika na stanowisku starosty odniósł się Mieczysław Uryga. - Podczas prowadzenia procedury wyszły na jaw okoliczności, przez które muszę się wstrzymać z ponowieniem ogłoszeń. Te okoliczności wynikają z lat zaniedbań i niedopatrzeń – powiedział Mieczysław Uryga. Jak tłumaczył, zwrócił się już do władz gminy Niedźwiedź o dokonanie zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. - Przy obecnym stanie, żaden poważny inwestor nie zaryzykuje podjęcia się realizacji tej inwestycji. Przeraża to, że przez tyle lat tak dużo mówiło się o tej inwestycji, a mimo środków wydanych na analizy i biznesplany, nie mieliśmy o tym wszystkim wiedzy - ocenił starosta. - Czuję się odpowiedzialny za to, co oferujemy, w tym względzie musimy uporządkować pewne sprawy. Rozmawiałem osobiście z wojewodą, żeby nikt nie zarzucił nam, że sprzedajemy bubla. Dlatego zawiesiłem postępowanie. Jak można było w ten sposób postępować? Dość mitów, dość nie wiadomo jakich pomysłów, które nie są i nie były realne. I panie radny, nie życzę sobie, by mnie pouczać, bo ja działam transparentnie – zwrócił się do poprzedniego starosty, Jana Puchały.

Do dyskusji włączyła się także wicestarosta Agata Zięba. - Prawda jest taka, że w ostatnim miesiącu pojawiły się osoby zainteresowane, ale mając dokumenty, mogliśmy się przekonać o stanie spółki. A na dzień dzisiejszy spółka w ocenie poważnych inwestorów nie jest gotowa do sprzedaży udziałów. To są zaniedbania z lat, kiedy starostą reprezentującym powiat jako największego udziałowca w spółce był Jan Puchała – powiedziała.

O jakich zaniedbaniach mowa? Okazuje się m.in., że przez środek działki którą dysponuje spółka, w dokumentach planistycznych gminy przebiega... droga. W planach samorządu ta droga jest zaplanowana od 2004 roku. - Jaki więc produkt spółka sprzedaje? Potrzeba nam kilku dobrych miesięcy, aby to wyprowadzić. To co mówiono od lat, to bzdura. Spółka nie jest gotowa do sprzedaży. Musimy się przygotować, żeby później nie skończyć z inwestorem w sądzie – mówiła Agata Zięba.

Z wypowiedzi wicestarosty wynika jeszcze jeden ważny wątek: inwestorzy zainteresowani balneologią, pytają także o Dom Wczasów Dziecięcych. - Sama w sobie balneologia nie jest atrakcyjna finansowo dla żadnego podmiotu. Żaden inwestor nie weźmie samej balneologii, bez Domu Wczasów Dziecięcych, czyli bazy pobytowej. Każdy inwestor widzi to jako całość - powiedziała.

Z kolei Wojciech Włodarczyk z Zarządu Powiatu wspomniał o partnerstwie publiczno-prywatnym, które przez długi czas przedstawiano samorządowcom jako jedynie możliwe rozwiązanie w celu znalezienia inwestora. - To była bajka, mrzonka. Najbardziej przykre było to, że w ten sposób nam to przedstawiano. Dziś widzimy efekt tego wszystkiego. Nie ma partnerstwa publiczno-prywatnego, tylko sam inwestor musi podejmować decyzję; sam prowadząc analizę, widzi jakie jest ryzyko. Na jaw wychodzą niedociągnięcia. Było nam przedstawiane tak, że nie ma możliwości oddania tego prywatnemu inwestorowi, tylko w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. A dziś się okazuje, że taka droga jest, poprzez sprzedaż udziałów – powiedział.

Zdziwienie wypowiedziami starosty i wicestarosty wyraził kolejno radny Jan Puchała. - Ja was nie pouczam, proszę sobie tego nie przypisywać; powiedzieliście to, co ja powiedziałem wcześniej. Nie to, że nie ma inwestorów, bo są też tacy którzy chcą budować hotel przy balneologii. My jako Działajmy Wspólnie prowadzimy lobbowanie na rzecz basenów i balneologii, ale nie wchodzimy w kompetencje zarządu. Są inwestorzy panie Włodarczyk, tylko powiat i gmina muszą pewne sprawy załatwić – powiedział. - Dziwię się panu Urydze i pani Ziębie. Tyle serca dałem, to ja was wskazałem, a teraz traktuje się mnie jako wroga. Robicie mi krzywdę, ja nigdy was nie zaatakowałem. Wspólnie przez 8 lat to prowadziliśmy, nie mieliście nigdy innego zdania, o czym świadczą uchwały zarządu – mówił Jan Puchała.

Jak zapewnienia o inwestorach gotowych wybudować hotel skomentowała wicestarosta? - Cztery razy ogłaszaliśmy przetarg, cztery razy ktoś od pana dzwoni po terminie i mówi, że chce złożyć ofertę – powiedziała. Jednocześnie, Agata Zięba zapewniała, że nie jest to forma ataku czy zemsty na byłym staroście, stwierdziła jednak że ostatni miesiąc „bardzo intensywnych” prac nad tematem ujawnił zaniedbania z poprzednich lat.

Do tematu będziemy powracać.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in